Ciekawym słowem, wartym analizy, jest wspomniana już zmiana, która oznacza porzucenie całej dotychczasowej polityki swojego poprzednika George’a Busha. Wykorzystując ponownie metodę aktualizacji, Obama w analizowanym przemówieniu użył wyrazu change aż szesnaście razy. Jak widać, słowa kluczowe mają w zamierzeniu twórców kampanii marketingowych możliwie jak najbardziej utrwalić się w umysłach obywateli. Dzięki nim prawdziwy program polityczny schodzi na dalszy plan, a najważniejsze staje się rozróżnienie dwóch kandydatów wraz z ich maksymalnie uproszczonymi założeniami: Baracka Obamy „zmiany” oraz Johna McCaina „kontynuacji”. Ponadto, jak uznała Iwona Reichardt:
Na pytanie, czy taka forma prowadzenia kampanii wyborczej przystaje do oczekiwań politycznych YOU odpowiedzi można uzyskać nie tylko wskazując na zwycięstwo kandydata w wyborach prezydenckich, lecz również na niespotykane do tej pory zaangażowanie polityczne rzesz ochotników, spośród których, w imię „zmiany dla Ameryki” (ang. Change for America) wielu porzuciło studia bądź zrezygnowało z pracy zarobkowej[1].
Analizując użycie słowa nie[2], Obama świadomie przywołał obrazy biednych Amerykanów, których nie stać było na opłacenie rachunków, a następnie stwierdził: Nie wszystkie z tych spraw leżą w gestii rządu (ang. These challenges are not all of government’s making). Tuż po tym zdaniu mówca postanowił zrobić lekką pauzę, by słuchacze, zgodnie z omówionym wcześniej działaniem słowa nie, zdążyli wyobrazić sobie winny wszystkiego rząd George’a W. Busha. Tuż potem Obama bezpośrednio zaatakował swojego poprzednika i uznał, że mimo wszystko przyczyny większości niepowodzeń należy upatrywać w jego błędnej polityce. Tuż po wymienieniu wszystkich podobieństw Busha i McCaina, kandydat na prezydenta spostrzegł: Nie wierzę, że senatora McCaina nie obchodzi, jak wygląda życie Amerykanów. (ang. Now, I don’t believe that Senator McCain doesn’t care what’s going on in the lives of Americans). Imputacja tego rodzaju wyraża nie tylko rzekomą uczciwość osoby używającej tych słów, ale i skutecznie, w ukryty sposób, dyskwalifikuje przeciwnika. Aby przekaz był bardziej skuteczny, Obama powtórzył swoją myśl kilkukrotnie, podsumowując: To nie dlatego, że Johna McCaina nic nie obchodzi. To dlatego, że on po prostu tego nie pojmuje (ang. It’s not because John McCain doesn’t care. It’s because John McCain doesn’t get it)[3]. Nie wszystkie użycia słowa nie są jednak trafione. Opisując w krytyczny sposób poglądy przeciwnika, Barack Obama powiedział: To nie stanowisko, które jest nam potrzebne (ang. That’s not the judgment we need). Tego rodzaju stwierdzenie z pewnością nie przyniosło w pełni oczekiwanego rezultatu, ale w natłoku kolejnych zdań nie mogło też wyrządzić większych strat[4].
[1] Ibidem.
[2] Które jest w tym przypadku celowo wykorzystane do wzbudzenia w zbiorowej wyobraźni widowni obrazów odwrotnych niźli by na to wskazywał sens przekazanej wypowiedzi.
[3] Barack Obama wykorzystał tu również metodę niszczenia.
[4] http://www.youtube.com/watch?v=cZ0gxF869NE&feature=player_embedded, 22.03.2010.











Ciekawe porownanie. Reagan byl jedank o tyle lepszy od McCaina, ze mial za soba gubernatorowanie. Natomiast porownanie Obamy do Kennedy’ego zdaje sie dosc trafne. Problem w tym, ze prezydentura Kennedy’ego byla fatalna. W tej chwili Ameryki nie stac na rownie fatalna prezydenture.pozdrawiam
Pozostałe części tego tematu:
życiorys Baracka Obamy http://www.przegladdziennikarski.pl/europa/barack-obama-tajemnice-z-jego-zycia/
cz. 1 http://www.przegladdziennikarski.pl/jezyki-obce/jezyk-baracka-obamy-cz-1-the-american-promise/
cz. 2 http://www.przegladdziennikarski.pl/jezyki-obce/jezyk-baracka-obamy-cz-2-the-american-promise/
cz. 3 http://www.przegladdziennikarski.pl/jezyki-obce/jezyk-baracka-obamy-cz-3-the-american-promise/
cz. 4 http://www.przegladdziennikarski.pl/jezyki-obce/jezyk-baracka-obamy-cz-4-the-american-promise/
cz. 5 http://www.przegladdziennikarski.pl/europa/jezyk-baracka-obamy-cz-5-the-american-promise-podsumowanie/#more-3056