Wojna cywilizacji

10

 Wszyscy przeceniliśmy globalizację i idącą tuż za nią westernizację świata. Wschód nie zaakceptował naszych wzorców i stylu życia. Dostosował je jedynie do własnych potrzeb, by teraz użyć ich przeciwko nam – krajom Zachodu. Wojna cywilizacji zbliża się więc nieuchronnie… Czy nastąpi ona w ciągu kolejnych 100 lat? Niewykluczone.

  White house

Tuż po upadku Związku Radzieckiego łudzono się, że demokracja raz na zawsze wygrała ze wschodnimi reżimami. Wszelkie nadzieje politologów związane z tryumfem liberalizmu nad autokracją spełzły jednak na niczym, gdy spostrzeżono, że komunistyczne Chiny znakomicie dostosowały się do światowej gospodarki wolnorynkowej. W tym samym czasie Stany Zjednoczone – najdoskonalsze jak dotąd „dziecko” starej „matki” Europy – zaczęły powoli zatracać status jedynego globalnego supermocarstwa na rzecz nowych, wyłaniających się potęg. Natomiast sam Stary Kontynent nie jest jeszcze na siłach, by odzyskać choć część z dawnej dominacji nad światem.


Wschód daje nam w kość

Mimo, że bipolarny obraz zimnej wojny jest już dawno za nami, dziś po raz kolejny jesteśmy świadkami rosnącego napięcia, tyle, że nie na dwóch, a na wielu biegunach. Ponownie wyłaniają się supermocarstwa chcące rywalizować ze sobą. Nie tworzą jednak bloków państw, a działają na własną rękę. Bez namysłu, tuż obok USA i Chin można wymienić nowe, wschodzące potęgi: Indie, Brazylię, Japonię, Rosję i kraje arabskie. Szczyptę dawnej świetności może też odzyskać Turcja, która będzie się jednak liczyła wyłącznie w swoim regionie.

Poczynając od Państwa Środka, w tym przypadku mamy do czynienia z niezwykłym przeobrażeniem podzielonego niegdyś między okupantów biednego, poddańczego kraju w silne militarnie i gospodarczo supermocarstwo. Dla przykładu, chińskie banki nie tylko wyprzedziły już swoją konkurencję z USA, Szwajcarii i Japonii, ale prowadzą też dynamiczną ekspansję na nowych rynkach. Pekin, dążąc do zdetronizowania dolara jako międzynarodowej waluty i wprowadzenia na to miejsce rodzimego juana, po raz pierwszy we wrześniu 2009 roku udostępnił do sprzedaży obligacje skarbowe w wysokości 6 miliardów juanów. Fakt, że państwo to jest największym eksporterem na świecie jest jedynie przypieczętowaniem powagi powyższych słów.

Polityka ChRL jest równie ambitna. Po indoktrynacji własnego społeczeństwa poprzez założenie na tamtejszy Internet „wielkiej zapory sieciowej”, mającej ocenzurować treści nieprzychylne monopartyjnemu systemowi, komunistyczny aparat władzy zwiększył nakłady finansowe na armię. Oczywiście to wciąż za mało, biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone, pomimo obecnego zadłużenia, rokrocznie wydają na sektor wojskowy nieporównywalnie większą kwotę. Wzrastająca siła Chin powoduje jednak zmianę w bilateralnych relacjach – Barack Obama jako jedyny prezydent USA od 1991 roku nie spotkał się z odwiedzającym Waszyngton Dalajlamą XIV. To znaczna zmiana w porównaniu z Bushem, który publicznie, z wielkimi honorami odznaczył tybetańskiego przywódcę Medalem Wolności.


Nie taki diabeł straszny…

Mimo, iż niekwestionowany autorytet w dziedzinie politologii Samuel Huntington zapowiedział nadchodzący „zmierzch potęgi Zachodu”, nie powinniśmy zapominać o słabych stronach Chin. Dwie najpoważniejsze to nieodzowne transformacje: polityczna i gospodarcza, które mogą zająć nie tylko lata, ale i całe dekady. Wszyscy inni kandydaci na przyszłe potęgi również mają jeszcze sporo do zrobienia. I wbrew temu, że inny znany politolog Robert Kagan uważa Rosję na przyszłe supermocarstwo, wielki niedźwiedź musi wpierw uporać się z poważnymi problemami wewnętrznymi, by myśleć o poszerzaniu strefy wpływów. Przypadek Indii i krajów arabskich jest podobny – niewiele potrzeba do ich wykolejenia się z zawiłej drogi do osiągnięcia statusu potęgi.

Kolejne problemy Wschodu związane są z antagonizmem dwóch państw chińskich: oficjalnie uznawanej Chińskiej Republiki Ludowej oraz nie uznawanej, acz niepodległej Republiki Chińskiej (znanej pod nazwą Tajwan). Obie strony wysuwają roszczenia wobec swoich terytoriów i jakakolwiek zmiana na arenie międzynarodowej mogłaby wywołać wojnę domową. Scenariusz jest tym bardziej realistyczny, że władze ChRL są od dawna znienawidzonym wrogiem swoich dwóch autonomicznych prowincji: Tybetu oraz Sinkiang (ich łączne terytorium stanowi ponad 30% powierzchni kraju). Nieustanne zamieszki na tych terenach to utrapienie komunistycznego reżimu.

Trzeci z kolei wybitny politolog z USA George Friedman uznał, że Huntington i Kagan są w błędzie, bo państwa takie jak Chiny czy Indie nie zagrożą naszej cywilizacji. Era dominacji Stanów ma dopiero się zacząć i to przy pomocy… Polski! Kraj nad Wisłą, dzięki silnemu wsparciu USA i swoim szerokim wpływom w państwach ościennych, ma stać się największą europejską potęgą i to tu mają zapadać najważniejsze decyzje dla całego regionu. Równie wpływowa ma być Turcja. Sądząc jednak po ostatnich decyzjach zza Atlantyku wątpliwe jest, aby teoria Friedmana się spełniła. Dla niejednej osoby może się więc wydawać zbyt optymistyczna, by mogła być realna.


Dwa światy

Dywagacje politologów na temat XXI wieku są ze sobą sprzeczne, co jednak nie oznacza, że układ sił na arenie międzynarodowej pozostaje niezmienny. Powagę niekorzystnych przemian podkreśla fakt utworzenia klubu państw BRIC (Brazylii, Rosji, Indii i Chin) oraz ścisła współpraca tej czwórki. W obliczu podkopywania swojej pozycji, kraje Zachodu muszą podjąć się trzech istotnych zadań. Po pierwsze: Stany Zjednoczone powinny wesprzeć finansowo i politycznie Unię Europejską – jej strategicznego sojusznika. Druga ważna kwestia to jak najszybsze przyjęcie Turcji do grona WE. I trzecia – położenie realnego nacisku na przestrzeganie praw człowieka w krajach Wschodu, nawet kosztem tamtejszych autokracji. Zabiegi te nie tylko wzmocnią naszą cywilizację, ale zapewnią też lepszą przyszłość ludzkości na całym globie. Na co więc czekamy?

__________________________
POLISH ZONE, 12.2009, s. 10-11.
http://www.polishzone.co.uk/uploaded/PZ25.pdf

10 KOMENTARZE

  1. Moim skromnym zdaniem nie bedzie to wojna miedzy wschodem czy zachodem, slowo „wojna” tez nie okresla tego co nadejdzie. Zacznie sie ksztaltowac nowa cywilizacja, ktora pokaze swiatu co jest celem naszego istnienia i naznaczy droge ktora CZLOWIEK bedzie podazac. Nie bedzie w niej miejsca na sztuczne podzialy, bedzie to spolecznosc calej planety. Bo choc kazdy z Nas, rozny jest … to jednak jestesmy caloscia. To wlasnie zaczyna sie juz dziac. Nowa swiadomosc i otwartosc zaczyna zataczac coraz wieksze kregi. Tak wlasnie powinnismy tu na Ziemi wspolistniec ze wszystkim co Nas otacza.

    Pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego w 2010 roku, Kristoff Greenwood

  2. ja tam Polski nie uważam 'za zachód' 🙂 i denerwuje mnie podejście niemalże czczenia USA i podniecania się nim. Stany wystarczająco się 'zareklamowały' sprawą tarczy i nie tylko tym. 

  3. Generalnie zgadzam się z Kristoff'em,to nie będzie wojna,to będzie ostra rywalizacja.Uważam , że niedocenianie Rosji,pozostawienie Jej w izolacji od zachodu może zemścić się bardzo szybko.Właśnie Rosja poprzez swoje przyszłe, nieprzewidywalne sojusze militarne bądż ekonomiczne zachwiać może porządkiem świata.Słabość UE(militarna i polityczna,uzależnianie się od rosyjskich paliw),słabość USA(Obama to nie Reagan ,czy choćby Bush )wręcz zachęcają Rosję do marzeń o dominacji.I tylko chiński pragmatyzm oraz konieczność odzyskania zainwestowanych w eksport juanów trzyma to w ryzach.A gdy oni zaczną patrzeć na Rosję jak na partnera a nie rywala….żegnaj świecie nasz.Ameryka płd.nigdy nie stanie się równoprawnym graczem,z arabskim terroryzmem też w końcu sobie poradzimy.Karty rozdawać będzie Azja(Rosja to też przede wszystkim Azja )….mimo wszystko DO SIEGO ROKU. 

  4. Warto chyba zwrócić uwagę na nieco inny punkt widzenia. Do Czasów nowożytnych Chiny i Indie odpowiedzialne były za połowę produkcji światowej. Zmieniła to dominacja krajów europejskich, przede wszystkim niezwykły wzrost znaczenia Anglii… Można więc powiedzieć, że zarówno Indie jak i Chiny odzyskują pozycję jaką miały przez większość spisanej historii. W chwili obecnej połowa ludności świata przypada na Azję, same Indie i Chiny odpowiedzialne są za 1/3 populacji… czy w takiej sytuacji można się dziwić, że środek ciężkości przesuwa się w tamtym kierunku? Globalizacja i wymiana informacji zacierają różnice jakie niegdyś wymuszała odległość i izolacja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here