Amerykańskie groźby w odpowiedzi na północnokoreańskie testy

0
State Department photo/ Public Domain

Od początku prezydentury Donalda Trumpa trwa pingpongowa wymiana wzajemnych gróźb między Stanami Zjednoczonymi i Koreą Północną. Po stronie północnokoreańskiej są coraz bardziej zaawansowane testy z bronią rakietową i nuklearną, po stronie amerykańskiej coraz ostrzejsze ostrzeżenia i demonstracje obecności militarnej USA w pobliżu Półwyspu Koreańskiego.

Trump wielokrotnie wyrażał niepokój z powodu rakietowo-jądrowej polityki Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Zapowiedź rządu północno-koreańskiego, że wkrótce w zasięgu jego broni znajdzie się terytorium Stanów Zjednoczonych wywoływały obawy w Ameryce. Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie przyjmowała rezolucje krytykujące rząd północnokoreański, ale nie odnosiło to żadnego skutku jeżeli chodzi o militarną politykę rządu Kim Jong Una. Trump zwrócił się do Chin o wywarcie nacisku na Pjongjang. Chiny jego zdaniem mogłyby skutecznie rozwiązać ten problem. Ale amerykański prezydent szybko przyznał, że jest rozczarowany brakiem rezultatów chińskiej polityki wobec Korei Płn.

Po kolejnych sankcjach Rady Bezpieczeństwa ONZ Korea Płn. nadal przeprowadzała testy rakietowo-jądrowe. W tej sytuacji Donald Trump zaostrzył swoją krytykę wobec Pjongjangu. 8 sierpnia przebywający na wakacjach w swoim klubie golfowym w Bedminster, w stanie New Jersey prezydent Trump ostrzegł Koreę Płn. aby przestała zagrażać Stanom Zjednoczonym w przeciwnym razie „spotka się z ogniem i furią” („fire and fury”) jakiej świat nigdy dotąd nie widział. Było to swego rodzaju ultimatum w odpowiedzi na zapowiedziane północnokoreańskie testy rakietowe m.in. w pobliżu wyspy Guam.

Na te groźby Trumpa zareagował północnokoreański minister spraw zagranicznych Ri Yong Ho mówiąc, że jego kraj nigdy nie zgodzi się na położenie jego rakiet i głowic nuklearnych na stole negocjacyjnym. A jeśli Amerykanie użyją siły wobec KRLD „damy Stanom Zjednoczonym groźną lekcję”.

W czasie spotkania z premierem Kanady w Białym Domu 11 października Trump przyznał, że jego stanowisko wobec Pjongjangu jest „bardziej twarde” aniżeli współpracowników prezydenta. Trump powtarzał, że problem północnokoreański powinien być „rozwiązany 25 lat temu” i krytykował swego poprzednika Baracka Obamę, że nie powstrzymał Korei Płn. przed rozwojem broni masowej zagłady.

Zdaniem Waszyngtonu ani dotychczasowe sankcje międzynarodowe ani rezolucje Rady Bezpieczeństwa nie spowodowały zmian w polityce militarnej Korei Północnej. W związku z tym 7 sierpnia Rada Bezpieczeństwa jednogłośnie 15:0 nałożyła na Koreę Północną sankcje, które mogą pozbawić ten kraj jednej trzeciej dochodów z eksportu. Trump uznał, że może to mieć duże znaczenie. Mniej optymistyczna jeżeli chodzi o wpływ tych sankcji na politykę Pjongjangu była amerykańska ambasador w ONZ Nikki Haley, która określiła sankcje bezużytecznymi. „Zagrożenie ze strony Korei Północnej jest coraz większe. Potrzeba dalszych kroków. Stany Zjednoczone podejmą rozsądne działania, aby obronić siebie i sojuszników” – powiedziała.

Ostre wypowiedzi prezydenta próbował łagodzić sekretarz stanu Rex Tillerson mówiąc, że nie ma w tej chwili obaw o militarną konfrontację z Koreą Płn. Amerykanie „mogą spać spokojnie w nocy”. Sondaż przeprowadzony przez CNN 8 sierpnia wykazał, że trzy czwarte Amerykanów nie ma zaufania do informacji wychodzącej z Białego Domu. Równoległy sondaż CBS News wykazał, że 61% Amerykanów jest zaniepokojonych podejściem prezydenta Trumpa do sytuacji w Korei Płn.

W odpowiedzi na groźby północnokoreańskie przeprowadzenia testów rakietowych skierowanych w pobliżu wyspy Guam zamieszkałej przez 160 000 mieszkańców, gdzie znajduje się duża baza wojskowa, udał się tam 10 sierpnia sekretarz stanu Rex Tillerson. Jego misja miała na celu uspokojenie mieszkańców Guam zarówno z powodu wypowiedzi prezydenta Trumpa jak i groźby testu rakietowego Korei Płn. skierowanej w pobliżu wyspy. Nie macie się czego bać – uspakajał mieszkańców sekretarz stanu.

Prezydent Trump jeszcze bardziej wojowniczo się zachował mówiąc 10 sierpnia, że „być może jego wypowiedź nie była wystarczająco twarda” („it wasn’t tough enough”) i nadal zachowywał się prowokująco. 11 sierpnia powiedział, że siły wojskowe Stanów Zjednoczonych są w stanie gotowości do działania przeciw Korei Płn. jeżeli ta zaatakuje Guam. Opinia publiczna zastanawiała się czy są to tylko propagandowe słowa ze strony amerykańskiego prezydenta, czy tez może być zapowiedź ewentualnej wojny. Po kolejnej północnokoreańskiej próbie rakietowej, tym razem nad terytorium Japonii Trump kolejny raz ostrzegł Koreę Płn. 29 sierpnia mówiąc, że „wszystkie opcje są wyłożone na stole”. Amerykanie reagowali ostrzeżeniami na każdą demonstrację siły ze strony Pjongjangu. Kiedy Korea Płn. przeprowadziła próbę z bombą wodorową 3 września 2017 r., tego samego dnia po naradzie w Białym Domu sekretarz obrony James Mattis wystąpił z oświadczeniem, że Stany Zjednoczone udzielą „zmasowanej militarnej odpowiedzi” na zagrożenie ze strony Korei Płn. wobec Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Również szef personelu Białego Domu gen. John Kelly powiedział 12 października, że Amerykanie mają powody aby niepokoić się zdolnością rakiet północnokoreańskich dotarcia do Stanów Zjednoczonych. „Jeżeli to zagrożenie będzie wzrastało to… (tu zawiesił głos) miejmy nadzieję, że dyplomacja zadziała”.

Trump mimo seryjnych, coraz silniejszych gróźb pod adresem Pjongjangu był poddenerwowany brakiem skuteczności swojej polityki wobec Korei Płn. i rozczarowany brakiem skuteczności nacisków ze strony Chin na rząd północnokoreański. W tej sytuacji 3 września na Twitterze zagroził zerwaniem stosunków handlowych, „z jakimkolwiek krajem utrzymującym kontakty handlowe z Koreą Płn.”. Ponieważ głównym partnerem handlowym Korei Płn. są Chiny, interpretowano tę groźbę jako skierowaną przede wszystkim pod adresem Chin.

Trump nie byłby sobą, gdyby nie wypowiadał sprzecznych opinii. Z jednej strony demonstrował wojowniczość i groźby wobec Korei Płn. Mówił, że dyplomacja poniosła porażkę, by zażegnać zagrożenie ze strony Pjongjangu. Z drugiej zaś strony zaskakiwał pojednawczością wobec Korei Płn. Oto 1 maja 2017 Trump pomniejszył znaczenie rakietowych testów północnokoreańskich, wyraził podziw dla Kima jako przywódcy kraju i powiedział, że będzie zaszczycony („honored”) spotkaniem z nim „we właściwych okolicznościach”. Pogląd ten amerykański prezydent wyraził w wywiadzie w popularnym programie telewizyjnym CBS „Face the Nation”.

Dwa miesiące później, nieprzypadkowo w dniu narodowego święta Stanów Zjednoczonych 4. lipca Korea Płn. demonstracyjnie przeprowadziła próbę z rakietą dalekiego zasięgu przystosowaną do przenoszenia głowic nuklearnych. Rakieta ta według samochwalczego oświadczenia Pjongjangu „może osiągnąć każdy punkt na świecie”.

30 września br. administracja Trumpa po raz pierwszy ujawniła, że Stany Zjednoczone są w bezpośrednim kontakcie z Pjongjang w sprawie północnokoreańskich testów rakietowych i nuklearnych. Poinformował o tym sekretarz stanu Rex Tillerson. Już jednak następnego dnia 1 października Trump ostro zaatakował północnokoreańskiego przywódcę i zaapelował do sekretarza stanu, aby nie zawracał sobie głowy rozmowami z Pjongjang. Świadczyło to o chaosie i braku koordynacji w amerykańskiej polityce zagranicznej. Prezydent Trump tym samym potwierdził, że jest nieprzewidywalny. Natomiast szef Pentagonu gen. James Mattis 9 października potwierdził, że głównymi elementami amerykańskiej strategii wobec Północnej Korei będzie dyplomacja połączona z sankcjami ekonomicznymi przy utrzymywaniu opcji militarnej. Wojska amerykańskie, w tym bombowce B1 z Guam oraz lotniskowce regularnie odbywały ćwiczenia po wschodniej i zachodniej stronie Półwyspu Koreańskiego. Chiny, najbliższy sojusznik Korei Płn. proponują, aby kraj ten zamroził rozwój broni rakietowej i nuklearnej w zamian za rezygnację z ćwiczeń wojskowych Korei Płd i jej sojuszników.

Poprzedni artykułJaka jest najskuteczniejsza reklama dla Twojej firmy?
Następny artykułPolska gościem honorowym targów na Bliskim Wschodzie
Longin Pastusiak
Prof. dr hab. Longin Pastusiak - politolog, amerykanista. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego oraz na Wydziale Spraw Międzynarodowych University of Virginia w Stanach Zjednoczonych. W latach 1963-1993 pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Od 1978 r. profesor nadzwyczajny, a od 1986 r. profesor zwyczajny. W latach 1994-2005 Profesor Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1985 -1988 Prezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Poseł Ziemi Gdańskiej w Sejmie I, II, III kadencji (1991-2001). Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP oraz przewodniczący stałych delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz do Zgromadzenia Parlamentarnego Unii zachodnioeuropejskiej W latach 2002-2004 wiceprezydent Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. W latach 2001-2005 marszałek Senatu V kadencji. Profesor w Akademii Finansów oraz w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa w Warszawie. Obecnie jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gdzie jest Dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych. Prof. Longin Pastusiak wykładał na uczelniach polskich i zagranicznych. Doctor honoris causa uczelni polskich i zagranicznych. Prof. dr hab. Longin Pastusiak jest autorem ponad 700 publikacji naukowych w tym ponad 90 książek. W 2015 r ukazały się następujące książki prof. L. Pastusiaka: * Polacy w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana do Obamy, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydent dobrych intencji. Polityka zagraniczna Baracka Obamy, Oficyna Wydawnicza “Adam”, Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here