Motywy zwalczania wyrazów obcych w języku niemieckim i polskim

0

W artykułach opublikowanych na łamach Przeglądu Dziennikarskiego (por. Lipczuk 13.07.2019 O historii puryzmu językowego w Niemczech | Przegląd Dziennikarski (przegladdziennikarski.pl) i Sztandarska 31.07. 2019 Puryzm językowy w Polsce | Przegląd Dziennikarski (przegladdziennikarski.pl)) przedstawiliśmy w skrócie historię puryzmu językowego w Niemczech i w Polsce, puryzmu rozumianego jako działania skierowane przeciwko używaniu wyrazów obcych (zapożyczeń). W tekście niniejszym nawiążę do tej tematyki, koncentrując się na pytaniu, jakie były przyczyny i powody zwalczania zapożyczeń, jakimi kierowano się motywami? Dlaczego próbowano – często skutecznie – eliminować wyrazy obce w języku niemieckim, a także w języku polskim? Ten temat został poruszony m.in. w moich publikacjach książkowych: Lipczuk 2007; 2014 albo w monografii Sztandarskiej z roku 2020. Dlatego też przy omawianiu poglądów poszczególnych purystów zrezygnuję z podawania szczegółowych danych bibliograficznych, odsyłając Czytelnika do powyższych prac.

Na podstawie literatury przedmiotu oraz własnych badań chcę najpierw przedstawić motywy, jakimi kierowali się i kierują się puryści w Niemczech, a następnie przeciwnicy wyrazów obcych w Polsce. W centrum naszego zainteresowania znajduje się więc krytyka wyrazów obcych w języku niemieckim i polskim.

 

Motywy komunikacyjne

Jako argument przeciwko używaniu wyrazów zapożyczonych puryści często wskazują na trudności w komunikowaniu się. Używanie wyrazów obcych, niezrozumiałych dla wielu ludzi, może powodować zakłócenia w komunikacji językowej. I tak Oskar Kresse (1916) we wstępie do swojego słownika zniemczającego pisze, że język niemiecki swoją przydatność do pełnienia funkcji powszechnego środka komunikacji traci przez „swych 80 000 wyrazów obcych”.

Mój komentarz: na pewno wyrazy zapożyczone mogą zakłócać komunikację językową, więc można zrozumieć obawy z tym związane. Z drugiej jednak strony również wyrazy rodzime, w tym tzw. zniemczenia o skomplikowanej nieraz strukturze (por. Prellsack jako wyraz zamienny dla Airbag), mogą powodować nieporozumienia i trudności komunikacyjne.

 

 

Motywy językowo-patriotyczne

Wskazuje się na bogactwo i piękno języka ojczystego, argumentując, że język niemiecki (czy język polski) nie potrzebują wyrazów obcych. Te motywy były obecne już u przedstawicieli niemieckich barokowych stowarzyszeń językowych. Akcentowano znaczenie języka niemieckiego, który był „na wyrost” nazywany „językiem głównym” („Hauptsprache”) obok łaciny, greki, języka hebrajskiego. Co oczywiście nie odpowiadało rzeczywistości, gdyż trudno mówić o ustabilizowanym języku w Niemczech w odniesieniu do sytuacji w XVII wieku. Istniały obok siebie różne regionalne odmiany (dialekty) różniące się i pod względem wymowy, ale też pisowni, i oczywiście słownictwa. Tym bardziej odczuwano potrzebę eksponowania walorów niemczyzny, jej rzekomego piękna. W mniemaniu ówczesnych obrońców języka należało unikać używania wyrazów pochodzenia obcego, żeby w ten sposób chronić niemiecki język i rodzimą kulturę.

W XIX wieku radykalny purysta ksiądz katolicki Joseph Brugger (1855) pytał: po co nam wyrazy obce, skoro język niemiecki ma tak bogaty zasób własnych słów, należy do najbogatszych, najbardziej obrazowych języków europejskich, i jest zdolny do tworzenia wielu nowych wyrazów? A działający w XX wieku pochodzący ze Słupska (Stolp) Eduard Engel (1929) w sposób patetyczny wychwalał zalety „tego najbogatszego ze wszystkich języków“.

Motywy językowo-strukturalne

Język ojczysty ma swoją jednolitą strukturę – mówią zwolennicy „czystości języka” – a elementy obce (w tym prefiksy, sufiksy, wymowa, obcy akcent) mogą zaburzać tę strukturalną jedność. Otto Sarrazin, czołowy przedstawiciel Powszechnego Niemieckiego Stowarzyszenia Językowego stwierdził, iż wyrazy obce są i pozostaną egzotycznymi obcymi roślinami. I nawet jeśli zostaną przeniesione na grunt niemiecki, to jest oczywiste, że one tutaj ulegają zwyrodnieniu, degeneracji. A Eduard Engel mówił z sarkazmem, iż język niemiecki stał się językiem mieszanym, pidżinem („Mengselsprache”), „dialektem romańsko-greckim z silnym zabarwieniem niemieckim”.

Motywy językowo-strukturalne można zauważyć również w obecnej debacie na temat roli anglicyzmów w języku niemieckim. Używane są pejoratywne określenia: „Denglisch czy „Engleutsch”, mające wskazywać na zatracenie charakteru jednolitego strukturalnie języka niemieckiego.

Mój komentarz: Zarzuty tego rodzaju nie do końca są przekonujące. Dlaczegoż to obce morfemy miałyby zaburzać strukturę rodzimego słownictwa? Zresztą wiele wyrazów obcych ulega z czasem asymilacji, dostosowują się one do reguł morfologicznych (w tym do fleksji) i wymowy wyrazów rodzimych.

Motywy kognitywne

W języku są zakodowane doświadczenia, poglądy wcześniejszych generacji, język ma wpływ na myślenie, tak więc wpływy ze strony innych języków mogą zmienić sposób myślenia użytkowników tego języka. Należy unikać przenikania do języka ojczystego obcych elementów, gdyż grozi to zniekształceniem sposobu myślenia danej społeczności językowej.

Wspomniany już przez nas Oskar Kresse twierdził, że przez obecność wielu wyrazów obcych język niemiecki spada do takiego poziomu, że ograniczone jest wyrażanie myśli i sam proces myślenia.

Również współczesny puryzm niemiecki odwołuje się do takich motywów: Na łamach „Sprachnachrichten” (gazety wydawanej przez zwalczający używanie anglicyzmów „Verein Deutsche Sprache”) profesor Hans Joachim Meyer wskazuje na relacje pomiędzy językiem i myśleniem. Za pomocą języka tworzymy określone pojęcia, dokonujemy kategoryzacji otaczającej nas rzeczywistości.

Mój krótki komentarz: Nie można wykluczyć, że język ojczysty ma wpływ na sposób spostrzegania rzeczywistości, ale trudno byłoby udowodnić, że używanie pewnej ilości zapożyczeń zmienia radykalnie nasz sposób myślenia, nasze widzenie świata.

Motywy oświeceniowe

Według niektórych purystów używanie wyrazów obcych utrudnia zdobywanie wiedzy, a również jej przekazywanie wśród osób, które nie znają innych języków. Takie poglądy spotykamy już u autora pierwszego słownika zniemczającego (1801) Joachima Heinricha Campego, który chciał zastąpić niezrozumiałe – tak twierdził – wyrazy obce jak Religion czy Philosophie przez transparentne znaczeniowo Gotteslehre i Vernunftslehre. Eduard Engel ubolewał, że w podręcznikach szkolnych znajduje się ogromna ilość wyrazów obcych, co jest przeszkodą w szerzeniu oświaty. „Maniera używania wyrazów obcych jest granitowym murem, który w Niemczech oddziela ludzi wykształconych od klas społecznych dążących do wiedzy” (tłum. RL).

Motywy etyczne

Zacytujmy tutaj często przytaczaną wypowiedź Engela (1916): Wo gewelscht wird, da wird geschwindelt („Gdzie używa się wyrazów obcych, tam się kłamie”). A więc używanie niezrozumiałych wyrazów ma służyć okłamywaniu, manipulacji. Nie jest o zresztą całkowicie pozbawione prawdy, kiedy się myśli o stosowaniu takich wyrazów jak dezimieren (w znaczeniu „töten” – zabijać) czy Konzentrationslager (obóz koncentracyjny) przez nazistów – eufemizmy te miały służyć rozmyciu rzeczywistych znaczeń i zasłonięciu okrutnej prawdy o ich działaniach.

Motywy estetyczne

Niektórzy autorzy wskazują na straty estetyczne powodowane rzekomo przez wyrazy pochodzenia obcego. Wyrazy rodzime wykazują – niczym dzieła sztuki – harmonię i piękno, tymczasem obce elementy w języku niemieckim zakłócają porządek estetyczny. Takie poglądy wypowiadał malarz, autor prac purystycznych Karl Wilhelm Kolbe w roku 1813.

Wydaje się, że argumenty wskazujące na wartości estetyczne elementów językowych są dalece nieprzekonujące.

Krytyka snobizmu

Osobom chętnie używającym wyrazów obcych zarzuca się snobizm, efekciarstwo i uleganie aktualnej modzie. Częste stosowanie zapożyczeń ma jedynie na celu imponowanie swoją erudycją. Już w XVII wieku ironizowano na temat naśladownictwa, „małpowania” kultury francuskiej i języka francuskiego w Niemczech.

Również obecnie artykułowane są takie zarzuty w kontekście używania zapożyczeń z języka angielskiego. W 2011 roku Hans Joachim Meyer na łamach gazety „Sprachnachrichten” stwierdza z ubolewaniem, że wielu Niemców odrzuca swój język ojczysty niczym zużytą koszulę. Odwracają się od języka niemieckiego, gdyż chcą uchodzić za wykształconych i postępowych.

Nie można zaprzeczyć, że takie głosy są często uzasadnione.

Motywy rasistowskie

Znany i wybitny skądinąd językoznawca i leksykograf niemiecki Alfred Götze w roku 1936 wypowiadał się z oburzeniem o rzekomym nadużywaniu zapożyczeń z języka jidysz. Jest czymś niegodnym – grzmiał autor – dla potomków Germanów odwoływać się do słownictwa używanego przez przestępczy element żydowski. Mamy tu jednoznacznie do czynienia z postawą antysemicką, korespondującą z panującą wówczas ideologią nazistowską. Tym bardziej, że zapożyczeń z jidysz jest w słownictwie niemieckim bardzo niewiele.

Już wcześniej Oskar Kresse (1916) utożsamiał pojęcie „nordycko-rasowy“ („nordrassisch“) z pojęciem „indogermański” („indogermanisch“). Wyraża pogląd o wyższym etapie rozwoju Germanów, Niemców i języka niemieckiego w porównaniu z innymi rasami, kulturami, językami.

 

Motywy narodowe

Nadmierne wpływy ze strony innych języków to według wielu purystów zagrożenie dla poczucia tożsamości narodowej. Tak więc „oczyszczanie” języka ojczystego z wyrazów obcych przyczynia się do utrwalenia świadomości narodowej. Już twórca turnerstwa niemieckiego Friedrich Ludwig Jahn akcentował rolę języka ojczystego: każdy naród realizuje się w swoim języku ojczystym („In seiner Muttersprache ehrt sich jedes Volk, …” , Jahn 1817). I to Jahn ukuł termin i pojęcie „Volkstum” („naród”, „narodowość”, „bycie narodem”), obejmujący różne aspekty, w tym kulturę, historię, mentalność, związane z danym narodem. Na początku XIX wieku aktywność niemieckich purystów skierowana była głównie na zwalczanie wpływów języka francuskiego, co wiązało się z oporem wobec trwającej wówczas okupacji napoleońskiej.

Akcenty narodowe nasilają się po zjednoczeniu Niemiec pod przewodnictwem Prus w roku 1871, a również podczas I wojny światowej. Były one wyraźnie obecne w pracach Powszechnego Niemieckiego Stowarzyszenia Niemieckiego (ADSV). Hermann Dunger, czołowy przedstawiciel tego stowarzyszenia konstatuje, że wyrazy obce pochodzą w większości z czasów upadku narodu niemieckiego. Jeśli więc zwalczamy wyrazy obce – pisze Dunger (1898) – to wzmacniamy w ten sposób niemieckiego ducha i uczucia patriotyczne.

Eduard Engel, autor o dosyć skrajnych i wręcz nacjonalistycznych zapatrywaniach, głosił pogląd, że przyszłość niemieckiej narodowości („Volkstum”) rozkwita i więdnie razem z językiem niemieckim (Engel 1916).

Można powiedzieć, że aspekty narodowe stanowiły główny motyw działalności purystycznej w Niemczech w XIX i w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku.

Dają się one zauważyć również obecnie, choć nie są już tak dominujące jak niegdyś. Przewodniczący największego stowarzyszenia językowego „Verein Deutsche Sprache” Walter Krämer wyraża przypuszczenie, że Niemcy uciekają nie tylko od swojego języka, ale uciekają od swojej narodowości.

A jakimi motywami kierowano się w zwalczaniu wyrazów pochodzenia obcego w języku polskim? Jak wiadomo działalność purystyczna w Polsce nie była tak silnie rozwinięta jak w Niemczech. Najczęściej skierowana była przeciwko używaniu germanizmów, a więc zapożyczeń z języka niemieckiego. Pielęgnowanie języka ojczystego wiązało się z troską o zachowanie tożsamości narodowej w okresie rozbiorów, kiedy to Polska znajdowała się pod okupacją trzech potężnych sąsiadów, w tym dwóch niemieckojęzycznych. Zastępowaniem germanizmów i zapożyczeń z innych języków przez wyrazy rodzime zajmowały się więc słowniki spolszczające, m.in. Kortowicz, Niedźwiedzki czy inne prace propagujące kulturę języka (na ten temat por. Sztandarska 2019). Motywy narodowe stanowiły więc również w Polsce bardzo istotny powód zajmowania się problemem zapożyczeń. Aleksander Brückner (1917) przestrzegał przed kalkowaniem niemieckich wyrazów (jak: listonosz od Briefträger), gdyż są to „Niemcy w polskiej szacie” („Deutsche in polnischer Kleidung”). Władysław Niedźwiedzki w swoim słowniku spolszczeń z roku 1917 pisze: „Język nasz stanowi o naszej narodowości”.

Znaczną rolę odgrywały również motywy kognitywne. Na wpływ języka na myślenie zwracał uwagę m.in. Władysław Niedźwiedzki: Kalkowanie wyrażeń obcych języków to według niego przejmowanie obcego myślenia. Niedźwiedzki podaje takie oto przykłady: w języku polskim świat kojarzy się ze światłem, w łacinie świat to mundus („rzecz czysta”), w języku niemieckim die Welt (od Wellen – fale, a więc świat to „rzecz falująca”), w rosyjskim mir (to „spokój”). Tak więc w każdym z tych języków mamy do czynienia z innym wyobrażeniem tego, czym jest świat. Motywy kognitywne wiązane były też z tematem kalk leksykalnych. Wielu polskich autorów z przełomu XIX i XX wieku zwraca się przeciw używaniu takich kalk, jak (z niemieckiego): listonosz, parostatek, miarodajny, deszczochron (nieudana próba utworzenia nowego wyrazu zamiast parasolRegenschirm), rozumieć coś pod czymś. A więc zwalczano nie tylko zapożyczenia leksykalne (wyrazowe), jak (pozostając przy germanizmach): bacha (strumyk), banhof (dworzec), dank (podziękowanie), felować (brakować), fertyk (gotowy), liwerować (dostarczać), szafner (konduktor), szalter (okienko), szternwarta (obserwatorium astronomiczne) – te germanizmy w wyniku działań purystycznych zostały z polszczyzny wyrugowane. Albo takie jak cyrkiel, fartuch, kuchnia, śruba, zupa, które się do dzisiaj zachowały. Zwalczano też zapożyczenia strukturalne, czyli kalkowanie (tłumaczenie) obcych wyrazów czy połączeń wyrazowych. Wydaje się, że motywy kognitywne odgrywały większą rolę w Polsce niż w Niemczech. Natomiast z mojego oglądu wynika, że raczej rzadko powoływano się na motywy oświeceniowe (wyrazy obce w języku polskim jako przeszkoda w nabywaniu i przekazywaniu wiedzy).

Wspomniany już przez nas Niedźwiedzki wychwalał wyjątkowe piękno języka polskiego, który jest według niego porównywalny jedynie z językiem starożytnych Greków! Mamy tu więc do czynienia z motywami językowo-patriotycznymi.

W debacie na temat wyrazów obcych w języku polskim nawiązywano też do motywów komunikacyjnych, do krytyki snobizmu, wreszcie do motywów językowo-strukturalnych (wyrazy obce, obca pisownia, obca wymowa zaśmiecają język ojczysty).

Współcześnie przedmiotem dyskusji jest w Polsce (podobnie jak w Niemczech) problem anglicyzmów. Wskazuje się tu często na uleganie modzie i snobizmowi, na trudności w porozumiewaniu się (motywy komunikacyjne). Jak pisze Bogdan Walczak, brak jest obecnie uzasadnienia dla kryterium narodowego, nie ma przecież zagrożenia tożsamości narodowej. O użyciu zapożyczeń decydować powinna funkcjonalność danego zapożyczenia oraz jego uzus (zwyczaj językowy). A więc jeżeli wyrazy (wyrażenia) obce wypełniają określone luki w polskim słownictwie, spełniają określone funkcje nominacyjne (nazewnicze) albo ekspresywne, nie ma powodu, żeby je zwalczać. Podobnie w przypadku, gdy dany wyraz zadomowił się w języku polskim, jest używany powszechnie, uzyskał więc swój wyraźny uzus. Na pewno za wyrazami pochodzenia obcego, szczególnie anglicyzmami, przemawia ich ekonomiczność: zapożyczenia typu briefing, casting, hit, keks, leasing, lobby, mail, market, nick, online, post, reset, sejf, show, skan, snob, sorry, spot, test, top, trendy, troll są wyrazami krótkimi, zwykle wygodniejszymi w użyciu niż ich rodzime odpowiedniki lub inne zasymilowane zapożyczenia: łatwiej jest powiedzieć briefing niż krótka konferencja prasowa (zwykle na jeden temat). A dla niektórych z wymienionych tu anglicyzmów po prostu trudno byłoby znaleźć odpowiednie wyrazy bliskoznaczne (synonimy).

Wyrazy pochodzenia obcego są naturalnym składnikiem języka ojczystego. Dotyczy to również języka niemieckiego i polskiego, w obydwu językach znaczną część słownictwa stanowią właśnie wyrazy zapożyczone. Spełniają one swoje funkcje, i funkcję leksykalną, i stylistyczną, i tekstową, wzbogacają każdy z tych języków. Nie ma więc wielu powodów, żeby zapożyczenia piętnować, żeby je z języka eliminować.

 

Wybrana literatura

Lipczuk, Ryszard (2007): Geschichte und Gegenwart des Fremdwortpurismus in Deutschland und Polen. Frankfurt/M.: Peter Lang.

Ryszard Lipczuk (2014): Walka z wyrazami obcymi w Niemczech – historia i współczesność. Kraków: Universitas.

Lipczuk, Ryszard (2019): O historii puryzmu językowego w Niemczech | Przegląd Dziennikarski (przegladdziennikarski.pl)

Sztandarska, Katarzyna (2019): Puryzm językowy w Polsce | Przegląd Dziennikarski (przegladdziennikarski.pl)

Sztandarska, Katarzyna (2020): Ekwiwalenty w słownikach zniemczających i spolszczających na podstawie prac Eduarda Engela i Władysława Niedźwiedzkiego. Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego.

Walczak, Bogdan (1995): Norma językowa wobec elementów obcego pochodzenia, w: Kultura języka dziś pod red. Walerego Pisarka i Haliny Zgółkowej. Poznań: Wydawnictwo Kurpisz, s. 120-133.

Poprzedni artykułCzy krem do twarzy można zastąpić maseczką?
Następny artykułZamach na Hitlera 20 Lipca 1944 Roku
Ryszard Lipczuk
Prof. dr hab. Ryszard Lipczuk – germanista, językoznawca, pracownik naukowy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (w latach 1970–1993) i Uniwersytetu Szczecińskiego (1993– 2018). Ukończył studia germanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim (1970), tam też obronił rozprawę doktorską (1977). Habilitacja w roku 1986 na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 1990 prof. nadzw., w r. 2002 uzyskał tytuł profesora, 2004 prof. zw. Na Uniwersytecie Szczecińskim pełnił w latach 1993–1997 i 2005–2012 funkcję dyrektora Instytutu Filologii Germańskiej, w latach 1993–2015 był kierownikiem Zakładu Języka Niemieckiego tegoż Instytutu. Od 1.X.2018 prof. emerytowany. Redaktor naczelny serii naukowej „Stettiner Beiträge zur Sprachwissenschaft” (od r. 2008) wydawanej w Hamburgu. Jest autorem licznych monografii naukowych, artykułów, recenzji, redaktorem i współredaktorem kilku słowników polsko-niemieckich, leksykonów i podręczników do nauki języka niemieckiego. Poza tym: autor trzech tomików reportaży (m.in. „Germanista w podróży”, „Sławni ludzie Trasy Romantycznej”) i czterech tomików rymowanek (m.in. „Limeryki i inne wybryki”, „Wybryki rymowane nowe”). Występował z referatami i wykładami gościnnymi w Tokio, Vancouver, Wiedniu, Graz, Angers, Sztokholmie, Gandawie, Lubljanie, Arhus oraz (wielokrotnie) w Niemczech. Homepage: http://lipczuk.univ.szczecin.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here