Jak politycy dbają o sukces swoich przemówień?

0

Gdy jest się mówcą, warto pamiętać o zapewnieniu swojemu przemówieniu odpowiedniego tła i tym samym lepszego odbioru. Pomijając rodzaj ubioru mówcy, jego mimikę, gestykulację oraz intonację, cenne może się okazać wspomnienie o metodach nieco niszowych i przez to bardzo często pomijanych.

Wyróżnić tu należy cztery metody podkreślające moc i wiarygodność wypowiadanych słów i de facto niejednokrotnie zapewniające mu sukces. Pierwsza technika to zarządzanie wrażeniem. Polega ona na właściwej autoprezentacji, która wykorzystuje ludzkie uproszczenia myślowe, znane w socjologii jako oszczędność poznawcza[1]. Dzięki tej ostatniej, lwia część społeczeństwa uważa osoby wysokie za bardziej inteligentne niż te niskie, grubych osądza jako leniwych, ale miłych, zaś chudych jako ambitnych i nieufnych. Tego typu uproszczeń i schematów są tysiące. Należy z nich jednak właściwie korzystać. Dla przykładu, niski polityk powinien pamiętać o niwelowaniu różnic wzrostu wśród pobliskich mu osób i tym samym otaczaniu się ludźmi równymi mu bądź niższymi od niego. Warto też wymagać odpowiedniego podestu przy mównicy. Inną ważną formą wpływania na sposób odbioru przemówienia przez elektorat jest metoda grupowa, polegająca na zapewnieniu sobie przychylnej widowni. Miła i serdeczna atmosfera wpływa bardzo pozytywnie nie tylko na pozostałą część zgromadzonych wokół uczestników, ale i na telewidzów oglądających transmisję z wydarzenia. Siostrzana forma perswazji to technika klakiera, która poza gromadzeniem swoich zwolenników (niejednokrotnie przyjeżdżających specjalnie wynajętymi autokarami z innych miast), obliguje ich do aktywnej reakcji na odpowiednie elementy przemówienia[2]. Nie wymaga tłumaczenia fakt, że oklaski już kilkunastu osób mogą wywołać tę samą reakcję u setek kolejnych (analogicznie do efektu owczego pędu). Identyczną manipulację odruchami ludzkimi można zauważyć chociażby w serialach komediowych, gdzie nagrany śmiech widowni wywołuje podobne zachowanie u telewidzów[3].

            Choć form kreowania perswazyjnych przemówień jest bez liku, specjaliści ds. marketingu politycznego, psychologii społecznej oraz neurolingwistyki opracowują wciąż nowe. Jak się okazuje, społeczeństwo to nie tylko tłum żądający panem et circenses[4], ale miliony konsumentów wymagających[5] coraz to wyższej jakości produktu politycznego oraz coraz lepiej serwowanych sztuczek słownych. Warto zastanowić się, jak często wymienione powyżej metody są w rzeczywistości stosowane przez szeroko pojętą kategorię polityków. Równie zajmujące byłoby wytypowanie najczęściej używanych metod manipulacji oraz określenie ich skuteczności. Czy stworzone przez ekspertów modele wypowiedzi sprawdzają się w praktyce? I wreszcie, czy znudzony polityczną degrengoladą elektorat pozwala sobą manipulować przy użyciu blichtru umiejętnego pustosłowia[6]? Trzeba tutaj zauważyć, że malkontentów nie przekona nawet najbardziej wyrafinowana propaganda[7], ale czy pozostała część społeczeństwa również pozostaje niewzruszona na wysiłki przebiegłych polityków?

Kup moją książkę pt. "Jak politycy nami manipulują":
– "Jak politycy nami manipulują? Cz. 1: Zakazane techniki"
– "Jak politycy nami manipulują? Cz. 2: Przemowy w praktyce"


[1] http://www.abc-ekonomii.net.pl/s/oszczednosc_poznawcza.html, 15.12.2010.

[2] http://mbrokers.pl/psychologia/sztuka-manipulacji/sztuka-manipulacji/techniki-manipulacji/klakier, 15.12.2010.

[3] W 1979 roku w eksperymencie psychologicznym udowodniono, że nawet czytanie książki telefonicznej z nagranym śmiechem i aplauzem powoduje podobne reakcje u widzów. To samo nagranie bez elementów śmiechu w ścieżce dźwiękowej powodowało jedynie zdezorientowanie wśród oglądających. Eksperyment szerzej opisany w: G. Beck, Zakazana retoryka…, op. cit., s. 139.

[4] W języku polskim tłumaczone jako „chleba i igrzysk”.

[5] K. Oatley, J. M. Jenkins, Zrozumieć emocje, Warszawa 2003, s. 255.

[6] M. Sidor-Rządkowska (red.), Coaching: teoria, praktyka, studia przypadków, Kraków 2009, s. 28.

[7] Należy zauważyć, że słowo propaganda w jego naukowym znaczeniu to nic innego jak oddziaływanie na społeczeństwo w celu kształtowania zamierzonych postaw i zachowań. Jej celem jest człowiek i jego sposób myślenia; w przeciwieństwie do reklamy, której zamiarem ma być wyłącznie zbycie produktu (człowiek pozostaje tam jedynie środkiem do osiągnięcia tego celu). Szerzej opisane w: H. M. Kula, Jak skutecznie zorganizować kampanię wyborczą do władz samorządowych. Kampania wyborcza w pigułce, Gdańsk 2006, s. 91.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here