Tadeusz Kaczmarek: uruchomienie Fundacji Kulisiewicza było bardzo trudne

2
Tadeusz Kaczmarek. Zdjęcia archiwalne z https://zasoby.msl.org.pl

Karol Czejarek: – Niedawno na tych łamach pisałem Tadeuszu o Tobie, jako Człowieku wielkich zasług dla upowszechnienia kultury, ruchu wydawniczego, upowszechnienia książki i rozwoju sztuki. Dzięki Twojej pomocy i staraniom powstała też jeszcze za życia Tadeusza Kulisiewicza (Kulisa) Fundacja o nazwie „Stypendia i nagrody im. Tadeusza Kulisiewicza”. Wiem, że niełatwo było w tamtych czasach powołać taką fundację, ponieważ wtedy było to swego rodzaju novum. Powiedz proszę PT Czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego”, jak doszło do jej powstania?

Tadeusz Kaczmarek: – gdy Ministerstwo Kultury i Sztuki dowiedziało się o pomyśle Fundacji natychmiast poparło ideę jej powołania.

KC: – Jaka zatem była historia realizacji tego śmiałego, a nawet bardzo śmiałego przedsięwzięcia?

TK: – Ano było tak. Kulis kiedy jeszcze żył, umieścił Fundację w swoim testamencie, a mnie wyznaczył na jej I prezesa, zaś b. ambasadora PRL na Kubie i w Meksyku – także swojego serdecznego przyjaciela – Ryszarda Majchrzaka – na członka zarządu. Trzecim członkiem w zarządzie – jako przedstawiciel MKiS zgodnie z ówczesnym prawem – został wicedyrektor departamentu plastyki p. Marek Smoleński. Z rejestracją Fundacji, nie było wówczas większych problemów, natomiast jej uruchomienie, stworzenie jej warunków do działania, to była drogą przez mękę. Trudnością było przede wszystkim zdobycie środków finansowych, mających pochodzić ze sprzedaży dzieł Kulisa i jego „Kulisiewiczówki” w Zakopanem, aby można było – zgodnie z życzeniem Artysty – fundować stypendia dla utalentowanych młodych grafików. Miało to miejsce w roku 1984, gdy w kraju obchodzono jubileusz 85–lecia Artysty.

KC: – Ale trud się opłacił, gdyż Fundacja działa do dziś i przyznała od tamtego czasu wiele stypendiów i zorganizowała też bardzo dużo ciekawych wystaw.

TK: – Cieszę się, że mogłem wesprzeć pasję Artysty, jaką – obok Jego własnej twórczości – była też praca Kulisa (był przecież i Profesorem ASP) z utalentowaną artystycznie młodzieżą.

KC: – Kiedy to było?

TK: – Fundacja została formalnie zarejestrowana w kwietniu 1986 r. Dla mnie jest ważne, że nadal działa, otacza opieką i promuje utalentowanych, wyróżniających się młodych twórców w zakresie rysunku i grafiki.

KC: – Chwała Ci za to, tym bardziej, iż siedzibą Fundacji było prze wiele lat Twoje prywatne mieszkanie, korzystałeś z prywatnego telefonu itd.

TK: – Tak, zgadza się. Początki Fundacji były bardzo trudne, dotyczyły zwłaszcza uprawomocnienia się testamentu Artysty. Dopiero potem można było rozpocząć sprzedaż, przekazanych Fundacji prac Artysty i Jego „Kulisiewiczówki” w Zakopanem. Z tych dochodów zaczęliśmy przyznawać pierwsze stypendia (po 1 stypendium rocznie) kandydatom zgłaszanym przez uczelnie artystyczne. Pierwsze przyznano kandydatce z Warszawy, potem z Krakowa, następie artystom z Poznania, Wrocławia, Łodzi i Gdańska.

KC: – Ważne, że od początku powołania Fundacji cieszyła się ona szacunkiem środowiska artystycznego i uczelni artystycznych!

TK: – Zgadza się! Przedstawiciele uczelni przyjeżdżali do Fundacji na wręczanie stypendiów, a potem i na wernisaże wystaw „swoich” stypendystów.

KC: – Nic tylko gratulować! Jak wiem, przez wiele, wiele lat byłeś społecznym prezesem Fundacji?

TK: – Tak, przez pełne 19! W roku 2005 moim następcą został Maksymilian Celeda.

KC: – Tadeuszu – jeśli pozwolisz, to jeszcze dwa pytania. Jak to się stało, że między Tobą a Artystą tak „zaiskrzyło”, że postanowiłeś społecznie poświęcić mu się przez tyle lat?

TK: – Kulisiewicz był dla mnie, jest (i będzie) jednym z największych polskich twórców XX wieku i nadal – mimo, że od Jego odejścia w dniu 18 sierpnia 1988 r. minęło już wiele lat, a ja już przekroczyłem 90-tkę – Artysta ten nadal dla mnie wiele znaczy!

KC: – Jak to uzasadnisz?

TK: – Już będąc w szkole podstawowej miałem okazję zetknąć się z jego sztuką, a potem –gdy znalazłem się na ministerialnej funkcji – miałem możność wielokrotnego osobistego spotkania się z Nim. Nigdy nie zapomnę Jego fascynującej twarzy – sprawiała na mnie za każdym razem wrażenie dzieła sztuki, rzeźby, drzeworytu!

KC: – Też dzięki Tobie Tadeusz Kulisiewicz ma dziś swoją ulicę w Warszawie!

TK: – było to moje ostatnie wielkie marzenie jako Prezesa Fundacji. Doszło do tego, gdyż – w stulecie urodzin Kulisiewicza – zwróciłem się do najwybitniejszych artystów plastyków z Warszawy, do wszystkich dyrektorów muzeów warszawskich, do prezesów związków twórczych o poparcie wniosku o nadanie nazwy ulicy upamiętniającej Kulisa. Zdecydowanie wsparł mnie w tym zamiarze znany aktor Leonard Pietraszak, członek zarządu Fundacji, który zebrał pod tym wnioskiem podpisy wielu wybitnych twórców i ludzi sztuki, a następnie wraz z ówczesnym rektorem warszawskiej ASP, wybitnym rzeźbiarzem prof. Adamem Myjakiem zanieśli naszą petycję ówczesnemu prezydentowi miasta.

KC: – Z całego serca gratuluję Ci tego, co zrobiłeś dla tak wybitnego Artysty. Oby jak najwięcej wybitnych twórców doczekało się w swoich regionach naszego kraju takiego wsparcia. Dziękuję Ci za przypomnienie tych faktów i raz jeszcze gratuluję skuteczności w realizacji zamierzeń.

TK: – I ja Tobie dziękuję za tę rozmowę. Rad będę, jeśli choć parę osób zainspiruje nasza rozmowa do działania.

KC: – Na pewno zainspiruje i pobudzi do aktywnego działania. Chodzi tylko o to, aby tworzone Fundacje służyły utrwalaniu dorobku sztuki polskiej i jej upowszechnianiu.

Poprzedni artykułW pogoni za żółtą koszulką
Następny artykułCzajkowski, Turing i inni… Zabiła ich homofobia
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here