Już przeszedłem parę kilometrów od centrum wzdłuż rzeki Liffey, cały czas idąc na wschód, co oznacza w Dublinie, iż oddalam się od morza. Idę w kierunku Phoenix Park, ale przedtem skręcam na most przy Heuston Station. Za tym ważnym dworcem już nie jest daleko do więzienia Kilmainham Gaol. Właśnie w nim siedzę!
Na szczęście nie siedzę po prawomocnym wyroku przeciw mnie. Siedzę na murku w zamkniętym szczelnie podwórzu wśród turystów. Kupiliśmy bilet wstępu do słynnego więzienia, funkcjonującego od końca XVIII wieku do 1924. Podobno architekci byli wówczas chwaleni przez brytyjskich rządców Irlandii, iż zbudowali bardzo „ludzkie” więzienie. Wiadomo było, iż tu będą wsadzani Irlandczycy, ważący podnieść uzbrojoną rękę na władze Wielkiej Brytanii. A zwiedzając teraz cele, kraty, korytarze, oglądając grubość drzwi, człowiek dostaje zimnych dreszczy (strach? emocje? szok temperaturowy?) na myśl: „-O Boże, jakie to wszystko tu nieludzkie!”.
ÉIRE-ÉIRE
Po co tu przyszedłem? Przecież obok jest Irish Museum of Modern Art w byłym szpitalu królewskim. Sztuka nowoczesna jest ważna, natomiast ja przyszedłem w jubileuszowym roku 2022 zapoznać się namacalnie z życiem ludzi, którzy wyzwolili Irlandię spod wielowiekowej władzy Brytyjczyków. I znali to więzienie niestety od wewnątrz. Państwo irlandzkie, wolne i suwerenne (The Irish Free State), powstało właśnie w roku 1922. Ci ludzie ryzykowali życiem, aby tylko ich celtycka rodem ojczyzna była naprawdę wolna. Od stu lat, w rytmie smętnej pieśni „The Foggy Dew” szli do boju. Prowadziła ich ta „Mglista rosa” aż do zwycięstwa. Ale okupione zostało ono wieloma wyrokami śmierci. Głównie wykonywano je tu.
Czołowym przywódcą powstania przeciw Anglikom był James Connolly. To on organizował kolejne fazy walki, był strategiem „Powstania Wielkanocnego”, czyli Easter Rising. Rozpoczęło się ono w poniedziałek wielkanocny roku 1916. Przebiegło krwawo, zakończone porażką powstańców. Już ostatni raz zatriumfowała tu władza z Londynu. Początek końca. Rozpoczęły się masowe aresztowania, procesy i wyroki. Stoję właśnie w pokoju bez okna, gdzie zapadały te wyroki. James Connolly, urodzony w szkockim Edynburgu, w slumsach irlandzkiego getto (ojciec był emigrantem robotnikiem), założył Irlandzką Socjalistyczną Partię Republikańską. Do końca życia mówił po irlandzku ze szkockim akcentem.
Pamiętnej wiosny 1916 był komendantem „Dublińskiej Brygady”. Ideologicznie kształcił się w USA, dokąd wyemigrował. Tam, w Newark, w stanie New Jersey, ożenił się, został ojcem dwu córek. Wrócił do Irlandii. Zaczął działać politycznie. W trakcie Powstania 1916 (Easter Rebellion), w Dublinie, blisko słynnej poczty głównej, zasadniczego punktu oporu, został postrzelony w kolano. Nie mógł uciekać. Schwytano go wreszcie. Rana niezagojona bolała okropnie.
Trzy tygodnie potem już nie żył. Po procesie z oczekiwanym wyrokiem śmierci, wywleczono go na podwórzec Kilmainham Gaol. Ponieważ nie mógł stać (otwarta rana na kolanie), siedział na krześle, przywiązany sznurami, kiedy salwa z kilku karabinów zakończyła jego 48-letnie życie. Wszędzie w Irlandii napotykam na ulice, place, stacje, skwery i organizacje, nazwane jego imieniem – James Connolly, albo po irlandzku Séamas Ó Conghaile.
ÉIRE – ÉIRE
Zupełnie niezwykłym fenomenem politycznym był Éamon de Valera, ostatni więzień tu w Kilmainham. Był potomkiem Kubańczyka (stąd hiszpańsko brzmiące nazwisko), żyjącego w Nowym Jorku. Urodził się de Valera na nowojorskim Manhattanie w 1882 roku. Wychowywał się u dziadków w Irlandii. Skończył studia i nauczał matematyki w wyższych szkołach. Języka irlandzkiego uczył się dopiero na Zielonej Wyspie. Równolegle pasjonowała go polityczna walka o wolność Irlandii. Był szefem przez 45 lat „Fianna Fáil“, partii konserwatywnego centrum o militarnych założeniach. Był na przemian albo premierem albo prezydentem wolnej Irlandii. Rządowi w Dublinie przewodził 24 lata, a prezydentem był całe 14 lat.
Siedzę na kamiennym, odpychającym, zimnym psychologicznie podwórzu. Tylko latające ptaki nad głową zwiastują obecność wolności na świecie… Ptaki nie znają klaustrofobii. Tu miał być rozstrzelany de Valera w 1916, tak jak James Connolly, po Easter Rising. Anglicy, ich wywiad, ich szpiedzy, mieli od dawna na oku tę pokaźną postać – de Valera miał 2 m 3 cm wzrostu! Ale nie został zgładzony werdyktem sądowym! Uratował go fakt, iż był 34-letnim obywatelem USA! Uszanowano ten fakt. Największy polityk irlandzki między wojnami światowymi zmarł w Dublinie w 1975 roku, mając 93 lata… Przeżył wyrok śmierci na siebie o 54 lata!
ÉIRE – ÉIRE
Trzecią fascynującą postacią walki o polityczną niepodległość Irlandii jest kobieta. Istnieje ciekawy „wspólny mianownik” z wymienionymi dwoma mężczyznami: oni nie urodzili się w Irlandii, ona też nie. Oni uczyli się dopiero w życiu dorosłym języka irlandzkiego, ona też.
Constance Georgine Gore-Booth urodziła się w arystokratycznej, bogatej rodzinie brytyjskiej w Londynie (04.02.1868). Ojciec był polarnikiem, penetrując bieguny podczas ryzykownych ekspedycji. Konstancja wzrastała wraz z siostrą Ewą w cieplarnianych warunkach materialnych. Rodzina posiadała wielkie dobra w Irlandii, gdzie mała bogata panienka dostrzega biedę. A ta była wszędzie, trwała po fali „Wielkiego Głodu”. Irlandia się wyludniała z powodu wspomnianego An Gorta Mór, ludzie emigrowali do USA.
Powoli krystalizuje się jej profil polityczny. Staje się z przekonań społecznych socjalistką, a w kwestii Irlandii nacjonalistką. Constance uczy się irlandzkiego. Rodzice odkrywają u córki talenty artystyczne. Wysyłają ją „za miedzę” do Paryża. Może zostanie malarką? Constance staje się studentką Akademii Sztuk Pięknych nad Sekwaną. Poznaje tu Polaka, hrabiego Kazimierza Dunina-Markiewicza herbu Łabędź.
Następuje „a great love story”, albo „une grande histoire d’amour”. Kazimierz, malarz, ma już syna z pierwszego małżeństwa. Żona, Jadwiga Neyman, umiera w 1899 roku.
Młoda Angielka poślubia młodego Polaka 1 września 1900 w Paryżu. Młodożeniec z Kijowszczyzny jest nawet 6 lat młodszy od swej brytyjskiej żony. W listopadzie 1901 rodzi się ich jedyna córka Maeve.
ÉIRE – ÉIRE
Constance uprawia bardzo aktywną politykę – na razie w swej brytyjskiej ojczyźnie – staje się pierwszą kobietą posłanką w parlamencie! I to w dodatku w Londynie, ojczyźnie parlamentu jako instytucji politycznej! Wojuje o prawa kobiet, frontalnie krytykuje stan ustaw dyskryminujących je. Bezkompromisowo żąda zmian legislacyjnych. Po jej mowach, postulatach i wytyczaniu coraz bardziej lewicowych celów, rośnie legion jej adwersarzy.
Toteż para Kazimierz-Constance decyduje się na przenosiny: z Paryża i Londynu, przeprowadzają się do Dublina. Tu Konstancja rozwija skrzydła polityczne i swe orientacje społeczne. Wiosną 1916 stoi oczywiście na barykadach wspomnianego Powstania Wielkanocnego. Zostaje aresztowana i skazana na śmierć. Jeszcze jeden duch walk politycznych krąży nad moją głową na szarym kamiennym podwórcu więzienia Kilmainham! Rozglądam się. Gdzie jest zakratowane okienko jej celi? Ile nieba widziała, patrząc w prostokąt otworu z kratami? Jak wyglądała lista jej przemyśleń politycznych, kiedy siedziała na pryczy?
Lecz nie zostaje rozstrzelana jak James Connolly. Przed egzekucją uratował ją fakt, iż jest kobietą! Amnestia. Wypuszczono ją stąd, gdzie rozmyślając, siedzę. Zaczęła odtąd działalność polityczną na jeszcze szerszą skalę. Zakłada organizację Cumann na mBan, a zatem „Radę Kobiet”. Staje się jej przewodniczącą 1916-1926. Działa w nacjonalistycznej irlandzkiej partii Na Fianna Éireann. Przechodzi na katolicyzm, co jest decyzją symptomatyczną. Nie chce być nadal banalną Angielką, hołdującą anglikanizmowi… Nie może wiedzieć, iż polski papież Jan Paweł II odwiedzi jej nową „ojczyznę” irlandzką w 1979 roku. W roku spisu narodowego, 88% Irlandczyków deklarowało w 2002, iż są praktykującymi katolikami.
Constance de Markiewicz staje się 2 kwietnia 1919 (równo 3 lata po krwawych walkach powstańczych na bezkompromisowych barykadach Dublina) ministrem pracy w pierwszym wolnym rządzie irlandzkim. Jest pierwszą kobietą-ministrem w historii Irlandii! Tak jak kiedyś w Anglii! Jej szefem jest też uratowany przed plutonem egzekucyjnym wspomniany premier E. de Valera. Dotyka ją niestety gruźlica. Konstancja umiera w szpitalu Patrick Dunn w Dublinie 15 lipca 1927. Jej polski małżonek, po pogrzebie żony na centralnym cmentarzu dublińskim Glasnevin, wraca do Polski. Przeżywa swą żonę o 5 lat w Warszawie. Pochowany jest na Powązkach.
ÉIRE – ÉIRE
Bardzo dobrze znał hrabinę C. G. Markiewicz pierwszy literacki laureat nagrody Nobla z Irlandii, William Butler Yeats (1865-1939). Nie tylko ją, lecz także jej o dwa lata młodszą siostrę. Podobno kontakty były intensywne, była mowa o ożenku… Z którą ze sióstr?
Kiedy czytam 4 ostatnie linijki jego wiersza „Peace” („Spokój”), myślę, iż stworzył go ku czci Konstancji, gdy dowiedział się o jej zgonie:
„All that sternness amid charm,
All that sweetness amid strength?”
Ah, but peace that comes at length,
Came when Time had touched her form.
W moim tłumaczeniu:
„Czy to cała surowość śród samego czaru,
Czy też cała słodycz śród jej siły?”
Ach, spokój wreszcie nadchodzi miły,
Gdy Czas dotknął jej postaci daru.
Wiesław PIECHOCKI, Dublin, więzienie Kilmainham, lipiec 2022






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)







