Grzegorz Miecznikowski: politycy powinni zwracać uwagę na język, którego używają

0

Social media to nie tylko narzędzie komunikacji, ale także kształtowania postaw społecznych. Politycy szczególnie więc powinni zwracać uwagę na język. Stosowanie języka nienawiści daje przyzwolenie na to innym. Tak samo jest z kłamstwami czy manipulacją – mówi w rozmowie z Pawłem Rogalińskim Grzegorz Miecznikowski, specjalista od komunikacji, marketingu, optymalizacji sprzedaży i rozwoju biznesu.

 

Paweł Rogaliński: – Czy politycy anglojęzyczni rzeczywiście przodują na świecie w wykorzystaniu mediów społecznościowych? A może to tylko mit?

Grzegorz Miecznikowski: – Nie jest to mit. Polskiej polityce w mediach społecznościowych nadal brakuje konwersacyjnego charakteru. Politycy niechętnie dyskutują o sprawach bieżących, mniej chętnie gotowi są bronić swojego stanowiska w komentarzach, edukować wyborców lub opozycję – czyli robić wszystko, czego podstawą jest umiejętność rozmowy. Zamiast tego, w obliczu odmiennego zdania, często w ogóle nie odpowiadają na pytania – bez znaczenia, czy są one łatwe, trudne czy też prowokacyjne.

– Z jakich kanałów komunikacji korzystają politycy?

– Polscy politycy wykorzystują dokładnie te same kanały, których używają politycy zagraniczni. W pierwszej kolejności jest to więc Twitter, a w drugiej Facebook. Według Social Media Index przygotowanego przez Sentione niemal 50% dyskusji politycznych toczy się właśnie na Twitterze, zaś na Facebooku zaledwie 24%.

– To dość zaskakujące dane.

– Ale nie ma co się dziwić. Konsekwencją wpisów na Twitterze były wybuchy rewolucji, jak choćby te w Mołdawii i Tunezji, a ponadto miało miejsce kilka skandali z udziałem głów państw – w tym także Prezydenta USA – Donalda Trumpa. Portal zyskuje na sile jako jedno z głównych i wiarygodnych mediów informacyjnych. Bez Twittera nie ma dziś polityki, zarówno tej międzynarodowej jak i rodzimej. Informacje rozchodzą się tam błyskawicznie, a swoje profile posiadają prawie wszyscy politycy, partie oraz organizacje rządowe (od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów po byłych parlamentarzystów).

– Jakie atuty ma Twitter?

– Dzięki Twitterowi politycy mogą reagować na bieżące wydarzenia polityczne. Nie są przy tym narażeni na bezpośrednią krytykę i niekorzystne komentarze. Mniej oficjalna, swobodna forma przekazu daje im większe pole do wypowiadania się bez utraty najważniejszych walorów informacyjnych. Ale o ile rozumieją to politycy anglojęzyczni, o tyle o komunikację w obie strony, opartą na merytoryce i dyskusji, dużo trudniej nad Wisłą.

– Z czego to wynika?

– Ze strachu przed rozmową i wymianą opinii. To, co robimy w mediach społecznościowych, jest publiczne. Łatwo palnąć gafę, narazić się na śmieszność, przekroczyć granicę dobrego smaku albo zaniechać kulturę dyskusji w dość emocjonalnych wpisach. Dodatkowo większość polskich polityków to zazwyczaj ludzie z grupy wiekowej 50+, którzy są często zmuszani do aktywności w Internecie przez partyjnych dysydentów, świadomych potęgi Internetu. Ale robią to bez serca, nie potrafią odnaleźć się we współczesnym labiryncie mediów społecznościowych.

– Jest jakaś szansa na zmianę tego stanu?

– Zmiany przynosi nowe pokolenie polityków, takich jak Robert Biedroń, którzy „czują” media społecznościowe i wiedzą, że to najlepszy kanał nie tylko promocji, lecz także informowania wyborców o swoich działaniach. Ale nie tylko… Media społecznościowe to doskonałe miejsce taniego budowania świadomości własnej marki. Serwisy takie jak Twitter lub Instagram ułatwiają dotarcie do millenialsów. Social media to także świetne miejsce do nasłuchiwania nastrojów społecznych czy narzędzie mobilizacyjne wyborców, sympatyków do działania.

– Którzy liderzy, poza Barackiem Obamą, potrafili skutecznie wykorzystać media społecznościowe?

– Takim politykiem jest na pewno Donald Trump, który współpracował w czasie kampanii wyborczej z agencją Brada Parscala. Zespół zajmujący się kampanią obecnego prezydenta USA liczył ok. 100 osób – od copywriterów i specjalistów od reklam, poprzez moderatorów dyskusji, a skończywszy na web developerach i analitykach. Kampanię rozpoczęto ponad dwumilionową inwestycją w reklamę na Facebooku targetowanej precyzyjnie za pomocą „Lookalike Audiences”. Trump angażował też zwolenników za pomocą memów, fake newsów, wykorzystując potencjał nie tylko samych kanałów społecznościowych, ale przede wszystkim łatwowierność elektoratu.

– Może Pan podać przykład przeprowadzenia skutecznej kampanii social media?

– Dobrym przykładem może być kampania brytyjskiej Partii Pracy, która rok temu zmieniła całą strategię obecności w mediach społecznościowych. I mimo że Jeremy Corbyn nie został premierem, to wysiłek, który włożono w dostarczanie odpowiednich komunikatów do właściwych grup wyborców, był tytaniczny. I opłacalny, szczególnie, że kampania Corbyna zaowocowała większą liczbą mandatów dla Partii Pracy w Izbie Gmin i 40% poparciem.

– A przykład działania w mediach społecznościowych, które wpłynęło na zdobycie władzy?

– Jest to choćby zwieńczona sukcesem kampania Leo Varadkara – od 2017 lidera Fine Gael oraz taoiseach (premiera) Irlandii. Varadkar często powtarzał, że media społecznościowe to idealne narzędzie, żeby zbliżyć wyborców do rządu oraz zapewnić odpowiednią komunikację między różnymi grupami interesów. W czasie swojej kampanii używał #CampaignforLeo, wysyłał newslettery oraz wypuścił serie edukacyjnych i informacyjnych klipów wideo.

– To bardzo ciekawe podejście.

– Nie można też zapominać o Justinie Trudeau, premierze Kanady, który powinien być dla każdego polityka wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o wykorzystanie mediów społecznościowych, ale także otwartość i ogromną komunikatywność z różnymi grupami interesów – nieważne czy chodzi o naukowców, sportowców, społeczność LGBT czy mniejszości religijne.

– Dotychczas rozmawialiśmy głównie o Facebooku, Twitterze i Instagramie. Proszę mi powiedzieć dlaczego pomijamy w tej rozmowie Snapchata?

– W raporcie przygotowanym przez Burson-Marsteller w 2016 roku zaznaczono, że Snapchat należy obecnie do najszybciej rozwijających się platform społecznościowych, a prawie dwie trzecie jego użytkowników to internauci w wieku od 13 do 24 lat. Potencjał Snapchata zaczęli już dostrzegać politycy i szefowie międzynarodowych instytucji próbując dotrzeć za pomocą tego kanału komunikacji do przyszłych liderów opinii i przywódców politycznych.

– Powinni. Snapchat jest coraz bardziej popularny.

– Wzrost użytkowników Snapchata nie przyspieszył w pierwszym kwartale 2018 roku. Aplikacja społecznościowa, szczególnie popularna wśród nastolatków, liczyła średnio 191 mln aktywnych użytkowników dziennie w okresie od stycznia do marca 2018 r., to o zaledwie 4 miliony więcej w porównaniu do ostatniego kwartału 2017 roku, a każdego dnia pliki wideo w tej aplikacji są odtwarzane ponad 8 mld razy. Specyfika serwisu polega jednak m.in. na tym, że nie podaje on liczby obserwujących ani liczby odtworzeń samych snapów, które znikają z platformy po upływie 24 godzin.

– Znikające materiały to czasem bardzo dobra opcja dla polityków, którzy częstokroć nie chcą, by po latach ktoś przeglądał historię ich wpisów, cytował wypowiedzi sprzed lat i wypominał zmianę stanowiska w danej kwestii.

– To rzeczywiście dziwne, że politycy nie lubią Snapchata, bo niektóre funkcjonalności tego serwisu są im na rękę. Jest tak chociażby w przypadku braku możliwości publicznego komentowania bądź krytykowania stanowisk i profili innych użytkowników. Powinna być to ogromna zaleta w oczach polityków, gdyż dzięki tej funkcji serwis nie naraża na szwank wizerunku kandydatów.

– Wspomniał Pan, że potencjał Snapchata został już dostrzeżony przez niektórych polityków. Czy może Pan podać kilka przykładów?

– Badanie Burson-Marsteller wskazało, że w 2016 roku oficjalne profile na Snapchacie założyło dotąd 16 szefów państw i organizacji międzynarodowych. Zidentyfikowano konta czterech prezydentów, trzy konta rządowe, dwa – ministerstw spraw zagranicznych, jedno należące do ministra spraw zagranicznych oraz sześć założonych przez organizacje międzynarodowe. Są to: Rada Europejska – EUCouncil, rząd francuski – GouvernmentFR i prezydent Francji – François HollandeFR, prezydent Argentyny – MauricioMacri, rząd Irlandii – MerrionStreet, prezydent Irlandii Michael Higgins – PresidentIRL, StateDeptUSA, UKForeignOffice oraz WhiteHouse. Międzynarodowe organizacje aktywne na Snapchacie to np.: United-Nations i UNGeneva, UNICEF, Światowe Forum Ekonomiczne: weforum, Parlament Europejski: europarl oraz Europejska Agencja Kosmiczna: eurospaceagency.

– Czy są jakieś ewidentne minusy tego portalu, które mogą powodować stosunkowo małe zainteresowanie nim wśród polityków?

– Cóż, Snapchat jest wymagającym medium, które dzieje się tu i teraz i wymaga zrozumienia mediów społecznościowych oraz młodych odbiorców. Wielu polityków nie interesuje się też wyborcami, którzy nie są jeszcze pełnoletni i nie mogą głosować. Co jest błędem, jeśli chodzi o długotrwałe strategie komunikacji. Poza tym mamy już rok 2018 i wielu użytkowników Snapchata odeszło na Instagram i Messenger, które zaoferowały te same funkcje, co „portal z żółtym duszkiem”.

– Rozumiem. Proszę teraz odnieść się generalnie do wszystkich mediów społecznościowych – czy one zbliżają polityków do wyborców, czy raczej odwrotnie – skazują elektorat na otrzymywanie elektronicznej papki jednostronnych komunikatów, bez możliwości rozmowy face-to-face?

– Media społecznościowe niewątpliwie zbliżają polityków do wyborców. Niestety przy jednostronnym wypychaniu newsów i braku poprawnej komunikacji jesteśmy skazani na wyborczą papkę. Politycy, jak wszystkie osoby publiczne, mają też bezpośrednie przełożenie na postawy społeczne.

– Jak choćby?

– Ta aktywność polityków w mediach społecznościowych może mieć realny wpływ na rzeczywistość. Dobrą ilustracją takich działań może znów być Donald Trump i wypuszczane przez niego na Twitterze fake newsy, np. ten o Iranie, który wystrzelił rakiety przeciw Izraelowi, a który został zdementowany przez Fox News. Podam też przykład z polskiego podwórka – posty prawicowych polityków nawołujących do nienawiści albo mające ośmieszyć w bardzo złym stylu opozycję polityczną. Przykładem może być też zdjęcie płaczących Grzegorza Schetyny i Donalda Tuska, które pojawiło się na profilu facebookowym Patryka Jakiego po meczu mistrzostw świata, w którym Niemcy przegrały z Meksykiem 0:1. Zdjęcie opatrzone było komentarzem „Nasi przegrali z Meksykiem”. Zdjęcie pochodziło z pogrzebu Sebastiana Karpiniuka, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Zarówno forma przekazu jak i jego treść były nieodpowiednie i nielicujące z pełnioną przez Patryka Jakiego funkcją.

– To było rzeczywiście szokujące.

– Nie tylko to. Nie można przecież pominąć słynnych, pogardliwych i podsycających nienawiść wobec różnych grup społecznych wpisów posła PiS, Krystyny Pawłowicz.

– Posła? Może posłanki?

– Celowo nie odmieniam na formę żeńską, jako że jest to genderowe życzenie Pani Profesor.

– Rozumiem. Powracając do jej pogardliwych wpisów…

– Takim bez wątpienia był ten, w którym odniosła się do samobójstwa 14-letnia Kacpra, prześladowanego w szkole przez homofobicznych kolegów. Pojawiły się w jego następstwie liczne apele o zgłaszanie wpisu Facebookowi, ale też o zablokowanie samej posłanki. Sama poseł Krystyna Pawłowicz tłumaczyła potem, że jej wpis był spokojny, a stwierdziła w nim jedynie, że „ideologie lewackie demoralizują dzieci, propagują nienaturalne postawy i zachowania”.

– To już nawet wykracza poza kwestię komunikacji z elektoratem.

– Owszem. Social media to nie tylko narzędzie komunikacji, ale także kształtowania postaw społecznych. Politycy szczególnie więc powinni zwracać uwagę na język, którego używają i sposób, w jaki się wypowiadają – stosowanie języka nienawiści daje przyzwolenie na to innym. Tak samo jest z kłamstwami czy manipulacją.

– Jak z tym procederem walczyć?

– Na szczęście wszystko jest łatwo sprawdzić, sprostować… o ile oczywiście druga strona chce rozmawiać. A o to wśród polityków czasem ciężko.

– Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Rogaliński

Grzegorz Miecznikowski – CEO S Words Agency, ex-dziennikarz, a obecnie szkoleniowiec, bloger, specjalista od komunikacji, marketingu, optymalizacji sprzedaży i rozwoju biznesu. W 2015 roku uznany za jedną ze stu najbardziej inspirujących osób w polskiej branży interaktywnej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here