Wielokulturowa Irlandia

0
Fot. Istvan Takacs

Miałem przyjemność przebywać w dniach 18-21 sierpnia b.r. w Irlandii jako muzyk, zaproszony przez indyjską piosenkarkę Sravanti Mazumdar jako jej akompaniator i współwykonawca jej koncertu. Miałem także okazję obejrzeć sławny spektakl „Riverdance”. Była to już moja trzecia wizyta w Irlandii, bazując więc na tym chciałbym podzielić się pewnymi spostrzeżeniami na temat tego kraju – oczywiście nie pretendując do formułowania daleko idących tez.

Koncert, w którym wziąłem udział (a który odbył się w Dublinie) był dużą, kilkugodzinną imprezą, w trakcie której wystąpili liczni wykonawcy pochodzenia indyjskiego i pakistańskiego, mieszkający w Dublinie i okolicy. Podczas oficjalnego rozpoczęcia zabrali głos ważni przedstawiciele kultury i ruchów duchowych związanych z Indiami, jak Dr. Hemant Kumar, wiceprezydent VHCCI i Ambasador Pokoju czy Swami Purnananda – dyrektor Eire Vedanta Society.

Chciałbym wymienić wykonawców: Bagmi Jaysingh (taniec Mangalacharan), Saoly Dasgupta (pieśni Rabindranatha Tagore), Soumi Sil (Rabindra Sangeet Dance), zespół w składzie: Sanghamitra Sanyal (śpiew), Jason (keyboard), Rishi Sharma (tabla) który wykonał pieśni z Bengalu oraz sufickie; po nich obejrzeliśmy taniec nowoczesny w wykonaniu tancerki o nazwisku Neha Bisht. „Gwoździem programu” był występ Sravanti Mazumdar, sławnej piosenkarki indyjskiej, z którą mam zaszczyt współpracować od pewnego czasu. Sravanti wykonała kilka piosenek ze swego repertuaru (w tym wielki przebój „Aay Khuku Aay”), bengalską wersję piosenki „Besame mucho” oraz kilka mantr z moim udziałem jako gitarzysty i wokalisty. Zagrałem również na sitarze i bansuri (flet indyjski), wykonałem także jedną z moich kompozycji instrumentalnych.

Impreza została zorganizowana przez stowarzyszenie muzyczne „Sur-Sargam Musical Society”, kierowane przez p. Debaprasada Hardara, który pochodzi z Bengalu, a mieszka od lat w Irlandii. Stowarzyszenie ma na celu propagowanie muzyki, zwłaszcza indyjskiej i irlandzkiej. W moim odczuciu impreza została profesjonalnie zorganizowana i zrealizowana; jedynym mankamentem była stosunkowo niewielka publiczność, związana głównie z faktem, iż impreza odbyła się (z ważnych powodów) w poniedziałek. A jak wiadomo, nie jest to najszczęśliwszy dzień na imprezy kulturalne… W każdym razie wydarzenie to z pewnością było warte uznania.

„Riverdance” to spektakl taneczno-muzyczny. Po raz pierwszy wykonano go 30.04.1994 roku podczas Konkursu Eurowizji w Dublinie, spotkał się on ze znakomitym przyjęciem. Następnie rozbudowano go, a 9.02.1995 r. wykonano po raz pierwszy pełnometrażowe przedstawienie w teatrze „The Point” w stolicy Irlandii. W składzie zespołu znaleźli się słynni mistrzowie tańca irlandzkiego – Jean Butler i Michael Flatley (którzy opracowali choreografię), a także grupa wokalna Anúna. Spektakl odniósł wielki sukces.

Po bardzo udanych występach w wielu miastach europejskich przedstawiono „Riverdance” w legendarnym „Radio City Music Hall” w Nowym Jorku. Tu także osiągnięto ogromny sukces. Przedstawienie wykorzystuje liczne elementy kultury celtyckiej: ludowe tańce i piosenki, podania, legendy, stroje, zabawy, jednak owe elementy kulturowe zostały w znacznym stopniu zmodyfikowane w nowoczesnym stylu.

Miałem okazję zwiedzić nieco Dublin. Byłem już w tym mieście 3 razy, ale poprzednio obejrzałem tylko muzeum narodowe (National Museum), kilka kościołów i wiele barów muzycznych. Tym razem wraz z moim irlandzkim przyjacielem Tonym Bardonem zwiedziłem sporo miejsc, w tym Trinity College (uniwersytet dubliński), uczelnię założoną w roku 1592 przez królową Wielkiej Brytanii Elżbietę I. Jak wiadomo z historii, Irlandia została podbita przez Wielką Brytanię i przez wiele wieków była jej podległa. Dlatego dziś językiem powszechnie używanym w Irlandii jest język angielski, choć napisy są z reguły dwujęzyczne – w języku irlandzkim i angielskim. Chciałbym dodać, że podczas zwiedzania miasta odkryłem wspaniałego poetę… Byliśmy bowiem m.in. w bibliotece narodowej (National Library) na wystawie poświęconej jednemu z najwybitniejszych poetów irlandzkich Williamowi Butlerowi Yeatsowi. Nie znałem jego poezji, a przypadła mi ona bardzo do gustu. Architektura Dublina przypomina, co jest zrozumiałe, architekturę angielską. Miasto jest ożywione, ulice są pełne przechodniów, wiele się tam dzieje pod względem kulturalnym – koncerty, wystawy, spektakle…

Irlandia jest krajem wielokulturowym. Nie było tak do początku lat 90. „Zielona Wyspa” była krajem ubogim, nie przyciągała więc imigrantów ekonomicznych. W latach 1993-2000 osiągnęła bardzo wysoki poziom rozwoju gospodarczego, co sprawiło, że przyjechały tam setki tysięcy osób z różnych krajów, w tym z Polski. W 2011 roku Polacy stali się najliczniejszą mniejszością narodową w Irlandii. Według irlandzkich danych w 2017 roku mieszkało tam niemal 122,6 tys. Polaków. Ambasada RP w Dublinie szacuje jednak, że liczba naszych rodaków żyjących w Irlandii sięga 150 tys. Mieszka tam ponad 100.000 imigrantów z Wielkiej Brytanii, a także liczne grupy przybyszów z ponad 200 krajów. Dane statystyczne mówią, że około 12% ludności Irlandii (dochodzącej do 4 900 000 osób) to imigranci. Istotnie, widać to i słychać na każdym kroku w Dublinie, a w mniejszym stopniu także w innych miastach. Język polski słyszałem niemal na każdym kroku, bywałem w polskich sklepach, zjadłem obiad w polskiej restauracji, managerem hotelu, w którym mieszkałem, ostatnio była Polka… Miałem do czynienia z Hindusami, Włochami, Anglikami, Kenijczykami, Pakistańczykami itd. Premierem Irlandii jest pół-Hindus (po ojcu) i pół-Irlandczyk Leo Varadkar. Z tego, co słyszałem (także w rozmowach z Irlandczykami), generalnie nie ma problemów z imigrantami, którzy w znakomitej większości dobrze wtapiają się w społeczność irlandzką. Irlandczycy (przynajmniej ci, których poznałem) są na ogół otwarci i przyjacielscy, co na pewno ma duże znaczenie dla pokojowego współistnienia z przybyszami z innych krajów. Imigranci w znakomitej większości (wg mojej wiedzy) żyją pokojowo, pracują, kształcą dzieci, tworzą swoje stowarzyszenia, organizują imprezy kulturalne, zakładają sklepy z produktami żywnościowymi ze swoich krajów itp.

Po tej już trzeciej wizycie w Irlandii mam wrażenie, że wielokulturowość – wbrew obawom wielu mieszkańców naszego kraju, a także wbrew wielu obecnym w polityce ostatnich lat tezom – nie musi być źródłem wielu poważnych problemów. A może być czymś, co wzbogaca kulturę kraju, w którym żyje wielu obcokrajowców. Oczywiście nie poznałem dobrze Irlandii, na pewno występują tam różnego rodzaju spięcia na styku odległych od siebie kultur czy tradycji. Przekazuję tylko moje wrażenia i informacje, które do mnie dotarły i które znalazłem w różnych źródłach, takich jak ważny irlandzki dziennik internetowy The Journal.ie. Zamieścił on w kwietniu bieżącego roku artykuł, który zaczyna się w następujący sposób:

80% Irlandczyków uważa, że integracja imigrantów w kraju przebiega pomyślnie; zgodnie z nowym badaniem jest to najwyższy odsetek pozytywnych odpowiedzi ze wszystkich państw członkowskich UE (ang. 80% of Irish people feel that the integration of immigrants in the country is successful, according to a new survey – the highest proportion of positive responses across all EU member states). Tak więc moje wrażenie znajduje potwierdzenie. Należy tylko życzyć Irlandii i jej mieszkańcom, aby dalsze współistnienie tak wielu grup narodowościowych przebiegało w maksymalnie pokojowy i twórczy sposób.

Poprzedni artykułJak wyglądają domy w filmach science-fiction?
Następny artykułChełm – odzyskanie niepodległości
Lucjan Wesołowski
Lucjan Wesołowski - absolwent Uniwersytetu Łódzkiego na wydziale filologii polskiej. Muzyk – kompozytor i multiinstrumentalista. Jego muzyka instrumentalna została wydana w różnych krajach na ponad 20 płytach kompaktowych. Napisał ilustrację muzyczną do 8 spektakli teatralnych i wiele piosenek, wydanych na kilku płytach. W latach 80. był znany jako wykonawca poezji śpiewanej (główna nagroda na festiwalu „Śpiewajmy Poezję” w Olsztynie w roku 1984). W latach 1993-2014 mieszkał we Włoszech, gdzie prowadził firmę międzynarodowego pośrednictwa biznesowego. Zajmuje się duchowością Wschodu od lat 70. Spędził ponad rok w ośrodkach jogi i buddyjskich w Niemczech, Włoszech, Indii i Polsce. Publikował artykuły dla prasy polskiej i włoskiej na tematy muzyczne i duchowe. Autor książki pt. „Moje ABC duchowości”. Prowadzi warsztaty rozwoju osobowości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here