„Tyloletnią pracą wystawił sobie pomnik, który nie pozwoli zapomnieć pięknego człowieka”

1

„Szkoła, praca pedagogiczna, turystyka,

krajoznawstwo, regionalizm, muzealnictwo

– oto pasje 84-letniego żywota.

Tyloletnią pracą wystawił sobie pomnik,

który nie pozwoli zapomnieć pięknego człowieka.

 Imię jego ściśle związało się z Chełmem.

 Kazimierz Andrzej Jaworski

Tym pięknym człowiekiem, którego imię (…) ściśle związało się z Chełmem, który wystawił sobie pomnik – nie ze spiżu, marmuru, granitu, ale tyloletnią, ponad 50-letnią, pracą, był – i jest – Kazimierz Paweł Janczykowski (1888-1972), legendarny profesor I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie, kierownik Muzeum Ziemi Chełmskiej im. Wiktora Ambroziewicza, jeden z najwybitniejszych, najbardziej zasłużonych – nie tylko dla Chełma i Ziemi Chełmskiej – etnografów, geografów, krajoznawców, regionalistów, nauczycieli, poetów, publicystów, animatorów kultury, działaczy społeczno-kulturalnych; założyciel w 1956 r. Rezerwatu Przyrody w Stawskiej Górze k. Chełma, współzałożyciel w Chełmie: Oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego (któremu w 1980 r. nadano jego imię), Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej, Grupy Literackiej „Pryzmaty”; członek Ligi Ochrony Przyrody, Polskiego Towarzystwa Geograficznego (prezes: 1946-1947), Oddziału Związku Nauczycielskiego w Chełmie (prezes:1955-1960), Oddziału Towarzystwa Wiedzy Powszechnej.

Pięknym człowiekiem Kazimierz Paweł Janczykowski był także w domu i rodzinie. Teresa Kossowska, córka Kazimierza Pawła Janczykowskiego:

Wśród tych wszystkich zajęć i obowiązków Ojciec znajduje jeszcze czas dla rodziny (…). Duży pokój oświetlony lampą, ja siedzę na ramionach ojca, który biega wokół stołu i śpiewa: „Chińczyk goli łeb z tyłu warkocz ma. Co chwilę wpadamy do drugiego pokoju, w którym jest bardzo ciemno (…). Dom nasz był prawdziwym domem rodzinnym, w którym nie słyszało się kłótni, rano pachniała zbożowa kawa, a posiłki jadało się wspólnie o jednej porze przy dużym dębowym stole. Wieczorem po odrobieniu lekcji był czas na zwierzenia, pogranie w lotto lub chińczyka, a w zimie kleiło się godzinami kolorowe zabawki na choinkę”. (Teresa Kossowska,Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel. [w:] Kochany Janczar. Wydawnictwo upamiętniające nadanie imienia Kazimierza Janczykowskiego Szkole Podstawowej nr 6 w Chełmie w 25 rocznicę jej utworzenia. Chełm, październik 1986 r., s. 6).

Kazimierz Paweł Janczykowski był wspaniałym przyjacielem.

Kazimierz Andrzej Jaworski (1897-1973), ps. literacki KAJ, poeta, tłumacz, wydawca, założyciel „Kameny” w Chełmie, polonista m. in. w seminarium nauczycielskim w Chełmie, przyjaciel Kazimierza Pawła Janczykowskiego:

„Wymieniliśmy imieninowe życzenia. Z właściwym sobie humorem przytoczył okolicznościowy wierszyk o dwóch Kazimierzach pijących do siebie „raz, drugi i trzeci”, który kończył się słowami: „Wiwat przyjaźń młoda, świeża, niech zawsze nam świeci”. Nie była ona taka młoda, a rumieńców świeżości nabrała znowu w ostatnich dwóch latach, kiedy zaczęliśmy pisywać do siebie. (Kazimierz Andrzej Jaworski, Wspomnienie. „Kamena”, nr 11, dnia 21.05. 1972, s. 3).

Longin Jan Okoń (1927-2020), poeta, prozaik, eseista, krytyk literacki, etnograf, działacz społeczno-kulturalny, nauczyciel i dyrektor chełmskich szkół:

„Kazimierz Paweł Janczykowski – to postać niezwykła. Obrasta legendą jak budowla zielenią winnej latorośli. Nic dziwnego. Przez całe swoje pracowite życie służył sercem i czynem ziemi chełmskiej. Przepracował ponad 50 lat. Obok pracy nauczycielskiej zajmował się działalnością społeczną i regionalną (…). Wędrował po regionie chełmskim w poszukiwaniu eksponatów. Zebrał pokaźną ilość dokumentów, dawnych narzędzi pracy, cennych znalezisk archeologicznych, wytworów sztuki ludowej. (…). Stawia się go często za wzór obywatelskiej pracy dla umiłowanego regionu… Był niezwykłym nauczycielem, działaczem społecznym, oddanym bez reszty służbie Ojczyzny”. (Longin Jan Okoń, Profesor owiany legendą. [w:] „Kartki wdzięcznej pamięci 1915-1985. V Zjazd Czarniecczyków 21-22. 09.1985”, s. 7).

Kazimierz Paweł Janczykowski urodził się 21 stycznia 1888 r. w Metelinie k. Hrubieszowa. Rodzicami jego byli Konstanty i Leontyna z Drzewieckich Janczykowscy. Ojciec, powstaniec styczniowy z 1863 r., porucznik Kostek w oddziale Kazimierza Bogdanowicza, znakomity myśliwy i wyborowy strzelec, był zarządcą i leśniczym w dobrach należących do Horodyńskich. Zmarł, gdy Kazimierz miał dwa lata. W 1895 r., Kazimierz uczył się w dwuletniej, prywatnej szkole Lebiedińskiego, przygotowującej 7-letnich uczniów do konkursowego egzaminu w rosyjskim gimnazjum rządowym.

Do rosyjskiego gimnazjum rządowego zaczął uczęszczać w 1897 r. W III klasie jego wychowawcą oraz wykładowcą łaciny i greki był prof. Hieronim Łopaciński, wybitny polski językoznawca, etnograf, historyk Lublina, dziś patron Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Lublinie. To on rozbudził w swoim uczniu miłość do ziemi polskiej, zainteresowania jej historią, poszukiwania starodruków, rękopisów, zainicjował potrzebę aktywności turystycznej i sportowej, wskazał na sens działalności społecznej i kulturalnej. Młody Kazimierz mógł godzinami przesiadywać w pracowni swego mistrza albo godzinami wędrować z nim po Ziemi Lubelskiej w poszukiwaniu cennych staroci i eksponatów. Cechy te zaszczepił swoim uczniom i wychowankom – absolwentom I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Czarnieckiego w Chełmie.

W 1898 r. zmarła matka Kazimierza Pawła Janczykowskiego. Po jej śmierci Kazimierzem zaopiekowała się ciotka Józefa Lewandowska zamieszkała w Lublinie. Dla 10-letniego Kazimierza był to bardzo trudny i ciężki okres w jego życiu. Utrzymywał się m. in. z korepetycji.

Pisał w pamiętniku:

Rozpoczęło się dla mnie teraz ciężkie życie, a od III klasy (gimnazjum – przyp. zwo) utrzymanie moje było zależne od podaży korepetycji. Miałem opinię dobrego korepetytora i dobrych lekcji miałem zawsze dość”. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Paweł_Janczykowski).

W styczniu 1905 r. brał udział w strajku szkolnym, domagając się wprowadzenia do szkół języka polskiego, za co został z trzystoma innymi uczniami usunięty z szóstej klasy gimnazjum i otrzymał tzw. wilczy bilet. Przez trzy lata (1906-1908) pracował w piekarni Tomasza Szczepańskiego: 22 sierpnia 1908 r. po zdaniu egzaminów został czeladnikiem piekarskim.

Z nauki i działalności patriotycznej nie zrezygnował. W latach 1906-1914 należał do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. W 1906 r. zapisał się do nowo utworzonego gimnazjum polskiego im. Stefana Batorego w Lublinie. Świadectwo dojrzałości – bez prawa pracy w Rosji – otrzymał 20 czerwca 1908 r. Polska matura nie tylko pozbawiała go prawa do pracy, ale uniemożliwiała mu kontynuowanie dalszej nauki na studiach w Rosji.

W 1909 r. rozpoczął studia w Monachium na wydziale lekarskim, skąd po paru miesiącach przeniósł się do Pragi, by jeszcze w tym roku, wskutek trudności finansowych, powrócić do Lublina. Z Lublina, na prośbę i propozycję siostry Heleny Budkiewiczowej, wyjechał do Petersburga, gdzie w 1914 r. ukończył Instytut Wychowania Fizycznego. W sierpniu 1912 r. ożenił się z Polką, Eleonorą Rudzitt, nauczycielką historii.

Jako nauczyciel szkoły średniej pracował początkowo w Kazaniu, skąd przeniósł się do Syzrania nad Wołgą. W Kazaniu w 1916 r. wydał w języku rosyjskim podręcznik dla nauczycieli wychowania fizycznego pt. Teoria ćwiczeń W.F.. Tutaj zastała go rewolucja bolszewicka.

Do kraju powrócił w 1918 r., zamieszkując na stałe w Chełmie.

Kazimierz Paweł Janczykowski:

Wyjechałem za granicę na wydział lekarski, najpierw do Monachium a po paru miesiącach, ponieważ nie byłem zachwycony Niemcami, przeniosłem się do Pragi Czeskiej. W końcu 1909 r. wróciłem do Lublina i tu otrzymałem list od siostry Heleny z Petersburga, dokąd po wyjściu za mąż wyjechała z mężem Budkiewiczem (syn ich prof. doktor Mieczysław jest obecnie prorektorem Akademii G H w Krakowie). Siostra zapraszała mnie, obiecując pomoc materialną. (…). W Petersburgu powiodło mi się. W 1912 r. został otwarty Instytut WF. Przyjęto mnie na podstawie mojej polskiej matury i wziąłem się solidnie do pracy. Trzy semestry, przerobione na wydziale lekarskim w Pradze, bardzo się teraz przydały. Instytut był wzorowany na systemie Linga. Ukończyłem go w 1914 r. i po rocznej pracy w instytucie zostałem wyznaczony do Kuratorium Okręgu Szk. w Kazaniu, jako kierownik Kursu doskonalenia kadr nauczycieli WF szkół średnich. W jesienie przyjeżdżałem do Syzrania, gdzie miałem etat nauczyciela WF. W Kazaniu wydałem podręcznik (po rosyjsku) dla nauczycieli WF pt. „Teoria ćwiczeń W.F.”. Kazań, 1916 r. Okres „nad Wołgą” to chyba najciekawszy odcinek mojego życia. Wszak w głębi Rosji przeżyłem okropności Rewolucji Październikowej i nie ma czasu na pobieżne choćby streszczenie tego wszystkiego, cośmy przeżyli.

W sierpniu 1912 r. ożeniłem się z kresowianką, nauczycielką historii w polskim gimnazjum św. Katarzyny w Pitrze. W Syzraniu żona moja została kierowniczką szkoły dla dziewczyn polskich kolejarzy ewakuowanych z Królestwa w głąb Rosji.

Po zawarciu pokoju w Brześciu kolejarze mogli wracać do kraju. Ogłoszono powrót, a na liście widniało nazwisko nauczycielki szkoły z rodziną. Materialnie było mam dobrze i proponowano mi komisarza WF na cały okręg Ulianowski, ale zwyciężył romantyzm, poprosiłem o kartę urlopową. 1 czerwca 1917 wyjechaliśmy do Polski. Pociąg składał się z 40 „cielęcych” wagonów, w każdym 4 rodziny, po środku żelazny piecyk. Mazazruta-Syzrań, Penza, Tuła, Kaługa, Smoleńsk, Witebsk. Cała droga trwała 28 dni. Nikt nie zdawał sobie sprawy z trudów, na jakie był narażony ten pierwszy pociąg z powracającymi do Ojczyzny wysiedleńcami” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Paweł_Janczykowski).

Po powrocie do Polski rodzina Kazimierza Pawła Janczykowskiego zamieszkała w Chełmie. W 1918 r. rozpoczął on pracę jako nauczyciel w Państwowym Gimnazjum im. Stefana Czarnieckiego, dziś I Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Czarnieckiego, w którym pracował aż do przejścia na emeryturę w 1968 r.

Kazimierz Andrzej Jaworski:

W domu naszym (w okresie międzywojennym – przyp. zwo) odbywały się zebrania towarzyskie: schodziła się najbliższa rodzina, znajomi nauczyciele, moi koledzy… Bywał też nauczyciel gimnastyki, wesoły mężczyzna z sumiastymi wąsami polonusa – pan Kazimierz. Matka moja, rozmiłowana w muzyce niedoszła artystka, śpiewała ulubione arie, akompaniowała jej moja ciotka, czasami grał świetny skrzypek – Billig, rozbrzmiewały też głosy męskie, wśród których górował, już nie pamiętam, baryton czy bas Janczykowskiego. Pełen temperamentu, dowcipny, sypał „kawałami” i barwnie opowiadał o swoich przeżyciach studenckich w Petersburgu. (Kazimierz Andrzej Jaworski, Wspomnienie. „Kamena”, nr 11, dnia 21.05. 1972, s. 3).

W latach 1920-1921 Kazimierz Paweł Janczykowski studiował geografię na Uniwersytecie Poznańskim, pracując jednocześnie jako nauczyciel w Gimnazjum im. Marcinkowskiego w Poznaniu.

W 1932 r. po złożeniu państwowego egzaminu kwalifikacyjnego uzyskał dyplom nauczyciela szkół średnich. W latach 1935-1939 był zastępcą dyrektora chełmskiego gimnazjum. Uczył geografii, wychowania fizycznego, geologii i astronomii.

W gimnazjum współpracował z Wiktorem Ambroziewiczem, dyrektorem szkoły, wybitnym pedagogiem, zasłużonym działaczem niepodległościowym i społecznym, założycielem w 1919 r. w tymże gimnazjum Muzeum Ziemi Chełmskiej. W 1928 r. został społecznym kustoszem muzeum, z którym już do końca życia był nierozerwalnie związany.

Teresa Kossowska:

Organizuje w tym czasie salę gimnastyczną dla dziewcząt i chłopców, zajmuje się melioracją parku szkolnego, zakłada (w 1923 r. – przyp. zwo) stację meteorologiczną wchodzącą w skład sieci PIHM i zawiązuje kółko geograficzno-krajoznawcze z sekcją muzealną. Nagromadzone z młodzieżą liczne eksponaty regionalne i archeologiczne przekazuje w 1928 r. do muzeum szkolnego… W 1934 r. buduje pracownię geograficzną, która staje się jedną z najlepiej wyposażonych i urządzonych pracowni na terenie kuratorium lubelskiego”. (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 6).

Należy podkreślić, że już od pierwszych dni powstania i tworzenia muzeum, a po opuszczeniu Chełma przez Wiktora Ambroziewicza (który od 1 września 1930 r. został dyrektorem Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie) Kazimierz Paweł Janczykowski wniósł ogromny wkład oraz szczególne zasługi w organizowanie muzeum, w poszukiwanie, gromadzenie i porządkowanie zbiorów, m. in. dawnych narzędzi pracy, wytworów sztuki ludowej, unikalnych dokumentów historycznych, numizmatyków, znalezisk archeologicznych itp.

Jednym z najwartościowszych eksponatów muzeum, również w skali światowej, był grób neolityczny odkryty w 1934 r. w Poniatówce niedaleko Chełma, przeniesiony dzięki staraniom Kazimierza Pawła Janczykowskiego do chełmskiego muzeum.

Kazimierz Paweł Janczykowski:

W październiku 1934 r. przypadkowo został odkryty w kol. Poniatówką pod Wojsławicami (22 km od Chełma) szkieletowy, skrzynkowy grób neolityczny z okresu neolitu, zbudowany z olbrzymich głazów narzutowych o łącznej wadze 7 ton. W kamiennej skrzyni zachowały się części szkieletu i czaszki z dolna szczęką i uzębieniem. Inwentarz, hermetycznie zamkniętego grobu, stanowiła pięknie wypolerowana siekierka krzemienna oraz 3 czarki ze wstęgowym ornamentem tak charakterystycznym dla ówczesnej kultury. Jedna z nich stała przy czaszce na przełamanym kamieniu, który wyglądał na żarnowy. Komisja, której przewodziła prof. dr Zofia Podkowińska, stwierdziła wiek grobu na około 5000 lat i przynależność do kultury amfor kulistych. Na podstawie inwentarza grób z Poniatówki ujawnił ścisłą łączność z grobami neolitycznymi północno-zachodniej Polski z jednej strony i z grobami skrzynkowymi z Wołynia i Podola z drugiej. Świadczy to, że ziemia chełmska przedstawia teren ścierania się różnych wpływów kulturowych. Po sporządzeniu metryki i protokołu Komisja zezwoliła na wydobycie grobu z ziemi, przewiezienie go do Chełma i złożenie w muzeum.

Wydawnictwo Naukowe „Minerwa” w Berlinie wydrukowało artykuł o odkryciu grobu w Poniatówce i tym sposobem przyczyniło się do jego upowszechnienia, nawet na żółtym kontynencie: w sierpniu 1939 r. Muzeum w Szanghaju prosiło Muzeum Ziemi Chełmskiej o nadesłanie szczegółów i opisu inwentarza rzadkiego wykopaliska”. (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 6).

Podczas okupacji Niemcy wywieźli do Niemiec ponad 90% eksponatów z chełmskiego muzeum, w tym w/w grób, aby udowodnić światu, stworzoną przez hitlerowskich nazistów teorię, że pierwszymi mieszkańcami tych ziem byli indogermanowie. Kazimierz Paweł Janczykowski wiele z tych eksponatów, w tym inwentarz z grobu: czaszkę, kości szkieletu i siekierkę, ukrył i przechował, by w 1944 r., po wyzwoleniu Chełma, przekazać je do chełmskiego muzeum.

Kazimierz Paweł Janczykowski:

Na początku grudnia (1939 r. – przyp. zwo) władze okupacyjne przekazały cały obiekt Gimnazjum i Liceum im. St. Czarnieckiego Komitetowi Ukraińskiemu, w którego skład wchodziły skrajne elementy faszystowskie. Usunięto z budynku wszelkie emblematy i znaki szkoły polskiej, w bramie stanął ukraiński wartownik, a na wejściowych drzwiach przybito ogłoszenie w języku niemieckim: „Ohne Erlaubniss des Stadtskomisar Eintritt in Museum is strg verboten”. W ten sposób wejście do muzeum zostało zamknięte, a gospodarzem tej instytucji stał się Komitet Ukraiński i gestapo. A jednak…

Udało mi się jednak odwiedzić muzeum 3 razy – towarzysząc docentowi Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego prof. dr Ulrichowi. Najciekawsza okazała się trzecia i ostatnia wizyta, w czasie której odwiedził mnie on w moim mieszkaniu i rozmawialiśmy jak ludzie nauki. Interesował go głównie inwentarz grobu, a najbardziej resztki szkieletu i czaszka. Właśnie docent siedział na czaszce i szkielecie, które były ukryte w kanapie, jak raz pod siedzącym na niej gościem. Teraz ta historia wygląda śmiesznie i zabawnie, ale gdyby Panu Ulrichowi przyszła myśl przeprowadzić w moim domu rewizję? Wyjaśniłem Profesowi, że kości w lipcu 1939 r. zostały odesłane do Instytutu Archeologii w Warszawie celem zrobienia gipsowych odlewów dla zabezpieczenia oryginałów. Wybieg udał się. Powoli docent rozgadał się i rzekł: – Chcemy stwierdzić, że ta czaszka należała do „długogłowca”, człowiek ten byłby zatem „homonordikus”, a więc pierwsi mieszkańcy tych terenów to byli indogermanowie, a nie indoeuropejczycy. Słowianie są późniejszymi przybyszami, ergo-Niemcy mają słuszne prawa do tych ziem”. (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 6).

Lata wojny i okupacji (1939-1944) nie przerwały działalności Kazimierza Pawła Janczykowskiego. Gromadził on materiały (np. afisze i zarządzenia niemieckie, druki i ulotki konspiracyjne itp.) dokumentujące zbrodnie hitlerowskie na narodzie polskim i życie w okupowanym Chełmie.

Teresa Kossowska:

Jeszcze raz wspomnieć muszę o naszej staroświeckiej kanapie z wysuwanym spodem. W kanapie tej oprócz skarbów z Poniatówki stale zwiększa się ilość afiszów rozklejanych przez Niemców w mieście, które Ojciec zdobywa różnymi sposobami. Pod koniec wojny w kanapie leży ich już duży rulon. Po wojnie afisze te Ojciec oddał do muzeum i stały się one zaczątkiem działu historycznego dotyczącego wojny, okupacji i wyzwolenia” (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 8).

Od marca 1941 r., gdy zaczęto prowadzić w Chełmie i na terenie powiatu chełmskiego zorganizowane tajne nauczanie, Kazimierz Paweł Janczykowski został jego nauczycielem. Chełm należał do Lubelskiego Okręgu Tajnej Organizacji Nauczycieli (TON). Lekcje tajnych kompletów nauczania prowadzono m. in. w mieszkaniach nauczycieli i rodziców uczniów, często zmieniano miejsca nauki. Kazimierz Paweł Janczykowski uczestniczył w tajnym nauczaniu w Chełmie i Sawinie (pow. chełmski). Jeden z kompletów tajnego nauczania na poziomie szkoły średniej tworzył (jako nauczyciel geografii) z Zofią Książek (język polski) i Michałem Kińczykiem (łacina), z którymi przed wojną pracował w chełmskim gimnazjum. Byli oni jednocześnie egzaminatorami z przedmiotów, których uczyli.

Do Sawina na komplety tajnego nauczanie dojeżdżał bryczką przysyłaną z młyna lub chodził piechotą trzy razy w tygodniu: w czwartek, piątek i sobotę. Tajne komplety młodzieży odbywały się m. in. w domu państwa Janczykowskich. Eleonora uczyła przedmiotów humanistycznych, Kazimierz – wszystkich przedmiotów.

Kazimierz Paweł Janczykowski:

Obok Inspektoratu Szkolnego powstał w Chełmie Komitet Obywatelski Pomocy Społecznej, którego członkami byli nauczyciele. Każdy przedmiot nauczany w kompletach miał jedną rzecz wspólną z artykułem rozdawanym przez Opiekę. Tą wspólną rzeczą była pierwsza litera przedmiotu i artykułu, np. polski język – płótno, fizyka – fasola, matematyka – marmolada itd. Każdy uczeń otrzymywał jedną kartę aprowizacyjną, na której było wypisane jego nazwisko i imię, w rubryce „N” były wymienione wszystkie artykuły, a w następnych zapisywało się datę oraz ilość w jednostkach miary wydanego towaru – np. Kowalski Antoni pokwitował pobrane dnia 15 listopada 1943 r. cztery metry płótna na bieliznę, co oznaczało, że otrzymał za okres stopień dobry z języka polskiego. Na podstawie kart Opieki sporządzano odpowiednie wykazy i doręczano do Inspektoratu. W ten sposób tworzyła się dokumentacja”. (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 7).

Szyfrowane w ten sposób tematy lekcyjne, stopnie, wyniki egzaminów, promocje do klas następnych i decyzje o ukończeniu szkoły, „doręczane do Inspektoratu”, zatwierdzane były przez polskie konspiracyjne władze oświatowe.

Po wojnie Kazimierz Paweł Janczykowski czynnie włączył się w nurt odradzającego się w Chełmie życia oświatowego i społeczno-kulturalnego.

Rozpoczął w szkole, wspierany przez dyrektora, Mariana Lipskiego, przy gremialnej pomocy uczniów z sekcji muzealnej Koła Geograficzno-Krajoznawczego (które powadził), organizację muzeum. Do UMCS-u w Lublinie przekazał ocalone przez siebie: czaszkę, kości szkieletu i siekierkę z neolitycznego grobu odkrytego w 1934 r. w Poniatówce. Profesor dr Jan Mydlarski i prof. dr Dzierżykraj-Rogalski po badaniach w 1946 r. opublikowali rozprawę naukową pt. O człowieku z Poniatówki, a chełmskie muzeum stało się sławne w całym kraju i na świecie.

Dzięki staraniom Kazimierza Pawła Janczykowskiego chełmskie muzeum w 1950 r. stało się placówką państwową, a w 1969 r. otrzymało wyremontowany, zabytkowy budynek przy ul. Lubelskiej 55.

Podkreślmy, że do 1950 r. Kazimierz Paweł Janczykowski w muzeum pracował społecznie, od 1950 r. otrzymywał symboliczny ryczałt, dopiero w latach 1967-1968 był etatowym jego kierownikiem i kustoszem. W 1968 r. przeszedł na emeryturę.

Z grupą nauczycieli zorganizował chełmski Oddział Związku Nauczycielstwa Polskiego (prezes Oddziału: 1946-1947). W Wojewódzkim Ośrodku Kształcenia Kadr Oświatowych przy Kuratorium Okręgu Szkolnego w Lublinie w latach 1950-1953 był kierownikiem Sekcji Geografii. Funkcję tę od 1954 do 1966 r. pełnił w Powiatowym Ośrodku Metodycznym przy Wydziale Oświaty Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie.

Do 1950 r. (z wyjątkiem wojny) systematycznie dostarczał z założonej przez siebie w 1923 r. stacji meteorologicznej dane do Państwowego Instytutu Hydrologiczno-Meteorologicznego w Warszawie.

Reaktywował w Chełmie, istniejący w okresie międzywojennym, Oddział Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego: w latach 1948-1960 był jego prezesem, a po zmianie nazwy na Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze prezesem honorowym (1961-1972).

Nawiązując do swojej w latach 1918-1939 działalności w Polskim Towarzystwie Geograficznym, aktywnie uczestniczył od 1945 do 1972 r. w jego działalności, m. in. w czterech naukowych, ogólnopolskich zjazdach w Warszawie (2 razy), Krakowie i Gdańsku.

Od 1950 do 1971 r. działał w Towarzystwie Wiedzy Powszechnej (prezes chełmskiego oddziału: 1950-1960).

W 1956 r. wspólnie z Janem Łukaszewskim doprowadził do uznania Stawskiej Góry k. Chełma za chroniony rezerwat przyrody z dziewięćsiłem popłocholistnym, rzadką rośliną, dziś występującą w Polsce tylko w czterech naturalnych stanowiskach (w tym na Stawskiej Górze k. Chełma).

W 1956 i 1959 r. współorganizował z grupą chełmskich pisarzy i działaczy społeczno-kulturalnych: Longinem Janem Okoniem, Andrzejem Piwowarczykiem, Stanisławem Skibińskim, Kazimierzem Eugeniuszem Steszukiem, Czesławem Twardzikiem, Ryszardem Królikowskim, Zenonem Stachirą Grupę Literacką „Pryzmaty“ (1956) i Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Chełmskiej (1959).

Był radnym miasta Chełm. Uczestniczył w pracach Komisji Oświaty i Kultury (1949-1965) oraz Komisji Planowania i Budżetu (1965-1969). Działał we Froncie Jedności Narodu.

Za działalność społeczną i pracę zawodową otrzymał wiele nagród i odznaczeń państwowych oraz odznak resortowych i regionalnych, m. in. Brązowy (1928) i Srebrny (1938) Medale za Długoletnią Służbę; Odznakę za Walkę o Szkołę Polską (1930); Złoty Krzyż Zasługi (1936); Krzyże: Srebrny (1952) i Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1957); Medal 1000-lecia Państwa Polskiego; odznaki: Złotą PTTK (1956), Zasłużony Popularyzator Wiedzy (1960), Zasłużony dla Miasta Chełma (1961), Zasłużony Działacz Kultury (1964). Na jego cześć w 1970 r. Oddział PTTK w Chełmie wybił medal pamiątkowy z jego podobizną i napisem: „Kazimierz Janczykowski – Nestor chełmskich krajoznawców”.

Wróćmy jednak do pierwszych dni zakończenia wojny w Chełmie.

Z młodzieżą szkolną, nauczycielami i mieszkańcami miasta przygotowywał rozpoczęcie pierwszego po wojnie roku szkolnego w swojej ukochanej szkole.

Ciężka to była nauka w naszej, a zresztą w każdej szkole – napisze w pamiętniku. – Brak podręczników, pomocy naukowych, sprzętu szkolnego dawały się we znaki, ale był zapał graniczący z entuzjazmem i wielka chęć do pracy zarówno nauczycieli jak i młodzieży”. (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 8).

Jerzy Tuszewski (1931-2016), uczeń prof. Kazimierza Pawła Janczykowskiego, dziennikarz, dokumentalista, reżyser radiowy i teatralny, realizator, reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych, krytyk muzyczny i filmowy, dramaturg, poeta, wieloletni pracownik polskiego radia, nestor polskiej radiofonii:

Pracowaliśmy wszyscy bez wyjątku. Starzy woźni obok młodych byłych partyzantów, chłopi z rejonu Chełma obok starych profesorów. Do wideł i miotły pchały się młode, krzepkie dziewczęta. Nawet maminsynkowie zacnych chełmskich rodów chwytali za taczki pełne gruzów i śmiecia…”. (Jerzy Tuszewski, Szkoła samodzielności czyli notatki krótkie z perspektywy sześćdziesięciu sześciu lat. [w:] Księga pamiątkowa Czarniecczyków. T. VI, s. 137-139).

6 i 7 lipca 1946 r. odbyły się w Chełmie uroczystości Koronacji Obrazu Matki Bożej Chełmskiej, w których uczestniczył ksiądz biskup Stefan Wyszyński, wówczas nowo mianowany biskup ordynariusz Diecezji Lubelskiej.

Uroczystość miała podniosły, patriotyczny charakter, z udziałem kilkudziesięciu tysięcy chełmian. W ich imieniu księdza biskupa Stefana Wyszyńskiego witał Kazimierz Paweł Janczykowski, przewodniczący „Organizacyjnego Komitetu Obywatelskiego Powitania J. E. Ks. Bpa dra Stefana Wyszyńskiego i Koronacji Obrazu M. B. Chełmskiej“, autor wydanej nakładem Parafii Najświętszej Marii Panny, w której odbywały się uroczystości, publikacji Góra Chełmska, jej Królowa i lud, przedstawiającej dzieje ziemi chełmskiej oraz historię obrazu i kultu Matki Boskiej Chełmskiej. W tymże roku (1946) Kazimierz Paweł Janczykowski, również nakładem Parafii Najświętszej Marii Panny w Chełmie, wydał Ósmy września na Górze Chełmskiej.

Koronacja Obrazu Matki Bożej Chełmskiej odbyła się w niedzielę, 7 lipca 1946 r.

Ksiądz Biskup sprawował uroczystą Mszę św. i dokonał koronacji Obrazu. Poświęcił też parafię, miasto i całą ziemię chełmską Niepokalanemu Sercu Najświętszej Marii Panny. Opiece Matki Bożej polecił również diecezję i całą Ojczyznę:

„Matko Najlepsza, Ty wyprosisz, wybłagasz, Ty sprawisz, że Naród polski przestanie płakać, lękać się i niepokoić, a będzie żył w pokoju, pracy i rzetelności służby jednych dla drugich. Potrzeba nam oprócz chleba – wolności, pogody serca, miłości i poczucia bezpieczeństwa we własnych progach ojczystych.

Dzisiaj, Matko, wypowiadamy nasze nadzieje. Ufamy, że czego my nie zdołamy dokonać, to Ty, Królowo Pokoju i Panno Roztropna uczynisz. Wierzymy, że dasz takiego ducha całemu Narodowi i tym, którzy wzięli władzę nad nim, aby w Ojczyźnie naszej nie było nieszczęść, niedoli, cierpień, niesprawiedliwości. O to Cię błagamy. Chociaż mamy gorące pragnienie umacniania ducha Ewangelii w Polsce, która jest Twoim Królestwem, wiemy, że nie wszystko zależy od nas. Ty Wszechmocna Matko Twojego Syna, zwracaj swoje miłosierne oczy ku nam i ukazuj nam Jezusa, błogosławiony Owoc żywota Twojego. Dlatego wołamy do Ciebie: Pod Twoją obronę…”. (Ks. Wojciech Różyk, Jubileusz rekoronacji Obrazu Matki Bożej Chełmskiej. „Wszechnicowy Zasiew”. Pismo wydawane przez Katolicką Wszechnicę Ludową w Chełmie. 1966, wrzesień, nr 9(19). Rok II, s. 2).

Ksiądz Biskup Stefan Wyszyński w „Księdze Pamiątkowej”, założonej z okazji Koronacji Obrazu Matki Bożej Chełmskiej napisał:

Dziękuję Bogu i Najświętszej Bożej Rodzicielce za wielką łaskę, której doznałem, że w niegodności swej byłem powołany do włożenia koron na skronie Najświętszej Pani Chełmskiej. Jej polecam siebie i miasto Chełm, duchowieństwo i lud wierny mej diecezji, Polskę całą.

Kapłanom świątyni katedralnej chełmskiej błogosławię, by w promieniach łaski Pośredniczki łask wszelkich uświęcali siebie i powierzone im z woli naszej dusze. Proboszczowi Kościoła Katedralnego, ks. Marcelemu Mrozkowi, szczególnej pieczy powierzam cześć Świętej Pani.

Wszystkim, którzy tę świątynię nawiedzać będą, z serca błogosławię.

Chełm. Katedra.+ Stefan Wyszyński

Dnia 7 lipca 1946 r. Biskup Lubelski

(J. Zięba, Dzieje jednego obrazu. Opowieść o cudownej Ikonie Matki Boskiej Chełmskiej. Lublin 2005, s. 120-121).

O życiu i działalności Kazimierza Pawła Janczykowskiego ukazało się wiele publikacji omawiających jego niepodważalne, fundamentalne i wielkie zasługi we współtworzeniu i organizowaniu chełmskiego muzeum, w powstaniu i rozwijaniu chełmskiego – nie tylko – ruchu turystycznego i krajoznawczego.

W publikacjach tych podkreśla się, że był on współtwórcą i organizatorem Muzeum Ziemi Chełmskiej im. W. Ambroziewicza, nauczycielem Gimnazjum i I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Czarnieckiego w Chełmie, etnografem, geografem, krajoznawcą, animatorem kultury, działaczem społeczno-kulturalnym i regionalistą chełmskim.

Spośród kilkunastu, jeżeli nie z kilkudziesięciu, publikacji o działalności Kazimierza Pawła Janczykowskiego, pozwolę sobie przytoczyć publikację Zbigniewa Lubaszewskiego, która ukazała się z okazji odsłonięcia w Muzeum Ziemi Chełmskiej im. W. Ambroziewicza, tablicy pamiątkowej, dokumentującej 50-tą rocznicę śmierci Kazimierza Pawła Janczykowskiego, nestora chełmskich krajoznawców.

Zbigniew Lubaszewski, obecny prezes Chełmskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, jeden z trzech (obok Stanisława Skibińskiego i Konstantego Prożogo) wielkich kontynuatorów działalności Kazimierza Pawła Janczykowskiego, autor książek o Chełmie, Ziemi Chełmskiej i ich historii pisał:

Kazimierz Paweł Janczykowski (…) swoje zdolności i pasje związał z ziemią chełmską, której pozostał wierny do końca życia. Dzięki różnorodnej działalności, prowadzonej w oparciu o szerokie zainteresowania, w orbicie których mieściła się: przyroda, historia, archeologia, etnografia i literatura, już w okresie międzywojennym był postacią znaczącą. Organizował przedsięwzięcia sportowe i turystyczne. Prowadził badania archeologiczne i gromadził materiały historyczne i etnograficzne, poszerzające zbiory Muzeum Ziemi Chełmskiej, noszącego od 1930 roku imię Wiktora Ambroziewicza. Zaistniał również jako autor publikacji krajoznawczych, takich jak „Szlak wędrowny po powiecie chełmskim”, wydany w częściach na łamach lokalnego tygodnika „Kronika Nadbużańska” oraz w formie odbitki, do dzisiaj inspirujących wszystkich podejmujących trud opisu i upowszechniania wiedzy o dziejach oraz walorach historyczno-przyrodniczych Chełma i regionu. Swą wieloraką działalność kontynuował po II wojnie światowej, stając się jedną z głównych postaci chełmskiego życia społecznego i kulturalnego”.(Zbigniew Lubaszewski, 50. rocznica śmierci Kazimierza Janczykowskiego. „Nowy Tydzień”. Nr 15(852), 11-18 kwietnia 2022 r., s. 16).

Przytaczam powyższy fragment artykułu Zbigniewa Lubaszewskiego, aby – ponownie – wskazać i podkreślić za jego autorem, że w „różnorodnej działalności“ Kazimierza Pawła Janczykowskiego „mieściła się literatura“.

Tej dziedzinie działalności Kazimierza Pawła Janczykowskiego w publikacjach o nim nie poświęcono jednak zbyt dużo miejsca. Powtórzmy więc jeszcze raz, mocno akcentując, że Kazimierz Paweł Janczykowski był również znakomitym poetą i publicystą, członkiem Chełmskiej Grupy Literackiej „Pryzmaty.

Charakterystyczne, komplementujące twórczość literacką Kazimierza Pawła Janczykowskiego, są wypowiedzi tych autorów, którzy w publikacjach o nim, podkreślali, że był on urzekającym gawędziarzem i publicystą.

Na przykład:

Waldemar Michalski, uczeń profesora Kazimierza Pawła Janczykowskiego, poeta, krytyk literacki, eseista, redaktor „Akcentu:

Profesor, jak wiemy, był także doskonałym gawędziarzem, ale nie przesadzę tu, jeśli powiem, że czuł się i był rzeczywiście doskonałym stylistą – pisarzem. Dawał przecież nie raz tego dowody w rozsianych po prasie społeczno-kulturalnej licznych publikacjach. (…). Obok pięknej polszczyzny, uczulonej na piękno pejzażu, Janczykowski we wspomnieniach przekazał fakty cenne dla historii narodu i kultury polskiej. Relacja ta w sensie faktograficznym nie jest gołosłowna. Liczne reprodukcje dokumentów nadają jej odpowiednią rangę naukową. I tak jest we wszystkich innych pracach Profesora. Przykładem dogłębnego podejścia do tematu może być maszynopis „Przewodnika po ziemi chełmskiej“, który jest szeroką i ciekawą gawędą o regionie. Rozmawiałem z doktorem Stanisławem Michalczukiem, znanym historykiem sztuki i autorem licznych opracowań poświęconych Lubelszczyźnie. Znał ten maszynopis i podkreślał jego ogromne zalety: rzetelną i faktograficzną informację“ (Waldemar Michalski, Kazimierz Janczykowski jako pisarz. „Ziemia Chełmska. Chełm 1979. Jednodniówka, s. 23).

Longin Jan Okoń:

Kazimierz Janczykowski był świetnym gawędziarzem: z werwą, z niezwykłą obrazowością snuł opowieści. Potrafił rozbawić i wzruszyć. Jego talent literacki uwidaczniał się nie tylko w gawędach i wydanych książkach, ale także w próbach poetyckich, które sporadycznie podejmował”.(Longin Jan Okoń, Portret Kazimierza Janczykowskiego. WDK Chełm. 1983, s.9).

Konstanty Prożogo (1922-2008), publicysta, autor opracowań o Chełmie, regionalista chełmski, Szlak wędrowny po powiecie chełmskim poprzedzony krótką monografią powiatu (Chełm; nakładem „Kroniki Nadbużańskiej, 1933.) Kazimierza Pawła Janczykowskiego, „oddanego Chełmowi człowieka“, określił jako „pierwszy chełmski przewodnik“, a Wśród wzgórz kredowych. Szkic geograficzno-krajoznawczy regionu chełmskiego. (Chełm. „Zwierciadła“ 1933. Odbitka z „Księgi pamiątkowej gimnazjum. W dwudziestą rocznicę 1915-1935“) jako „wspaniały szkic geograficzny.

Dorobek literacki Kazimierza Pawła Janczykowskiego, mimo że został opublikowany w kilkudziesięciu artykułach w prasie ogólnopolskiej i regionalnej oraz w kilku publikacjach książkowych, wciąż pozostaje w rękopisach i maszynopisach. Publikacje o jego działalności są bardzo ciekawe, dostarczają ogromnej wiedzy dokumentalnej, historycznej i naukowej o Chełmie i Ziemi Chełmskiej, szerzej o Lubelszczyźnie, ukazują kierunek, jaki wytyczał i rolę społeczno-kulturalną, jaką odgrywał on na tych ziemiach, m. in w tworzeniu autentycznego życia społeczno-kulturalnego i oświatowego po 1918 i po 1944 r.

Jak ważne i wysoko cenione były jego publikacje, niech świadczy fakt, że w konkursach literackich, w których brał udział, a do których trzeba było go mocno namawiać, bywał zawsze ich laureatem, np. za pracę pt. Jak ptacy na wędrówce (1967) zdobył pierwszą nagrodę w międzynarodowym konkursie na wspomnienia z Wielkiej Rewolucji Październikowej, a w ogólnopolskim konkursie etnograficznym uzyskał wyróżnienie za legendę Cudowny kamień (1970).

Po przeczytaniu publikacji Kazimierza Pawła Janczykowskiego i artykułów o nim, nabiera się ogromnego szacunku do ich autora. Wśród tych publikacji brakuje – na co wskazuję kolejny raz – opracowania o jego twórczości poetyckiej i publicystycznej, która zasługuje na uwagę profesjonalnej krytyki literackiej i stałe, ważne miejsce w dorobku wydawniczym nie tylko chełmskich pisarzy.

Nie ukazały się też, o co w przeszłości zabiegaliśmy m. in. w Stowarzyszeniu Miłośników Ziemi Chełmskiej, utwory zebrane Kazimierza Pawła Janczykowskiego. W drugiej połowie tego roku, o czym napisał Zbigniew Lubaszewski w cytowanym tu już artykule, Oddział PTTK w Chełmie wyda – co jest fundamentalnym upamiętnieniem 50. rocznicy śmierci nestora chełmskich krajoznawców – „zachowany w maszynopisie przewodnik po Chełmie i ziemi chełmskiej, który Kazimierz Janczykowski przygotował pod koniec swojego życia”. Wydanie tego przewodnika jest piękną, ale częściową, realizacją wieloletnich starań Pani Eleonory, żony Kazimierza Pawła Janczykowskiego, która „szukała drogi (…) wydania Przewodnika – Gawędy o Ziemi Chełmskiej (…),żeby nie zgubił się ślad – podkreślmy: żaden ślad – Jego pracowitego życia”.

W 2023 r. przypada 135-ta rocznica urodzin Kazimierza Pawła Janczykowskiego, a w 2026 r. – 110-ta rocznica jego debiutu książkowego. Wskazanie tych dat zamykam propozycją, żeby lata 2023 i 2026 stały się czasem pełnego zrealizowania marzenia Pani Eleonory – wydania utworów zebranych (dzieł wszystkich) jej ukochanego męża, Kazimierza Pawła Janczykowskiego.

Teresa Kossowska:

Wspomnieć jeszcze muszę o Matce, która całe życie stała w cieniu Ojca, ale była jego światłem. Wszystkie korekty przechodziły przez jej ręce, a gdy została sama do ostatnich dni pisała listy do uczniów Ojca, do wydawców, szukając drogi do wydania Przewodnika – Gawędy o Ziemi Chełmskiej, a gdy straciła nadzieję, dała do przepisania na maszynie kilka prac i odpisy odesłała do Biblioteki Łopacińskiego w Lublinie, żeby nie zgubił się ślad Jego pracowitego życia”. (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 9).

Niepowtarzalną atmosferę twórczości literackiej Kazimierza Pawła Janczykowskiego, patriotyczną w treści, artystyczną w formie, humanistyczną w przesłaniu, chełmską w genezie, dojrzewającą uczuciowo i charakterologicznie, wzbogacaną społecznie, piękniejącą duchowo, odnajdziemy w wielu – publikowanych, ale przede wszystkim nie opublikowanych – jego utworach. Autor zachowuje w nich własną osobowość, zachwyca prostotą stylu, urzeka osobistością tonu w opisywaniu wszystkiego, co przeżył, zobaczył, w czym uczestniczył, czego doświadczył zaprzątnięty działalnością społeczną i pracą zawodową, problemami muzeum, szkoły, Chełma, życiem rodziny, codzienną egzystencją.

Tak jest w jego pamiętniku, listach, wierszach, utworach okolicznościowych. Niezwykle barwne, pełne dowcipu, nie wyszukanego humoru, serdecznej przyjaźni, troski o codzienne sprawy szkoły, muzeum czy PTTK-u są np. listy Kazimierza Pawła Janczykowskiego do Stanisława Skibińskiego (1919-1980), jego muzealnego ucznia, najbliższego współpracownika i przyjaciela.

Przepiękne, według mnie, jedne z najpiękniejszych listów i wyznań miłosnych w polskiej literaturze, są listy Kazimierza Pawła Janczykowskiego, Twego kochającego Cię Kazika, do przyszłej żony Eleonory Rudzitt:

Oto fragment jednego z tych listów z 25 listopada 1911 r.

Pokochałem”.

Tak pokochałem całą siłą swojej duszy, całą mocą rozumu, całą namiętnością serca, wszystką żądzą krwi, życiem i istnieniem, jestestwem swoim, pokochałem do rozpaczy i nadziei, do bólu i szczęścia, do łez i wesela, do smutku i radości, do obłędu, do szaleństwa, pokochałem do zapomnienia o sobie, świecie i ludziach, pokochałem więcej, niż bym matkę kochał, gdyby przy mnie tu była, pokochałem silniej, święciej i idealniej niżbym kochać miał Boga… Bluźnię? Nie! Wszak wiesz Boże, kim ona jest dla mnie, wiesz, co cierpiałem w swej niepewności, wiesz, co cierpię, gdy brak mi Jej. Gdy chciałbym porwać Ją w swe ramiona i unieść hen…, gdzie tak tajemniczo i nieznanie, hen…, aż za granicę świadomości naszej, gdzie duchy tylko rozumieć się mogą, gdzieś…, gdzie myśl moja gubi się w jakiejś dziwnej mgle marzeń młodzieńczych (…).

Wszak sam Boże stworzyłeś miłość, wszak kazałeś się kochać: a więc kocham”. (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 4).

Jako wiersz-symbol piękna, głębi patriotyzmu oraz wartości artystycznych i ideowych poezji Kazimierza Pawła Janczykowskiego przypomnę jego wiersz pt. Sztandar Czarniecczyków:

Nasz sztandar szkolny pełen chwały

to Czarniecczyków święty znak.

Purpurą lśniący, zestarzały,

a płonie jak czerwony mak.

 

Dodawał sercom słabym wiary

jak kochający wierny druh,

że wróci Patron, Hetman stary,

a z nim hetmański wróci Duch.

 

Jak On… nie z soli my… nie z roli,

my z polskiej ziemi, z polskiej krwi,

wyrośli z tego, co nas boli,

z trudu i znoju… poprzez łzy.

 

Nad Zjazdem wzbił się Orzeł Biały,

nad szkołą powiał sztandar nasz.

Sztandar zwycięstwa, wiecznej chwały,

młodzież podjęła nad nim straż.

 

I ma go w pieczy hufiec szkolny,

pełniąc powinnej służby trud.

Ślubujem Ci, Hetmanie Polny,

iść drogą Twych rycerskich cnót.

Wiersz ten Kazimierz Paweł Janczykowski napisał 28 sierpniu 1957 r., po październikowej odwilży roku 1956.

Okoliczności jego napisania są tak niezwykłe, jak niezwykłe i piękne jest życie Kazimierza Pawła Janczykowskiego.

Sztandar szkolny wyhaftowany został przez uczennice Królewsko-Polskiego Gimnazjum im. S. Czarnieckiego i ich matki w nocy z 2/3maja 1918 r.

Nazajutrz, 3 maja 1918 r., młodzież szkolna z tym sztandarem, dumnie, po polsku powiewającym nad ich sercami i głowami, prowadzona przez swego dyrektora Wiktora Ambroziewicza, uczestniczyła na błoniach pod Chełmem w wiecu niepodległościowym, będącym wielką, ogólnopolską manifestacją patriotyczną z udziałem kilkudziesięciu tysięcy chełmian (od 30000 do 50000), żądających „niepodzielnej całości ziem polskich“ i pozostawienia Chełma i Chełmszczyzny, prastarej ziemi polskiej, w granicach wolnej i niepodległej Polski. Był to protest – przeciwko traktatowi w Brześciu z 9 lutego 1918 r., włączającemu Chełm i Ziemię Chełmską do tworzonego państwa ukraińskiego. Od tego czasu sztandar szkolny uczestniczył we wszystkich uroczystościach szkolnych.

W czasie wojny z narażeniem życia przechowały go pracownice administracyjne szkoły Maria Hilgierowa i Bronisława Kulkówna.

1 września 1944 r. sztandar szkoły uczestniczył w uroczystym otwarciu roku szkolnego 1944/1945. Wkrótce jednak – w okresie błędów i wypaczeń komunistycznej władzy – dyrekcji szkoły zabroniono uczestnictwa sztandaru szkolnego nawet w uroczystościach szkolnych. Od 1948 r. wisiał więc w gablocie w gabinecie dyrektora szkoły, skąd został przekazany do muzeum jako eksponat, którym opiekował się Kazimierz Paweł Janczykowski, opowiadając o jego dramatycznych losach wycieczkom odwiedzającym muzeum.

14-15 września 1957 r. podczas Zjazdu Czarniecczyków, w uroczystej oprawie patriotycznej, sztandar powrócił do szkoły. W czerwca 1973 r. Rada Pedagogiczna i Rada Uczniowska I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Czarnieckiego, realizując zalecenia centralnych władz oświatowych o ceremoniale szkolnym, postanowiły, że hymnem szkoły będzie wiersz Sztandar Czarniecczyków Kazimierza Pawła Janczykowskiego. Melodię do tekstu skomponowała maturzystka z 1973 r. Anna Drygalewicz.

Władysław Adam Pluta, polonista w I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Czarnieckiego, działacz społeczno-kulturalny i oświatowy:

Sztandar i hymn Czarniecczyków tworzą integralną całość swoją genezą i treścią. Służą wspólnie chwale szkoły, wyrosłej z wierności ideom, którym służył Patron szkoły – kochać ojczyznę zawsze, być z nią na dobre i złe. Hymn Czarniecczyków jest wspólnym dziełem nauczyciela i uczennicy, jest dziełem mądrego doświadczenia i młodzieńczego entuzjazmu, łączy w sobie – jak historyczne spoiwo – przeszłość z teraźniejszością”. (Władysław Adam Pluta, Dzieje Sztandaru i Hymnu Czarniecczyków. [w:] „70-lecie Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. S. Czarnieckiego w Chełmie. Kartki wdzięcznej pamięci 1915-1985. V Zjazd Czarniecczyków. 21-22. 09. 1985, s. 3).

Dowodem niezbywalnych wartości artystycznych, ideowych i poznawczych prozy Kazimierza Pawła Janczykowskiego są – niezwykle barwne stylistycznie, pełne dowcipu i profesorskiego humoru, dydaktycznego taktu, wychowawczego działania i pedagogicznego zrozumienia – opisy wypraw i ekspedycji turystyczno-krajoznawczych z uczniami, z którymi wędrował on po Polsce, najczęściej po Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim (opisał i zbadał 69 jezior) i chełmskich kredowych wzgórzach, wytyczał szlaki turystyczne. Z uczniami, dla których był wielkim autorytetem i żywym symbolem ich szkoły, wśród których kształtował wrażliwość na piękno ojczystej przyrody i miłość do ich małej ojczyzny: Chełma i Ziemi Chełmskiej, do Polski. Z uczniami, z którymi do końca życia prowadził korespondencję i o których pisał w swoim pamiętniku:

No i po raz siódmy od 1959/60 r. zebrałem brać obozową w ilości 20 kwiatów młodości, jedną wychowawczynię i gospodynię, dwóch wychowawców i wyruszyłem dnia 6 lipca 1964 r. na pieszą wędrówkę po Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim. Pochód otwierał wózek, najważniejszy sprzęt w obozie. Na drzewcu, przybitym pionowo, powiewał proporzec o barwach Ziemi Chełmskiej: jasnożółty, jasnozielony (licząc barwy od góry). Wózek był lekki, zgrabny, własnej roboty i konstrukcji, a przy tym bardzo mocny. Był osadzony na dwóch motocyklowych kołach, których szerokie gumowe opony chroniły na piaszczystych drogach od wcinania się w piach. Na wózku jechała kuchnia i spiżarnia z zapasami na dwa dni. Dyszel dawał się chować pod spód, mogło go ciągnąć dwóch chłopców.

Niespotykany taki „zagraniczny” wózek, a zwłaszcza trójbarwny proporzec o barwach „niepolskich”, budzły wśród mieszkańców wiosek podlaskich ciekawość. Wreszcie sprawę rozstrzygnęli: To jest delegacja Polaków z Argentyny, oni szukają potomków tego starego emigranta Andrzeja, co to sto lat temu wyjechał z Rozpłucia do Ameryki i tam został po jego wnuku w spadku majątek. Nawet mój obóz tak się przejął tym kanonem, że gdy wchodziliśmy do jakiejś wioski, a ludzie zapytywali” „Skąd wy jesteście?”, odpowiadali gromkim chórem: – „Z Argentyny!”. „A widzita – prawił pewien stary gospodarz – prawdę gadali wczoraj chłopy z Mokrego, że po naszych wioskach jakowasić delegacja z Argentyny kogoś szuka”.

Uśmiechałem się, ale milczałem, nie chcąc psuć dobrych nastrojów każdej stronie…

Śmiało mogę powiedzieć, że młodzież Liceum im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie, to pionierzy Pojezierza, to pierwsze sztafety, które odsłaniały egzotykę lubelską”. (T. Kossowska, Mój ojciec – nauczyciel i przyjaciel, op. cit., s. 9).

W jednej z takich wypraw, w 1963 r., uczestniczyłem i ja jako uczeń klasy XI„d” chełmskiego liceum, gdy z całą klasą z Profesorem Janczykowskim, który uczył nas astronomii, udaliśmy się do odległej o ok. 30 km od Chełma – „Arianki”, miejsca, gdzie w 1924 r. Kazimierz Czernicki (1890-1940), publicysta, chełmski drukarz, wydawca i redaktor naczelny „Zwierciadła”, poszukiwał grobu Mikołaja Reja. Profesor miał wówczas lat 74, my 17-18 lat. Miał też poważne kłopoty ze wzrokiem. Po przyjeździe pociągiem do Rejowca Fabr. – do „Arianki” mieliśmy do przejścia około 10 km. Kilku chłopców, klasowych prowodyrów, postanowiło „narzucić tempo”, pozostawić „w tyle” Profesora i jako pierwsi dojść do „Arianki”. Niestety! Nie udało się im tego dokonać. Profesor „dotrzymywał im kroku”, a gdy przyśpieszali, bez trudu ich dochodził, szedł krokiem równym i miarowym, krok w krok z nami, podpierał się tylko swoim bimbusowym kosturem i – co nas zaskoczyło – musiał wielu z nas, odwołując się do naszych osobistych zainteresowań, „zachęcać” do „wytrzymałości, bo to już niedaleko”.

Może ten bimbusowy kostur dodawał mu siły, a może był też przyczyną nazywania go Bibmbusem, bo taką ksywę – do dzisiaj naukowo ani anegdotycznie nie wyjaśnioną – nie wiadomo kto i kiedy mu nadał. A jakaż barwna, piękna i ciekawa była jego opowieść o Rejowcu, o okolicznej przyrodzie i Mikołaju Reju, który tutaj w 1547 r. założył miasto Rejowiec i był na tej ziemi dobrym, zaradnym gospodarzem oraz posłem Województwa Ruskiego, do którego wówczas należała Ziemi Chełmska.

Kazimierz Paweł Janczykowski zmarł 15 kwietnia 1972 r. Został pochowany na cmentarzu parafialnym przy ul. Lwowskiej w Chełmie. W kilkutysięcznym kondukcie żałobnym żegnali go uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego, absolwenci szkoły przybyli z Polski i świata oraz mieszkańcy Chełma i Województwa Lubelskiego. Na jego grobie umieszczono ogromny, granitowy głaz, na którym wyryto napis, że tu spoczywa „Zasłużony pedagog i regionalista chełmski”.

W 1973 r. jedną z ulic Chełma władze miasta nazwały imieniem Kazimierza Pawła Janczykowskiego. W 1979 r. Muzeum Ziemi Chełmskiej im. Wiktora Ambroziewicza wybiło medal portretowy na jego cześć. W 1980 r. Odział PTTK w Chełmie otrzymał imię Kazimierza Janczykowskiego, a na sztandarze chełmskiego Oddziału PTTK widnieje ogromny, haftowany jedwabiem, portret ich Patrona. W 1986 r. Szkoła Podstawowa nr 6 otrzymała imię Kazimierza Janczykowskiego – obecnie Zespół Szkół Ogólnokształcących Nr 6 im. Kazimierza Janczykowskiego w Chełmie.

Mirosław Derecki (1936-1998), dziennikarz, redaktor „Kameny”, w 1967 r. napisał w „Kamenie”:

„Profesora Kazimierza Janczykowskiego zna cały Chełm. Jest sylwetką od kilkudziesięciu lat charakterystyczną dla tego miasta. Podobnych mu ludzi spotyka się dzisiaj rzadko…”.

Od śmierci Kazimierza Pawła Janczykowskiego minęło 50 lat. Dziś – powtórzmy za redaktorem Dereckim: „Profesora Kazimierza Janczykowskiego zna cały Chełm”. Jest on – i pozostał – charakterystyczną, jedną z najbardziej zasłużonych postaci tego miasta. Tacy ludzie jak Kazimierz Paweł Janczykowski pozostają na zawsze w naszej pamięci. Utrwalają w ten sposób tożsamość naszej małej ojczyzny, tożsamość naszego narodu, tożsamość jednostek, które ten naród tworzą. To jest ten pomnik, który nie pozwala nam o nich zapomnieć.

Poprzedni artykułWolność – pomiędzy marzeniami a rzeczywistością
Następny artykułZmarł Stanisław Krzywicki! (Człowiek zasłużony – nie tylko dla bibliotekarstwa Szczecina)
Zbigniew Waldemar Okoń
Zbigniew Waldemar Okoń - pisarz, animator kultury, regionalista. Ukończył filologię polską na UMCS w Lublinie (1968) oraz 3-letnie studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim (1991). Dyrektor Zasadniczej Szkoły Zawodowej (1969-1974), wizytator Kuratorium Oświaty i Wychowania (1975), dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Chełmie (1975-1987), wicedyrektor d/s naukowych i konserwatorskich Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie (1987-1991), nauczyciel dyplomowany szkół chełmskich (1982-1989, 1991-2002). Od 2003 roku na emeryturze. Redaktor naczelny studenckiego, ogólnopolskiego, naukowego pisma „Językoznawca” (1965-1968), współzałożyciel i wiceprzewodniczący Studenckiej Grupy Literackiej „Kontrapunkty” w Lublinie (1965-1968). Współredaktor „Ziemi Chełmskiej” oraz wydawnictw poświęconych chełmskiemu szkolnictwu (1968-2005). Członek Grupy Literackiej „Pryzmaty” w Chełmie (1969-1990, przewodniczący 1983-1990), Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej (sekretarz Zarządu 1975-1987). Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich (1984-, wiceprezes Oddziału 2006-2010, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Oddziału 2010-,). Debiutował w „Ziemi Chełmskiej” (1962). Autor 7 tomów poetyckich, 1 powieści, 11 monografii twórców i regionalistów chełmskich.

1 KOMENTARZ

  1. Z Profesorem też miałem lekcje w naszym Liceum – z astronomii. Kazimierz Janczykowski to rzeczywiście ciekawa i wielka postać! Uznanie, Zbigniewie, że podjąłeś ten temat. W ten sposób wiadomości o Chełmie, jego historii, i o historii Liceum im. St. Czarnieckiego mogą dotrzeć do czytelników z całej Polski. Nowością dla mnie jest wspomniana przez Ciebie literacka aktywność Profesora.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here