Ukraina (cz. 3): "Euro 2012 to nie integracja europejska"

0

Jak napisała w zeszłym miesiącu Julia Tymoszenko (zwracając się do prezydenta Wiktora Janukowycza): "Nie wiem, na ile orientuje się pan w kwestiach międzynarodowych i geopolitycznych, ale mam dla pana złą wiadomość: Euro 2012 to nie umowa o integracji europejskiej. Został pan wprowadzony w błąd. Jest to piłka nożna".  (Tuż obok prezentuję galerię zdjeć z ukraińskich dróg. Aby powiększyć zdjęcie, kliknij na nie. Następnie, by powrócić do artykułu, kliknij przycisk "wstecz" w oknie Twojej przeglądarki).

Swoisty "list do dyktatora" była premier napisała z więziennej celi. Skrytykowała w nim system, który w politologii określany jest jako rywalizacyjny autorytaryzm. Mowa była również o regularnym łamaniu podstawowych zasad demokracji i odwróceniu się Ukrainy od Unii Europejskiej: "Każdy krok w przeciwnym od europejskiego kierunku osłabia pana jako prezydenta i osłabia Ukrainę jako państwo".

Niestety, trzeba przyznać, że Ukraina jest państwem daleko w tyle za Polską i Europą, pod wieloma względami. Nie trzeba być ekspertem, żeby to stwierdzić, bo różnicę widać już na pierwszy rzut oka. Życie na Ukrainie przypomina to, które pamiętamy z ubiegłych lat w naszym kraju. Kiedy narody po zachodniej stronie ukraińskiej granicy odzyskiwały wolność, Kijów pozostawał pod ogromnym wpływem polityków w Moskwie.

Jedynym zrywem, który dawał nadzieje na realną zmianę ukraińskiej polityki była "pomarańczowa rewolucja". Niestety, po wielokrotnej kompromitacji jej lidera, Wiktora Juszczenki, szlachetne idee ruchu zostały obrócone wniwecz. Zginęły wraz z pojawieniem się sympatii byłego prezydenta do zbrodniczych i skrajnie nacjonalistycznych organizacji OUN i UPA (której liczni dowódcy byli szkoleni w hitlerowskich Niemczech). Poglądy prezydenta Juszczenki były swego rodzaju policzkiem dla prowadzącej dotychczas proukraińską politykę Warszawy.

Ostatnie nadzieje na demokrację zostały pogrzebane właśnie w celi Julii Tymoszenko. Dziś, kiedy Warszawa straciła cierpliwość do swojego sąsiada, a Europa zdaje się już nie wierzyć w możliwości ukraińskich polityków, Kijów podąża swoją własną drogą, dalece bardziej przypominającą tę białoruską, aniżeli unijną.

Obecnie Tymoszenko zaskarżyła decyzje ukraińskich sądów do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, którzy przyjął przyśpieszone procedury. Przeczytaj też poprzednie wpisy o Ukrainie:
http://www.przegladdziennikarski.pl/europa/ukraina-cz-1-dluga-droga-do-unii/

http://www.przegladdziennikarski.pl/europa/ukraina-cz-2-zamek-palanka-w-mukaczewie/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here