Strona główna Styl życia Punkt widzenia Jan Szyrocki! (jeszcze jeden aneks do mojej autobiografii – 5. już, a...

Jan Szyrocki! (jeszcze jeden aneks do mojej autobiografii – 5. już, a zatem „jubileuszowy”)

0

W tym odcinku miało być o wybitnym księgarzu, jakim był wieloletni prezes Stowarzyszenia Księgarzy Polskich – Tadeusz Hussak, i… o prof. Norbercie Honszy (najwybitniejszym polskim powojennym germaniście), ale muszą Oni dziś ustąpić miejsca PROFESOROWI JANOWI SZYROCKIEMU! A to dlatego, że w Szczecinie, w którym pracował (z 3-letnią przerwą na pracę w Teatrze WIELKIM – Operze Narodowej w Warszawie) przez całe swoje życie ten WIELKI i ZASŁUŻONY dyrygent. Zakładał chóry i zespoły śpiewacze, w tym najsłynniejsze w Jego dokonaniach: „Politechniki Szczecińskiej”, „Szczecińskich Słowików”, „Berżeretki”, „Don Diri Don”. Zainicjował także coroczne festiwale chóralne w Międzyzdrojach, a teraz trwa dyskusja (wśród Jego byłych chórzystów), jak utrwalić spuściznę po Nim, na co od dawna zasługuje! I dobrze, że wreszcie do takiej dyskusji dochodzi, chociaż trochę późno, bo po 23 latach od śmierci tego wybitnego i zasłużonego dla polskiej kultury dyrygenta, chórmistrza i pedagoga.

Zatem i ja postanowiłem w tej sprawie zabrać głos, tym bardziej, iż Jan Szyrocki w moim życiu zawodowym odegrał bardzo ważną rolę, a więc i moja autobiografia „bez Niego” nie byłaby pełna. Ze wszech miar zasługuje na opracowanie Jego rozlicznych dokonań i upamiętnienie w postaci MONOGRAFII – ALBUMU, bogato ilustrowanego i w pełni udokumentowanego.

Zasługuje także na pomnik w jakimś reprezentacyjnym miejscu Szczecina, bo na razie ma tylko rondo swego imienia, w miejscu niezbyt wygodnym do odwiedzania. Choć gwoli prawdy – trzeba wspomnieć, że w szczecińskiej Katedrze pod wezw. św. Jakuba umieszczono tablicę poświęconą Jego pamięci, a w Międzyzdrojach postawiono niewielki, lecz bardzo  gustowny i pięknie komponujący się z krajobrazem  pomnik w parku przed Domem Kultury, gdzie od 60 lat odbywają się Międzynarodowe Festiwale Pieśni Chóralnej, zainicjowane zresztą m.in. przez Jana Szyrockiego.

Jednak to za mało – w porównaniu z tym, na co rzeczywiście zasługuje ten wielki i naprawdę zasłużony nie tylko dla chóralistyki „regionalnej”, ale w ogóle dla kultury polskiej, europejskiej i światowej – Jan Szyrocki.   

Jakże piękną inicjatywą władz miasta byłoby zainicjowanie właśnie w Szczecinie stałego festiwalu chóralnego Jego imienia. Przecież nie od dziś – to właśnie Szczecin  jest najbardziej (może obok Poznania?) uznanym „centrum chóralistyki polskiej” i szczyci się wieloma znanymi chórami i zespołami (obok tych, które założył przed laty mistrz Jan), jak m.in.: Chórem Politechniki Morskiej, Uniwersytetu Szczecińskiego, Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, Szczecińskim Chórem Kameralnym, najstarszym chórem szczecińskim „Hejnał” czy wieloma chórami seminaryjnymi, albo też stażowo młodym Chórem Amatorskim przy Operze na Zamku. Lista imponująca i…niepełna!

Nigdy nie zapomnę swoich osobistych spotkań z Janem Szyrockim, w ramach działalności Szczecińskiego Towarzystwa Kultury (którego w latach 1966 – 1970  byłem sekretarzem prezydium zarządu),  a potem dyrektorem Wojewódzkiego Wydziału Kultury.

Jasiu, jak wszyscy nazywali „swego” dyrygenta, odwiedzał nas (mnie z żoną) także w Warszawie, już po naszym wyjeździe ze Szczecina, opowiadając o chóralnych sukcesach, dokonaniach i oczywiście o planach, które do końca swego pracowitego życia skutecznie wprowadzał w czyn. Jedna z takich wizyt przeciągnęła się do późnej nocy, bo opowieść dotyczyła zakończonego przed kilkunastoma godzinami tournée po Indiach. Był to fascynujący wieczór wspomnień.

Mamy z żoną (która też śpiewała przez wiele lat w Chórze, będąc nawet przez jedną kadencję jego prezesem) fantastyczne wspomnienia ze spotkań z Jasiem, a przede wszystkim z rozmów z Nim na temat rozwoju życia artystycznego Szczecina (i nie tylko Szczecina). Dzisiaj jesteśmy bardzo dumni z kontynuacji Jego działalności (choć już pod inną nazwą i innym kierownictwem) – czyli  Chóru Akademickiego im. prof. Jana Szyrockiego Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, Chóru Collegium Maiorum,  męskiego chóru SŁOWIKI 60., Chóru Chłopięcego Szczecińskie Słowiki czy dziecięcego Don Diri Don. Ich obecni dyrygenci  – to WYCHOWANKOWIE  Profesora Szyrockiego, w tym również byli chórzyści w/w zespołów.

Największy szacunek oddaję Mu jako dyrygentowi Chóru Akademickiego Politechniki Szczecińskiej, który stworzył w 1952 roku, będąc „świeżo upieczonym” studentem tej uczelni, a potem objeżdżał z nim Europę, obie Ameryki i Azję, zadziwiając świat poziomem wykonawstwa i propagując polską muzykę w najdoskonalszym wydaniu. Szacunek dla osiągnięć Chóru i Jego dyrygenta wykracza daleko poza ramy zwykłego zachwytu!

Jakże marzy mi się, aby w Szczecinie spotykali się (nie tylko z okazji kolejnych jubileuszy) byli i obecni chórzyści i wspólnie śpiewali – pod batutą następców Jana – w przepięknym gmachu Szczecińskiej Filharmonii, a także np. w muszli koncertowej (dla szerszej publiczności)  w Parku Kasprowicza. Może znalazłby się KTOŚ, kto podjąłby się zorganizowania FESTIWALU CHÓRALNEGO im. PROFESORA JANA SZYROCKIEGO???

W Szczecinie od lat istnieje Akademia Sztuki. Nasuwa się proste pytanie: czy nie znalazłoby się w niej miejsce na utworzenie Izby Pamięci tak wybitnego i zasłużonego Artysty, dyrygenta, kompozytora, pedagoga, działacza, animatora  kultury i życia muzycznego Pomorza Zachodniego? Spuścizna, jaka po Nim została, wypełniłaby po brzegi niejedną salę renomowanych uczelni związanych ze sztuką. Nie był co prawda profesorem tej uczelni, która powstała już po Jego śmierci, ale wcześniej był jednym  z twórców filii Poznańskiej Akademii Muzycznej w Szczecinie, którą kierował do 1995 roku, prowadząc zajęcia z literatury muzycznej i dyrygentury. Kierował też pracami nowo powstałego (w 1985 roku) Studium Kultury Muzycznej na… Politechnice Szczecińskiej, co było nie tylko wydarzeniem, ale i ewenementem w skali kraju. W roku 1990 powołał do życia polsko-niemiecką Akademię Chóralną IN TERRA PAX, której zadaniem było popularyzowanie najwybitniejszych dzieł w zakresie światowej chóralistyki.

Szukając w swej pamięci wydarzeń i faktów, sukcesów i osiągnięć z przebogatego życiorysu prof. Jana Szyrockiego wymieniłem te najważniejsze, chociaż jest ich oczywiście znacznie więcej.

Prof. Jan Szyrocki (29.12.1931 – 09.04.2003) –  do końca swego życia pełnił – nieprzerwanie –  funkcję dyrektora artystycznego i dyrygenta Chóru Akademickiego Politechniki Szczecińskiej. I słusznie nazywany jest dziś OJCEM CHÓRU, który tak bardzo zasłużył się polskiej muzyce współczesnej  i polskiej chóralistyce. Jest osobistością wybitną, podobnie jak Stefan Stuligrosz  (obaj ze sobą współpracowali i byli serdecznymi PRZYJACIÓŁMI). Piszę te słowa z całą odpowiedzialnością nie tylko jako fan i przyjaciel Jana Szyrockiego, ale ktoś, kto przez długie lata swego życia był ściśle związany z polską powojenną kulturą i sztuką – zarówno z jej rozwojem, jak i upowszechnianiem.

W swojej kilkudziesięcioletniej historii działalności koncertowo-chóralnej Jan Szyrocki dał tysiące koncertów w ponad 30 krajach na czterech kontynentach, a w Polsce – docierając  także do nawet najmniejszych miast. Brał udział w dziesiątkach najważniejszych w świecie konkursów i festiwali, zawsze potwierdzonych zdobyciem głównych nagród w kraju (Wrocław, Kraków, Gliwice, Gdańsk, Szczecin) i za granicą (Middlesbrough – Wielka Brytania, Cork – Irlandia, Nowy York – USA, Spittal – Austria, Tolosa – Hiszpania, Filipiny…)

Chór Szyrockiego uczestniczył także w wielu prestiżowych Festiwalach, jak np. Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”, „Wratislavia Cantans” we Wrocławiu, ale też w…Festiwalu „Piosenki Polskiej” w Opolu (w 1973r).

Koncertował, m.in.: z Krzysztofem Pendereckim, Jerzym Maksymiukiem, Kazimierzem Kordem, Jerzym Semkowem, Kazimierzem Wiłkomirskim, Jackiem Kaspszykiem.

Wielu współczesnych kompozytorów polskich powierzało Janowi Szyrockiemu  prawykonania swych utworów, m.in. Henryk Mikołaj Górecki, Andrzej Koszewski, Romuald Twardowski czy  Marek Jasiński.

Jan Szyrocki przyczynił się także do rozwoju Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej w Kamieniu Pomorskim oraz słynnego ongiś Festiwalu FAMA w Świnoujściu. Jestem Mu za to szczególnie wdzięczny.

 Był m.in. stypendystą Królewskiego Konserwatorium Muzycznego (w Hadze) i absolwentem Wyższej Szkoły Muzyki i Sztuki Odtwórczej (w Wiedniu), gdzie doskonalił swój artystyczny (dyrygencki) warsztat.

A w ogóle, to godzi się przypomnieć, że: po studiach na Politechnice Szczecińskiej, JAN  był  pracownikiem naukowym w Katedrze Żelbetu na Wydziale Budownictwa Lądowego, podjął i ukończył studia muzyczne w Akademii Muzycznej w Poznaniu, zostając po nich profesorem zwyczajnym, po czym przez 15 lat kierował szczecińską filią tej Akademii.

Był też przez trzy lata dyrektorem artystycznym i dyrygentem Chóru Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie.

Pełnił zaszczytną funkcję (i to przez kilkanaście lat) prezesa Oddziału Polskiego Związku Chórów i Orkiestr w Szczecinie.

Jednak ze szczególną dumą pragnę podkreślić, że:

był też cenionym konsultantem chórów zagranicznych, jurorem międzynarodowych festiwali i konkursów, gościnnym wykładowcą uczelni europejskich i amerykańskich, kompozytorem oraz autorem książek z teorii dyrygentury.

W ciągu półwiecza koncertował z Chórem Akademickim Politechniki Szczecińskiej, Szczecińskim Chórem Chłopięcym „Słowiki”, Chórem „Collegium Maiorum”, zespołem Berżeretki,  dziecięcym chórem Don Diri Don w NAJWAŻNIEJSZYCH OŚRODKACH ŚWIATOWEGO I POLSKIEGO ŻYCIA MUZYCZNEGO! Koncertował często na macierzystej Uczelni, jak i w Filharmonii Szczecińskiej, także w Zamku Książąt Pomorskich i chyba we wszystkich salach koncertowych, w tym i w kościołach szczecińskich oraz całego Pomorza Zachodniego.  

Janie kochany, chociaż Cię już od lat nie ma wśród nas – w imieniu wszystkich słuchaczy, którzy dostąpili zaszczytu słuchania Twoich Chórów  i podziwiania mistrzostwa Twojego kunsztu dyrygowania – jak najserdeczniej dziękuję!

Byłeś Człowiekiem wyjątkowym, przyjaznym, życzliwym, ciepłym i dowcipnym; w każdym calu  WIELKIM HUMANISTĄ, BARDZO CZĘSTO NAZYWANYM  CZŁOWIEKIEM RENESANSU!

POZOSTAJESZ W ŻYCZLIWEJ PAMIĘCI SWOICH WYCHOWANKÓW – CHÓRZYSTÓW I OCZYWIŚCIE TYSIĘCY SŁUCHACZY, KTÓRZY MIELI OKAZJĘ CIĘ PODZIWIAĆ. I KOCHAĆ!   

Poprzedni artykułLiga Mistrzów: 1/8 finału – Bayern Monachium zmierzy się z Atalantą. Kto awansuje do ćwierćfinału?
Następny artykułKsiążki, które mogą zainteresować…
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj