Strona główna Media Model polityka popularnego: budowanie więzi emocjonalnej z wyborcami cz. 1

Model polityka popularnego: budowanie więzi emocjonalnej z wyborcami cz. 1

0

Zdaniem Bogusława Skowronka zarówno język naturalny, jego system, jak i tradycyjne wzorce komunikacji konstytuujące naszą dotychczasową kulturę w otoczeniu mediów nieustannie zmieniają swój kształt. Tak zwany „wiek ekranów” nieco zmodyfikował komunikację, w tym polityczną, ale mimo to wydaje się, iż nie zmarginalizował znaczenia słowa w powszechnym zjawisku tabloidyzacji przekazów informacyjnych, mediów, umysłów[1]. Retoryka, która narodziła się i przeżywała swój złoty wiek w czasach demokracji: greckiej i rzymskiej, obecnie wydaje się nabierać podobnego znaczenia. W świecie antycznym do najwybitniejszych retorów zaliczano m.in. Arystotelesa, Platona, Cycerona czy Kwintyliana[2]. W polityce końca XX wieku i w XXI wieku mogą to być, toutes proportions gardées, m.in. Ronald Reagan, Tony Blair czy Barack Obama. Retoryka na nowo więc odżywa, a język i wyrażanie swoich opinii są nieodzowne dla zaistnienia polityki[3] rozumianej m.in. jako umiejętność grup kreujących sytuację społeczną do osiągania kompromisu[4], czy też działalność odnosząca się do tworzenia państwa jako całości[5].

 

Słowa-klucze

Wcześniejsze analizy udowadniały, że obraz jest najprostszym znakiem, który łatwo zapada w pamięć. Ale, zdaniem Jerzego Bralczyka, to słowo daje jednak manipulowalną, wyraźną treść pojęciową, dzięki czemu udostępnia cały wachlarz wieloznacznych informacji z różnymi interpretacjami i porządkami[6]. Dobrym przykładem na zobrazowanie tego może być fakt, który podkreśla specjalista ds. public relations Jerzy Rzędowski, że choć w dzisiejszych czasach coraz więcej stanowisk pracy chytrze nosi dyrektorskie lub kierownicze nazwy, de facto coraz rzadziej spotykamy się z prawdziwymi liderami[7]. Słowa są więc tutaj używane nie po to, by opisać stan faktyczny, ale po to, by wykreować pewne wrażenie[8].

Słowa, które używają politycy, powinny być więc starannie dobierane po to, by nie niosły ze sobą niepożądanego, alternatywnego znaczenia. Powinny być też właściwie dostosowane do odbiorców i do okoliczności towarzyszących procesowi komunikacji, co określane jest mianem kompetencji komunikacyjnej. Polityk niedostosowujący swojej przemowy do widowni, używający określonego żargonu, często jest zrozumiały jedynie dla wąskiego kręgu wtajemniczonych. A jeśli nie potrafi mówić prosto i zrozumiale, nie jest tym samym w stanie przekonać i porwać za sobą elektoratu. Sukces osiągają więc ci, którzy posługują się słowami zrozumiałymi dla przeciętnego wyborcy, korzystają też z „przyjemnego” i ekspresyjnego języka[9].

Poziom trudności języka w przemowie można zmierzyć za pomocą indeksu Gunninga, czyli algorytmu opracowanego przez amerykańskiego biznesmena Roberta Gunninga. Jest to tzw. współczynnik mglistości języka i mierzy się go w następujący sposób: stosunek liczby wyrazów do liczby zdań należy dodać do pomnożonego przez 100 stosunku liczby wyrazów długich do wszystkich słów, a następnie uzyskany wynik pomnożyć przez 0,4[10]. Wzór na wartość FOG wygląda więc następująco:

Ojcowie założyciele USA wypowiadali się ze współczynnikiem mglistości bliskim 26. Był to język bardzo trudny, zrozumiały wyłącznie dla osób bardzo dobrze wykształconych, na poziomie doktorów i profesorów. Od tamtego czasu jednak wiele się zmieniło, a biznesmeni i społeczeństwo dostrzegli problem używania zbyt skomplikowanego słownictwa. W 1987 roku Jimmy Carter podpisał ustawę mówiącą, iż akty prawa federalnego muszą być napisane prostym, zrozumiałym dla odbiorców językiem. Z dekady na dekadę poziom trudności wypowiedzi polityków spadał. Przemowy George’a W. Busha oraz Baracka Obamy mają już poziom 9, są wobec tego zrozumiałe dla absolwentów gimnazjum[11]. Podobny wskaźnik wykazują też wypowiedzi polityków brytyjskich, m.in. premiera Davida Camerona, Eda Milibanda czy Nicka Clegga[12]. Polityk chcący utrzymać swoją popularność powinien więc używać możliwie krótkich i prostych słów tak, by zrozumiała go jak największa część elektoratu.

            Drugą z poruszonych wcześniej kwestii był pozytywny przekaz, a także „przyjemny” i ekspresyjny język. Ale aby takowy powstał, a wypowiedź była wiarygodna, polityk powinien sam uwierzyć w poglądy, które prezentuje. Powinien więc wykreować to, co specjaliści ds. programowania neurolingwistycznego nazywają „sztuką i nauką tworzenia indywidualnej doskonałości”[13]lub „budowaniem subiektywnego, unikatowego świata”[14], a trenerzy dekodyki „osobistym rozwojem opartym o wiedzę na temat funkcjonowania ludzkich umysłów”. Jak mówi Dagmara Pluta[15]:

Korzenie dekodyki sięgają huny, czyli starożytnej wiedzy wywodzącej się z Hawajów i dotyczącej sposobu bycia. Huna liczy około 35 tysięcy lat i jest pradawnym systemem opisowej psychologii człowieka, w pewnym sensie przypominającym psychoanalizę. System ten uczy odnajdywać wewnętrzny spokój, panowanie nad sobą i harmonię życia. Dotyczy też tworzenia własnej rzeczywistości i rozwoju wewnętrznej sfery duchowej. Połączenie swojej fizyczności, rozumu, emocji i duchowości z wykorzystaniem tej wiedzy pozwala wprowadzić do życia danej osoby pożądane zachowania i w efekcie tak zmienić swój sposób bycia, by łatwiej osiągnąć to, czego się pragnie (…) Sądzę (…), że często wykorzystuje ją prezydent Barack Obama. On się przecież urodził na Hawajach, więc chcąc nie chcąc, prawdopodobnie nie tylko poznał główne założenia huny, ale wydaje się, że praktykuje ją do dziś. To wszystko widać nie tylko podczas publicznych przemów czy wystąpień, ale też po jego zachowaniu, gestach, wewnętrznym spokoju – on ma bardzo dobrze rozwiniętą samoświadomość duchową. Podejrzewam, że gdyby nie to, nie byłby w stanie tak skutecznie podtrzymywać pozytywnych więzi z wyborcami i tym samym cieszyć się tak wysokim poparciem społecznym. (…) Tego typu polityk się rozwija i rozwija przy tym innych. Potrafi się lepiej wypowiadać czy też utrzymać wewnętrzny spokój podczas stresujących sytuacji. Ma jasność widzenia, rozumienia, łatwość podejmowania decyzji, dobre wyczucie sytuacji, wizyjność perspektyw, bardziej rozwiniętą intuicję i komunikatywność. Potrafi też lepiej przewidzieć rezultaty swoich działań i obrać najbardziej optymalne oraz najkorzystniejsze dla siebie rozwiązania[16].

 

Jak przekonują z kolei specjaliści ds. programowania neurolingwistycznego (które de facto skupia się na świadomym doborze właściwych słów w komunikacji), jest to ogólnie wiedza dotycząca tego, jak ludzie postrzegają świat i jakie są ich mechanizmy działania. Zawiera ona m.in. elementy psychoterapii i technik ludzkiego zachowania oraz pozwala wprowadzić pozytywne zmiany w sposobie ich myślenia, mówienia i reakcji na różne sytuacje[17]. Polityk wykorzystujący wobec tego wiedzę z tych dziedzin jest w stanie podkreślić w swoich przemowach właściwe wyrazy oraz wyeliminować te słowa, których brzmienie może na nieświadomym poziomie umysłu odbiorcy storpedować zgodny z intencją autora wydźwięk danej wypowiedzi. Szczegółowe zasady stosowania programowania neurolingwistycznego są dostępne w licznych podręcznikach NLP, w związku z czym nie ma potrzeby szczegółowego opisywania ich. Warto przy tym zaznaczyć, że skuteczność NLP[18] nigdy nie została w pełni udowodniona naukowo[19], podobnie jak np. hipnoza i wiele innych zagadnień z zakresu psychologii[20].

Zbliżone do dziedziny programowania neurolingwistycznego badania przeprowadził znany psychiatra, David Hawkins. Ich wyniki przedstawił w swoich publikacjach w formie tabeli tzw. słów mocnych, odwołujących się do emocji i wyobraźni, oraz słów słabych, których w przemowach powinno się unikać. I tak, dla przykładu, „obfity” jest zdaniem Davida Hawkinsa słowem mocnym, a „nadmierny” – słabym, „dawanie” jest wyrazem mocnym, a „branie” – słabym, „pochwała” – mocnym, a „pochlebstwo” – słabym, „nieprzemijający” – mocnym, zaś „modny” – słabym[21]. Prace Hawkinsa[22] zyskały znaczne grono zwolenników wśród psychologów oraz specjalistów ds. reklamy i budowania wizerunku, m.in. Joe Vitale’a, autora światowych bestsellerów z zakresu tzw. hipnotycznego marketingu[23].

Inną kwestią przy doborze właściwego słownictwa w przemowach politycznych jest wspomniane już dostosowanie do ulegającej przekształceniom atmosferze umysłowej elektoratu oraz jego wartościom i przekonaniom. Należy więc odpowiednio dobierać słowa, hasła i slogany wyborcze[24]. Po II wojnie światowej w polityce brytyjskiej ścierały się dwa poglądy: konserwatyzmu przypieczętowującego tradycyjną rolę kobiet w społeczeństwie (rezygnacja z pracy w fabrykach, skupienie się na reprodukcji) oraz liberalizmu, uznającego chęć płci pięknej do samorealizacji[25]. Politycy musieli więc sprawnie żonglować słownictwem, aby nie urazić części wyborców. W perspektywie czasu opcja konserwatywnego status quo przegrała, a dziś nie do pomyślenia jest, by była ponownie podniesiona. Podobne, kontrowersyjne kwestie rozpalały społeczeństwa w kolejnych latach. Rozważni, czołowi politycy musieli zaś uważać na słowa, stosować poprawność językową[26] i pamiętać, że ich czyny i wypowiedzi będą przytaczane jeszcze na długo po zakończeniu ich politycznych karier. Magia przemówień wysokiego rangą polityka polega więc na tym, że niemal zawsze ma on potężną widownię, jego wystąpienia są nagrywane, a wypowiadane sentencje są najczęściej uprzednio przemyślane i przygotowane przez wyspecjalizowane sztaby politologów oraz marketingowców.

Jednym z takich pamiętnych momentów był rok 1970, kiedy Jimmy Carter został gubernatorem Georgii. W swoim inauguracyjnym przemówieniu postanowił silnie zaakcentować tolerancję. Carter, narażając się ksenofobicznym wyborcom, powiedział wówczas: „Mówię wam całkiem szczerze, czas dyskryminacji rasowej skończył się”. Tym samym też zauważył, że w stanowym Kapitolu, gdzie znajdowały się liczne portrety osób zasłużonych dla Georgii, żaden z nich nie przedstawiał osoby czarnoskórej pomimo faktu, że wielu murzyńskich działaczy wniosło istotny wkład w rozwój regionu. Carter postanowił to zmienić i nakazał powiesić tam również portret Martina Luthera Kinga, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Decyzja ta spotkała się z ogromnym niezadowoleniem rasistów i ksenofobów, którzy przeprowadzili wiele protestów w tej sprawie. Sam Ku-Klux-Klan odegrał „kocią muzykę” podczas uroczystości zawieszania portretu. Cztery lata później kontrkandydat Cartera na stanowisko gubernatora Lester Maddox obiecywał swoim wyborcom, że jeśli tylko zostanie wybrany, usunie portret Murzyna z Kapitolu. Ksenofob jednak przegrał[27], a kwestia rasy, choć nadal stanowi do pewnego stopnia podstawę kategoryzacji, przestała być w USA przyczyną powszechnego wykluczenia społecznego[28].

Słowa Cartera, mimo że był wówczas gubernatorem, a nie prezydentem, na dobre zapisały się zaś na kartach historii Stanów Zjednoczonych i z pewnością, dzięki dodatkowemu poparciu liberalnej i czarnoskórej części elektoratu, przybliżyły go do późniejszego objęcia funkcji głowy państwa. Blisko czterdzieści lat po tamtym wydarzeniu prezydenturę objął Barack Obama, którego ojciec wywodził się z afrykańskiego plemienia Luo. Sam, kontynuując politykę wspierania mniejszości, tuż po ogłoszeniu wyniku orzeczenia Sądu Najwyższego tego kraju w sprawie legalizacji małżeństw jednopłciowych, powiedział: „To duży krok w naszym marszu ku równości”[29], czym, podobnie do Cartera, również wywołał falę złości wyborców konserwatywnych. I podobnie do tego pierwszego, wydarzenie to również podzieliło społeczeństwo[30], gdyż Obama został okrzyknięty przez swoich przeciwników „pierwszym gejowskim prezydentem”[31]. Czy tego typu, ryzykowne pod względem popularności politycznej, wypowiedzi mogą pozytywnie wpłynąć na utrzymanie popularności politycznej? Wydaje się, że tak, pod warunkiem jednak, że dany lider jest głęboko przekonany o ich słuszności, a wśród wyborców zwolenników danej, liberalnej decyzji jest więcej niż jej przeciwników. Głoszenie postulatów wbrew własnym przekonaniom oraz popieranych przez skrajną w poglądach mniejszość, kończy się zazwyczaj porażką. Jak zaznacza Rafał Trzaskowski[32], przegrana Mitta Romneya, kandydata republikanów na prezydenta w 2012 roku, wynikała przede wszystkim ze zbyt konserwatywnego programu, który odpowiadał jedynie mniejszości Amerykanów:

(…) do sukcesu Obamy przyczynili się przede wszystkim sami Republikanie, bo swoją polityką, kolokwialnie mówiąc, strzelili sobie w nogę. Stało się tak dlatego, że w prawyborach za bardzo przesunęli swoje deklaracje programowe „w prawo”. Kandydat Republikanów, żeby móc dostać nominację, musiał wyrażać bardzo radykalne poglądy. Na prawym skrzydle republikańskim harcowali różni wariaci z Tea Party. Niestety, ale trzeba ich nazwać w tak jasny sposób. W każdym razie kandydatowi było później bardzo trudno zmienić swoje zdanie na bardziej centrowe, umiarkowane, i wycofać z wcześniejszych, bardzo ostrych wypowiedzi. Wiadomo bowiem, że wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych skupiają się na centrum sceny politycznej, a nie na marginesach. Poprzez próby złagodzenia swojego stanowiska Mitt Romney stał się zupełnie niewiarygodny. Wyborcy nie kupili jego nagłego, światopoglądowego przesunięcia się w stronę centrum[33].

 

Podsumowując, często trzeba też brać pod uwagę fakt, że społeczeństwa, dzięki stopniowemu nabywaniu coraz większej ilości informacji o grupach dyskryminowanych, z upływem czasu zazwyczaj otwierają się na nie i liberalizują swoje poglądy[34], co powoduje z kolei to, iż z biegiem lat liczba przeciwników danej decyzji politycznej może maleć, a zwolenników – wzrastać[35]. Są to więc zazwyczaj kilku- lub wieloletnie strategie zaprezentowania się wyborcom jako lider odważny, tolerancyjny i pewny swoich słów[36]. Jak uważa psycholog społeczny Richard Nisbett, również „wyższa edukacja przesuwa nas na lewo. Absolwenci uniwersytetów są bardziej tolerancyjni, częściej popierają legalizację marihuany, związki partnerskie”[37]. Co więcej, jak mówi Longin Pastusiak:

Każdy [prezydent – przyp. P. R.] dbał o swoją popularność i przykładał do niej wielką uwagę. Dość interesujący jest fakt, że obecnie inaczej ocenia się kolejne prezydentury niż w czasach, kiedy dani politycy zajmowali stanowisko w Białym Domu. Dla przykładu Harry Truman był wyjątkowo niepopularnym prezydentem Stanów Zjednoczonych i miał stosunkowo niskie notowania. Dziś jednak historycy uważają, że był jednym z najlepszych prezydentów USA. W przypadku jego następcy, Dwighta Eisenhowera, było odwrotnie – był bardzo popularnym, znakomitym generałem i miał przyjemny sposób bycia. Historycy natomiast uważają, że niewiele wniósł do prezydentury amerykańskiej i bardzo nisko oceniają jego rolę. Z kolei Richard Nixon musiał ustąpić ze stanowiska prezydenta, gdyż był uwikłany w aferę Watergate i miał przez to rekordowo niskie notowania. Dziś jednak historycy oceniają jego postać bardziej pozytywnie. Stanowisko na temat prezydentów USA zmienia się wraz z upływem czasu. Dzisiaj przeczytałem artykuł w gazecie New York Times, że w ubiegłym tygodniu notowania George’a W. Busha po raz pierwszy wzrosły i przewyższyły negatywne oceny jego prezydentury. Warto zaznaczyć, że poprzednik obecnego prezydenta Obamy był dotychczas bardzo niepopularny, uwikłany w afery związane z wojną w Iraku. Ocena danej prezydentury zmienia się w zależności od sytuacji i od dystansu czasu – wszystko to znacznie wpływa na poglądy osób oceniających danego prezydenta. Sami historycy często weryfikują swoje osądy w stosunku do opinii ludzi współczesnych danemu prezydentowi – in plus albo in minus[38].

 

—

Opublikowany został fragment monografii pt. Model polityka popularnego w państwach anglosaskich
Autor: Paweł Rogaliński
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Liczba stron: 416

—

[1] B. Skowronek, Mediolingwistyka. Wprowadzenie, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Pedagogicznego, Kraków 2013, s. 249.

[2] S. Dubisz, Język i polityka. Szkice z historii stylu retorycznego, Instytut Języka Polskiego UW. Zakład Historii Języka Polskiego i Dialektologii, Warszawa 1992, s. 12.

[3] S. D. Ealy, Communication, Speech, and Politics. Habermas and Political Analysis, University Press of America, Inc., Washington 1981, s. 2.

[4] Polityka, http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/polityka;3959606.html, [data dostępu: 04.12.2015].

[5] M. Hanvelt, The Politics of Eloquence, University of Toronto Press, Toronto 2012, s. 124-125.

[6] J. Bralczyk, Język na sprzedaż, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004, s. 191.

[7] J. Rzędowski, NLP dla szefa, czyli jak osiągać cele przy pomocy innych ludzi, Wydawnictwo Difin, Warszawa 2005, s. 137.

[8] P. Ricoeur, Język, tekst, interpretacja, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1989, s. 126-127.

[9] Wizerunek osobisty, http://www.proto.pl/PR/Pdf/Wizerunek_osobisty.pdf, [data dostępu: 03.12.2015].

[10] M. Dzierżanowski, Rozmowy niekontrolowane, „Wprost”, Warszawa 04.2013, Nr 15, s. 42-44.

[11] Ibidem.

[12] N. Collins, David Cameron speech: the Prime Minister’s language analysed, http://www.telegraph.co.uk/news/politics/david-cameron/8046692/David-Cameron-speech-the-Prime-Ministers-language-analysed.html, [data dostępu: 04.12.2015].

[13] J. O’Connor, J. Seymour, NLP. Wprowadzenie do programowania neurolingwistycznego, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1998, s. 21.

[14] R. Prior, J. O’Connor, NLP i związki. Proste strategie poprawiające funkcjonowanie związku, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2003, s. 20.

[15] Dagmara Pluta – filolog, językoznawca, coach i trener dekodyki – zbioru metod wpływających na podświadomość i opierających się na wiedzy o możliwościach ludzkiego umysłu. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obecnie wykłada na The Applied Science University w Bahrajnie.

[16] Wywiad autora z Dagmarą Plutą.

[17] G. Ribbens, G. Whitear, Body Language. Instant Manager. Taking Control of Work and Life, Hodder Education, Coventry 2007, s. 10-11.

[18] T. Witkowski, NLP, http://www.tomaszwitkowski.pl/attachments/File/NLP.pdf, [data dostępu: 12.12.2015].

[19] F. Samarrai, Massive Collaboration Testing Reproducibility of Psychology Studies Publishes Findings, http://as.virginia.edu/news/massive-collaboration-testing-reproducibility-psychology-studies-publishes-findings, [data dostępu: 12.12.2015].

[20] M. Rolecki; Ł. Budzicz, Psychologia: badania nie do powtórzenia, http://wyborcza.pl/1,75400,18705157,psychologia-badania-nie-do-powtorzenia.html, [data dostępu: 12.12.2015].

[21] J. Vitale, Hipnotyczny Marketing, Wydawnictwo Złote Myśli, Gliwice 2006, s. 192.

[22] Sir David R. Hawkins, M.D. Ph.D., http://www.hayhouse.com/authorbio/david-r-hawkins-m-d-ph-d, [data dostępu: 04.12.2015].

[23] C. M. Thompson, The Map Of Consciousness – Hawkins’ Scale, http://www.stankovuniversallaw.com/2012/01/the-map-of-consciousness-hawkins-scale/, [data dostępu: 04.12.2015].

[24] H. M. Kula, Jak skutecznie zorganizować kampanię wyborczą do władz samorządowych. Kampania wyborcza w pigułce, Wydawnictwo L&L, Gdańsk 2006, s. 93.

[25] W. Crofts, Coersion or Persuasion? Propaganda in Britain after 1945, Routledge, Lonon-New York 1989, s. 91.

[26] K. Michalewski, Poprawność językowa a fortunność tekstów marketingowych, [w:] K. Michalewski (red.), Język w marketingu, Łódź 2008, s. 93-94.

[27] L. Pastusiak, Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana…, op. cit., s. 152.

[28] W. G. Stephan, C. W. Stephan, Wywieranie wpływu przez grupy. Psychologia relacji, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2007, s. 21.

[29] USA legalizuje homo-małżeństwa. Obama: „To duży krok w naszym marszu ku równości”, http://www.pch24.pl/-usa-legalizuje-homo-malzenstwa–obama–to-duzy-krok-w-naszym-marszu-ku-rownosci,36619,i.html, [data dostępu: 02.12.2015].

[30] D. Byers, Newsweek Cover: 'The First Gay President’, http://www.politico.com/blogs/media/2012/05/newsweek-cover-the-first-gay-president-123283, [data dostępu: 02.12.2015].

[31] Barack Obama is a raging homosexual, http://christwire.org/2009/02/barack-obama-is-a-raging-homosexual/, [data dostępu: 02.12.2015].

[32] Dr Rafał Trzaskowski – polityk, politolog, doktor nauk humanistycznych, poseł do Parlamentu Europejskiego VII kadencji, b. członek delegacji Parlamentu Europejskiego do spraw stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, b. minister administracji i cyfryzacji, b. sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, poseł na Sejm VIII kadencji. Ukończył Kolegium Europejskie w Natolinie oraz studia w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. W 2004 uzyskał stopień naukowy doktora nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW.

[33] Wywiad autora z Rafałem Trzaskowskim.

[34] M. Wójcik, Efektywność specyficznych i niespecyficznych sposobów zmiany negatywnych stereotypów etnicznych, praca doktorska, Uniwersytet Śląski w Katowicach, Katowice 2008, s. 42-43.

[35] W. G. Stephan, C. W. Stephan, Wywieranie wpływu…, s. 8-12.

[36] M. Wysocki, Naukowcy dowodzą – ludzie prawicy nie są zbyt inteligentni, http://www.newsweek.pl/polska/naukowcy-dowodza—ludzie-prawicy-nie-sa-zbyt-inteligentni,91884,1,1.html, [data dostępu: 20.07.2018].

[37] M. Gawrońska, Zmądrzej, człowieku. Rozmowa z prof. Richardem Nisbettem, http://wyborcza.pl/magazyn/1,152470,20070051,zmadrzej-czlowieku.html, [data dostępu: 18.07.2016].

[38] L. Pastusiak, Amerykanie…, op. cit.

Poprzedni artykułKontynuacja moich rozmów z p. prof. Marią Szyszkowską
Następny artykułModel polityka popularnego: budowanie więzi emocjonalnej z wyborcami cz. 2
Paweł Rogaliński
Dr Paweł Rogaliński jest politologiem, medioznawcą, filologiem oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). W 2021 roku obronił na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie rozprawę doktorską pt. "Model polityka popularnego w komunikacji politycznej w państwach anglosaskich". Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj