Strona główna Hobby Nauka i ciekawostki Rozmowa z polską studentką psychologii w Paryżu

Rozmowa z polską studentką psychologii w Paryżu

0

Karol Czejarek: (Karol)

Psychologia stała się dziś nauką niezwykle popularną i potrzebną. Coraz więcej ludzi szuka poradnictwa – żeby nie rzec leczenia – u ludzi wyspecjalizowanych w psychologii w rozwiązywaniu swoich codziennych problemów życiowych?

Co Pani na to? (Jako osoba, która na Uniwersytecie w Maastricht zrobiła licencjat w tym zakresie, a teraz „na magisterkę” przeniosła się do Paryża – słynnego Uniwersytetu ENS-PSL, aby kontynuować swoje zainteresowania i poświęcić się nauce).

Natalia:

Psychologia bada zachowania i procesy umysłowe, dlatego jest nauką bardzo bliską i potrzebną człowiekowi. Jednak mówiąc o poradnictwie czy leczeniu, najpierw należy zrozumieć przyczyny ludzkiego zachowania, albo doprecyzowując – należy dokładnie poznać mechanizmy procesów zachodzących w umyśle, które towarzyszą wszelkiemu działaniu. W tej kwestii (w trakcie mojego licencjatu z psychologii) w szczególności zainteresowały mnie biologiczne podstawy tych mechanizmów. To właśnie dlatego zdecydowałam się na studia magisterskie na kierunku kognitywistyki ze specjalizacją w neurobiologii.

Karol:

Dziękuję za to cenne wyjaśnienie, ale dopytam: jak „dobrać się do doprecyzowania mechanizmów zachodzących w ludzkim umyśle?”. To znaczy: jakim badaniom  musi się poddać ten chory człowiek, aby w ich następstwie PSYCHOLOG mógł mu pomóc? Na przykład, jakich chorób to dotyczy?

Natalia:

Badania mogą dotyczyć różnych procesów poznawczych, takich jak percepcja, pamięć czy zdolność uwagi (i wiele innych). Mogą być przeprowadzane na różnych poziomach – od badania pojedynczych komórek, przez regiony mózgu i ich połączenia, aż po badanie przejawów tych procesów w zachowaniu bez bezpośredniego badania mózgu. Oczywiście każdy z tych procesów i poziomów stanowi odrębny obszar wielu programów badawczych. Dlatego nie miałam na myśli badań rutynowych, wykonywanych wyłącznie na osobach chorych w trakcie ich leczenia, lecz badania naukowe, które pozwalają lepiej zrozumieć mechanizmy funkcjonowania mózgu. Czasami najpierw należy zbadać dany mechanizm u osób zdrowych, zanim będzie można go badać u osób chorych. Bywa też tak, że badania w ogóle nie mogą być wykonywane na ludziach ze względów etycznych i (niestety) trzeba prowadzić je na zwierzętach. Jednak wszystkie te badania poszerzają stan wiedzy o funkcjonowaniu mózgu, który później może zostać wykorzystany (między innymi) w psychologii podczas diagnozy i leczenia.

Karol:

Dzięki Pani odpowiedzi – wreszcie wszyscy dowiemy się o znaczeniu psychologii i jej roli w życiu człowieka. Gdyż „od funkcjonowania mózgu ZALEŻY WSZYSTKO”. W związku z tym zapytam, jaki kierunek badań rozważa Pani w kontekście swych dalszych studiów? Czy będą one już elementem Pani „magisterki”, czy rozpoczną się dopiero po uzyskaniu tego stopnia naukowego (bo tak jest w Polsce, ale może we Francji jest inaczej i dlatego wybrała Pani Paryż, a nie np. Uniwersytet Warszawski czy Jagielloński, na których psychologia – jak wiem –  jest obecnie mocno „szturmowanym” kierunkiem).

Natalia:

We wrześniu rozpocznę drugi (i ostatni) rok studiów, w ramach którego odbędę staż badawczy zakończony napisaniem i obroną pracy magisterskiej. We Francji badania rozpoczynają się jeszcze przed uzyskaniem stopnia naukowego, ponieważ to one będą tematem pracy dyplomowej. Profil badawczy studiów był faktycznie jednym z powodów, dla którego wybrałam Paryż. Jednak to po stronie studenta leży znalezienie odpowiedniego dla siebie stażu, ponieważ nie jest on gwarantowany przez uczelnię. Jeżeli chodzi o kierunek badań – interesuję się percepcją, czyli odbiorem otoczenia przez mózg. Zawsze ciekawił mnie w szczególności zmysł wzroku. Aktualnie bardzo zaciekawił mnie temat wpływu ruchów głowy na przetwarzanie informacji w pierwszorzędnej korze wzrokowej mózgu (która jest pierwszym obszarem kory mózgowej, do którego trafiają informacje z siatkówki oka). A ponieważ, jak już wspominałam, jestem na specjalizacji z neurobiologii, interesują mnie badania prowadzone bezpośrednio na poziomie aktywności komórek w tym obszarze mózgu.

Karol:

Bardzo „naukowo” odpowiedziała Pani na moje pytanie, przede wszystkim mam teraz szersze wyobrażenie na temat wybranej przez Panią dyscypliny naukowej. A wracając do Pani odpowiedzi, zapytam:

czy znalazła już Pani odpowiedni dla siebie staż? I ustaliła z promotorem (rozumiem stażu i jednocześnie swej pracy magisterskiej) temat swych badań? I proszę jeszcze wyjaśnić mi (i naszym Czytelnikom) termin swej specjalizacji „neurobiologia”.

Natalia:

Tak, staż już znalazłam. Rozpocznie się razem z rokiem akademickim we wrześniu i będzie trwał do czerwca. Przewodnim tematem stażu będzie właśnie wpływ ruchów i pozycji głowy na przetwarzanie informacji w pierwszorzędnej korze wzrokowej mózgu. Wiadomo  które obszary mózgu rejestrują pozycję głowy. Brakuje jednak wiedzy, w jaki sposób sygnał ten dociera do wspomnianej kory wzrokowej. A konkretnie: tematem mojej pracy będzie sprawdzenie, czy może być on przekazywany z wyższych obszarów wzrokowych, poprzez pomiar aktywności komórek w tych regionach z wykorzystaniem myszy jako modelu badawczego.

Karol:

Pani Natalio szanowna, wspaniały „plan na życie”! Oby wszystko się udało, ale przerwałem Pani – proszę więc (zanim zadam kolejne pytanie) o kontynuowanie swojej odpowiedzi, która z pewnością zainteresuje Czytelników PD.

Natalia: 

Zatem wyjaśnię jeszcze sam termin „neurobiologia” (o co Pan pytał) – jest ona dziedziną nauki badającą układ nerwowy, do którego należy mózg.

Karol:

A jaka będzie ew. Pani dalsza droga naukowa po uzyskaniu magisterki?

Natka: 

Po magisterce planuję doktorat i moje dalsze badania naukowe będą związane z tą dziedziną, a wyniki badań neurobiologicznych z pewnością przydadzą się w dziedzinie psychologii. Zrozumienie biologicznych podstaw funkcjonowania mózgu często znajduje bezpośrednie zastosowanie w udoskonalaniu metod diagnozowania i leczenia zaburzeń psychicznych, w których prawidłowe funkcjonowanie mózgu zostało zakłócone.

Karol:

Czyli zamierza Pani całkowicie poświęcić się karierze naukowej?

Natka:

Tak, chciałabym poświęcić karierze naukowej i szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie siebie poza środowiskiem naukowym.

Karol:

Bardzo to pochwalam, tym bardziej, iż nie spotkałem dotąd młodej osoby (choć mam za sobą długoletnią pracę nauczycielsko – wykładowczą), która w swoich planach przyszłościowych zakładałaby tylko pracę dla NAUKI. Z żoną (też długoletnią nauczycielką) chcielibyśmy bardzo, aby się PANI POWIODŁO!

I aby jak najwięcej młodych Polek i Polaków poszło Pani drogą, a nasze państwo pomagało młodym ludziom w realizacji takiego życiowego planu. A jak Pani sobie radzi „materialnie”, studiując obecnie w Paryżu, a wcześniej w Maastricht? Przecież nic w życiu nie jest za darmo…

Natalia: 

Dziękuję za to pytanie, gdyż nic w życiu nie jest za darmo! Mam już doświadczenie studiowania w dwóch różnych krajach europejskich. Każdy z nich wiązał się z innymi kosztami, ale także z innymi możliwościami.

Jeżeli chodzi o Holandię, studia nawet na publicznych uczelniach są płatne. Czesne wynosiło około 2100 – 2500 euro rocznie (co roku się zwiększało, być może ta kwota dziś jest jeszcze wyższa). Jednak dzięki małej ilości zajęć na uczelni, przez cały okres studiów licencjackich byłam w stanie pracować około 16 godzin tygodniowo. Pracujący studenci mogą liczyć na dofinansowanie rządowe w wysokości około 400 euro miesięcznie, darmowy transport publiczny oraz częściowe pokrycie kosztów ubezpieczenia zdrowotnego (które w Holandii jest płatne i obowiązkowe dla wszystkich osób pracujących).

Karol:

A jak jest obecnie we Francji?

 

Natalia:

We Francji kwota czesnego jest znacznie niższa, to około 350 euro za rok. Trzeba do tego doliczyć koszty transportu publicznego, a roczna karta miejska ze zniżką studencką kosztuje około 400 euro. Z dofinansowań rządowych studentom przysługuje od 100 do 200 euro miesięcznie dodatku do czynszu za mieszkanie. Niestety, ze względu na intensywny plan lekcji i obowiązkową obecność na zajęciach, podjęcie pracy jest prawie niemożliwe. Jednak dorabiam sobie wieczorami jako niania. Warto również dodać, że za staż, którego wymiar przekroczy 309 godzin, studentom przysługuje wynagrodzenie 4.5 euro za godzinę. Nie jest to dużo, jednak zawsze coś. Niedawno we Francji wprowadzone zostały również studenckie posiłki w cenie 1 euro w tzw.  stołówkach “CROUS”.

Porównując oba kraje, koszty życia w Holandii były wyższe, jednak istniało więcej przestrzeni „na dorabianie na studia” – we Francji koszty życia są nieco niższe, lecz możliwości na dorobienie sobie i pomoc rządową mniejsze.

Karol:

Dziękuję za to wyjaśnienie. Chciałoby się, aby i nasze państwo też poświęcało więcej uwagi młodym osobom marzącym o karierze naukowej, udzielając im w tym zakresie stosownej pomocy, bez względu na to, gdzie studiują. Ale chciała Pani jeszcze coś dodać – proszę:

Natalia:

Muszę przyznać, że przez okres moich studiów mogłam (i mogę) liczyć na wsparcie finansowe rodziny, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Nie jestem więc w zupełności zdana na samą siebie.

Karol:

Dzięki za to stwierdzenie i docenienie.

Natalia:

Dodam jeszcze, że przyszły rok akademicki powinien już być ostatnim mojego “studenckiego” życia, ponieważ na studiach doktoranckich jest się już zwykle zatrudnionym w charakterze pracownika naukowego.

Karol:

Pani Natalio, jeszcze raz dziękuję za szczerość wszystkich dotychczasowych odpowiedzi! Jesteśmy z żoną pełni podziwu dla Pani wspaniałych wyników w nauce.  

Mam kolejne pytanie, które dotyczy języków obcych. Ile ich Pani poznała do tej pory, gdzie się ich nauczyła i w jakim języku odbywają się zajęcia na uniwersytecie?

Natalia:

Do tej pory poznałam trzy języki obce – angielski, niemiecki i francuski.

Językiem angielskim i niemieckim posługuję się biegle. W naukę języka niemieckiego nie musiałam włożyć wiele pracy, ponieważ wychowałam się w Berlinie. Uczęszczałam tam do przedszkola i szkoły podstawowej.

Angielskiego nauczyłam się już w polskiej szkole, w gimnazjum i liceum. Studia licencjackie w Holandii ukończyłam po angielsku i odpowiadając na Pana drugie pytanie – zajęcia na moich studiach magisterskich we Francji – również prowadzone są wyłącznie po angielsku. Konieczność posługiwania się angielskim na co dzień sprawiło, że już w pełni przyzwyczaiłam się do tego języka.

Mówię również po francusku, chociaż nie na tak zaawansowanym poziomie. Ukończyłam w Polsce (w Warszawie) dwujęzyczne gimnazjum z językiem francuskim, tam więc nauczyłam się podstaw. W liceum kontynuowałam naukę języka francuskiego, chociaż już mniej intensywnie, niż w gimnazjum. Nie czuję się jeszcze w pełni komfortowo w tym języku, chociaż mam nadzieję, że po drugim roku w Paryżu to się zmieni!

Karol:

Pani Natalio, gratulujemy (to znaczy ja z żoną, która towarzyszy naszej rozmowie)! A jednak „języki obce” to dziś szansa na ROZWÓJ DLA KAŻDEGO. Oby Polska przywiązywała do ich nauczania jak najwięcej uwagi. A jak pod tym względem jest we Francji, w Holandii i było w Niemczech?

Natalia:

Tak, to prawda, znajomość języków obcych w dzisiejszym świecie jest niezbędna.

Jeżeli chodzi o szkolnictwo podstawowe i średnie, mogę porównywać tylko Polskę i Niemcy. W Polsce nauka języka angielskiego rozpoczyna się wcześniej, już w pierwszej klasie szkoły podstawowej, w Niemczech dopiero w trzeciej bądź czwartej klasie. W polskim systemie edukacyjnym drugi obowiązkowy język obcy wprowadza się w klasie siódmej (i kontynuuje do ukończenia szkoły średniej), w niemieckim – wprowadza się w szkole średniej I stopnia, najczęściej w klasie szóstej lub siódmej (w obu krajach uczniowie są w podobnym wieku: 11-13 lat). Językiem obowiązkowym jest angielski. Uważam, że w polskich szkołach warto byłoby zwiększyć liczbę godzin przeznaczonych na naukę języków obcych. Z tego, co pamiętam, nie było ich zbyt wiele.

Karol:

Zgadzamy się z Panią!

Natalia:

Nie znam szczegółów, jak wygląda nauczanie języków obcych w szkołach we Francji i Holandii. Mogę jedynie podzielić się obserwacją, ponieważ w Holandii pracowałam przez pewien czas w szkole podstawowej i zauważyłam, że zdecydowana większość dzieci (nawet w najmłodszych klasach) mówiła już po angielsku. Natomiast, jeżeli chodzi o szkolnictwo wyższe – zarówno w Holandii, jak i we Francji – uczelnie oferują studentom zajęcia językowe. We Francji są one bezpłatne, a w Holandii nie.

Karol:

Dziękuję za ocenę sytuacji związanej z nauczaniem j. obcych w wyżej omawianych krajach. Przy czym ważne są wnioski wynikające z tej oceny, a najważniejszy, że ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW OBCYCH W DZIEJSZYSM ŚWIECIE JEST ABSOLUTNIE  N I E Z B Ę D N A!

Proszę jeszcze powiedzieć Czytelnikom PD (rodzicom i ich dzieciom pragnącym studiować w Holandii czy we Francji, jakiego rodzaju atrakcje mogą ich tam spotkać, co się jada, jak mieszka, jak na co dzień wygląda życie kulturalne?

Natalia:

Oczywiście trudno odpowiedzieć na tak obszerny temat w kilku zdaniach. Powiedziałabym, że codzienne życie znacznie różni się pomiędzy Maastricht a Paryżem.

Maastricht jest małym miasteczkiem, bardzo ładnym i zadbanym. Ponieważ jest zamieszkane głównie przez studentów, jego codzienne życie było kameralne i właśnie studenckie. Jest tam wiele barów i kawiarni, tętni różnymi wydarzeniami “młodzieżowymi”, na których można się spotkać. Wszystkie atrakcje kulturalne można “zaliczyć” w ciągu paru dni. Po jakimś czasie zauważyłam jednak, że często chodzę w te same miejsca, spotykając za każdym razem tych samych znajomych. Niewątpliwie ma to swój urok i zawsze dobrze będę wspominać mój czas w Maastricht, ale po trzech latach stawało się to trochę monotonne.

Karol:

A Paryż?

Natalia:

Paryż pod tym względem jest zupełnym przeciwieństwem. Pewnie należałoby poświęcić oddzielną rozmowę (a nawet i to mogłoby nie wystarczyć) na opowiedzenie o jego wszystkich zabytkach i atrakcjach. Zawsze jest co robić i znajdzie się nowe miejsce do odwiedzenia. I oczywiście – co dla mnie najważniejsze – Francja słynie ze swojej fantastycznej kuchni. Najbardziej w Paryżu lubię piekarnie, na które się trafia „na każdym rogu” i w których zawsze można kupić sobie coś słodkiego na drogę.

Karol:

Czy bycie Polakiem (ogólnie rozumiane) jest za granicą w jakikolwiek sposób „kłopotliwe”? Czy po studiach wróci Pani do Polski, czy może liczy na zrobienie kariery naukowej (i życiowej) np. we Francji? Od czego to będzie zależało?

Natalia:

Nie powiedziałabym, że bycie Polką (czy Polakiem) za granicą jest kłopotliwe. Trudności, z jakimi się spotykałam, przypisałabym zupełnie innym czynnikom.

Bardzo chętnie wracam do Polski w trakcie ferii i wakacji, ale na razie nie planuję powrotu do kraju na stałe. Chciałabym przepracować w jak największej liczbie różnych laboratoriów za granicą, aby zdobyć możliwie dużo doświadczenia. Już samo porównanie studiów i odbytych staży we Francji i w Holandii wiele mnie nauczyło. Moim najbliższym celem (jak już wspominałam) będzie dostanie się na studia doktoranckie. Poza Paryżem będę aplikować do Londynu. Bo właśnie tam znajdują się wiodące ośrodki badań neurobiologicznych. Oczywiście decyzja, gdzie „wyląduję” nie zależy tylko ode mnie, ale od tego, gdzie zostanę przyjęta.

Karol:

Z całego serca życzę Pani POWODZENIA – spełnienia wszystkich planów! Są ambitne, twórcze i będą służyły pośrednio i Polsce, jeśli ich realizacja stanie się faktem. Bo nauka jest ponad wszelkimi GRANICAMI! A na zakończenie zapytam: czy chciałaby Pani coś jeszcze przekazać od siebie Czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego”?

Natalia:

Bardzo dziękuję!

Na koniec naszej rozmowy uchylę rąbek tajemnicy. Mimo, że na potrzeby rozmowy zwracaliśmy się do siebie oficjalnie, w rzeczywistości jesteśmy sobie bardzo bliscy. Dlatego   chciałabym bezpośrednio powiedzieć: dziękuję Ci Dziadku za zaproszenie mnie do tej rozmowy! Chcę wierzyć, że będzie ona ciekawa również dla Czytelników „Przeglądu Dziennikarskiego”, dlatego chciałabym podziękować Im za czas poświęcony na jej przeczytanie oraz wyrazić nadzieję, że był on dobrze spożytkowany i że udało mi się choć trochę przybliżyć istotę zagadnienia, na czym polega neurobiologia i studiowanie jej za granicą!

Karol:

Natalio kochana, cieszę się, że postanowiłaś ujawnić Czytelnikom PD nasze bliskie powiązania rodzinne.

Razem z Babcią dziękujemy Ci, że zgodziłaś się publicznie opowiedzieć o swoich planach „studencko-naukowych”. Nadal będziemy Cię wspierać w Twoim dążeniu do celu.

Wiem, że masz jeszcze zastrzeżenie do tytułu naszej rozmowy, jakie?

Natalia:

Tak, chciałam tylko doprecyzować, nawiązując do mojej pierwszej odpowiedzi, że nie jestem już studentką psychologii, a kognitywistyki ze specjalizacją w neurobiologii. Albo krócej – neurokognitywistyki.

Karol:

Zatem, jaki tytuł dałabyś naszej rozmowie?

Natalia:

Najprościej byłoby wymienić „psychologię” na „neurokognitywistykę”. Dalsza część tytułu pozostaje prawdziwa! A może jednak… niczego nie zmieniać, bo jest to trochę skomplikowane. Proponuję po prostu zrozumieć różnice, o których opowiadałam wcześniej.

Karol:

Zgoda! Za 2-3 lata, gdy już „na całego” będziesz realizować swoje zainteresowania naukowe zaproszę Cię na jeszcze jedną ROZMOWĘ i wtedy opowiesz, jak Twoje marzenia sprawdzają się w życiu? Zgadzasz się?

Natalia:

Oczywiście Dziadku! Jesteśmy umówieni. A Twoją ciekawość chętnie podzielę z Czytelnikami PD, których raz jeszcze, za Twoim pośrednictwem, serdecznie pozdrawiam!

Poprzedni artykułKsiążki, które mogą zainteresować…
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj