Strona główna Historia Sabotaż w latach okupacji 1939-1945 na przykładzie Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego

Sabotaż w latach okupacji 1939-1945 na przykładzie Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego

0

W wyniki agresji III Rzeszy na Polskę 1 IX 1939 r. a kilkanaście dni później Związku Sowieckiego [17 IX] utraciła niepodległość. Należy podkreślić, że postawa żołnierzy i ludności cywilnej w tej wojnie obronnej zasługuje na powszechny szacunek, bo zapoczątkowano walkę o niepodległy byt narodowy. Cechy takie jak: siła charakteru, hart ducha, poświęcenie, wola walki, nieugiętość, brawura, bohaterstwo itd. wykazane podczas działa wojennych były charakterystycznymi też w latach okupacji dla narodu polskiego a zwłaszcza dla żołnierzy regularnych sił zbrojnych na frontach zachodnim i wschodnim oraz członków Polskiego Państwa Podziemnego i z organizacji konspiracyjnych działających poza strukturami tego Państwa. Z pełną świadomością spełniali oni patriotyczny obowiązek wobec Ojczyzny i dla niej gotowi byli złożyć swoje życie w ofierze, np. w kampanii wrześniowej około 200 000 żołnierzy poległo, zaginęło i zostało rannych, przy czym za poległych i zmarłych z ran uznano ponad 70 000 (6000 – 7000 poległo lub zostało zamordowanych w walkach z Armią Sowiecką). Do niewoli dostało się ok. 630 tys. żołnierzy polskich, z tego 230 tys. do niewoli sowieckiej. Liczba wziętych żołnierzy przez Armię Sowiecką powiększyła się o internowanych na Litwie i Łotwie po zaanektowaniu tych państw przez ZSRR.

Klęska militarna w wojnie obronnej 1939 r. nie oznaczała zakończenia walki z okupantami, bo ludność polska podjęła różnorodne formy oporu. Jednocześnie kontynuowana była ciągłość funkcjonowania państwa ( prezydent Ignacy Mościcki po internowaniu w Rumunii przekazał władzę, działając na podstawie konstytucji z 1935 r. ). 30 września 1939 r. I. Mościcki złożył rezygnację z urzędu prezydenta RP.W tym dniu Władysław Raczkiewicz objął urząd prezydenta RP i odwołał gen. dyw. dr Felicjana Sławoj-Składkowskiego z urzędu prezesa Rady Ministrów. Prezydent RP mianował gen. dyw. Władysława Eugeniusza Sikorskiego prezesem Rady Ministrów i ministrem spraw wojskowych. Oznacza to, że kraj i rząd polski utworzony na emigracji mieli jeden cel-odzyskanie niepodległości. Cel ten zamierzano osiągnąć walką sił zbrojnych tworzonych we Francji a następnie w Anglii i w Związku Radzieckim oraz konspiracyjnych w kraju [ ZWZ- AK]. Droga do wolności wymagała też różnorodnych form oporu wobec okupantów. Jedną z nich był sabotaż.

Dla okupantów to był najbardziej dotkliwa forma ruchu oporu, bo objął wszystkie dziedziny życia okupacyjnego, zwłaszcza zakłady przemysłowe. Zakłady te poddane zostały przez III Rzeszę dokładnej analizie jeszcze przed jej agresją na Polskę z punktu widzenia wykorzystania ich do wzmocnienia niemieckiego potencjału wojennego. Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie znalazły się w sferze największego zainteresowania Niemców, o czym świadczą szczegółowe opra­cowania Ostinstitutu [Instytut Wschodni], analizujące nie tylko gałęzie, ale poszczególne fabryki, które zamierzano przejąć po opanowaniu Polski celem przekazania koncernom niemieckim. Zamierzenia te urze­czywistniał Sztab Gospodarki Wojennej OKW [Oberkommando des Heeres-Naczelne Dowództwo Armii], który powołał pełnomoc­ników oraz grupy techniczne w poszczególnych armiach. Przygotowały one dokładne wykazy zakładów przemysłowych do przejęcia i mia­ły wkroczyć tuż za Wehrmachtem.

3 września 1939 roku sztab wywiadowczy 8 Grupy Technicznej z Wrocławia przybył już do Katowic, przystępując do analizy stanu zniszczenia potencjału gospodarczego na tym terenie w toku działań wojennych. 13 września 1939 roku Inspekcja Gospodarki Wojennej VIII Okręgu Wojskowego z Wrocławia włączyła do przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy 75 fabryk śląskich i wyznaczyła komisarycznych dyrektorów koncernów , np. „Wspólnota Interesów Spółek Akcyjnych Katowickiej i Chorzowsko-Siemianowickiej” przekazano Pietschowi, zaś „Zakładów Hohelohego Spółka Akcyjna”-Klirschniakowi.[1] W niedługim czasie produkcji zbrojeniowej podporządkowane zostały cywilne sektory przemysłowe, w tym przemysł wydobywczy i w znacznej mierze przetwórczy – co spowodowało ograniczenie produkcji artykułów konsumpcyjnych dla potrzeb ludności polskiej.

Grabieżcza polityka ekonomiczna III Rzeszy napotkała na zdecydowany opór ludności polskiej, zwłaszcza robotników. Powstał swoisty front walki, po którego jednej stronie stał aparat administracyjno-techniczny okupanta i robotnicy niemieccy dążący do maksymalizacji

 produkcji o najwyższej jakości a z drugiej pracownicy polscy, pragnący nie tylko ograniczać produkcję w maksymalnym stopniu, ale wykonywać ją o niskiej jakości i w postaci braków. Najpopularniejszą formą walki robotników polskich był sabotaż, przez który należy zrozumieć wszelkie świadome działanie podejmowane z własnej inicjatywy lub inspiracji organizacji konspiracyjnych, mające na celu niewyko­nywanie lub opieszałe wykonywanie swoich obowiązków w zamiarze wywołania dezorganizacji, strat, szkód itd., czyli zmniejszania efektów ilościowych i jakościowych produkcji. Szczególną rolę w upowszechnianiu sabotażu odgrywały tutaj organizacje konspiracyjne i wydawana przez jej kierownictwa prasa i ulotki. Na uwagą zasługują artykuły zamieszczane we „Froncie Polskim”. W jednym z jego numerów podkreślano, że wynik walki na froncie jest dzisiaj ściśle zależnym od wyniku walki we fabrykach i kopalniach”. W dalszej czyści arty­kułu nie zaleca się prowadzenia sabotażu na wielką skalę, ponieważ okupant stosuje zbiorową odpowiedzialność. Celem jej uniknięcia należy dokonywać małych, niewidocznych sabotaży dla wroga, ale w skali masowej przyniosą straty o wiele większe, zaś nieuchwytne dla niemieckiego dozoru technicznego.[2]

Efektem tego działania była postawa nieprzejednanego oporu, która uzewnętrzniała się wszędzie, począwszy od pogardliwego stosunku przy zetknięciu się z Niemcami poprzez demonstracyjne używanie języka polskiego a skończywszy na sabotażu w zakładach pracy, który w początkowym okresie okupacji nie przyjmował szerszych rozmiarów. To był wynik ukształtowanych nawyków, zwłaszcza na Śląsku, wśród robotników w okresie międzywojennym, charakteryzujący się m.in. sumiennością w wykonywaniu obowiązków, wysoką jakością produkowanych wyrobów itd. Ale zanim robotnik zmienił te nawyki, upłynąć musiał pewien okres czasu. Czas ten starały się skrócić organizacje konspiracyjne poprzez oddziaływanie na psychiką robotników, m.in. wydając prasę, ulotki, instrukcje sabotażowe itd. wzywające Polaków do szkodzenia Niemcom we wszystkich dziedzinach życia okupacyjnego. Zjawisko to dostrzegali Niemcy, podkreślając, iż „ … myśli podburzające naród polski propagowano w licznych broszurach [na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim-M.S.] przyjmowanych przez niego z ogromną

skwapliwością”. Podobnie okupant oceniał rolę artykułów w gazetach konspiracyjny (np. „ Płomień” ), które wskazywały, że jako Polacy „ hitlerowskiej władzy nigdy nie ścierpimy, udowodnimy to naszą niezłomną wolą i hartem. Alianci zwyciężą Niemców. W tej wojnie nadejdzie czas, gdy zwyciężymy. Tak długo, dopóki nie posiadamy żadnej broni, musimy siłę wojenną Niemców osłabić innymi sposobami i dbać o to, by żaden Polak nie pracował dla niemieckiej gospodarki, Odrodzi się silne państwo polskie, Polska Chrobrego i Jagiellonów i nadejdzie czas zemsty na krwawych germańskich psach”. [3]

Opór ludności tego regionu zapoczątkowany został bezpośrednio po zajęciu tego obszaru przez Wehrmcht. W sprawozdaniu Einsatzgruppe I z dnia 15 września 1939 roku czytamy „ podczas, gdy w województwie krakowskim zorganizowany i aktywny opór jest mało odczuwalny, to na Śląsku – kolebce polskich organizacji powstańczych – sprawy te przedstawiają się inaczej. Ponieważ jednał stara kadra tych organizacji i związków wojskowych […] nie ulega wzmocnieniu przez dopływ nowych sił, należy przypuszczać, że bezwzglę­dna likwidacja band, partyzantów i sabotażystów doprowadzi do usu­nięcia czynników niepokoju”.[4]

Przypuszczenia okupanta pozostały w sferze pragnień, ponieważ wraz z upływem czasu ruch oporu obejmował coraz szersze kręgi lud­ności polskiej a sabotaż już w 1940 roku miał charakter masowy. Widoczne to było nie tylko w nakładach przemysłowych, ale w przeciwdziałaniu wyjazdu do pracy w Rzeszy. Do akcji tej włączyła się prasa konspiracyjna, np.. „Płomień” z 15 marca 1940 roku pisał „najgorszy jest dobrowolny wyjazd na pracę do Niemiec. W tej chwili gdy walczymy o naszą wolność, gdy zbliżamy się do końca wojny przeciw Niemcom i nadzieją obserwujemy, jak armia generała Sikorskiego ich pierze, w tej chwili, gdy znaleźliśmy w świecie uznanie, dobrowolnie jechać do Niemiec? Czy wszyscy są zdrajcami, czy wszystkim musimy odmówić powrotu? Nie, nie wszyscy zdają sobie sprawę, z konsekwencji swego czynu”.[5]

Tematyka powyższa podejmowana była też przez inne gazety konspiracyjne np. „ Świt”, który zwrócił się z apelem do Polaków, w którym czytamy „ Koledzy i Przyjaciele! Nadchodzi czas w którym musimy dołożyć wszelkich starań, aby stanąć na wysokości zadania i honorowo zasłużyć się Polsce, jak prawdziwi żołnierze. Okrutny tyran usiłuje na wszelkie możliwe sposoby rozbić naszą organizację. Im więcej transportów do pracy w głębi Niemiec, tym mniej nas na pierwszej linii”. [6]

Problematykę tę podjęła nie tylko prasa, ale członkowie różnych organizacji konspiracyjnych, w postaci propagandy szeptanej. Popularne były takie powiedzenia , jak „ na gałąź draba, co chce pracować dla szwaba”, albo „jeśli świerzbi pana d..a, to niech jedzie pan do Kruppa”, czy też „Chcesz, umierać na suchoty, jedź do Niemca na roboty”. Prowadzona na tak szeroką skalę akcja propagandowa przynosiła spodziewane efekty. Do klęski poniesionej na tym terenie przyznają się Niemcy, stwierdzając „ odmowa pracy w Rzeszy dała się odczuć w gospodarce żywnościowej, a jest rzeczą konieczną, by w czasie wojny pracowała bez zarzutu. Oskarżeni ją zakłócili [proces członków kierownictwa organizacji „Pomień” – M.S.] przez dziesięć miesięcy działali przeciw Niemcom wieloma sposobami, lecz trudno wszystkie je wyliczyć”.[7]

Ustalenie efektów sabotażu jest prawie niemożliwe, ponieważ prowadzony był przez członków organizacji oraz szerokie rzesze robotników nie należących do konspiracji. Ze względów konspiracyjnych nikt nie prowadził ich ewidencji. Znikomą ilość sabotaży wykryli Niemcy, odnotowując je w meldunkach policyjnych – najczęściej większe akcje grupowe. Do takich można zaliczyć trzy strajki w październiku 1939 roku w kopalni „Niwka” w Sosnowcu, kierowane przez Andrzeja Ducha-członka PPS. Górnicy żądali wypłaty zaległych poborów. W odwet Niemcy aresztowali delegację górników. Strajkowali także robotnicy fabryki Deichsla w Sosnowcu i z kopalni „Śląsk”. Przez okres trzech dni (od 15 do 17 marca 1940 roku ] strajkowali górnicy kopalni „Ka­zimierz”. Gdy oni podjęli pracę odmówili jej górnicy z kopalni „Dorota” i „Flora”. Strajk w pierwszym przypadku zakończył się 19 marca 1940 roku, a w drugiej kopalni trwał jeszcze tego dnia i zakończył się prawdopodobnie 20 marca 1940 roku.

 Z okazji święta klasy robotniczej [1 maja 1940 roku] nie podjęło pracy 395 górników spośród 765 w kopalni „Flora” w Gołonogu. W odwet gestapo aresztowało 18 górników, grożąc kolejnymi. Tym samym pozostali podjęli pracę. 22 kwietnia 1940 roku aresztowało gestapo Adelaj­dę Bartnik za wzywanie do strajku 45 robotnic w majątku Katowice-Brynów. Natomiast 5 lipca 1940 roku zastrajkowało 400 robotników w fabryce juty i lnu w Bielsku, wysuwając żądanie cofnięcia 15 % obniżki płac dla zatrudnionych Polaków. Aresztowano Franciszka Dyszka – delegata strajkujących. W dokumencie niemieckim z 9 sierpnia 1940 roku spotyka­my informację, iż „trafiają się jeszcze w kopalniach próby strajków, których jednak komisarze natychmiast skutecznie zapobiegali”. Ale strajkowali nie tylko robotnicy, ale także i dzieci, czego nie mogli zrozumieć Niemcy. W artykule „W podziemiach Zagłębia” zamieszczonym w gazecie konspiracyjnej „Wolność z dnia 4 grudnia 1940 roku czytamy „ o obronę swej ojczystej mowy potrafi walczyć nawet dziatwa robotnicza – organizując kilka strajków szkolnych”.[8]

Szeroko stosowaną formą sabotażową na omawianym terenie była tzw. akcja „żółw”, zwłaszcza spopularyzowana w prasie konspiracyjnej, ulotkach i w wydawanych instrukcjach. Ponadto rozlepiano ręcznie malowanego żółwia na murach zakładów pracy, budynkach, parkanach itd.

Po pewnym czasie wykonano szablony i odbijano jego sylwetkę. Tę ostatnio umiejętność opanowali do perfekcji członkowie Polskiego Klubu Filomatów na czele z Jerzym Zdziebkowskim, Edwardem Jadwiszczokiem, Bronisławem Kardolińskim, Gerardem Bremerem, Henrykiem Hadulą. Według Niemców akcja ta miała na celu „zmobilizowanie klasy robotniczej i nakłonienie jej do powolnej pracy a przez to osłabiać miała obronność narodu niemieckiego”. [9]

W rozrzucanych instrukcjach sabotażowych nakazywano: powolność i niedokładność w pracy, zużywanie jak największej ilości wszelkich materiałów i surowców, uszkadzanie maszyn i wszelkiego rodzaju środków transportowy a jednocześnie instruowano, jak należy przeprowadzać sabotaż, aby niemiecki dozór techniczny nie rozpoznał rzeczywi­stej przyczyny wadliwego wykonania wyrobu lub awarii maszyny. Podstawowym obowiązkiem każdego Polaka, podkreślała wydana przez TON [Tajna Organizacja Niepodległościowa] „Instrukcja roboty sabotażowej w przemyśle śląskim”, było prowadzenie sabotażu, bo wszystkie zakłady przemysłowe „pracują obecnie bezpośrednio lub pośrednie dla machiny wojennej hitlerowskich Niemiec”. Zadanie powyższe było ułatwione o tyle, że Niemcy byli przekonani o tym, że robotnik polski nie dorównuje im pod względem wydajności. To było oczywistym nonsensem, lecz kierownictwa organizacji konspiracyjnych nakazywały utrzymywać Niemców w tym przekonaniu, m.in. poprzez, zwracanie się do nich po fachowe porady. Permanentne oddziaływanie propagandowe i przykład członków organizacji konspiracyjnych wytworzyły w zakładach klimat do stosowania masowego sabotażu a zarazem wyśmiewania, bojkotowania a nawet szykanowania „gorliwie” pra­cujących Polaków.

W początkowym okresie robotnicy wykonywali cały szereg drobnych niedokładności, pozorowali pracę, zanieczyszczali smary, nie zgła­szali zauważony wad materiałów, aby z biegiem czasu przejść do bardziej precyzyjnych a jednocześnie trudnych do wykrycia przez okupanta. Efekty tej działalności ujawniały się w szybszym zużycia produkowanego wyrobu lub w jego zawodności. Można stwierdzić, że te żywiołowe formy sabotażu wpływały na kształtowanie poglądów społeczno-politycznych wśród robotników, na ich radykalizację a zarazem stwarzały im wizję odegrania samodzielnej roli w przyszłej Polsce.

Na omawianym terenie rozwinęły się nie tylko żywiołowe formy sabotażowe, ale zorganizowana z inspiracji i pod kierownictwem powstałych organizacji konspiracyjnych. W początkowym okresie okupacji przejęły ona formy stosowane przez żywiołowy ruch opora, np. harcerze zatrudnieni w fabryce metalowej Wildner w Mucharzu i w Bielska, uszkadzali urządzenia. Wśród wykonawców był Władysław Jarek-członek ZWZ. Z kolei w warsztatach „Opeł Park Garage” w Bielsku wykonywano drobne sabotaże przy naprawie samochodów wojskowych, np. nie dokładne montowanie instalacji elektrycznej, niedbałe robienie remontów kapitalnych [niedopasowywanie panewek i innych części] przyspieszające zużycie silników a nawet ich zatarcie. Wśród wykonawców byli harcerze: Bolesław i Tadeusz Górale, Kazimierz Kubica. Także w Bielsku Wiktor Pękała i Smakowski spalili 300 ton wełny australijskiej w 1940 roku, którą zmagazynowano jeszcze przed wrześniem 1939 roku. Gestapo pomimo intensywnego śledztwa nie wykryło sprawców. Natomiast elektrycy działu licznikowego zakładu Elektro w Łaziskach i Mikołowie przeprowadzali sabotaż pod kierownictwem mistrza Franciszka Tobolskiego. Polegał on na dokonywaniu spięcia przewodów o wysokim napięciu, uszkadzaniu transformatorów poprzez spuszczanie części oleju. Przedłużano czas wyłączeń energii elektrycznej dla dużych zakładów. Sabotaże wykonywano najczęściej w czasie burz, niepogody, nocami, podczas dni wolnych od pracy lub przed takimi dniami. Cechą cha­rakterystyczną było to, że sabotaży dokonywane jednocześnie w kilku punktach. W efekcie dochodziło do przerw w dostawach prądu do hut i kopalń, np. „Boże Dary”, „Murcki”, „Piast”. [10]

Organizacje, konspiracyjne z upływem czasu zaczęły udoskonalać i wprowadzać bardziej precyzyjne i skomplikowane formy sabotażu W tym czasie niektóre z organizacji konspiracyjnych zaangażowały spe­cjalistów o różnych zawodach, którzy w utworzonych laboratoriach konspiracyjnych produkowali środki sabotażowe, wypracowywali metody skutecznego przeprowadzania sabotaży poprzez rozpracowanie procesów produkcyjnych itd. W tej działalności przodował ZWZ. Jednocześnie przystąpiły organizacje do tworzenia wyspecjalizowanych grup dywersyjno-sabotażowych, przekształcanych w późniejszym okresie w oddziały specjalne a nawet kompanie, chociaż dominowały grupy małe ze względu na bezpieczeństwo i operatywność. Uderzały one w miejsca najbardziej czułe dla okupanta i przynoszące największe straty.

Już we wrześniu 1939 roku na omawianym terenie podjęła działalność Organizacja Orła Białego [OOB] w ramach której utworzone trzy rejony sabotażowo-dywersyj­ne: cieszyńsko-zaolziański, górnośląski i zagłębiowski, podlegające kpt. Janowi Hupie „Kordowi”. Komendantami rejonów byli: cieszyńsko-zaolziańskiego – inż. Antoni Studencki „Złom”, górnośląskiego sztygar Franciszek Hamankiewicz „Rembisz”, zagłębiowskiego – inż. Zenon Znowski „Zenon”, „Grom”. W ramach rejonów organizowane oddziały sabotażowe, w skład których wchodziły m.in. grupy przemys­łowe liczące od 3 do 5 osób, podlegające komendantom zakładowym. W zakładzie było od kilka do kilkudziesięciu grup prowadzących działalność dwukierunkową-propagowanie wśród załóg sabotażu i czynne w nich uczestniczenie oraz prowadzenie wywiadu o charakterze produkcji. Latem 1940 roku kierownictwo ZOB [OOB przekształciło się w Związek Orła Białego po włączeniu drobnych organizacji konspiracyjnych], jak stwier­dzają Niemcy – wydało w większych ilościach dwie ulotki z nagłów­kami „Obywatele pracy” i „Do świata pracy Polski”, które zawie­rały wyłącznie wrogie nawoływania do sabotażu a zostały rozrzucone w licznych nakładach przesyłowych. W tym czasie w wydawanej ga­zecie „Nasze Sprawy” zamieszczono kilka artykułów wyjaśniających sens propagandy niemieckiej wzywającej robotników polskich, do zwiększenia produkcji, zwłaszcza w górnictwie. W jednym z nich czytamy „ Polscy górnicy. Niemcy zwracają się do was o zwiększenie wydobycia węgla. Pamiętajcie, że węgiel zastępuje Niemcom złoto w handlu zagranicznym […]. Dlatego naszą odpowiedzią jest – nie będziemy zwiększali wydobycia, bo nie chcemy pogrążać naszej Ojczyzny. Będziemy walczyć do ostatniego tchu […] nie bronią, lecz pracą”. Ponadto kierownictwo zagłębiowskiego ZOB na polecenie kierownictwa Obszaru IV ZWZ wydało „obszerne pisemne instrukcje […], które zawierały dokładne wskazówki w przedmiecie dyskretnego przeprowadzania sabotażu w zakładach przemysłowych i transportowych”.[11]

Grupami przemysłowymi w Zagłębiu Dąbrowskim kierował inż. Zenon Znowski, któremu podlegali komendanci grup w inspekcjach, np. w Czeladzi Stanisław Rokita a w Dąbrowie Górniczej Walenty Zygmunt a tym w miejscowościach, np. Alfons Sibielak w Łagiszy, Wincenty Bernasik a od lipca 1940 r. Wiktor Bartosz w Gołonogu, Tomasz Bartosz w Zagórzu, Marian Gawęda [aresztowany 2 maja 1940 r.] a po nim Tadeusz Wodecki w Dąbrowie Górniczej. [12]

Kierownictwa niemieckie w zakładach przemysłowych przypisywały członkom OOB.-ZOB przeprowadzone akcje sabotażowe, np. inż. Schieferdecker z zakładów hutniczych w Blachowni w „Ogłoszeniu” skierowanym dla załogi polskiej stwierdził „ podczas tych niewielu dni mojej choroby znów coś niesamowitego działo się w Blachowni. Jest dla mnie niezrozumiałym, jak w ten sposób można pracować. Na walcowni blach cienkich złamano walec i muf tę, na walcowni blach średnich złamana walec, a na walcowni blach grubych zepsuto maszynę. Więcej faktycznie stać się nie mogło. Jeśli to się dzieje pod wpływem „Białego Orła, to biada temu, kto zostanie złapany”.[13]

Na bazie przygotowanej w okresie międzywojennym dywersji pozafrontowej utworzono we wrześniu 1939 roku w Warszawie Tajną Organi­zację Wojskową [TOW] ukierunkowaną na działalność sabotażowo-dywersyjną. Komendantem Głównym TOW był kpt. Wincenty Medyński „Filip” a od 1940 roku mjr Jan Mazurkiewicz „Jasio”, „Zagłoba” zasięgiem swoim objęła Górny i Cieszyński Śląsk oraz Zagłębie Dąbrowskie. Organizatorem i komendantem Okręgu Śląskiego został Bolesław Brzozowski „Karp”, któremu podlegał sztab wojskowy pod kierownictwem Piotra Judyckiege „Migulca”. i grupy sabotażowo-dywersyjne, prowadzące działalność zwłaszcza w górnośląskich zakładach przemysłowych. W połowie 1942 roku podporządko­wała się TOW grupa chorzowska ZWZ Bolesława Dziamskiego „ Bolka”, która utraciła kontakt z kierownictwem ZWZ po aresztowaniach grudniowych 1940 r. Wśród szeregu akcji sabotażowo-dywersyjnych przeprowadzonych przez TOW [od 1943 roku Zjednoczone Organizacje Wojskowe] mo­żna wymienić z końca lipca 1943 roku w chorzowskich zakładach gazo­wych, gdzie w budynku maszynowni zniszczono: 9 pasów transmisyjnych, z których część zabrano z sobą, 4 kompresory, pokrywę pompy olejowej oraz poobcinane rury olejowe od maszyn, które też zabrano z sobą. Część z nich dozór niemiecki i gestapo znalazło w 4 metrowej głębokości dole kloacznym kopalni i w rzece Rawie.[14]

Pion sabotażowo-dywersyjny ZO [Związek Odwetu] na terenie Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego utworzony został na bazie OOB-ZOB i stanowił drugi po wywiadzie podstawowy kierunek działania. W sierpniu 1940 roku sieć sabotażowo ZOB włączona została przez inż. Franciszka Kwaśnickiego do Związku Odwetu, który był inspiratorem nie tylko sabotażu niezorganizowanego, ale prowadzącego własną planową akcję sabotażową. Podporządkował sobie znaczną część przemysłowego ruchu oporu oraz dywersję kolejową. Podobnie było w Podokręgu Zagłębiowskim ZWZ, gdzie organizatorem ZO był F. Hamankiewicz. Wyżej wymienieni kierowali całokształtem działalności sabotażowo-dywersyjnej poprzez podległe im obwody, rejony i placówki. W mniejszych zakładach przemysłowych powoływali oni patrole sabotażowe a w dużych drużyny na poszczególnych wydziałach, łącząc je w plutony. Organizatorem grup sabotażowych w Obwodzie Zawierciań­skim ZWZ był rtm. rez. Stanisław Laskowski „Koga”, który sam stworzył je w fabryce chemicznej w Zawierciu, wykonującej części do sprzętu wojskowego. Akcja sabotażowa sukcesywnie tu rozszerzano, powodując wysokie straty, liczące w tysiącach sztuk Grupy sabotażowe powstały, w pozostałych zakładach znajdujących się na terenie obwodu, np. w Erbego, Hulczyńskiego, Bauretza, Pohulance, cementowni „Wiek”. Do działalności sabotażowej włączył się komendant obwodu chor. Marian Kuzior „Kruk” i jego podkomendni: ppor. Jan Pakuła „Śmiały:, Franciszek Gasiński „Żar” , Marian Rychter „Nosal”, którzy opracowali z „Kogą” plan akcji dywersyjno-sabotażowych. Szczególną uwagę zwrócono na hutę „Zawiercie”, gdzie sabotaży dokonywali : „Żar”, Jerzy Gasiński „Ems”, Seweryn Olkusznik „Stefek”, Władysław Zamujski „Ładzio”, Zenon Wrona Zen” , Władysława Wronowa „Łada”, Antoni Kukułka „Antoś”, Wiktor Nawrot „Czarny”, Edward Makieła „Siwek”, Feliks Ulfik „Feluś”, Czesław Polak „Cecha” i inni.[15]

Okręg Śląski Z0 działalnością swoją objął część zakładów na tere­nie III Rzeszy, np we Wrocławiu kierował nią inż. Józef Komorek, w Małomicach [Mallwitz] Fridolin Bubik, a w Berlinie Alfred Urbaczyk, zaś w Halingerode Henryk Drwęski.[16]

Kierunki działania ZO w przemyśle ilustruje plan działania na ko­niec 1940 roku dla Okręgu Śląskiego: unieruchomienie huty żelaza w Witkowicach, wysadzenie kolejki linowej transportującej węgiel mię­dzy szybami „Postęp” a „Jadwiga” oraz „Barbara” i „Gabriela” w Karwinie, podpalenie rafinerii ropy naftowej w Boguminie i Czechowicach, zdemolowanie urządzeń wyciągowych i transportowych oraz kolejek linowych w Karwińskim Okręgu Węglowym, niszczenie naziemnych przewodów elektrycznych na Śląsku, niszczenie silników samolotowych w fabryce wrocławskiej itd. Niektóre z tych przedsięwzięć zostały zrealizowane. 23 na 24 październik 1940 roku sierż. Franciszek Cwiękała podłożył 5 bomb termicznych w hucie trzynieckiej, z czego trzy spowodowały pożar magazynu obok stolarni modelowej, baraku i małego magazynu walcowni blachy ciągnionej, powodując – jak określi Niemcy- znaczne straty. Wiktor Borowiec podłożył 1 grudnia 1940 roku bombę w przewodzie gazowym wielkiego pieca w hucie witkowickiej, lecz zaczepienie śruby urządzenia zegarowego o obudowę, spowodowało unieruchomienie a w dwa dni później jej znalezienie przez jednego z robotników. Akcja w tej hucie przeprowadzona przez W. Borowca z 19 letnim Karolem Pszczółką 25 grudnia 1940 roku zakończyła się powodzeniem, ponieważ przy pomocy materiału wybuchowego uszkodzono dźwigar kolejki linowej. W hucie trzynieckiej sabotaży dokonywał też Paweł Morżoł z Bystrzycy. Aktywną działalność prowadził także inż. Karol Piechaczek, Wiktor Potysz, mistrz kowalski Karol Przywara, Staniek oraz pracownik laboratorium Józef Czepczor z Łyżbic. Z kolei we wszy­stkich! kopalniach zagłębia karwińskiego działały komórki sabotażowe ZWZ, np. w „Barbarze”, „Gabrieli”, „Henryku” W tej pierwszej założycielem jej był Józef Kominek a po jego aresztowaniu przejął ją nauczyciel Jan Gawlas, który zniszczył m.in. kolejkę przewożącą węgiel. W kopalni „Gabriela” w skład grupy sabotażowej wchodzili: K. Widnic, Rudolf Buryan, Franciszek Smuł, Alfons Burek, Emil Remesz. Pierwsi trzej zostali zastrzeleni przy swoich domach przez żandarmerię w Łąkach.

26 listopada 1940 roku w Hucie Królewskiej w Chorzowie nastąpiła eksplozja w piecu martenowskim podczas przetapiania osi wypełnionej materiałem wybuchowym. Niejednokrotnie Niemcy donosili o produkowaniu braków, np. 1 sierpnia 1940 roku ilość wybrakowanych wałów [do łodzi podwodnych – M.S.] w hucie Bismarcka zwiększyła się w ostatnim miesiącu z 7 do 9 sztuk . W hucie Hulczyńskiego w Sosnowcu, według raportu KG ZWZ z 29 października 1940 roku, braki miały sięgać do 34 %, zaś w fabryce Zieleniewskiego stanowiły znaczny procent.[17]

Pod koniec 1940 roku śląska sieć ZO zapoczątkowała walkę bakteriologiczną. W sprawozdaniu Wyższego Sądu Krajowego z Wrocławia do prof. dr Schlegelbergera z 1 marca 1941 roku czytamy „Polskie organizacje podjęły próby wzbudzenia epidemii. Otrzymują one z Krakowa obok trucizny, także bakterie tyfusu, różycy świń, wścieklizny, jak również pryszczycy, które są szmuglowane przez zaufanych ludzi do Rzeszy. Bakterie tyfusu na terenie cieszyńskiego znajdowały się na klombach. Prowadzone są wyjaśnienia odnośnie ustalenia, czy wystąpiła choroba tyfusu. Nie wyjaśniona jest jeszcze sprawa występowania różnorodnych wypadków pryszczycy w okręgu”. Natomiast w sprawozdaniach Wyższego Sądu Krajowego z Cieszyna z 24 i 26 lutego 1941 roku do dyrektora Biura Ministerialnego Stadermanna znajdujemy stwierdzenie, że w zatrzymanych, transportach kolejowych z bronią, amunicją i materiałem wybuchowym wykryto ampułki z bakteriami.[18]

Rozwój działalności sabotażowej w okręgu śląskim został zahamowany w styczniu 1941 roku poprzez dokonane aresztowania wśród kierownictw rożnych szczebli ZO i jego członków. Tym samym rozbita została sieć, której w pełni nie odbudowano do września 1941 roku. Ośrodkiem inspirującym działalność sabotażową była wówczas zagłębiowska siei ZO, włączona w kwietniu 1941 roku do okręgowej. Warto zwrócić uwagę, że kierownictwa okręgu śląskiego i podokręgu zagłębiowskiego ZO nie podporządkowały się instrukcji KG ZWZ z 20 lipca 1940 roku zaleca­jącej „zaniechanie wszelkiej akcji zbrojnej nawet sabotażowej”.

Przygotowania niemieckie i agresja na Związek Radziecki wpłynęły na ożywienie akcji sabotażowych, w przemyśle. Na szeroką skalę, stosowano zwalnianie tempa pracy, które według oceny KG ZWZ spowodowało obniżenie wydajności w fabrykach. o 30 % a ponadto masowo łamano na­rzędzia, nadmiernie zużywano surowca i smary, wyrzucano wysoko war­tościowy surowiec na złom, nie przychodzono do pracy z powodu rzeko­mej choroby itd. 0 tej ostatniej formie sabotażowej na tym terenie Niemcy pisali „napływają ogólne skargi na wysoki ubytek siły robo­czej ze względu na zachorowania – do 20 %, co tłumaczyli niskimi przydziałami żywności. W hutach, śląsko-zagłębiowskich w okresie od 1 lip­ca do 1 grudnia 1941 roku zniszczono ok. 1 000 ton odlewów żelaznych . W grudniu 1941 roku w hucie trzynieckiej wywołali pożar członkowie ZO, który zniszczył składy materiałów pędnych i smarów. Gestapo aresztowało kilku Polaków podejrzanych o spowodowanie pożaru. Areszto­wania miały miejsce w innych zakładach za przeprowadzanie sabotaży, np. ponad 40 górników 6 października 1941 roku z kopalni „Saturn” w Sosnowcu i około 10 z kopalni „Piaski”.[19]

Do rozwijania akcji sabotażowych wzywano też Polaków w zagranicznych audycjach radiowych. Z apelem takim wystąpili też związkowcy brytyjscy i radzieccy do robotników w podbitych przez III Rzeszę krajach europejskich. Problem ten podjęła prasa konspiracyjna na tym terenie, np. w „Froncie Polskim” z 15 lutego 1942 roku czytamy „Musimy pomagać naszym towarzyszom angielskim i sowieckim w ich ciężkiej walce z zarazą hitlerowsko-faszystowską […] Robotnik górnośląski ma polską duszę. Robotnik górnośląski wie, że prowadzo­na przez niego walka sabotażowa jest pracą dla Niepodległości, a z nią dla wolności polskiego robotnika tak strasznie dzisiaj prześladowanego i gnębionego przez reżim hitlerowski”.[20]

Rozwój sytuacji militarnej na frontach wpływał na ilość przepro­wadzanych sabotaży, zjawisk to było o tyle charakterystyczne, iż każdemu niepowodzeniu niemieckiemu towarzyszył jego wzrost, osiąga­jąc apogeum w końcowych miesiącach wojny, W styczniu 1943 roku włączony został do powołanego przez KG AK nowego pionu walki bieżącej-Kierownictwa Dywersji [Kedyw]. Kedyw nie stanowił odrębnego pionu, jak ZO, lecz jeden z referatów w komendach okręgu i niższych szczebli. W ten sposób zlikwidowano w Okręgu Śląskim AK organizację wyspecjalizowaną w zakresie sabotażu, komórki w zakładach przekazano do sieci terenowej, podlegającej komendom obwodów i placówek. Oznacza to, że szef Kedywu obwodu kierował całością akcji sabotażowo-dywersyjnej w fabrykach znajdujących się na jego terenie, opracowywał wytyczne i plany w oparciu o wytyczne okręgu, kontrolował wykonanie, uzgadniał współpracę, organizował szkolenie itd. W małych fabrykach organizowane były patrole sabotażowe, liczące najczęściej 5 osób a w dużych co najmniej jeden na każdym wydziale. Patrolami w fabryce kierował dowódca sekcji sabotażowej, będąc zarazem fachowcem w produkcji specjalizującej się przez zakład. Członkowie patroli sabotażowych byli zarazem członkami drużyn, plutonów czy też oddziałów większych, przewidzianych do opanowania fabryki w czasie powstania.

Pomimo tej dwoistości organizacyjnej wzrastała ilość akcji sabotażowych, np. we wrześniu 1943 roku grupa sabotażowa AK w hucie Zawiercie przeprowadziła akcję pod kryptonimem „Maginot”. Wykorzystano jedną z rur klimatyzacyjnych, którą wypełniono materiałem wybuchowym, dostarczonym przez J. Gasińskiego „Emsa”. Rurę tę jako wsad włożył do pieca maszynista Czapla „Ptak” przed godziną 24.00, czyli w okresie gdy robotnicy korzystali z przerwy na posiłek. Po chwili nastąpił wybuch, który uszkodził piec. Gestapo nie wykryło sprawców pomimo wyznaczenia nagrody w wysokości 10 000 marek. Z kolei w hucie świętochłowickiej w 37 miejscach pocięto taśmę przenośnika w początkach maja 1942 roku, zaś w hucie trzynieckiej uszkodzono 3 walcarki w dniach. 5 – 14 listopada 1942 roku. poprzez sypanie piasku i opiłków do smaru. W Oberhüte Stahl w Gliwicach okupant zmuszony został do wstrzymania produkcji pocisków przeciwpancernych z powoli stwierdzenia zbyt słabej siły przebicia. Natomiast w hucie „Pokój” produkcja stali wyraźnie spadła z powodu sabotażu i miała wynosić 30 % poprzedniej [podawano w „Zestawieniu wyników akcji sabotażowo-dywersyjnej AK z okres 1 marca 1942 do 1 marca 1943 roku].[21]

Kierownictwa zakładów były wielokrotnie bezradne wobec nasilających się akcji sabotażowych. Straty ponoszone przez okupanta były coraz bardziej dotkliwe. Dlatego też dyrekcje zakładów coraz częściej zwracały się o pomoc de gestapo, np. w sierpniu 1943 roku z kopalni „Wujek” w Katowicach. W piśmie skierowanym, do placówki katowickiej czytamy „Na przestrzeni ostatnich 3 miesięcy mieliśmy 10 większych awarii przy wydobyciu, które były spowodowane dużą niestarannością i zobojętnienie. Jej uczestnicy zostali obłożeni wysokimi karami pieniężnymi. W tym czasie uszkodzone lub zniszczone 100 wozów ładowniczych. Straty przy drążeniu nowych chodników są bardzo duże. Doprowadzenie do używalności. chodników wymaga 4 szycht, z których każda pociąga za sobą stratę 1 000 ton urobku”.[22]

Niejednokrotnie w zakładach wzniecane były pożary, wyrządzające znaczne szkody, np. 11 grudnia 1942 roku w hucie gliwickiej, gdzie jego zlikwidowanie – jak oceniało kierownictwo – wymagać „będą kilku tygodni”. Ale. pożary wywoływano nie tylko w zakładach. Często podpalano zabudowania niemieckie, zwłaszcza stodoły ze zbiorami, jak w sierpniu. 1942 roku , o których generalny prokurator z Katowic pisał do ministra sprawiedliwości III Rzeszy „w ostatnich dniach na tere­nie okręgu zanotowano 6 pożarów stodół oraz lasów. Pożary to wywołane zostały przez polski ruch oporu. Także w okręgu Opole zanotowano sze­reg przypadków”. Okupant celem odstraszenia Polaków od działalności sabotażowej dokonywał publicznych egzekucji. Jedna z nich miała miejsce w końcu sierpnia 1943 roku w Bielszowicach w obecności przymusowo spędzonej ludności. W odpowiedzi na ten bestialski mord dokonał Kedyw miejscowy kontrakcji. 3 września 1943 roku jego członkowie spalili stodołę ze zbożem, nowo wybudowana barak dla robotników specjalistów rozbudowujących kopalnię, a wkrótce zastrzelili żołnie­rza niemieckiego. Obergruppenleiter Bielszowie na zebraniu NSDAP powiedział „ musimy powiesić wszystkich Polaków, to nie będą płonęła baraki i stodoły, nie będą ginęli niewinni Niemcy”. Do działalności sabotażowej włączyły się oddziały partyzanckie, które dokonały kilkunastu akcji na zakłady przemysłowe, np. 3 października 1943 roku w fabryce chemicznej „Alwernia” w Kwaczale, gdzie 15-osobowy oddział wysa­dził stację transformatorową, kotłownię, rozdzielnię pary.[23]

Sieć konspiracyjną cywilnego ruchu opora, tzw. obozu londyńskiego w przemyśle zorganizowano jesienią 1940 roku w ramach administracji Delegatury Rządu RP na Kraj, która przyjęła utworzoną komórkę przemysłu z Komisji Rewindykacji i Odszkodowania. Na szczeblu centralnym istniał w Delegaturze Departament Przemysłu i Handlu, dzielący się na wydziały i referaty. Delegatury okręgowe miały odpowiednie wydziały przemysłu i handlu, w delegaturach powiatowych referaty przemysłu i handlu, zaś w fabrykach komisarzy, którzy organizowali przyszłe jej kierownictwo. Wydziałem przemysłu i handlu w Delegaturze Okręgowej na Śląsku kierował Tadeusz Gryłka-członek Stronnictwa Pracy, wywiadem gospodarczym Franciszek Budych a po jego aresztowaniu Maluchnik. Ściśle współpracował on z Wydziałem Wojskowym powołanym jesienią 1943 roku przez komendanta Okręgu Śląskiego AK mjr. dypl. Zygmunta Jankego. Na jego czele stanął mjr rez. inż. Cezary Uthke „Tadeusz”. Oba te piony skoncentrowały swoją uwagę na przygotowaniach powstańczych i opanowaniu fabryk.[24]

PPS-WRN w początkowym okresie okupacji nie utworzyła formacji specjalistycznej do prowadzenia działalności sabotażowej. Członko­wie tej partii prowadzili ją w sposób niezorganizowany a dopiero w połowie 1940 roku ujęta została w formy organizacyjne, różniące się w okręgach zagłębiowskim i śląskim, W tym pierwszym, oprócz wydzia­łu wojskowego, wyodrębniono w wydziale politycznym pion milicji, kierującej m.in. sabotażem. Podobna struktura przyjęta została w obwodach. Milicją Przemysłową [Strażą Przemysłową ] dowodził Stefan Kura –Granicki „Gołąb”, „Gromek” [25]

Specyfika warunków śląskich nie pozwoliła na rozbudowo struktury okręgowej i terenowej na wzór zagłębiowskiej. Całością pracy wojskowej kierował Roman Stachoń, który w połowie 1940 roku przystąpił do. formowania GL PPS a następnie Milicji PPS. Formacją specjalizu­jącą się w sabotażu była Milicja Przemysłowa, ale uczestniczyli w niej członkowie GL PPS, np. w elektrowni sosnowieckiej sabotaż pro­wadzony był przez 120, a w kopalni „Renard” przez 200 gwardzistów. Członkowie Milicji Przemysłowej tworzyli w zakładach „piątki” i plutony składające się z czterech „piątek”, podlegające pod komendę zakładową. Ilość plutonów lub „piątek” zależała od wielkości zakładu, np. w kopalni „Modrzejów” były trzy plutony [komendant zakładu Julian Hilaszek „Korona”] a w ”Renard” sześć plutonów [komendant Mieczysław Wiśniewski „Grab”]. Brak dokumentów nie pozwala na pełne przedstawienie działalności i struktury Milicji Przemysłowej na Górnym i cieszyńskim Śląsku. Organizatorami Milicji byli tutaj: Lucjan Banasik, Konrad Mendera, Roman Motyka, Emanuel Mleczko, August Richter, Ludwik Rychły, Piotr Kornuta, Bolesław Smelik itd.[26]

Socjaliści pracujący w zakładach prowadzili stałą akcję, sabotażową, wyrażającą się w niskiej wydajności, nadmiernym zużywaniu materiałów i surowców itd. W fabryce Deichsla w Sosnowcu: Adam Zieleniewski, Bolesław Lis, Piotr Francus, Pamuła pracujący przy hartowaniu, przetrzymywali w piecu niektóre odcinki lin lotniczych, łańcuchów do kotwic itd., w wyniku czego nie posiadały wymaganej wytrzymałości i szybko ulegały zniszczeniu. Forma ta była skute­czna a jednocześnie trudna do wykrycia. Z kolei Władysław Podgór­ski, Tomasz Okoński, Władysław Wożniak zatrudnieni na wydziale elektrycznym uszkadzali silniki elektryczne. Natomiast Władysław Mac pracujący w kuźni ustrońskiej, przerobił szablony na podstawie któ­rych na początku 1945 roku wykonała załoga 4 wagony luf strzelniczych. Lufy te zwrócone zostały do zakładu, ponieważ były o parę milimetrów za małe. Gestapo podjęło śledztwo, lecz nie dokończyło, bo wkroczyły oddziały Armii Radzieckiej.

W październiku 1943 roku Michał Torbus z myszkowskiej grupy sabotażowej włożył do złomu pocisk artyleryjski i załadował do pieca martenowskiego. W wyniku eksplozji zniszczony został piec i uszkodzony dach. Komisja niemiecka nie stwierdziła sabotażu a określiła to jako przypadek.[27]

Permanentne akcje sabotażowe dokonywane były w hucie „Bankowa”, którymi kierowali m.in.: Leon Dratwa, Władysław Dybała, Wacław Bochenek, Bolesław Król. Dwaj ostatni zostali straceni w publicznej egzekucji 12 czerwca 1942 roku a dwaj pierwsi w podobnej 16 października 1943 roku wraz z 18 członkami PPS-WRN i GL PPS. Obie egzekucje odbyła się w Dąbrowie Górniczej. Represje te nie odniosły skutku. Kreisleiter NSDAP z Będzina pisał do przełożonych po egze­kucji czerwcowej i aresztowaniach 1942 roku „Kierownictwo zakładów obawia się, że aresztowania te wywołają nową falę wzburzenia i tak już ogromną wśród ludności górniczej. Niemcy zajmujący wyższe stanowiska są nienawidzeni. Miały miejsca wypadki rzucania się z siekierą na urzędników Niemców. W kopalni „Niwka-Modrzejów” sztygarzy otrzymali listy anonimowe z zawiadomieniem, że jeśli nie będą zachowywać się poprawnie, to zostaną zlikwidowani.[28] .

Listami anonimowymi objęto niemal wszystkich Niemców, którzy wyróżniali się w znęcaniu nad Polakami a uczestniczyły w nich organizacje konspiracyjne tego obszaru. Inną formą stosowaną przez nie było wymierzanie kary chłosty dla Polaków za służalczość wobec okupanta oraz Niemców za brutalne traktowanie Polaków. Sosnowiecka grapa wypadowa AL. pod dowództwem Franciszka Bednarowicza „Muszki” wtargnęła do łaźni kopalni „Niwka” 13 października 1944 roku. O akcji tej komendant żandarmerii Rejencji Kato­wickiej pisał , że w „ łaźni znajdowało się około 20 osób, z których pobito 5 Niemców, 1 sztygara Polaka. Pobitym zabrano wartościowe rzeczy i papiery osobiste.[29]

Komuniści główną uwagę koncentrowali na działalności sabotażo­wej w zakładach, zapoczątkowali ją członkowie organizacji przedpeperowskich a kontynuowali członkowie PPR i GL-AL. W kopalni „Paryż” organizatorem komórek sabotażowych byli Stanisław Kieljan i Albert Dzijak. Działalność ich nie uszła uwadze Niemców. Nocą z 17 na 18 czerwca 1942 roku aresztowano 13 gwardzistów, których wkrótce rozstrzelano. Mimo represji ilość akcji sabotażowych nie zmniejszyła się a odwrotnie wzrastała. W hucie „Sosnowiec” gwar­dziści mieli spowodować w 1942 roku pęknięcie sztangi przy ciągar­ce „Welman”, powodując kilkudniową przerwę w produkcji. W hucie „Bankowej” działalność sabotażową prowadziło 9 komórek kierowanych m.in. przez Kazimierza Małeckiego. Zygmunta Stachurskiego, Władysława Bielińskiego. Silna organizacja peperowska była w chrzanowskim „Fabloku”, gdzie inicjatorami sabotażu byli: Franciszek Więcławek, Władysław Łukasik, Eugeniusz Trepa, Jan Koziarz, Stefan Bochenek.[30]

Gestapo niejednokrotnie meldowało przełożonym o dokonywaniu aktów sabotażowych przez komunistów w zakładach przemysłowych, Utworzonymi grupami sabotażowymi kierował do połowa 1942 roku w Zagłębiu Dąbrowskim Bolesław Dul i jego zastępca Adolf Ruga. Następnie kierownictwo przejęły komitety okręgowe i niższych szczebli..

Aktywną działalność propagandową rozwijali członkowie z innych organizacji konspiracyjnych, jak z Stronnictwa Ludowego, Tajnej Organizacji Niepodległościowej. Nie sposób omówić ich w krótkim materiale. Można stwierdzić, że od początku okupacji na terenie śląsko-zagłębiowskim występował żywiołowy a następnie zorganizowany sabotaż. W początkowym okresie okupant próbował go lekce­ważyć a skutki tego przypisywał „wybrykom” jednostek czy grupek, lecz wkrótce zetknął się z masową, zorganizowaną postawą robotników i nasiloną działalnością sabotażową. Sytuacja ta niepokoiła kierownictwa zakładów i różnorakie urzędy niemieckie. Wskazuje na to m.in. memoriał „Znaczenie problemu polskiego przemysłu zbrojeniowego Górnego Śląska”, w którym czytamy „ na konferencjach przeprowadza­nych w zakładach pracy oraz w rozmaitych urzędach, stwierdzone nie­mal powszechnie, iż wpływ czynników politycznych na stosunek Polaków do pracy jest decydujący”.[31]

Społeczeństwo tego regionu nie zaakceptowało okupacji i od jej początku zajęło wrogą postawę wobec hitlerowców, o czym świadczy zasięg i skala przeprowadzanych akcji sabotażowych. Uczestniczyli w niej nie tylko robotnicy polscy, lecz innych narodowości oraz jeńcy wojenni, np. robotnica z Rosji Larysa Jagolnik [urodzona 28 lipca 1926 roku w Tanganrok] podłożyła dwie sztaby żelaza pod nożyce w papierni w Czułowie, które ulegle znacznemu uszkodzeniu. Niemcy ocenili, że w wyniku tego sabotażu zakład poniósł znaczne straty w produkcji. Z kolei Ukrainiec Petro Paluch ( ur. 14 czerwca 1922 roku w Dobrej ) pociął pasy skórzane w jednym z zakładów wrocławskich, zaś jeniec angielski Charles Mac Donail [ur. 26 marca 1919 roku w Tarbax ) uszkodził 80-tonową prasą w zakładzie na Opolszczyźnie w dniu 17 czerwca 1942 roku. Wymiana prasy zająć miała według ocen niemieckich około 3-miesięcy. 20 czerwca 1942 roku jeńcy angielscy uszkodzili kolejną prasę, natomiast sierż. lotn. Thor Larson [ nr 24 978, ur. 22 listopada 1920 roku w Neuseeland ] poważnie uszkodził maszynę do kartonu w fabryce papieru w Krapkowicach. Z innymi jeńcami angielskimi uciekł 19 marca 1943 roku.[32]

Akcja sabotażowa swoje apogeum: osiągnęła w 1944 roku. W zakładach przemysłowych robotnicy nagminni nie przestrzegali zarządzeń wydawanych przez dyrekcje. Sabotaż przynosił nie tylko straty okupantowi, ale wpływał na aktywizację załóg fabrycznych w zakresie jego przeprowadzania, kształtował postawy patriotyczne.

 

Autorzy tekstu: Monika Kaźmierczyk, Mieczysław Starczewski

[1] Mjr Hüter. Bericht über die Lage im Ostoberaschlesiachen Industriegebiet und Industriebezirk Sosnowitz-Dombrowa nach dem Stande vom 10 IX 1939. Kattowitz 10 IX 1939, WIH, mf. 77 rolka 193, kl. 917664; O. Fitzner. Sammelbericht Nr 3. Kattowitz 30 IX 1939, WIH, mf. 77, rolka 183, kl. 917515, 917527- 97 528

[2] Nasza walka i nasz program [w:] Front Polski, nr 25, 1 III 1942 r. ,k. 1.

[3] Podpis nieczyt. Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen W. Chrzanowski [ dokument bez 1 strony udostępniony autorowi przez por. mgr. J. Rajchmana] , s 4. 16-17.

[4] Lagebericht der Einsatzgruppe 1 vom 13 IX 1939 [w:] K. Leszczyński. Działalność Einsatzgruppen policji bezpieczeństwa na. ziemiach pol­skich w 1939 r. w świetle dokumentów. Biuletyn GKBZHwP, t XXII, 1971, k. 98

[5]. Podpis nieczyt. Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen W. Chrzanowski …op.cit. k. 11-12.

[6]. Podpis nieczyt. Anklageschrift. 1. Den ehemaligen Lehrer Karl Kornas […]. Berlin 20 XI 1941 [odbitka ksero w zb. autorów], k. 16.

[7] Wiadomości z polskich terenów okupowanych [w:] Front Polski, nr 17, 23 X 1941, k.3; J. Drożdż. Bielscy harcerze w walce zbrojnej z hitlerowskim najeźdźcą. Bielsko Biała 15 VI 1987, k. 11[ ma­szyn. w zb. autorów]; Relacje ustne udzielone autorowi m.in. przez: hm. J. Drożdża,, hm J..Wróbla, A. Humennego, T. Garę.

[8] Dokument niemiecki dot. opisu wydarzeń w zakładach przemysłowych Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego od 1 III 1940 do 17 VIII 1942 r. [ w zb. autora od prof. dr. hab. P. Matusaka]; W podziemiach Zagłębia [w:]Wolność, nr 78, 4 XII 1940, k. 8; Relacje pisemnie i ustne udzielona autorowi m.in. przez: płk. dr J. Słąboszewskiego, ppłk. hm. M. Pierzchałę, kpt. dr J. Niekrasza, por. mgr. J. Rajchmana, ppor. M. Stachowiaka.

[9] Podpis nieczyt. Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen den Elektromonteur Edmund Poraschewski. Beuthem 8 VIII 1942. AGKBZHwP , sygn. II-165, k. 4-6 [ przekazany do IPN w Warszawie]; Relacje ustne udzielone autorowi m.in. przez: inż. L. Brzezińskiego, J. Zdziebkowskiego.

[10] Instrukcja roboty sabotażowa w przemyśle śląskim [w zb.. autorów od J. Ciepłego] .

[11] Podpis nieczyt. Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen den Hüttenwärter Piotr Rerom […]. Berlin 27 IX 1942, k. 17-18 [dokum. w zb. autora od mgr. M. Łyszczarza].

[12] Ibidem, k. 1-62

[13] Schieferdecker. Ogłoszenie. Blachownia 16 XII 1941 r. CA KC PZPR, mf. 1676-6, kl. 834 [przekazany do AAN]..

[14] Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse nr 2 vom 13 VIII 1943. WIH, mf. 175-279, kl.649285; Podpis nieczyt. An den Herrn Vorsitzer des 1 Strafsenats des Oberlandesgerichts Kattowitz in Beuthen.Kattowitz 4 X 1944. CA KC PZPR , mf. 1699m kl. bez nr. [przekazany do AAN]; A. Lis. Od Wawelberga de Kedywu. WIH, sygn. III-49-183, k. 28-29; B. Dziamski. Krótki zarys działalności ruchu oporu POP i TOW na terenie Chorzowa-Batory w czasie okupacji hitlerowskiej. k. 1-4 [maszyn. w zb. autora]; J, Mazurkiewicz. Opowieści żołnierskie [w:] Argumenty, 4 VIII 1974, k. 6.

[15] Koga. Meldunek za okres od 1940 do 1943 r.M.p. 10 III 1943, dokum. udost. autorowi przez gen. bryg. dr Z. Waltera-Jankego; Relacje ustne udzielona autorowi m.in. przez F. Gasińskiego, kpt. G. Woźnicę, sierż. M. Jeziorowską.

[16] Inż. J. Komorek pracował w gazowni wrocławskiej a nie, jak pisze prof. M. Heller w zakładach budowy motorów Junkersa.

Podpis nieczyt. Podpis nieczyt. Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen den Diplomingenieur F. Kwasnicki [dokum. udost. autorowi Józef Burek]; Relacje pisemne i ustne udzielone autorowi m.in. przez gen. bryg. dr Z. Waltera-Jankego; płk. A. Siemiginowskiego, oraz dokumenty przesłane autorowi przez żonę mjr. Jana Bartoneza; M. Heller. Ruch oporu na Śląsku Cieszyńskim w latach 1939-1945. Opole 1982, k.45.

[17] Podpis nieczyt. Podpis nieczyt. Im Namen des Deutschen Volkes. In der Strafsache gegen den Diplomingenieur F. Kwasnicki …op.cit, k. 23-28; Podpis nieczyt. Morgenmeldung. Kattowitz 27 XI 1940. WAP Katowice, sygn. RK 4157 a; Dokument niemiecki dot. opisu wydarzeń w zakładach …op. cit, k.3; Kalina. Meldunek 8 z 29 XI 1941 r. WIH, zespół-meldunki 1941-1942, t, II, k.206-207; K. Golasowski, J. Burek. Tragedia w Cieszynie „Pod Wałką” 20 III 1942 r,, k. 4-7 [maszyn. w zb. autorów od J, Burka].

[18] Podpis nieczyt. An den Beauftragten des Herrn Reichsjustitzministers z. Hd des Herrn Staatssekretärs Prof. dr Schlegerberger in Berlin. Breslau 1 III 1941. AAN, mf. 2313-3, kl. bez nr.

[19] Dokument niemiecki dot. opisu wydarzeń w zakładach…op.cit. k.5; Kalina. Meldunek nr 98 z 10 I 1942 r. o wynikach pracy ZO za okres 1 VII – 1 XII 1941 r. na terenie GG i terenów przyłączonych do Rzeszy i w Rzeszy. WIH, zespół –meldunki 1941-1942, t. II, k. 346-347; Kalina. Meldunek organizacyjny nr 79 z 1 III-1 IX 1941. WIH , zespół –meldunki 1941-1942, t. II, k. 127-132; Polskie Siły Zbrojne w II wojnie światowej, t. III, Armia Krajowa. Londyn 1950, k. 439-445; Sytuacja gospodarcza. Meldunek miesięczny 2/42. WIH, sygn. III-100-6, k. 2

[20] . Apel do robotników Europy [w:] Front Polski, nr 24, 15 II 1942, k. 3

[21] Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 7 vom 22 XII 1942. WIH, mf. 175-279, kl. 5490851; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 2 vom 4 V 1942. WIH, mf. 175-278, kl. 5490186; Zestawienie wyników akcji sabotażowo-dywersyjnej AK za okres od 1 III 1942 do 1 III 1943 r. WIH mf. 560. kl. bez nr; F. Gasiński. Kryptonim „Maginot”. Zielona Góra XI 1987 r. , k. 1-4 [maszyn. w zb. autorów przekazany przez F. Gasińskiego].

[22] Thelen. An die Geheime Staatspolizei in Kattowita. Kattowitz 9 VIII 1943. WAP Katowice, sygn. Oheimgrube. Kattowitz 33, k. 1.

[23] Steimer. An den Herrn Reichsminister der Justitz Dr Thierack in Berlin. Kattowitz 3 IX 1942. AAN, mf. 2313-3, kl. bez nr; Dokument niemiecki dotyczący opisu wydarzeń w zakładach …op. cit, k. 6-8 ; Raport Pioruna [Wolkiego] z dnia 24 X 1943 r. AAN, mf. 2270 – 2, kl. 405; Genz. Morgenmeldung Nr 207-44. Kattowitz 5 X 1944. WAP Katowice, sygn. RK 6267, k. 24.

[24] AK w dokumentach 1939 – 19451939-1945, t. I wrzesień 1939-czerwic 1941. Londyn 1970, k.396-397; W Ważny. Struktura organizacyjna, kompetencje i zadania Delegatury Rządu RP na Kraj. Warszawa 1960, WIH, sygn. III-102-1, k. 7 – 32 ; Relacje ustne udzielone autorowi m.in. przez : gen. bryg. dr Z. Waltera-Jankego, płk mgr L. Muzyczkę, płk A. Siemiginowskiego, 0. Rybickiego, S. Ko­walczyka, S. Pola.

[25] M. Pierzchała. Nad Brynicą i Czarną Przemszą, Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej, k. 3 – 16 [maszyn. w zb. autorów od ppłk. hm. M. Pierzchały]; Z. Miciński., Wspomnienia. Sosnowiec 6 I 1972, k. 5 – 11, 52, 78, 32[ maszyn. w zb autorów]; Ruch oporu w powiecie Będzin, k. 30 -104 [ odbitka ksero w zb. autora przekazana przez kpt. Cz. Nowickiego]; Relacje pisemne i ustne udzielone autorowi m.in. przez: kpt. Cz. Nowickiego, por. mgr. J. Rajchmana, S. Pola, T. Wolskiego, mgr M. Łyszczarza, L. Stach Pęczkowską,

[26] J. Kantyka. Burzliwe lata …op.cit. ,k. 118 – 120; M. Starczewski. Sosnowiec i jego mieszkańcy w latach II wojny światowej [w:] Sosnowiec. Obraz miasta i jego dzieje, t. I, Sosnowiec 2015, k.490 i n.; Relacje pisemne i ustne udzielone autorowi przez R. Stachonia, J. Pilcha , Z. Micińskiego oraz udostępnione autorowi przez prof. M. Helllera –M. Kuli, K. Smelika

[27] A. Kałuża. Ruch zawodowy hutników w latach okupacji ( wt ) Hi­storia ruchu zawodowego hutników, pod red. H. Rechowicza, t.II, Katowice 1970; J. Pilch. Ustroń 1939 – 1945 [ Przyczynek do dziejów ludności miasta w okresie wojny i okupacji ], wy. II, Ustroń 1978, k. 34; T. Wolski. Wspomnienia z okresu II wojny światowej oraz ruchu oporu w latach 1939 – 1945 na terenie ziemi myszkowskiej, k. 6 – 7 [ maszyn. w zb. autorów].

[28] Ruch oporu w powiecie Będzin…op.cit., k. 40 – 45; T. Falęcki, PPR organizatorem walki z okupantem hitlerowskim na terenie Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego […] Zaranie Śląskie 1971, z 4,, k. 667-680; M. Starczewski. Okupacja Dąbrowy Górniczej w latach 1939-1945 [w:] Dąbrowa Górnicza. Monografia, t. III. Dzieje Miasta, cz. 2. Sosnowiec 2019, k.82 i n.

[29] Wyroki [w:] Śląski Biuletyn Informacyjny, nr 1-3 ze 1 1945 r., k. 4; Genz. Morgemeldung Nr 217-44 Kattowitz 15 X 1944, WAP Katowice, sygn. RK-4153, k. 32; Ruch oporu w Rejencji Katowickiej 1939-1945. Wybór dokumentów. Oprac.: Zofia Boda-Krężel, Bogdan Kobuszewski, Jadwiga Osojca, Mieczysław Wrzosek. Warszawa 1972, k.396-397

[30] M. Starczewski. Ruch oporu na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim w latach 1939-1945. Katowice 1988, k. 76 i n.

[31] K.M. Pospieszalski. Memoriał pt.Die Bedentung des Polesproblem für Rüstungswirtschaft Oberschlesien. Poznań 1945, k. 15, 21, 31

[32] Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 4 vom22 IV 1943. WIH, mf. 175-279. Kl. 5491119-5491120; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 15 vom 29 VI 1942. WIH, mf. 178-279, kl. 5490387; Meldung wichtiger staatspolizeilicher Ereignisse Nr 1 vom 5 III 1943. WIH, mf. 175-179,kl. 5490007.; Podpis nieczyt. Tagesrapport Nr 55. Breslau 13 X 1944. AGKBZHwP, sygn. 896-5, k. 5 [przekazano do IPN Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj