Strona główna Styl życia Punkt widzenia Kontynuacja moich rozmów z p. prof. Marią Szyszkowską

Kontynuacja moich rozmów z p. prof. Marią Szyszkowską

0
Prof. Maria Szyszkowska

Dziś o emigracji, grupach mniejszościowych, w tym i o więźniach.

 

Karol:

Mario, rozmawialiśmy dotąd na tych łamach o wielu tematach, ale nigdy o „emigrantach, rozmaitych grupach mniejszościowych (wymajających kontroli społecznej) i o więźniach”. Czy podjęłabyś ten temat w dzisiejszej rozmowie? Proszę.

Maria:

Tak! Świetny pomysł, by rozmawiać o aktualnych problemach. Dodam, że sytuacja więźniów na ogół nie wzbudza zainteresowania, a również wymaga zmian.

Karol:

Przestępca jest też człowiekiem. A grupy mniejszościowe złożone z ubogich jednostek czy pozbawionych sprytu życiowego zwykle też pozostają poza zainteresowaniami rządzących.

Maria

Zgadza się, a w myśl teorii demokracji rządząca większość ma obowiązek zajmować się rozmaitymi mniejszościami.

Na przykład: nie obdarzamy należytym szacunkiem twórców, mam na myśli pisarzy i artystów, a przecież oni tworzą kulturę narodową i budują świadomość, natomiast zgoda na nieczytanie powieści i poezji przez uczniów wywołuje wyłącznie negatywne skutki.

Karol:

Dobrze Mario, że poszerzyłaś moją definicję grup mniejszościowych o „pisarzy i artystów” (którzy tworzą kulturę narodową) i o uczniów (nieczytających lektur), ale zacznijmy naszą rozmowę od tego, dlaczego zajmowanie się grupami złożonymi z ubogich jednostek jest – jak się wyraziłaś – obowiązkiem „demokracji”?

Jak – jako filozof – odnosisz się do zagadnienia imigrantów w naszym kraju?

Różne są na ten temat w tej chwili opinie, a jak powinno być „naukowo”, zgodnie z regułami demokracji i praworządności?

Maria:

Na pojęcie demokracji w XXI wieku składa się kilka elementów. Przede wszystkim: społeczeństwo ma być wieloświatopoglądowe oraz wielopartyjne.

Niezbędne jest też rozdzielanie prawa stanowionego i moralności, ponieważ w wolnym, demokratycznym społeczeństwie jednostki mogą żyć zgodnie z rozmaitymi teoriami etycznymi.

Tylko w państwie totalitarnym prawo podlega jednej z możliwych teorii etycznych.

A ponieważ demokracja jest oparta o zasadę równości, więc rządząca większość ma obowiązek uwzględniać oczekiwania również licznych mniejszości, z których m.in. złożone jest społeczeństwo. Dodam, że piątym warunkiem demokracji jest neutralność światopoglądowa państwa.

Karol:

A jakie jest Twoje zdanie o coraz większej liczbie imigrantów w Polsce?

Maria:

Imigranci przyjeżdżają do Polski głównie po to, by poprawić swoją sytuację materialną, a nie z powodu szczególnej sympatii do naszego narodu.

Karol:

Pod tym względem jest różnie, ale przerwałem Ci, przepraszam, dokończ swoją myśl.

Maria:

Biednym należy pomagać, np. przesyłając do ich państwa środki materialne. Nawet jeżeli szukają schronienia czy poprawy swego bytu w Polsce, to nie towarzyszy temu chęć poznania naszej kultury i zespolenia się z nami. Imigranci tworzą mniejszość, która „rządzi się” swoimi obyczajami i hierarchią. Nadal pozostają obcymi przybyszami i nie szukają integracji.

Karol:

Zatem co – Twoim zdaniem – wynika z tego, że nie szukają integracji, choć ich praca na rzecz kraju, do którego przybywają i gdzie uzyskują schronienie, jest dobrem?

Jak w ogóle świat (myśląc w kategoriach „demokracji i praworządności”) powinien wobec tego reagować na zjawisko emigracji?

Jak do tego zjawiska odnosi się filozofia, etyka, moralność, szacunek, który należy się drugiemu człowiekowi? 

Maria:

Likwidacja wielu polskich zakładów sprawia, że wzrasta w Polsce bezrobocie, szczególnie na Lubelszczyźnie. Imigranci stają się konkurentem. Dalibyśmy sobie radę i bez nich, ale trzeba pomagać ubogim i głodującym. Jednakże przede wszystkim należy troszczyć się o obywateli własnego kraju.

Karol:

Ale i o tych, którzy chcą się do nas przyłączyć, spełniając oczywiście nasze warunki, aby uzyskać obywatelstwo.

Maria:

Lecz w pierwszym rzędzie trzeba zadbać o własnych obywateli!

Karol:

Pełna zgoda.

Maria:

Oficjalne dane wykazują, że aktualnie ok. 2 miliony  naszych rodaków żyje w skrajnej biedzie.

Karol:

Na szczęście tej „biedy nie widać”, osobiście widzę rozwój naszego kraju we wszystkich dziedzinach życia. Przynależność do UE, ale przede wszystkim nasza pracowitość i wola dogonienia świata sprawiła, że „nie jesteśmy już na kolanach”, choć do zrobienia jest oczywiście jeszcze wiele (i zawsze będzie).

Maria:

Ja tego rozwoju nie dostrzegam. Nastąpił upadek edukacji i kultury, a rozwarstwienie materialne społeczeństwa budzi poczucie niesprawiedliwości. Biedę widać. Państwo, którego obywatelom udzielimy pomocy powinno być wdzięczne. Inaczej – tę pomoc trzeba wstrzymać.

Karol:

Ostre słowa. Ja jestem jednak zwolennikiem rozwiązań pokojowych, dzięki którym (także z pomocą pracujących emigrantów), jesteśmy dziś wśród 20 najbardziej rozwiniętych państw świata. 

Maria:

Pięknie mówisz. Ja jestem pacyfistką i trochę wątpię w prawdziwość oceny, którą przytaczasz.

Karol:

To już Twoja ocena, z którą nie w pełni się zgadam, a poza tym uważam, że WSZYSTKO da się pogodzić z korzyścią dla Polski (ciekaw jestem, co na ten temat sądzą nasi Czytelnicy)? Sam byłem imigrantem, gdy po wojnie Ojciec wrócił z rodziną do Polski. Bo był Polakiem, i ja też. Każdy we współczesnym świecie powinien mieć prawo osiedlania się tam, gdzie chce, jeśli będzie przestrzegał prawa kraju, do którego się wybiera. (Amerykanie też dorobili się na „emigrantach”, którzy jeszcze niedawno byli „niewolnikami”).

A co np. w kwestii tzw. małżeństw mieszanych powinniśmy robić? Czy jest coś złego w tym, jeśli żona czy mąż idą za głosem swego uczucia? Przekonuje Cię moja argumentacja?

Maria:

W toczonych przez nas dyskusjach powinna obowiązywać prawda, a nie jakiś inny wzniosły cel. Przestrzeganie prawa jest istotne, ale istotne znaczenie ma także świadomość społeczeństwa kraju, w którym osiedlają się przybysze z innych państw.       

Karol:

Zgoda – to twórzmy ją!  

Maria:

Wrogość w stosunku do imigrantów nasila się w dwóch przypadkach.

Po pierwsze, gdy nie tylko nie chcą przestrzegać obyczajów funkcjonujących w państwie, do którego przybyli, ale co gorsza – popełniają przestępstwa.

I po drugie, gdy państwo, z którego przybyli, nie wywiązuje się z danych obietnic wobec państwa, w którym się osiedlili.

Przykładem jest choćby Ukraina.

Sprawa Wołynia, określając najogólniej ten problem, kult na Ukrainie tych, którzy mordowali bestialsko Polaków, złożyła się na naszą wrogość wobec Ukraińców.

Karol:

Zostawmy Ukraińców, choć ja uważam, że słusznie okazaliśmy im rzadko spotykaną w takich rozmiarach pomoc. Nie Ukrainie, a jej obywatelom szukającym u nas pomocy (schronienia m.in. przed śmiercią).

Maria:

Małżeństwa mieszane, to inne zagadnienie niż imigranci. Miłość powinna decydować o wyborze żony lub męża. Zakochując się, nie wiemy kim jest dany człowiek. Nierzadko miłość pojawia się od pierwszej chwili poznania.

Można zakochać się nawet w przestępcy, także różnica   wieku czy wyznania religijnego nie są w tym żadną   przeszkodą.

Niestety, istniejące u nas restrykcje obyczajowe wciąż utrudniają zawarcie małżeństwa w przypadku np. odmiennych wyznań dwojga.

Karol:

I jest to zupełnie pozbawione sensu, chociaż zdaję sobie sprawę z konfliktów, gdy pojawiają się dzieci i uzgadnia się, w jakim wyznaniu religijnym, albo narodowości, będą one kształtowane.  A wracając do Ukraińców, stoję zdecydowanie po ich stronie i nigdy nie zgodzę się z tym, aby w szukaniu pokojowych rozwiązań, przyznać teraz rację agresorowi, a więc Rosji.

To byłoby cofnięciem świata do akceptacji zbrodni nazistowskiej wywołanej przez III Rzeszę w czasie II wojny światowej. Choć problem zbrodni „banderowców” oczywiście boli. Ale trzeba – moim zdaniem – wreszcie RAZ NA ZAWSZE skończyć z tym, żeby spory między państwami były rozstrzygane przez wojny!

Istnieje obecnie tyle innych możliwości, m.in. droga pokojowych rokowań. I o takie rozwiązania powinniśmy jako humaniści walczyć, powołując się w naszych rozważaniach na naukę, humanizm i przestrzeganie praw człowieka. 

(W tym momencie znów proszę naszych Czytelników, aby odnieśli się do poruszonego przez nas wyżej zagadnienia).

Maria:

 Przestrzeganie praw człowieka stało się pustym wezwaniem. Są one nieustannie na świecie łamane. Pokojowe rokowania nie przynoszą rezultatów. Trzeba kształtować pilnie społeczeństwo w duchu wyższych wartości i braterstwa, by dążenie do wzbogacania się przestało być sensem ludzkiego życia. To wielkie zadanie dla edukacji, by kształtować społeczników i zaszczepiać poczucie odpowiedzialności za ludzkość.

Zgadzam się z Tobą, że celem naszych rozmów jest analiza rzeczywistości i ukazywanie jej często z innej perspektywy niż ta medialna.

Karol:

Wobec tego przejdźmy do tematu zapowiedzianego w tytule – czyli do „więźniów”. Proszę na zakończenie naszej dzisiejszej rozmowy o Twoją ocenę ich sytuacji w naszym kraju, ale i na świecie.

Maria:

Więźniowie to mniejszość, którą dziennikarze i społeczeństwo z reguły nie interesują się. Resocjalizacja budzi wątpliwości, bowiem wątpliwa jest jej skuteczność. Wychowawcy w więzieniach nie zawsze są osobami odpowiednio dobranymi. Proponuję, by rozwinąć ten poważny problem w czasie naszej kolejnej rozmowy o nauce, jaką jest higiena psychiczna oraz o ruchu higieny psychicznej.

Na zakończenie chcę zwrócić uwagę na to, że społeczeństwo składa się nie tylko z mniejszości religijnych i narodowych, ale mniejszościami są także pisarze, lekarze, aptekarze, uczniowie, przedstawiciele ginących zawodów czy homoseksualiści, o prawach których najczęściej się dyskutuje. Natomiast chorzy psychicznie czy osoby niedorozwinięte intelektualnie, podobnie jak więźniowie, pozostają z reguły na marginesie…

Karol;

Dobrze, do kwestii „więźniów” wrócimy w kolejnej rozmowie (może też jeszcze do innych wymienionych grup mniejszościowych), ale nim zakończymy dzisiejszą – zapytam jeszcze o wspomnianą przez Ciebie na początku tej rozmowy kwestię dotyczącą „pisarzy, artystów i uczniów ‘nieczytających’ lektur”. Co w sprawie tych grup szczególnie postulujesz do rządzących?

Maria:

Moim zdaniem, państwo powinno roztaczać opiekę nad pisarzami i artystami, bowiem z reguły większość twórców jest pozbawiona sprytu życiowego i nie zawsze daje sobie radę z utrzymaniem się przy życiu. Wiem, że żyjemy w państwie, które zajmuje się zbieraniem podatków, polityką zagraniczną, wojskiem oraz policją. Ale to wymaga zmiany. Pisarze i artyści tworzą kulturę decydującą o wartości narodu bardziej niż gospodarka.

Jeżeli chodzi o uczniów, to niezbędny jest powrót do dawnych programów edukacyjnych. Były znakomite i żadna kolejna reforma edukacji nie jest potrzebna. Czytanie dzieł literackich nie tylko poszerza wiedzę, ale przyczynia się do wszechstronnego rozwoju osobowości. Z kolei kontakt z szeroko rozumianą sztuką potęguje wrażliwość i wyobraźnię, które są pokarmem empatii. A trzeba czynić wysiłki, by było jak najmniej psychopatów w naszym społeczeństwie, czyli osób często wykształconych, inteligentnych, ale odznaczających się nikłą wrażliwością i uczuciowością. Psychopaci są niebezpieczni, bo rozum służy im do zaspokajania chęci zdobycia władzy i dóbr materialnych.

Karol:

Mario szanowna, dziękuję! Nie tylko za odpowiedź na ostatnie pytanie, ale za CAŁĄ ROZMOWĘ (także poprzednie)!

Poprzedni artykułKsiążki, które mogą zainteresować…
Następny artykułModel polityka popularnego: budowanie więzi emocjonalnej z wyborcami cz. 1
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj