Puryzm językowy w Polsce

0

Puryzm językowy (łać. purus „czysty”) oznacza dbałość o poprawność i „czystość” języka ojczystego. To określone przekonania i działania skierowane przeciwko zjawiskom uznawanym za negatywnie wpływające na język ojczysty. Tak więc puryści sprzeciwiają się na przykład używaniu dialektyzmów, wulgaryzmów, piętnują wypowiedzi niegramatyczne czy niestylistyczne. Do działań purystycznych należy również – a może przede wszystkim – zwalczanie wpływów innych języków, głównie w zakresie słownictwa.

Dążenie do eliminacji wyrazów/wyrażeń obcych dało się szczególnie zauważyć w Niemczech, gdzie intensywnie działały stowarzyszenia językowe, a w latach 1800–1945 wydano ogromną ilość tzw. słowników zniemczających (niem. Verdeutschungswörterbücher). Prace te miały na celu zastąpienie wyrazów/wyrażeń pochodzenia obcego rodzimymi odpowiednikami lub zasymilowanymi zapożyczeniami. Nie ulega wątpliwości, że zaproponowane przez niemieckich purystów natywne ekwiwalenty nieraz były po prostu nieudane: były nieekonomiczne, nieodpowiednie pod względem semantycznym i czasami wręcz śmieszne (np. Gesundheitswiederherstellungs­mittelmischungs­verhältnis­kundiger zamiast zapożyczenia: Apothe­ker). Niemniej jednak wiele zniemczeń wyparło z użycia „obce naleciałości” i nadal funkcjonuje we współczesnym słownictwie niemieckim. Słowniki zniemczające odegrały więc istotną rolę w kształtowaniu języka niemieckiego.[1] Czy tego typu prace powstawały również
w Polsce?

Inaczej niż w Niemczech propagatorzy „czystej” polszczyzny działali zwykle jednostkowo
i nie tworzyli instytucji językowych. Ich poglądy na temat zwalczania wyrazów zapożyczonych były mniej radykalne niż u purystów niemieckich. W pracach o zadaniach purystycznych spotyka się co prawda pejoratywne określenia typu „obcosłowia”, „myszmasz”, „dziwotwory”, „cudzoziemcy”, „dziwolągi językowe”, „barbaryzmy” czy „nowotwory”, ale nie występowały one tak często jak w pracach autorów niemieckich.

Autorem niezbyt trafnych spolszczeń był Jacek Przybylski (1756–1819) – profesor Akademii Krakowskiej, tłumacz, literat, kolekcjoner książek. Zaproponował on wiele wyrazów z dziedziny gramatyki, które obecnie  nie są znane w nomenklaturze językoznawczej. Za Walczakiem (1995) podam kilka przykładów:

językoślednia (zamiast obcego: gramatyka), pismownia (pisownia, ortografia), wywodnia (morfologia, etymologia), szykownia (składnia), wyśpiewnia (wymowa, fonetyka, prozodia), bukwa wielkawa (wielka litera), rozczertnia (interpunkcja), głoska bąkliwa (nosowa), wargobitna (wargowa), zębobitna (zębowa), językobitna (językowa), gardłobitna (gardłowa), grubobrzmienna (twarda), miękczebna (miękka), dwugłosica (dwugłoska, dyftong), imię (rzeczownik), głagoł (czasownik), uczęstniak (imiesłów), przedzak (przyimek), spajak (spójnik), natrącak (wykrzyknik), pierwak (wyraz rdzenny, podstawowy), pochodzak (wyraz pochodny). Jedynie niewielka część rodzimych ekwiwalentów Przybylskiego (np. pomnik, wszechnica) przyjęła się w języku polskim.

Można też wymienić proboszcza z Bysławka pod Tucholą, księdza Bolesława Szeffsa, który po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku w swoich broszurach O czystość
i sprawność mowy polskiej
i Nowe tory oraz w korespondencji kierowanej do redakcji czasopism o tematyce językoznawczej przygotowywał listy wyrazów obcych i przyswojonych. Tylko te ostatnie, a także (co jest oczywiste) rodzime ekwiwalenty miały według niego prawo istnienia w języku polskim. Przytoczę kilka polskich odpowiedników: nauka lub wiedza (zapożyczenie: teoria), głupi (bezsensowny), bezmyślnie (mechanicznie lub automatycznie [coś robić]), wytwórnia (fabryka), właściwość, jakość, wygląd, znaczenie (charakter) (por. Walczak 1995).

Wspomnę jeszcze Bronisława Trentowskiego (1808–1869) – dziewiętnastowiecznego filozofa i pedagoga. Od niego pochodzą mało zgrabne spolszczenia typu:  chowanna (zamiast obcego: pedagogika), myślini (logika), czczewo (kanon), mysłowiec (człowiek obdarzony głębokim umysłem), tameczność (tamten świat).

Rozpatrując powyższe przykłady można odnieść wrażenie, że autorzy natywnych (rodzimych) ekwiwalentów skazani byli na niepowodzenie, popadli w niepamięć i ponieśli klęskę. Nic bardziej mylnego. Wśród zwolenników wolnej od zapożyczeń polszczyzny znaleźli się także ci, których propozycje rodzimych odpowiedników przetrwały próbę czasu i zostały rozpowszechnione w języku polskim.

Chociażby Jan Śniadecki (1756–1830) wybitny matematyk, pedagog, filozof i astronom przedstawił terminy matematyczne – iloraz, odcinek, iloczyn, średnica, cięciwa które z powodzeniem funkcjonowały i nadal funkcjonują w języku matematyki.

Dużą popularnością cieszyły się prace propagujące kulturę języka, a ich autorzy często deklarowali swoją niechęć do wyrazów i form gramatycznych uważanych za niepoprawne.

Ciekawą i obszerną (trzy części) pracą na temat dbałości o poprawność i „czystość” językową jest dzieło lekarza, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego Fryderyka Kazimierza Skobla (1806–1876) – O skażeniu języka polskiego w dziennikach i w mowie potocznéj, osobliwie
w Galicyi
(1872/74/77, wyd. 3). W swoich „spostrzeżeniach i uwagach”, zebranych podczas czytania dzienników galicyjskich, autor zwrócił szczególną uwagę na dużą liczbę występujących w polszczyźnie wyrazów i zwrotów dosłownie przetłumaczonych z języka niemieckiego. Mowa tu o tzw. kalkach językowych jak: nadporucznik (z języka niemieckiego: Oberlieutenant), okręg rządowy (niem. Regierungsbezirk), najwyższy czas (niem. die höchste Zeit), mąż zaufania (niem. Vertrauensmann), stawiać pytanie (niem. eine Frage stellen), stawiać warunki (niem. Bedingungen stellen), stać w sprzeczności (niem. im Widerspruche stehen), trzymać w szachu (niem. jemanden im Schach halten), wprowadzić w życie (niem. in das Leben einführen), pod tym wyrazem, pod tym nazwiskiem rozumiemy… (niem. unter diesem Ausdruck, Namen, verstehen wir…).

Innym razem Skobel zastanawia się nad sensem wyrażeń, które dziś w języku potocznym określilibyśmy mianem „masła maślanego”. Fachowe pojęcie to pleonazmy, czyli zwroty,
w których jeden wyraz już sam w sobie zawiera znaczenie słowa drugiego. M.in.: monumentalny pomnik, racjonalny rozum, zasadnicze podstawy, kończyć finalnie, posłannicza misyja, doskonała perfekcya, ataki zaczepne.

Rozważania purystyczne były także wyraźnie widoczne w pracach leksykograficznych.
W literaturze polonistycznej (inaczej niż w germanistycznej) nie ma podziału na słowniki
o charakterze purystycznym i prace leksykograficzne jedynie opisujące wyrazy obcego pochodzenia. Wszystkie one są nazywane słownikami wyrazów obcych. Jednak w pracach polskich germanistów można znaleźć analogiczny termin do słowników zniemczających – jest to słownik spolszczający albo słownik spolszczeń (niem. Verpolnischungswörterbuch). Słowniki spolszczające z reguły nie zawierają informacji gramatycznych czy fonetycznych przy obcych hasłach. Ich zadaniem jest podanie rodzimych ekwiwalentów lub zasymilowanych zapożyczeń w miejsce wyrazów pochodzenia obcego w języku polskim.

Do ogólnych słowników spolszczających/spolszczeń należą prace leksykograficzne następujących autorów:

– Łukaszewski, Xawery F.A.E. (1847): Słownik podręczny wyrazów obcych i rzadkich w języku polskim używanych. Królewiec: Nakładem Braci Borntregerów,

– Kortowicz, E.S. (1891): Oczyszciciel mowy polskiej czyli słownik obcosłów składający się blisko z 10,000 wyrazów i wyrażeń z obcych mów utworzonych a w piśmie i w mowie polskiéj niepotrzebnie używanych, oraz z wyrazów gminnych, przestarzałych i ziemszczyn w różnych okolicach Polski używanych z wysłowieniem i objaśnieniem polskiem. Ułożony dla lepszego wyrażenia się przez E. S. Kortowicza. Poznań: Nakładem Autora. Czcionkami Drukarni Dziennika Poznańskiego,

– Niedźwiedzki, Władysław (1917): Wyrazy cudzoziemskie zbyteczne w polszczyźnie. Warszawa: Wydawnictwo M. Arcta.

Ilość słowników spolszczających, w porównaniu z językiem niemieckim, nie jest duża. Polskie słowniki purystyczne nie komentują wyrazów pochodzenia obcego i nie wskazują źródeł dla wyrazów/wyrażeń zamiennych. Podam kilka przykładów, gdzie kursywą oznaczam słowa obce, a w nawiasach występują spolszczenia:

Łukaszewski (1847): afera (zwada, nieporozumienie, niesnaski, wydarzenie), alarm (wrzask, krzyk, zgiełk, trwoga, rozruch), balkon (występ, wypust, wystawa u domu), polityka (życie publiczne, jawny ruch ducha narodu; kierownictwo ludem, panowanie, nauka władania ludami; chytrość, podstęp, oszukiwanie ludów, niby sztuka rządzenia! – tudzież, grzeczność, przystojność), turysta (podróżny, przechodzień),

Kortowicz (1891): chronologia (czasopisarstwo, czasobadanie, czasoznawstwo, nauka
o podziale czasu), filolog (znawca, badacz różnych języków, mów, językoznawca), filozofia (mądrość, światomędrstwo, nauka mądrości, dochodzenia wszech rzeczy), lektor (czytelnik, czytający, nauczyciel), lunatyk (nocobłędnik, sennochódca),

Niedźwiedzki (1917): prezent (dar, podarunek, podarek, upominek), profesor (nauczyciel), spacer (przechadzka, przejażdżka), szkoła (uczelnia), słowniczek, słowozbiór (wokabularz).

Słowniki spolszczeń rejestrują zapożyczenia z różnych języków. Właśnie nadmierne wpływy innych języków na polszczyznę wywołały w świadomości wielu Polaków poczucie niebezpieczeństwa i zagrożenia utraty tożsamości narodowej. Dlatego motywy narodowe,
obok na przykład motywów komunikacyjnych dominowały w zwalczaniu zapożyczeń
w języku polskim.

Obok latynizmów (jak edukacja, faktura, wentylator) i galicyzmów (inżynier, magazyn, żargon) odnaleźć można leksemy pochodzenia angielskiego (klub, mis, toast), arabskiego (alkohol, amulet, harem), czeskiego (hojny, kapłan, mnich), greckiego (akademik, aptekarz, zodyak), hebrajskiego (cham, eden, talmudysta), hiszpańskiego (garota, kanibalizm, maszkara), mongolskiego (bałamucić, bałamut, kumys), perskiego (papuć/papucie, safian), rosyjskiego (czajnik, duma, sojusznik), tatarskiego (kotara, sahajdak/sajdak, temblak), tureckiego (filiżanka, orszak, turban), ukraińskiego (buńczuczny, czara, opryszek), węgierskiego (ciżma, giermek, szałas) czy włoskiego (cera, faworyt, netto).

Nie można też pominąć tak istotnego z punktu widzenia naszej historii faktu, że znaczną część zapożyczeń stanowią germanizmy. Wśród pożyczek niemieckich występują w ówczesnych słownikach na przykład leksemy z nazwami

– osób: baumeister (budowniczy), bryftreger (listonosz, listownik, listowy, roznosiciel listów), werbownik (namawiacz, namówca, swat),

– ubrań: fartuch ([u kobiet, rzemieślników], zapaska, zapaśnica, nabrzuśnik, [u powozu] przypinka, przyczepnik, kurzawnik, odkurznik), jaka (kurtka, jupka, kabat, kabacik, kaftanik, kaftan), mycka (czapka, czapeczka),

– jedzenia/picia: dorsz (pomuchla, kijaniec, wątłusz), kartofel/kartofle (ziemniak, ziemniaki, perka, perki [pochodzą z ziemstwa Peru]), sznaps (wódka, gorzałka),

– imion: Jadwiga, Ryszard, Wilhelm,

– żeglarskimi: barka (łódź, łódka, statek wodny, rzeczny), żagiel (płachta łodziowa, okrętowa), żegluga (podróż wodna, morska, jechanie, płynienie, podróżowanie wodą po wodzie, tkż. potęga morska, siła zbrojna morska),

– militarnymi: flinta (strzelba, rusznica, pojedynka, dwururka, odtylcówka, lefoszówka, broń odtylcowa), hełm (szyszak, przyłbica, misiurka, tkż. pokrywa u kotła przekroplacza, [destylacyjnego]), wacha (straż, stróża, strażnica, czaty, czatownia),

– budowlanymi: bana (koléj, tór), burga (zamek obronny, warownia), damfmaszyna (parowóz, parachód, parotwór).

Jednak zdecydowaną większość tworzą hasła o znaczeniu ogólnym: frajda (uciecha, zabawa), plaster (okładka, maściokładka; płatek, płócienko maścią nałożone), szacunek (życzliwość, poważanie, godność, czcigodność, zacność, wysokocenność, czczenie).

Na podstawie oglądu słowników spolszczających można uznać, że duża część zarejestrowanych w nich wyrazów obcych (zaznaczone kursywą) wyszła z powszechnego użycia bądź ma status archaizmów, co w pewnym stopniu jest skutkiem działań purystycznych. Oto wybrane przykłady:

akuzacyja (oskarżenie), aniwersarz (rocznica), aszufka (popielniczka), awantaż (korzyść, pożytek, zysk), bacha (strumyk, ruczaj), cuchthauz (więzienie), felować (brakować), ferpacht (dzierżawa), kunstwerk (dzieło, utwór sztuki, dzieło sztuczne), landszaft (krajobraz), liwerant (dostawca), liwerunek (dostawa, dostarczenie), raps (rzepak), szafner (urzędnik kolejowy, pociągowy), sznupa/sznupka (pysk).

Wśród zapożyczeń (z różnych języków) występują również te, które obok rodzimych odpowiedników nadal figurują w słownikach języka polskiego, m.in.:

akceptować (przyjmować), aplauz (oklask), atak (natarcie, napaść, gwałtowne uderzenie, zaczepienie, natarczywe spotkanie się wojsk), bandyta (rozbójnik, opryszek), barka (łódź, łódka, statek wodny, rzeczny), klika (zgromadzenie, gromada, kupa, spółka), negacja (przeczenie, zaprzeczenie), pomordować (pozabijać, pozarzynać, podusić, zamęczyć, odebrać życie), szykanować (wyszydzać, ośmieszać), warownia (twierdza), zdecydować (postanowić).

Podobnie do podziału wyrazów/wyrażeń zapożyczonych sklasyfikuję spolszczenia (zaznaczone kursywą) na następujące dwie grupy:

– ekwiwalenty, które nie są używane we współczesnym języku polskim, jak:

wodopłyn, wodobieg, wodotok (akwedukt), gwiazdarz, gwiazdawidz, gwiazdownik, gwiazdowróżbiarz, gwiazdowróżek (astrolog), życiopismo, życioopis (biografia), rękolekarz, rękoczynnik (chirurg), czasopisarstwo, czasobadanie, czasoznawstwo (chronologia), lekoząb, zębolek (dentysta), światomędrzec (filozof), światomędrstwo (filozofia), ciałoruch (gimnastyka), miejscozmienność (lokomocja), nosigrosz (portmonetka),

– rodzime odpowiedniki używane w polszczyźnie

przyrząd (aparat), lekceważyć (bagatelizować), kierownictwo, zarząd (dyrekcja), łódź, łódka (gondola), myśl, pomysł (idea), uderzenie (karambol), rada, narada (konsylium), przewiewnik (lufcik), leń, leniuch (nygus), krajobraz (pejzaż), liczenie, obliczanie, obliczenie (rachuba), przysmak, łakoć (specjał), nicpoń, łotr, urwis, niegodziwiec (szelma), zdolność, dar (talent), cennik (taryfa), zwyczaj (uzus), wartość, znaczenie (walor).

Oprócz ogólnych słowników spolszczających były wydawane prace leksykograficzne zawierające słownictwo specjalistyczne. Dodam, że istniało duże zainteresowanie ujednoliceniem terminologii zawodowej. Stąd niemała liczba słowników, słowniczków, broszur i podręczników z leksyką fachową (np. Józef Rogaliński, Józef Lisikiewicz, Krzysztof Kluk, Stanisław Jundziłł, por. Walczak 1995). Poniżej znajdują się w porządku chronologicznym znane mi tytuły słowników purystycznych dla poszczególnych dziedzin:

Słownik lekarski polski (1905). Kraków: Nakładem Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego. Czcionkami Drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego,

– Ślaski, Bolesław (1922): Słownik morsko-rybołówczy. Poznań: Nakładem Minister. Rolnictwa i Dóbr Państwowych. Skład Główny: Księgarnia św. Wojciecha w Poznaniu,

– Stadtmüller, Karol (1924): O zasady polskiej terminologji żeglarskiej. W: Język Polski 2,
s. 33–41,

– Ślaski, Bolesław (1931): Materjały do polskiego słownika prawniczego. Kępno: Czcionkami Drukarni Spółkowej.

Badania pokazują, że powstałe przede wszystkim po 1918 roku specjalistyczne słowniki spolszczające rejestrują słownictwo medyczne, morsko-rybołówcze, sportowe i prawnicze.

Ważnym autorem słowników spolszczających był Karol Stadtmüller, który napisał pracę teoretyczno-praktyczną związaną z pojęciami żeglarskimi (1924). Jest on też współtwórcą dość obszernego słownika technicznego. Część niemiecko-polska pracy ukazała się w roku 1913
i liczy 728 stron. Natomiast część II słownika z roku 1936 zawiera 1234 strony (A-Ó 532 + P-Ż 702).

Wśród autorów specjalistycznych słowników spolszczeń dwukrotnie przewija się nazwisko Bolesława Ślaskiego, który zasłynął z prac na temat słownictwa morsko-rybołówczego (1922) i prawniczego (1931). Słownikiem o celach purystycznych jest jego praca Materjały do polskiego słownika prawniczego. Dzieło jest niewielkie (40 stron), a jego zadaniem miało być wyeliminowanie z języka prawniczego niepotrzebnych wyrazów/wyrażeń pochodzenia obcego.

Najstarszym (w moim zestawieniu) specjalistycznym słownikiem spolszczającym jest Słownik lekarski polski z roku 1905 opracowany z polecenia Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego przez profesorów i doktorów Uniwersytetu Jagiellońskiego: Tadeusza Browicza, Stanisława Ciechanowskiego, Stanisława Domańskiego i Leona Kryńskiego. W części pierwszej pracy zatytułowanej „Przekład wyrazów obcych na język polski” znajdziemy na 546 stronach (licząc z tzw. „dodatkiem”) pożyczki – często z języka niemieckiego i francuskiego, wraz z ich polskimi odpowiednikami.

Na koniec rozważań dotyczących puryzmu językowego w Polsce tylko na marginesie nawiążę jeszcze do tematu współczesnej działalności kulturalnojęzykowej. O szerzeniu wiedzy
odnośnie właściwego użycia języka za pośrednictwem wydawnictw książkowych, artykułów prasowych, audycji radiowych czy programów telewizyjnych pisze m.in. Andrzej Markowski (Kultura języka polskiego. Teoria. Zagadnienia leksykalne, 2005). Z pewnością było/jest wiele inicjatyw wypracowanych przez miłośników języka polskiego. Wszystkim znane są programy profesorów Jana Miodka czy Jerzego Bralczyka. Upowszechnianiu wiedzy ortograficznej służy przykładowo cyklicznie (od 2015 roku) organizowane przez Uniwersytet Szczeciński (Instytut Polonistyki i Kulturoznawstwa) oraz cieszące się coraz większą popularnością Dyktando Uniwersyteckie.

Czy obecnie powstają w Polsce słowniki purystyczne?

Nie wszystkie prace leksykograficzne mające w tytule „spolszczający”/„spolszczeń” należą do słowników purystycznych. W roku 2007 w Wydawnictwie Naukowym PWN ukazał się Słownik spolszczeń i zapożyczeń. Autorzy  to Mirosław Bańko, Lidia Drabik i Lidia Wiśniakowska. Słownik ten, chociaż przedstawia wyrazy obce i ich polskie ekwiwalenty, nie ma charakteru purystycznego. Jest to po prostu specyficzny słownik synonimów: do wyrazów (haseł) pochodzenia obcego podane są rodzime wyrazy o podobnym znaczeniu. Powstają więc słowniki wyrazów obcych, w których znajdujemy informacje (semantyczne, gramatyczne, fonetyczne) o zapożyczeniach i nie mają one na celu wyeliminowanie wyrazów pochodzenia obcego z języka polskiego.

 

Dr Katarzyna Sztandarska

 

Bibliografia

Lipczuk, Ryszard (2007): Geschichte und Gegenwart des Fremdwortpurismus in Deutschland und Polen. Frankfurt/M.: Peter Lang.

Walczak, Bogdan (1995): Zarys dziejów języka polskiego. Poznań: Kantor Wydawniczy SAWW.

Przykłady wyrazów pochodzenia obcego, zniemczeń i spolszczeń w oryginalnej pisowni zostały zaczerpnięte z niemieckich i polskich prac o celach purystycznych.

[1] Na temat walki z wyrazami obcymi w Niemczech por. artykuł Ryszarda Lipczuka O historii puryzmu językowego w Niemczech („Przegląd Dziennikarski” – w druku).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here