Hanna Cygler: „Wciąż mam w sobie dziecięcą ciekawość”. Wywiad

2
Hanna Cygler. Fot: Archiwum prywatne.

Hanna Cygler, autorka książek obyczajowych i obyczajowo-historycznych. W rozmowie o marzeniach, inspiracjach i powieściach. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Justyna Borowiecka: Czy zgadza się Pani z twierdzeniem, że pisarze są jak artyści, mają dusze artystyczne, bo słowem potrafią malować jak np. malarz pejzaże?
Hanna Cygler: – O, ja chyba niezbyt nadaję się do malowania pejzaży. Nigdy nie poszukiwałam w sobie artystycznej duszy. Może to lepiej widać z dystansu. Zamiast natury chętnie kreślę sylwetki ludzkie. Mniej interesuje mnie ich fizyczność, koncentruję się na psychice. Ciekawią mnie motywacje moich bohaterów i ich emocje – w jaki sposób sami dokonują wyborów, a w jaki sposób ich życie zależy od zewnętrznych okoliczności.

Od wydania Pani pierwszej książki mija ponad 20 lat. Jak bardzo Pani zmieniła się od tego czasu jako pisarka i jako człowiek? Widzi Pani więcej, dostrzega różnice?
– Ba, wystarczy spojrzeć w lustro. Natomiast wewnętrznie, mimo różnych doświadczeń, niewiele się zmieniłam. „A w sercu ciągle maj”. Wciąż mam w sobie dziecięcą ciekawość, która pozwala mi znajdować co chwilę zainteresowania i olśnienia, pasjonować się nowymi pomysłami na książki. Jeśli zaś chodzi o pisanie, to mam nadzieję, że stałam się bardziej doświadczoną autorką i znacznie łatwiej sobie radzę z praktycznymi problemami, ale radość, kiedy uda mi się stworzyć nową postać czy niezwykłą sytuację, jest wciąż ta sama.

Wydała Pani 21 książek, która jest najbliższa Pani sercu?
– Wszystko zaczęło się od tej pierwszej, którą po ponad 10 latach udało mi się zakończyć, więc niewątpliwie „Tryb warunkowy” jest mi najbliższy, ale również jestem bardzo związana z moją trylogią „W cudzym domu”, która rozgrywa się na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Napisanie jej to była prawdziwa podróż w czasie, która pozwoliła mi poprzebywać w epoce moich dziadków, dowiedzieć się, co tak naprawdę ukształtowało również nas. To przecież nie było tak dawno temu…

Czy ma Pani czas, aby wracać do wcześniejszych publikacji? Czy też kończy Pani pisać, zamyka rozdział i idzie dalej?
– Z uwagi na to, że część moich książek jest powiązana z poprzednimi, zawsze staram się do nich zaglądać, żeby nie popełnić żadnego błędu. Czasem nie wystarczy zajrzeć do jednej!

Co Panią najbardziej inspiruje?
– Chyba najbardziej opowieści o ludziach i ich losach. Często są tak niezwykłe i wydaje mi się wówczas niesprawiedliwe, żeby zginęły w niepamięci. Staram się więc walczyć z bezwzględnością czasu i ich ożywić. Sprawić, żeby znów byli młodzi. Żeby znów mogli kochać, popełniać błędy i żyć pełnią życia.

Z ankiet przeprowadzonych wcześniej wśród naszych czytelników wynika m.in. to, że po Pani powieści sięgają nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Cieszy się Pani z tego, że Pani opowieści trafiają również do mężczyzn?
– Kiedyś nie mówiło się o podziale czytelników na kobiety i mężczyzn. To jest jakiś znak czasów. Moi koledzy czytali „Anię z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery, ja czytałam książki o Winnetou i serię o Tomku Wilmowskim Alfreda Szklarskiego. Cieszę się, że w ogóle mam czytelników, a ich płeć nie odgrywa dla mnie żadnej roli. Im więcej ludzi potrafi się odnaleźć w moich powieściach, tym większa radość dla mnie.

Porusza Pani sporo wątków historycznych, a – jak wiadomo – mężczyźni lubią historię. Czy myśli Pani, że właśnie to przekonuje mężczyzn do sięgania po Pani książki?
– Nie wiem, czy zainteresowania historyczne są zależne od płci. Myślę, że są ludzie, których fascynują minione dzieje, inni zaś wolą teraźniejszość czy przyszłość. A dlaczego mężczyźni sięgają po moje książki? Może ich żony im je podsunęły, uznając, że to może być dla nich odpowiednia lektura? Pewnie im łatwiej wypożyczyć z biblioteki książkę z kobiecą okładką. Jakkolwiek by było, z całego serca dziękuję.

Powiedziała Pani kiedyś, że każda z bohaterek jest w pewnym sensie podobna do Pani. Jak dzisiaj – z perspektywy czasu – Pani na to patrzy i która z bohaterek dziś Panią najbardziej przypomina?
– Nie ma takiej jednej konkretnej postaci. Autor przenosi część swoich emocji czy doświadczeń na różnych bohaterów. Są oni od niego zależni, bo są wytworem jego wyobraźni. Zdarza się oczywiście czasem, że obdarza ich swoimi cechami charakteru, próbując sprawdzić, jak zachowają się w innych warunkach w zupełnie innym życiu.

Wiem, że jest Pani z tych nielicznych autorek, które po zakończeniu książki, zaczynają pisać już następną. 30 czerwca miała premierę książka „Po cudze pieniądze”. Nie sposób zapytać, nad czym teraz Pani będzie pracować. Wiem, że nowa powieść ma się rozgrywać współcześnie w Afryce Południowej. Zdradzi Pani coś więcej na ten temat, na temat bohaterów?
– Nielicznych autorek, serio? Ja piszę średnio jedną książkę rocznie. Obecnie autorki książek popularnych potrafią wydać pięć, a nawet sześć książek w roku! Premiera „Po cudze pieniądze” nieco się przesunęła i dało mi to możliwość wywiązania się z mojej obietnicy wobec wydawnictwa – mogłam w końcu napisać książkę świąteczną, o którą od dawna prosili. Premiera „Złodziejek świąt” już w listopadzie. Moja powieść „afrykańska” będzie musiała jeszcze trochę poczekać.

Patrząc na Panią, mam wrażenie, że jest Pani szczęśliwym człowiekiem. Czy ma Pani jeszcze jakieś marzenia do zrealizowania?
– Jeśli nie ma się żadnych marzeń, to pora umierać. Na ogół nie narzekam na moje samopoczucie. Często cieszą mnie drobiazgi i życie codzienne. Lubię być optymistką.

I na koniec: czy może Pani pozdrowić naszych czytelników i dodać coś od siebie.
– Serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytelników Przeglądu Dziennikarskiego. Zachęcam gorąco do czytania książek. Dzięki nim nigdy nie jesteśmy sami. Jest z nami nasza wyobraźnia.

Z Hanną Cygler rozmawiała: Justyna Borowiecka.

Poprzedni artykułPacyfizm
Następny artykułCzy Ziemia pomieści wszystkich ludzi?
Justyna Borowiecka
Justyna Borowiecka to redaktor, dziennikarz, fotograf, bloger, freelancer. Przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2007 r., gdzie przygotowywała relacje przedmeczowe ze spotkań Champions League i reprezentacji Polski. W 2008 r. trafiła do redakcji GKS Bełchatów, a w międzyczasie pracowała w innych mediach elektronicznych takich jak FutbolManiak, Łowimy talenty, Sports.net, Openmusic, Felietony i wiele innych. W 2008 r. rozpoczęła współpracę z portalem Wiadomosci24.pl, gdzie od listopada 2014 roku, pełniła funkcję redaktora. Obecnie piszę m.in. dla NaszeMiasto.pl. W 2012 r. pracowała również w Radiu Róża (polskie radio w Brukseli). W 2013 r. była korespondentem z małopolski w InfoTuba. Pisała także dla Interia360, PiłkaCV i Blasting News. Społecznie pomagała Fundacji Sportowej, gdzie promowała młode talenty piłkarskie. Ma na swoim koncie wiele cykli piłkarskich, te najbardziej popularne to: „Młodzi, zdolni i ambitni”, „Piłkarskie marzenia”, „Warto poznać”, „Chłopcy z Bundesligi” i „Futbolowo-ankietowo” i wiele innych. Od 2011 roku, przez kolejne cztery lata była nominowana w plebiscycie na Najlepszego Dziennikarza Obywatelskiego Roku, w którym zajmowała wysokie miejsce, mieszcząc się zawsze w dziesiątce najlepszych dziennikarzy (6, 4, 9 miejsce, w roku 2014 – zajęła II miejsce w kategorii „Fotoreportaż”). Z powodzeniem prowadzi blog https://usmiechsim.wordpress.com/, gdzie oprócz artykułów sportowo-muzycznych zamieszcza wykonane przez siebie fotografie. Autorka sześciu książek – „Od wywiadu do wywiadu” (luty 2011), „Fotografia – to jest to!” (sierpień 2011) „Chłopcy z Bundesligi” (luty 2012), „Niemcy – moja inspiracja!” (październik 2013), "Wywiad-owo" (luty 2015) i „21” (sierpień 2017). Umiejętnie łączy sport z muzyką i dziennikarstwo z fotografią.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here