USA: tajna walka FISA z FBI

0
Jennifer Parr, Creative Commons Attribution 2.0 Generic license

Ponad 10 lat temu amerykański Foreign Intelligence Surveillance Court (FISA) interweniował w celu ograniczenia zdolności FBI do zbierania poufnych informacji podczas monitorowania rozmów telefonicznych. Spory pomiędzy Federalnym Biurem Śledczym a tajnym sądem są ukazane w oficjalnie nieujawnionych dokumentach uzyskanych przez Electronic Privacy Information Center (EPIC). Dokumenty te są częścią procesu o swobodny dostęp do informacji, który aktualnie toczy się w Stanach Zjednoczonych.

Materiały ukazują, że FISA zapewniła FBI kilka razy w latach 2005-2007, iż wykorzystując pewne „przypadkowe” informacje, które zostały zebrane podczas monitorowania komunikacji w trakcie dochodzeń – konkretnie chodzi o numery osób – musiałyby wcześniej otrzymać wyraźne upoważnienie od sądu, nawet w sytuacjach nadzwyczajnych.

Co więcej, przechwycony został dokument „Domestic Investigations and Operations Guide” opisujący praktyki FBI, które Federalne Biuro Śledcze wykorzystuje, aby operować na pozyskanych danych po otrzymaniu orzeczenia sądowego dotyczącego czegoś, co nazywa się „rejestrem długopisów” („pen register”) lub „pułapką i śladami” („trap and race”). Jest to funkcja wbudowana w linie telefoniczne, która rejestruje wychodzące i przychodzące połączenia telefoniczne dla danego telefonu. Przewodnik ten jest aktualnie jawny, jednak jest on znacznie zredagowany.

Przewodnik operacyjny, oprócz rzucenia światła na sposób, w jaki FBI wykorzystuje rejestry, ujawnia również, że reakcja na orzeczenia FISA już ponad dziesięć lat temu stała się wewnętrzną sprawą Federalnego Biura Śledczego. Podczas dochodzenia FBI często jest zainteresowane tym, z kim rozmawia cel. Chodzi tutaj przede wszystkim o to, jakie połączenia wykonuje i otrzymuje, a także skąd połączenia te pochodzą fizycznie.

Wystarczy, że FBI poinformuje sąd, że informacja jest „istotna”, aby agencja mogła zażądać od firmy telekomunikacyjnej lub innego dostawcy usług internetowych, np. dostawcy usług poczty e-mail, natychmiastowego przekazania wszystkich numerów telefonów, adresów e-mail, oraz innych wybieranych numerów lub danych sygnalizujących kto jest ważnym kontaktem. Informacje te mogą również zawierać namiary lokalizacyjne. Agenci FBI nie muszą powiadamiać osoby inwigilowanej o powodzie swoich działań ani udowadniać, że dana osoba ma zamiar popełnić przestępstwo.

Należy zwrócić uwagę na fakt, iż tego typu monitorowanie przez Federalne Biuro Śledcze może dostarczyć mu więcej informacji niż tylko numery telefonów pomimo tego, że w rejestrowanie komunikacji nie ma na celu uzyskania żadnych „treści”, które zapewniłyby wgląd w treść lub sam temat komunikacji.

Przykładem może być możliwość ujawnienia danych osobistych lub finansowych, np. numeru karty kredytowej, ubezpieczenia, kodu PIN czy też numeru recepty.

FISA de facto jest zwykłą pieczątką służącą do podbijania zgody na prowadzenie operacji rejestrowania numerów, jak i całej komunikacji. Wystarczy spojrzeć na dokumenty ujawnione przez byłego pracownika NSA, Edwarda Snowdena, które wprost ukazują, że FISA rzadko kiedy odrzuca wnioski o możliwość prowadzenia działań mających na celu inwigilację osób prywatnych czy też instytucji.

Jednak wśród tego można znaleźć pewien niuans. W 2015 roku FISA zatwierdziła rejestrowanie komunikacji, aby dotrzeć do „co najmniej 138” osób. Jednak jeden z sędziów FISA zaczął zadawać FBI pytania, aby dowiedzieć się, co dokładnie Federalne Biuro Śledcze zrobiło z numerami, które „incydentalnie” zostały uzyskane za pomocą nakazów prowadzenia rejestrów rozmów. To zapoczątkowało tajną walkę pomiędzy FISA a FBI o informacje. W lipcu 2006 r. w Departamencie Sprawiedliwości pojawił się wniosek jednego z sędziów o „memorandum prawne”, aby przedstawić raport Kongresowi w sprawie wykorzystywania rejestrowanych danych.

W maju 2006 r. amerykański rząd poinformował sąd, że jest upoważniony do zbierania poufnych informacji i „w niektórych przypadkach […] zwróciłby się w szczególności o upoważnienie do wtórnych nakazów wymagających od usługodawcy dostarczenia wszystkich informacji dotyczących wybierania, kierowania, adresowania lub sygnalizowania przesyłanych przez telefon docelowy, który w świetle ograniczeń technologicznych może zawierać zarówno treść, jak i cyfry” – można przeczytać w raporcie.

Rząd naciskał, aby informacje te nie były wykorzystywane w dochodzeniu, chyba że jest to nagły wypadek mający na celu zapobieżenie śmierci, poważnym obrażeniom fizycznym lub działaniom szkodzącym „bezpieczeństwu narodowemu”, chociaż nigdy nie zostało sprecyzowane, co to dokładnie oznacza.

Artykuł powstał z pomocą Media Scope Group

Poprzedni artykułLiga Mistrzów: Liverpool prezentuje się znakomicie…
Następny artykuł„Limeryki i inne wybryki” – Prof. Ryszard Lipczuk (recenzja)
Dawid Wiktor
Dawid Wiktor - aktywista działający na rzecz praw człowieka i praw cyfrowych. Zwolennik przejrzystości instytucji, reformy prawa autorskiego oraz wolności mediów. Członek ruchu obywatelskiego Nowa Alternatywa. Na co dzień zajmuje się informatyką głównie pracując przy projektach. Dodatkowo pasjonat nowych technologii, literatury oraz sztuki uważający również, iż technologia powinna być wykorzystywana do poprawy jakości życia. Aktywnie uczestniczył m.in. w europejskiej inicjatywie obywatelskiej przeciwko TTIP i CETA, a także zaproponował zmiany w europejskiej dyrektywie dotyczącej e-prywatności w trakcie trwania konsultacji związanych z jej nowelizacją. W swoich tekstach podejmuje tematy wolności informacji, praw człowieka, swobód obywatelskich, aktywizmu oraz spraw społeczno-politycznych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here