Płot Chestertona, czyli o co chodzi konserwatystom

0

Wyobraź sobie, że spacerujesz leśną dróżką, lecz nagle natrafiasz na drewniane ogrodzenie. Przeszkadza ci ono w podróży, a na pierwszy rzut oka nie widać żadnego powodu, żeby w środku lasu stała taka przeszkoda. Postanawiasz ją zdemontować, aby utorować sobie drogę.

Czy na pewno postępujesz słusznie? A co, jeśli to ogrodzenie stoi tu z jakiejś przyczyny, która nie jest łatwa do zauważenia? Szansa, że zostało tu postawione bez przyczyny jest niezwykle niska.

Płot Chestertona to idea, która jest naturalnym efektem tych wątpliwości. Zakłada ona, że nie wolno decydować się na żadne zmiany, dopóki nie dowiemy się, dlaczego kiedyś podjęto konkretne decyzje.

Wątpliwości te stosuje się w każdym aspekcie życia. Zanim ktokolwiek zdecyduje się zmienić np. jakąś normę społeczną, która istnieje od dawna, powinien zastanowić się nad przyczyną jej powstania. Ten sposób myślenia towarzyszy nam od zawsze, codziennie korzystamy z jego efektów, absolutnie nie zdając sobie z tego sprawy. Jednym z najbardziej codziennych tego przykładów są względnie stałe ceny. Sprzedawcy nie zmieniają ich pochopnie, ponieważ wiedzą, że aktualna cena została wykształtowana przez rynek z wielu powodów.

Płot Chestertona, a przestarzałe obyczaje

Ta sama idea, a właściwie niepełne jej zrozumienie, przynosi jednak wiele minusów. Nie jest ona odporna na bezrefleksyjność ideologiczną. Wielu ludzi może powiedzieć, że dzisiejsze społeczeństwa zdominowane są przez niegroźnych centrystów, więc absurdalne i bardzo szkodliwe prawa nie mają racji bytu, lecz obserwując aktualnie dominujące idee społeczne widać, że teza ta jest złudna. Aby to zobrazować, cofnijmy się do średniowiecza w Europie. Chrześcijaństwo niepodzielnie dominuje, w związku z czym ma duży wpływ na stanowione prawo oraz obyczaje. Jednym z nich okazuje się być zakaz jakiejkolwiek formy „konsumpcji” miłości homoseksualnej. Dzisiaj debata na ten temat, szczególnie we wschodniej części Europy, jest gorąca. Konserwatyści, jako główną linię argumentacyjną, stosują odniesienia do dawnego stanu rzeczy, bez przerwy powtarzając, że od lat tak jest i nie ma potrzeby tego zmieniać. Jest to jednak niewątpliwa ignorancja, nawet pod względem historycznym. Jedna z pierwszych cywilizacji europejskich, czyli hellenistyczna (grecka) nie uznawała przez długi czas pojęcia „orientacji seksualnej”, tym samym akceptując różne relacje. Po latach Cesarstwo Rzymskie przejęło hellenistyczne wzorce kulturowe i trwało w nich, aż do czasu zwiększenia się radykalnych, chrześcijańskich wpływów. Jednak największym powodem eskalacji systemów anty-homoseksualnych stała się walka o tytuł cesarski w średniowiecznej Europie. Tytuł ten nadawany był przez papieża, któremu władca musiał się w jakiś sposób „podlizać”. Realizowano to poprzez zwiększanie wpływów Kościoła na terenach Europy. Tak oto wykształciły się nadal silne obyczaje, były powodem walki o władzę, a nie troski o dobro ludzi. Dzisiaj już nikt nie ubiega się o tytuł cesarski, co powinno skutkować w odrzuceniu dawnych tego efektów.  Nie jest to jednak jedyny argument zwolenników kulturowej walki z homoseksualizmem. Często wyciągają oni kwestię przenoszenia wirusa HIV. Faktycznie, nie można zaprzeczyć, że wśród homoseksualistów częściej dochodzi do zarażenia, lecz nie jest to kwestia samego homoseksualizmu. Powodem jest częsta zmiana partnerów. Nie jest to oczywiście powód, aby miłość pomiędzy osobami tej samej płci krytykować, zamiast tego należy przeprowadzać wśród nich kampanie na temat zasad bezpiecznego życia seksualnego.

Spójrzmy teraz na argumentację ze strony progresywnych liberałów. Zacznijmy od równości wobec prawa. Co prawda, stan szlachecki usunięto całkiem niedawno, lecz od zwyczajów z nim związanych odeszliśmy bardzo szybko i raczej na stałe. Dzisiaj prawie wszyscy uznajemy, że prawo powinno równo traktować każdego. Najlepiej tę ideę realizuje wolność zawierania prawnych związków  pomiędzy dwoma dorosłymi osobami, niezależnie od ich płci. Jest też pewna alternatywna ścieżka, usuwająca wszystkie formy związków regulowanych przez państwo, jednak wschodnioeuropejska kultura na pewno nie jest to na razie gotowa. Drugim, choć co najmniej tak samo ważnym argumentem liberałów jest poczucie bezpieczeństwa niezależne od orientacji. Miłość i bezpieczne jej okazywanie od dawna jest prawem każdego człowieka. W wolnym społeczeństwie nikt nie powinien być narażony na naruszenie nietykalności cielesnej, za wyrażanie tego, co czuje i myśli. Zasady tej bardzo łatwo bronić płotem Chestertona. Każdy, kto zna historię Europy wie, do czego doprowadzały zakazy nieskrępowanej ekspresji. Po dogłębnym przeanalizowaniu stanowisk obu stron, jasno widać, że obawy przed zmianami w kwestii kulturowego spojrzenia na homoseksualizm są nieuzasadnione, mimo to, część bezrefleksyjnych konserwatystów niestety stwierdzi, że skoro tak było, to pewnie tak jest dobrze i nie ma sensu tego zmieniać. Smutnym efektem takiego myślenia są obyczaje, które nadal bazują na radykalnych, przestarzałych systemach.

Europa zachodnia też święta nie jest

Płot Chestertona jest coraz częściej zapominany w cywilizacji zachodniej. Tu problem jest odwrotny, niż na wschodzie. Zmiany wprowadzane są zbyt szybko w ślepej pogoni za progresywizmem. Świetny tego przykład zapewniła Wielka Brytania, w której część szkół postanowiła usunąć podział toalet na męskie i żeńskie, w ramach walki z podziałami płciowymi. Szybko okazało się, że z powodu wprowadzonych zmian, kobiety zupełnie przestały uczęszczać do szkolnych toalet, ponieważ obecność mężczyzn w pobliżu była zbyt stresująca. Zarządy szkół nie zastanowiły się wystarczająco nad sensem wprowadzanej zmiany, przez co nie zauważyły, że dawny zwyczaj nadal jest bardzo potrzebny. Szokujące jest to, że cywilizacja zachodnia odrzuca sceptycyzm do tego stopnia, że tak absurdalna pomyłka zdarzyła się ludziom zasiadającym w zarządach ważnych instytucji państwowych. Na szczęście opinia publiczna dość szybko odkryła ten problem, co doprowadziło do masowego powrotu podziału na toalety męskie i żeńskie.

Z Wielkiej Brytanii pochodzi jeszcze jeden przykład poważnych konsekwencji bezkrytycznego traktowania nowych pomysłów. Mowa tu o wprowadzonym w 1989 Poll Tax, czyli podatku pogłównym. Polegał on na wprowadzeniu jednolitej kwoty podatku dla każdego, niezależnie od jego zarobków i majątku. Miał on na celu skierowanie gospodarki Wielkiej Brytanii na bardziej kapitalistyczne tory, zachęcając do zakładania firm bez ryzyka odprowadzania większego podatku. Jako pozytywny skutek widziano też uproszczenie działania systemu podatkowego. Pomysł brzmiał świetnie, lecz niestety nie zastanowiono się, dlaczego nawet najbardziej kapitalistyczne gospodarki świata się na to wcześniej nie zdecydowały. Po krótkim czasie we znaki dał się fakt, że większość społeczeństwa stanowią ludzie, którzy nie chcą zakładać własnych firm. Klasa średnia i niższa była skrajnie niezadowolona z tego, że ludzie rejestrujący ogromny dochód, płacili tyle samo podatku, co reszta społeczeństwa. Wynikiem tego stały się protesty, które po pewnym czasie przerodziły się w zamieszki w największych miastach Wielkiej Brytanii. Prowadzono też masowe kampanie, zachęcające obywateli do niepłacenia podatku. Poll Tax został zastąpiony podatkiem lokalnym po 2 latach od jego wprowadzenia.

Krzywa Laffera? Nie słyszałem

Zanim przejdę do przykładu z naszego, polskiego podwórka, wyjaśnię jedno zjawisko. Krzywa Laffera ukazuje zależność pomiędzy wysokością podatku, a wpływami do budżetu państwa z niego wynikającymi. Krzywa ta przez na początku rośnie, lecz z osiągnięciem pewnej stawki podatku, zaczyna opadać. W praktyce oznacza to, że dla każdego podatku istnieje górna granica, od której podnoszenie go, będzie skutkowało zmniejszeniem wpływów do budżetu. Stało się tak w Polsce w roku 2014. Plan Platformy Obywatelskiej był prosty – zwiększamy akcyzę na alkohol o 15% i załatamy nią dziurę budżetową. W tym przypadku oczywiście, jak w wyżej wymienionych, pomysł zdawał się być genialny w swej prostocie. Jednak niezwykle szybko, bo już po roku okazało się, że podwyżka podatku była całkowitą porażką. Rentowność legalnego alkoholu spadła, co poskutkowało natychmiastowym rozkwitem czarnego rynku. Można by pomyśleć, że na pewno nie było to na jakąś wielką skalę, przecież niemożliwe, że tylu ludzi wysilałoby się, żeby zapłacić troszkę mniej. Otóż jest to myślenie mylne, gdyż podwyższenie akcyzy poskutkowało stratą pół miliarda złotych z budżetu. Tak właśnie kończy się wprowadzanie nagłych zmian, bez zbadania powodów istnienia danego stanu rzeczy.

Kolejnym nieprzemyślanym pomysłem okazała się być wspólna decyzja Unii Europejskiej i polskiego rządu o zniesieniu wiz dla obywateli Ukrainy, podróżujących do UE na okres do 90 dni. Wydawało się to logicznym następstwem pewnego „przybliżania się” Ukrainy do państw członkowskich, lecz przyniosło negatywne skutki. W bardzo szybkim tempie do Polski i Niemiec zjechali się ludzie, którzy z chęcią przyjmowali mniej korzystne oferty pracy. Wstrząsnęło to rynkiem pracy w niespodziewany sposób. Spadła też jakość wykonywanej pracy, na której przyjezdnym niezbyt zależało, gdyż była ona tymczasowa.

Zastanów się dwa razy, popytaj ludzi, zbadaj historię

Myślę, że powyższe przykłady wystarczająco wyjaśniają, co chcę przekazać. Nowe pomysły często są bardzo kuszące, lecz jak powszechnie wiadomo, pokusy potrafią wywołać wiele szkód. Każdy zastaje świat w jakiejś konkretnej formie, wykształtowany przez wielu ludzi, tysiące konfliktów i miliony decyzji. Każda z nich miała swój powód i swój określony cel, często była odpowiedzią na istniejące w społeczeństwie problemy i zagrożenia. Proces stwierdzania czy potrzeba ta nadal występuje nigdy nie powinien być powierzchowny i pochopny. Mało prawdopodobnym jest, aby zwyczaj utrzymywany przez tysiące lat, taki jak dzielenie toalet na męskie i damskie, wziął się znikąd lub był zwyczajnym kaprysem, któregoś spośród starożytnych władców. Oczywiście, płot Chestertona nie stoi w opozycji do postępowości, gdyż jak najbardziej pozwala on na wprowadzanie zmian, lecz kładzie on nacisk na coś, co od dawna charakteryzuje cywilizację europejską – sceptycyzm. Myślmy krytycznie o nowych pomysłach, sprawdzajmy ich zasadność oraz to, dlaczego nie wprowadził ich nikt przed nami.

Autor tekstu: Mikołaj Antczak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here