Tandeta perswazyjna i nieprzetłumaczalność

2
Źródło: ultimatemind.wordpress.com/
Źródło: ultimatemind.wordpress.com/Mimo że technik programowania neurolingwistycznego jest wiele i wydawać by się mogło, że są łatwe w użyciu, w rzeczywistości wcale tak nie jest. Operowanie nimi wymaga lat praktyki i wielkiej ostrożności[1]. Nie należy zapominać, że stworzone w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii zwroty ścierają się ze zjawiskiem spędzającym tłumaczom sen z powiek, a mianowicie nieprzetłumaczalności (ang. untranslatability). Główny problem nie polega jednak na znalezieniu odpowiednika konkretnych angielskich słów, lecz na niemożności pominięcia nieodłącznych historycznych i kulturowych elementów w znaczeniu tychże wyrazów. W wyniku powyższego polskie zacząć i angielskie start, mimo że są swoimi odpowiednikami, niosą ze sobą subtelnie różne znaczenia i wywołują w związku z tym nieco inne wyobrażenia w umysłach słuchaczy polskich i angielskich. Cytując opinię zamieszczoną na stronie Polskiego Stowarzyszenia Trenerów NLP:
Nie­sku­tecz­ność tan­denty per­swa­zyj­nej, opar­tej w dużej mie­rze o bez­kry­tyczne i bez­myślne sto­so­wa­nie wzor­ców języ­ko­wych żywcem bra­nych z modeli NLP wynika (…) z funk­cjo­no­wa­nia pew­nych błęd­nych prze­ko­nań na temat dzia­ła­nia struk­tur per­swa­zyj­nych wywo­dzą­cych się z neu­ro­lin­gwi­stycz­nego programowania. Co gor­sza, prze­ko­na­nia te funk­cjo­nują nie tylko w środo­wi­sku auto­rów tek­stów mar­ke­tin­go­wych (wyko­rzy­stu­ją­cych w swo­jej pracy lin­gwi­stykę NLP), ale także wśród tre­nerów NLP. Zacznijmy od pierw­szego mitu natury ogól­nej: „Wszyst­kie tech­niki per­swa­zji dzia­ła­jące np. w USA, dzia­łają także w Polsce!”. (…) Otóż nic bar­dziej błęd­nego! Po pierw­sze trudno nie zgo­dzić się z fak­tem, iż ist­nieją głę­bo­kie róż­nice na pozio­mie struk­tury języka mię­dzy np. języ­kiem pol­skim i angiel­skim (wyni­ka­jące cho­ciażby z róż­nic w gra­ma­tyce i składni tych języków). Po dru­gie ist­nieją zasad­ni­cze róż­nice w sfe­rze pro­ce­sów poznaw­czych i emo­cjo­nal­nych mię­dzy np. Pola­kami i Ame­ry­ka­nami. Prze­ja­wia się to choćby w naszej, sław­nej już „pol­skiej kul­tu­rze narze­ka­nia”, a także np. w kwe­stii odmien­nego reago­wa­nia na dyrek­tyw­ność komunikatów. Tym samym, oka­zuje się, że nie­które struk­tury lin­gwi­styczne (wzorce języ­kowe) dzia­łają u nas zupeł­nie ina­czej, lub wręcz nie działają. Dla pol­skiego odbiorcy pewne tek­sty, two­rzone w spo­sób bez­kry­tyczny na angiel­sko­ję­zyczną (w szcze­gól­no­ści ame­ry­kań­ską) modłę, już na pierw­szy „rzut oka” wydają się nie­na­tu­ralne i podej­rzane. A już bar­dzo dawno temu udo­wod­niono, że jeśli tekst budzi naszą czuj­ność, to per­swa­zyjna sku­tecz­ność tego tek­stu natych­miast spada (bar­dzo czę­sto do zera). (…) tekst, w któ­rym co dru­gie zda­nie oparte jest na pre­su­po­zy­cjach, a każdy aka­pit roz­po­czyna się od impli­ka­cji jest po pro­stu nie­strawny dla czy­tel­nika (a o jakiej­kol­wiek per­swa­zyj­no­ści nie ma mowy!). Oczy­wi­ście cał­ko­wita rezy­gna­cja z wyko­rzy­sta­nia modeli NLP w two­rze­niu sku­tecz­nych tek­stów per­swa­zyj­nych byłaby typo­wym „wyle­wa­niem dziecka z kąpielą”, ponie­waż pra­wi­dłowe z nich korzy­sta­nie jest potęż­nym narzę­dziem w arse­nale każ­dego autora takich tek­stów. Trzeba to jed­nak robić w spo­sób sen­sowny, z peł­nym zro­zu­mie­niem pro­ce­sów, jakie dzieją się w umy­śle klienta[2].
Kup moją książkę pt. "Jak politycy nami manipulują":
– "Jak politycy nami manipulują? Cz. 1: Zakazane techniki"
– "Jak politycy nami manipulują? Cz. 2: Przemowy w praktyce"


[1] R. Hargrove, Mistrzowski coaching, Kraków 2006, ss. 14-15.

[2]http://www.nlpwbiznesie.pl/marketing-perswazyjny-czyli-tandeta-perswazyja/, 21.11.2010.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here