Autorka na jednym z licznych spotkań towarzyskich (na jakie z żoną chodzimy), nieznana nam wcześniej poetka – czytała m.in. swoje niepublikowane dotąd nigdzie w oficjalnych wydawnictwach wiersze. Bardzo spodobały nam się, więc postanowiłem Ją zarekomendować i publicznie przedstawić. Oto jeden z utworów będący patriotyczną rozmową poetki z wnuczką:
Babcia z wnuczką o Powstaniu
– Co dziadziuś wywiesił? – pyta Zuza mała.
– Naszą polską flagę, będzie łopotała.
– Dlaczego?
– Bo święto, kolejna rocznica.
– I będą prezenty ? – dalej Zuza pyta?
– Nie będzie. Inaczej będziemy świętować.
– A kto autobusy tak udekorował?
– Myślę, że kierowcy – odpowiadam rada.
– A pocztę, aptekę…? – znów pytanie pada.
– Jak Ci to wyjaśnić: mieszkamy w Warszawie,
A przed wielu laty było tu powstanie.
– W sierpnia czas upalny wojna się toczyła.
– Czy ty babciu, może też tutaj walczyłaś?
– Nie było mnie wtedy jeszcze na świecie.
– Od kogo wiesz o tym? Czytałaś w gazecie?
– Od mamy, od taty, a później ze szkoły.
– Wiedza o powstaniu nie wychodzi z mody.
– A tatuś twój walczył? – Tak w kieleckich lasach.
– Szedł wspierać powstańców, lecz musiał zawracać,
Bo walki ustały, miasto się poddało.
Zapłakane, smutne, w gruzach się ostało.
– Smutne, czyli takie, jak niebo bez słońca.
– Podobnie, podobnie… Chociaż nie do końca.
– Czy tatuś dziadziusia, brał udział w powstaniu?
– Bez broni, a później cierpiał na wygnaniu.
– Pamiętasz, był jakiś powstaniec w rodzinie?
– Tak, wujek Tadeusz z bohaterstwa słynie,
Bowiem, jako chłopiec, odważnie, z honorem
W harcerskim mundurku stał w miasta obronie.
I wuj Jan, cioteczny brat dziadka Andrzeja,
Którego w kanały rzuciła nadzieja
na wolność prawdziwą i życie w pokoju.
Choć powstanie padło, nie żałował znoju.
– I ktoś jeszcze babciu?
– Tak pradziadek Ewy,
– który w „Miotle” walczył u boku „Torpedy”.
– Czy to był twój wujek?
– Stryj – brat mego taty.
Franek miał na imię i był już żonaty.
Żona jego, Maria, miała ksywę „Mała”
I jako łączniczka w podziemiu działała.
– Dziś stolica kwitnie, cieszy się pokojem
I niechaj już nigdy nie doświadczy wojen.
A pamięć o tamtej, walczącej Warszawie
Aż do końca świata w sercach nam zostanie.
Dlatego te flagi i nasza przed domem,
A jutro pod pomnik pójdziemy z pokłonem.
– Rozumiem, rozumiem… Kocham tę Warszawę!
Jak ciebie i dziadka, i tatę i mamę.
***
Cóż do tych strof dodać? Łza sama pojawia się w oku! Oby w każdym polskim domu, w kraju i na obczyźnie czytano wnukom (i dzieciom, i dorosłym) TAKIE SŁOWA – patriotyczne, o czynie, który na zawsze w naszej historii pozostanie! I dlatego postanowiłem, że napiszę o tej poetce i zarekomenduję Ją PT Czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego”.
Z zawodu jest lekarką-internistką. W liceum omal nie wyleciała ze szkoły za pytanie o Katyń. W Warszawie mieszka od 1975 r. Ma wnuki: Zuzę i Bartosza; w młodości uprawiała lekkoatletykę i uwielbiała Wyścig Pokoju. Świetnie gra w brydża. Dziś ma 73 lata (bez jakiegokolwiek orderu i rozgłosu; jest zwykłym, niezwykle skromnym człowiekiem). Tym bardziej postanowiłem Ją zarekomendować z nadzieją, że nie będzie pisała dalej tylko do szuflady.
I jeszcze wiersze autorki „Święto Niepodległości” i fragment „Milusin” z Jej tomiku, wydanego przez nią samą.
Święto Niepodległości
– Co za uroczystość? Patrz, za flagą flaga!
O naszej, babuniu, pewnie zapomniałaś.
– Dziadek nią się zajmie, na pewno pamięta,
bez flagi przed domem nie byłoby święta.
– A jakie to święto?
– Wielkie, Narodowe.
Pamiętasz Marszałka, przepędził niewolę
i naród przez lata zaborem tłamszony
był wreszcie u siebie, czuł się wyzwolonym,
czyli niepodległym. Tak święto się rodzi,
które każdy Polak godnie dziś obchodzi.
– I dlatego dzieci robią kotyliony?
– To pomysł prezydenta oraz jego żony.
– Dziadek o tym właśnie czytał mi w gazecie.
– Świetna inicjatywa, pierwsza taka w świecie.
I zobaczysz, Zuziu, wszystkim się spodoba,
bo kotylion w klapie to piękna ozdoba.
– Czyli mamy teraz na kokardę modę?
– W narodowych brawach, białej i czerwonej!
Milusin (fragment)
– Odwiedzimy babciu, ten dworek Milusin?
Kiedyś obiecałaś, więc pójść ze mną musisz.
Pamiętam, pamiętam i dotrzymam słowa,
lecz trzeba poczekać, brzydka jest pogoda,
deszczyk dzisiaj pada, spacer się nie uda.
– A jutro?
– Być może powiedzie się próba.
Podsłuchało słonko i od rana świeci,
radosne promienie wysyła do dzieci,
Zuzia się uśmiecha, czeka ją przygoda.
…
– To małe muzeum jest początkiem dzieła.
W tych ścianach mieszkała Piłsudskich rodzina:
Józef, Aleksandra, Wanda i Jadwiga.
…
– Krótko, przez trzy lata żyła tu spokojnie.
Marszałek mógł wreszcie zapomnieć o wojnie.
Otoczony troską oddanych ułanów
i życzliwych ludzi
dziś powiemy – fanów,
…
– Popatrzcie: tu mundur, jego okulary,
buława Marszałka i eksponat znany,
to słynna szabelka, noszą ją ułani.
…
– A gdzie jest Kasztanka?
– Jaś stawia pytanie.
– Odeszła z Marszałkiem,
w pamięci zostanie.
—
Zofia Tyszkiewicz, Wiersze wybrane (Patriotyczne rozmowy z wnuczką; Moja mała ojczyzna; Mamo, tato!; Panie tu jestem…), tomik ten (stron 80) autorka wydała własnym sumptem i zadedykowała „Wnukom, Zuzi i Bartoszowi, w roku obchodów stulecia odzyskania niepodległości Polski”; bardzo piękny wystrój książki zaprojektowała Teresa Ojdana (www.pagegraph.pl), a druk wykonała www.vespa.pl; adres mailowy do poetki znany jest redakcji PD.






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)




