Ciekawe książki Henryka Martenki (aż trzy!) o Konkursach Pianistycznych im. Ignacego Jana Paderewskiego w latach 1985 – 2017 w Bydgoszczy
Otrzymałem je kilka dni temu pocztą i jestem za nie bardzo wdzięczny ich autorowi. Chciałem z nim przeprowadzić rozmowę na łamach PD, właśnie na temat tego Konkursu, jaki od wielu lat (w cieniu wielu innych festiwali muzycznych) odbywa się w Bydgoszczy, a jest imprezą niebywałą, wielką i będącą – jak autor zatytułował wszystkie trzy tomy – wielkim akordem.
Spisane wspomnienia dotyczą ludzi bez reszty oddanych muzyce, młodych artystów i przede wszystkim kochających samego Ignacego Jana Paderewskiego; Artystę, ale również polityka, który tak wielce zasłużył się odzyskaniu przez Polskę niepodległości w roku 1918.
Wielka osobowość, wirtuoz światowej sławy, pianista i kompozytor, twórca opery Manru, koncertu fortepianowego a-moll, Symfonii h-moll, Fantazji polskiej na fortepian i orkiestrę oraz wielu pieśni solowych i innych form muzycznych.
Henryk Martenka odsłania w swych książkach kulisy tej prestiżowej imprezy. Opowiada w nich o podróżach, spotkaniach towarzyskich, o ludziach, których poznał przy organizacji kolejnych Konkursów! Dlatego dał swym książkom podtytuł „Ze wspomnień dyrektora Międzynarodowych Konkursów Pianistycznych im. I.J. Paderewskiego”.
Henryku Szanowny (zwracam się do Autora) – „czapka z głowy” za pomysł (i jego realizację) spisania „dziejów” tego niezwykłego konkursu. Porównywalnego z warszawskim Konkursem Chopinowskim. Bo Konkurs „Paderewskiego” zyskał również światowy prestiż, co nie wszyscy w Polsce sobie uświadamiają. W znaczący sposób przyczyniłeś się do jego dynamiki i znaczenia dla kultury polskiej. I w dodatku opisałeś to, co jest dodatkowo wielką wartością dokumentacyjno-literacką!
W tym momencie zastanawiam się, kiedy Autor znajduje na to wszystko czas: pisząc od lat fantastyczne felietony polityczne w „Angorze”, interesując się Niemcami (o których też napisał kilka książek), odpowiadając na maile czytelników (czego od lat doświadczam), a teraz zaimponował mi trzema wspaniałymi publikacjami.
W ten sposób stał się swoistym „łącznikiem” międzykulturowym! Bowiem jest też cenionym, piszącym o swych wyprawach podróżnikiem! Zna dobrze Polskę, Amerykę, Japonię, Francję, Niemcy, Chiny, Włochy, Rosję, Holandię – nie, nie wymienię pewnie wszystkich miejsc, gdzie był i które opisał.
W swych książkach umiejętnie łączy politykę z biznesem, historią i kulturą państw; jednocześnie ukazuje na ich tle rozwój społeczno-gospodarczy Polski i dokonujące się w niej przemiany po roku 1990. (I oczywiście „swoją” ukochaną imprezę, której poświęcił wiele lat swojego życia).
Z Jego udziałem – jako dyrektora – Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny Im. I.J. Paderewskiego W Bydgoszczy stał się:
– najlepszym polskim konkursem pianistycznym, opartym na wszechstronnym (nie monograficznym) repertuarze maestra!
– wypromował przy tej okazji Bydgoszcz, jako … centrum muzyki, sztuki i nauki;
– pokazał światu (na co w książce jest wiele dowodów), że w Polsce odbywa się jedno z najważniejszych i prestiżowych wydarzeń muzycznych, co m.in. doprowadziło do zawiązania się Federacji stowarzyszeń noszących imię Paderewskiego!
Jak do tego wszystkiego doszło? M.in. dzięki obecności organizatorów z Bydgoszczy w stowarzyszeniach pianistycznych w świecie! No i co nie było bez znaczenia – utworzenie stabilnego budżetu oraz kadry Bydgoskiego Towarzystwa Muzycznego!
Nieustanna promocja imprezy w świecie zaowocowała pozyskaniem wielu sponsorów, za co należą się im szczególne słowa uznania, a komu najbardziej ? – pozostawiam to już czytelnikom książek Henryka Martenki!
Wszyscy, mający z Konkursami cokolwiek wspólnego – artyści, organizatorzy, sponsorzy i przedstawiciele władz – zostali w omawianych publikacjach szczegółowo opisani. I dobrze, gdyż bez tych oddanych sprawie ludzi, nie byłoby (jak ja to nazywam) Festiwalu! A wśród nich od początku są: władze miasta, Ministerstwa Kultury i Sztuki, byli i obecni ministrowie i wiceministrowie, jest Zarząd Towarzystwa Kujawsko-Pomorskiego, a także sponsorzy z zagranicy. Wśród licznych nazwisk odnajduję w książkach m.in. Waldemara Dąbrowskiego, Rafała Skąpskiego, Marię Fołtyn, Marię Kaczyńską, Piotra Perkowskiego, państwa Pendereckich, Adriannę Poniecką-Piekutowską, Piotra Palecznego, Katarzynę Popową-Zydroń, Andrzeja Jasińskiego, Felicję Gwincińską, Przemysława Fiugajskiego i wieu, wielu innych (nie sposób wymienić wszystkich!). A skoro mowa o sojusznikach Festiwalu – byli nimi i są nadal także dziennikarze, media i powstałe dzięki nim liczne, profesjonalne publikacje. Wśród nich – właśnie prezentowane tu książki – Henryka Martenki.
Autor zna się na muzyce doskonale; nim przystąpił do napisania tych książek, opublikował setki tekstów z koncertów filharmonicznych, z polskich i zagranicznych festiwali muzycznych; podsumowywał sezony muzyczne w Polsce i na świecie, przeprowadził liczne wywiady z wybitnymi muzykami. I nie tylko muzykami.
Trzy książki Martenki (o których mowa), to nie tylko Kronika Życia Muzycznego. Są o tym, jak Paderewski ciągle łączy ludzi i sprawy oraz, jak znaczący wpływ na kulturę ma polityka. Także o tym, jak Filharmonia Pomorska mogła jeszcze lepiej wykorzystać Festiwal dla umocnienia swej rangi w Polsce i na świecie. Krótko mówiąc – to Kronika autora z ponad dwudziestu lat spędzonych przy organizacji Konkursów im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy.
Polecam ją szczerze swoim PT Czytelnikom PD i wszystkim, którzy interesują się literaturą faktu.
Książki „się też ogląda”. Zawierają bowiem wiele zdjęć nie tylko z samych koncertów, ale zdjęć jurorów, artystów i także samego autora, który wszystkim tym wydarzeniom towarzyszył, czynnie je współkreował, za co należy mu się naprawdę podziw i wielkie uznanie. Nie spotkałem dotąd w swoim „recenzenckim życiu” podobnego dziennika, mającego walory literackie i będącego przykładem znakomitego warsztatu dziennikarskiego.
- Sam przed laty byłem związany z organizacją wielu festiwali, m. in. Chóralnego w Międzyzdrojach, Muzyki Organowej i Kameralnej w Kamieniu Pomorskim, Koncertów „przy kawie i świecach” w Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, ale na wiele pomysłów, które wyprowadziły Bydgoszcz na SZEROKIE WODY, wtedy nie wpadłem. Henryk Martenka – jako dyrektor Biura Organizacyjnego
„Bydgoskich” Konkursów – miał swój wyraźnie określony cel, któremu podporządkował „metody” jego osiągnięcia. A przede wszystkim zdobył środki materialne na jego realizację. Oczywiście nie sam, ale z udziałem wielu artystów, działaczy społecznych (oddanych Bydgoskiemu Towarzystwu Muzycznemu), w tym i hojnych sponsorów, którzy dali się namówić na ten „Festiwal”. I – co najważniejsze – nie zawiedli się!
Wspominam o tym, gdyż pod tym względem książki są jednocześnie vademecum jak skutecznie osiągnąć sukces – w tym przypadku – jest to upamiętnienie sztuki i wszechstronności J.I. Paderewskiego.
Henryk Martenka: Wielki akord w 3 częściach, Towarzystwo Muzyczne im. I.J. Paderewskiego w Bydgoszczy, Bydgoszcz 2008 (s. 206), 2012 (s. 239), 2018 (s. 270). Swoje książki autor zadedykował: Bydgoskim melomanom, członkom Towarzystwa Muzycznego im. Ignacego Jana Paderewskiego (t.I) i Felicji Gwincińskiej (t.II)






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)




