Elżbieta (Tunia) Gajewska-Gadzina – twórczyni polskiej szkoły fletu!

0

Razem z żoną uwielbiamy Tunię, z którą od lat (osiemdziesiątych ub. w.) przyjaźnimy się i pozostajemy w nieustannym kontakcie, nie opuszczając żadnego Jej koncertu, zwłaszcza gdy towarzyszy Kwartetowi Wilanowskiemu.

Poznaliśmy się w pracowni Jej Cioci, wspaniałej malarki – Bronisławy Wilimowskiej-Szlekys, na jednym z licznych wernisaży odbywających się w tej pracowni kilka razy w roku.

Podczas tamtych niezapomnianych spotkań z malarstwem Artystki (malarki Warszawy, jak słusznie określano Bronisławę Wilimowską), Tunia zwykle uwodziła zebranych swoim „czarodziejskim” fletem. (Często grywał z Nią na skrzypcach także Jej mąż – Tadeusz Gadzina, o którym już wcześniej na tych łamach pisałem).

Elżbieta – Tunia Gajewska pochodzi z rodziny reprezentującej bogate tradycje artystyczne (muzyczne, plastyczne i aktorskie, także naukowe), które w sposób bezpośredni wpłynęły na ukształtowanie się Jej tożsamości mentalnej i zawodowej oraz obdarzyły imperatywem podążania drogą zwróconą ku ideałom – zarówno w sztuce, jak i w życiu.

Zwierzyła mi się kiedyś, że za największą osobowość w rodzinie uznaje obok Bronisławy Wilimowskiej – swoją babcię Stano Gai, która była czystej krwi Gruzinką urodzoną w Sankt Petersburgu, a pochodzącą z zasłużonego dla Gruzji książęcego rodu Saakadze. Jej ojcem był książę Ivan Tarchan-Mouravi (Tarchaniszwili, 1846-1908) – światowej sławy fizjolog, profesor petersburskiej Cesarskiej Akademii Medyko-Chirurgicznej, którego studentem, a potem asystentem w tej uczelni był m.in Polak – Napoleon Cybulski (1854-1919) – późniejszy profesor i rektor (1904-5) Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Stano Gai miała szczęście uczyć się gry na fortepianie u legendarnego Antoniego Rubinsteina, a malarstwa u słynnego Ilji Riepina. Dzisiaj szanuję Ją przede wszystkim za to, iż trójkę swoich dzieci nauczyła języka polskiego i wychowała na polskich patriotów. Do Warszawy, już jako wdowa, przyjechała w sierpniu 1939 roku, gdzie przeżyła cały okres wojny i żyła do momentu odejścia w 1968 r.

Ojciec Tuni – Stefan JELITA Gajewski (junior) był pianistą i kompozytorem. I to On razem ze Stano Gai zdecydowali, że Tunia zostanie pianistką. Posłali Ją więc do szkoły muzycznej – PPSM im. K. Szymanowskiego w Warszawie – w 1952 roku.

Gry na fortepianie uczyła Ją pani Krystyna Zabieglińska, której talent pedagogiczny i osobowość obudziły w Tuni nie tylko miłość do muzyki, ale i zdolności pedagogiczne. Zdarzyło się nawet, że z powodu swej choroby przekazała młodej maturzystce pod opiekę na rok swoją klasę fortepianu!

Matka Tuni – Mieczysława (z d. Cichocka) – przez ponad 30 lat prowadziła dział realizacji wystaw w Galerii Narodowej „Zachęta” i była tam wysoko cenioną znawczynią sztuki i pracownicą.

Ważną osobą w życiu Tuni była także druga ciocia – Alicja Gajewska (ukochana siostra Bronisławy Wilimowskiej) – dobrze zapowiadająca się sopranistka (m.in. uczennica Ady Sari), która ćwiczyła z bratanicą grę na fortepianie i uczyła Ją języków obcych, francuskiego i włoskiego.

W połowie nauki w warszawskim Państwowym Liceum Muzycznym Tunia spotkała (moim zdaniem –„na szczęście” dla Jej kariery) prof. Feliksa Rybickiego, który pilnie poszukiwał „fletu” do szkolnej orkiestry. I postanowił …uczynić z Tuni flecistkę!

Zapytał Ją po prostu, czy nie zechciałaby spróbować gry na tym instrumencie, zamiast na skrzypcach, które były wtedy jej instrumentem dodatkowym. Od tego momentu Tunia – ale już w klasie fletu – kontynuowała studia w PWSM w Warszawie u doc. Henryka Bartnikowskiego; ukończyła je z wyróżnieniem w roku 1969. (W trakcie studiów pozostawała pod wpływem dwóch wielkich osobowości – skrzypków prof. Tadeusza Wrońskiego oraz prof. Zenona Bąkowskiego). Ci dwaj mistrzowie – o czym często z dumą podkreśla – w decydującym stopniu wpłynęli na rozbudzenie Jej wyobraźni muzycznej i „świadomości gry”.

Swój talent doskonaliła następnie na studiach podyplomowych w Paryżu, które ostatecznie ukształtowały Jej właściwe wyobrażenie – estetyczne i techniczne – o istocie gry na flecie.

(Przez słowo „właściwe” Artystka – jak mi wytłumaczyła – rozumie założenia estetyczne francuskiej szkoły gry fletowej wykorzystującej najpełniej pod względem barwy i ekspresji możliwości instrumentu, w porównaniu ze szkołą niemiecką, pod wpływem której długo znajdowała się Polska i wiele krajów Europy do lat siedemdziesiątych minionego stulecia).

W każdym razie Jej osobisty wkład w dążenie do stworzenia w Polsce nowoczesnej szkoły gry fletowej, powstałej na bazie szkoły francuskiej, jest nie do przecenienia. Chodziło Jej zawsze o to, aby tworzona przez Nią „polska szkoła fletu” była porównywalna z jakością wymaganą w najbardziej liczących się „ośrodkach fletowych” na świecie. Jest to niewątpliwie Jej WIELKI OSOBISTY SUKCES.

W Paryżu Tunia pracowała pod kierunkiem najwybitniejszych wirtuozów drugiej połowy XX wieku: Jean-Pierre`a Rampal’a oraz Alain’a Marion’a, którzy przekazali Jej podstawy francuskiej estetyki i techniki gry.

Jej mistrzem i nauczycielem był też poznany podczas pierwszego tournée po Czechosłowacji, charyzmatyczny węgierski wirtuoz Geza Novak – legendarny pierwszy flecista Filharmonii Czeskiej w Pradze – który był dla Tuni niedoścignionym mistrzem interpretacji, z którym przez ponad 20 lat (aż do Jego śmierci w 1992 roku) konsultowała niemal cały zakres swojego repertuaru.

Swoich trzech Mistrzów uhonorowała po latach, poświęcając ich pamięci SPECJALNY koncert w Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina! Walnie przyczyniła się do nadania tytułu doctor honoris causa UMFC Jean-Pierre Rampalowi w 1993 roku.

Działalność koncertową Artystka rozpoczęła w 1972 roku, szybko zdobywając sobie przychylność publiczności i niemałą popularność, a także zainteresowanie kompozytorów piszących dla Niej swoje utwory.

W ten sposób powstało blisko trzydzieści kompozycji wybitnych polskich i zagranicznych twórców m.in.: Andrzeja Kurylewicza, Włodzimierza Kotońskiego, Henryka Czyża, Joachima Olkuśnika, Władysława Słowińskiego, Piotra Mossa, Krzysztofa Meyera, Sławomira Czarneckiego, Akiry Matsudairy, Seung-Sun Lee, które na stałe znalazły się w repertuarze Artystki.

Równolegle z koncertowaniem Artystka zajęła się też dydaktyką, dużo pisała o flecie. Np. w „Twoja Muza nr 4” ukazał się znamienny artykuł Jej autorstwa pt. „Rewolucja fletowa”, a dotyczył narodzin i ewolucji nowoczesnej szkoły gry fletowej w Polsce.

W 1989 roku Elżbieta Gajewska – co pragnę podkreślić – sformułowała NAUKOWO w swej pracy (w ramach specjalizacji II stopnia) zasadnicze problemy nauczania gry fletowej w Polsce.

W tamtym okresie proces nauczania był utrudniony przez dotkliwy brak dobrej jakości instrumentów, materiałów nutowych, nagrań z zakresu literatury fletowej, a przede wszystkim przez brak koncertów w wykonaniu mistrzów gry na flecie.

Dlatego też każdy wyjazd na koncerty czy konkursy za granicą był dla Niej możliwością zdobycia nagrań płytowych czołowych wirtuozów, aby potem inspirować nimi młodzież i wskazywać jej kierunek pracy w doskonaleniu gry.

Wysiłek dydaktyczny Elżbiety Gajewskiej, będący pracą od podstaw w środowisku muzycznym Warszawy, miał wsparcie wybitnych flecistów Akademii Muzycznych w Krakowie (prof. Barbara Świątek-Żelazna), w Łodzi (prof. Antoni Wierzbiński) i we Wrocławiu (prof. Jerzy Mrozik) – późniejszych rektorów tych uczelni.

Z czasem grono zwolenników szkoły francuskiej, a zarazem pionierów idei nowoczesnej gry fletowej w Polsce, poszerzało się. Wierną i konsekwentną partnerką w pracy Elżbiety Gajewskiej w uczelni warszawskiej była, na przestrzeni wielu lat, znakomita flecistka prof. Elżbieta Dastych-Szwarc.

Stworzenie podstaw skutecznej dydaktyki, popularyzowanie fletu, jako instrumentu koncertującego oraz pomnażanie zarówno wykonawców jak i odbiorców sztuki gry fletowej przyniosły Artystce – po dwudziestu kilku latach wspólnej pracy z innymi – pierwszy wielki sukces, którym było „pojawienie się” na muzycznej mapie Polski – I Międzynarodowego Konkursu Fletowego w Krakowie w 1999 roku. Do tej pory odbyło się już jego 7 edycji, w których Elżbieta Gajewska pełniła rolę jurora.

Warto podkreślić, że w każdym z tych konkursów Polacy byli nagradzani i zostawali finalistami, a polska „szkoła fletowa” stawała się rozpoznawalna w całej Europie. Do tego sukcesu przyczyniły się również, stymulujące rozwój instrumentalny młodych flecistów, konkursy ogólnokrajowe we Włoszakowicach i we Wrocławiu oraz w Warszawie. W latach 2001 i 2004 Elżbieta Gajewska – będąca wtedy prezesem Stowarzyszenia Flecistów Polskich – była ich bezpośrednim organizatorem.

Artystka – jako solistka – była też często proszona o prowadzenie kursów fletowych zagranicą m.in w Brazylii i Kanadzie. W Brazylii w drugiej połowie lat siedemdziesiątych odbywały się słynne festiwale muzyczne w Curytybie. Zdarzyło się wtedy, że Elżbieta Gajewska wraz z wszystkimi członkami Kwartetu Wilanów, po trzykrotnym uczestnictwie w tych imprezach, dostała propozycję kontraktów i pozostania w Brazylii!

Tej oferty – jak się dowiedziałem – zarówno ona, jak i członkowie Kwartetu Wilanowskiego – nie przyjęli. W tym samym czasie także Kanada proponowała im niezwykle atrakcyjne miesięczne kontrakty (latem 1987,1988,1989 i 1990) w Quebecu i udział w koncertach słynnego do dziś Festivalu de Lanaudiere w Joliette.

W latach dziewięćdziesiątych Elżbieta Gajewska wraz z prof. Barbarą Halską i Tadeuszem Gadziną prowadzili letnie kursy w Bretanii we Francji (w Plerin sur Mer). Od roku 1996 Artystka związała się (niezwykle emocjonalnie) ze studentami w Korei Południowej; współpraca ta trwa do dziś! (Tu ciekawostka – Koreańczyków – Artystka – zalicza do grupy najbardziej muzykalnych ludzi na świecie!).

W każdym razie świadomość przekazania prawdziwie profesjonalnych podstaw nowoczesnej gry fletowej ponad pięćdziesięciu studentom koreańskim oraz doprowadzenie do dyplomów magisterskich ponad sześćdziesięciu studentów polskich – przepełnia dziś Artystkę wielką radością i satysfakcją! Działalność naukowa i koncertowa Elżbiety Gajewskiej zawsze wynikała z wielkiej miłości do muzyki i pasji do gry na flecie, ale też z ogromnej determinacji w dążeniu do osiągnięcia postawionych sobie celów! (Za to szczerze podziwiam Ją od lat).

I też za to, że będąc wielką Artystką, jest osobą niezwykle życzliwą, przyjazną i uczynną!

Po ukończeniu studiów w PWSM koncertowała także w Bayreuth w Niemczech, grając na Festiwalu Młodzieżowym Konzertstueck na flet z akompaniamentem orkiestry Siegfrida Wagnera (potomka Richarda Wagnera). W roku 1969 miała debiut polski w Filharmonii Rzeszowskiej Koncertem G-dur Mozarta pod dyrekcją Jana Jackowicza. Koncertowała w większości krajów Europy, w Ameryce Południowej i Północnej oraz w Azji!

W Jej niezwykle bogatym repertuarze (od baroku po awangardę) zawsze są „obecni” współcześni kompozytorzy polscy, zarówno nieżyjący już „klasycy” fletowej literatury XX wieku (Tadeusz Szeligowski, Bolesław Woytowicz, Constantin Regamey, Piotr Perkowski, Włodzimierz Kotoński, Antoni Szałowski, Adam Świerzyński, Andrzej Kurylewicz), jak i ci nadal aktywni i tworzący (m. in. Piotr Moss, Krzysztof Meyer, Władysław Słowiński, Marta Ptaszyńska, Benedykt Konowalski, Andrzej Dutkiewicz czy Edward Sielicki). Artystka nieustannie podkreśla, iż polscy kompozytorzy byli dla Niej zawsze ważni, przeżywała z Nimi wspólne emocje podczas wszystkich prawykonań i nagrań ich utworów.

Dziś Elżbieta Gajewska – Gadzina jest niewątpliwie wielką damą polskiego i światowego fletu! Z ogromnym i niekwestionowanym dorobkiem w skarbnicy polskiej kultury muzycznej.

Doświadczenie, które zdobyła jako solistka, kameralistka, a także muzyk orkiestrowy, dały Jej – podkreśla skromnie – prawo do „kierowania” młodzieżą, dzięki której zrozumiała, jak wiele jej zawdzięcza. Dlatego też niech nikogo nie dziwi, że bardzo często chwali się swymi podopiecznymi, tak jak często wspomina też własnych nauczycieli, rodziców i przodków.

Jako profesor prowadziła liczne kursy „master-classes” ze studentami wielu uczelni zagranicznych, m.in. w Rennes, Oslo, Bernie, Wenecji, Mińsku Białoruskim, w Calgary i Joliette!

Ale szczególnie jest dumna ze swego pochodzenia i swojego kraju – POLSKI!

I jeszcze jedno: nie wiem, czy w ogóle potrafiłaby o kimś powiedzieć coś niestosownego, a tym bardziej krytykować konkurentów. Nigdy nie zauważyłem, aby była zazdrosna o ich sukcesy! Jakże to piękna i niezwykła cecha.

Jej nieprzerwany związek z Uczelnią trwa do dziś, a przecież minęło już wiele lat, gdy weszła do niej po raz pierwszy w roku 1965. Wtedy Jej SCHOLA (dziś: Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina) nosiła jeszcze nazwę Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej. Tytuł profesora zwyczajnego, dr hab. sztuk muzycznych, otrzymała w roku 1992, a wręczał jej go sam Lech Wałęsa, ówczesny prezydent RP.

Od roku 2015, w związku z przejściem na emeryturę, pracuje na uczelni „na godzinach”.

I przyznam, że ze smutkiem przyjąłem wiadomość, iż rok 2020 zapowiada jako OSTATNI w pracy pedagogicznej. (Tuniu Szanowna – nie wierzę!). Na szczęście KONCERTOWAĆ ZAMIERZA DALEJ!

Życzę Jej wciąż wielkiej formy instrumentalnej, godnej najwyższego podziwu i uznania. Z pewnością będzie też nadal jurorem wielu konkursów fletowych i prowadzić mistrzowskie kursy dla flecistów, oceniać dorobek młodych instrumentalistów i pedagogów, oceniając ich prace doktorskie i habilitacyjne.

Co jeszcze można do tego wszystkiego dodać? Może to, że Jej w pełni świadomy wybór drogi życiowej przyniósł oczekiwane rezultaty, zobowiązujące jednakże do nieustannego ich pomnażania.

Swego męża Tadeusza Gadzinę, szefa Kwartetu Wilanowskiego, także profesora Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, poznała w 1965 roku i od tego czasu są bardzo kochającym się i wzajemnie szanującym małżeństwem, a przede wszystkim parą artystów inspirujących się nawzajem i wspierających w pracy – w poszukiwaniu ideału piękna w muzyce.

Tuniu Kochana; życzymy Ci (ja, moja żona, także nasze dzieci) utrzymania jak najdłużej kondycji muzycznej oraz radości życia i oczywiście zdrowia; również tego specyficznego poczucia humoru i witalności, którą obdarzasz przyjaciół i znajomych.

Bądź dumna ze swych osiągnięć i dokonań!

ZASŁUŻYŁAŚ NA WIELKI PODZIW, WDZIĘCZNOŚĆ I PODZIĘKOWANIE!

Poprzedni artykułNiepokoje w Stanach Zjednoczonych
Następny artykułDwie struny, a jeden ton… Maria Janina Okoń i Longin Jan Okoń
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here