Stara nowa wojna: zmagania polsko-niemieckie

2

Może się wydawać, że stosunki polsko-niemieckie nigdy nie były dobre. Od zamierzchłych czasów Polacy nie darzyli sympatią zarówno Niemców, jak i Rosjan. Walki pomiędzy oboma sąsiednimi narodami trwały niemalże nieustannie, począwszy od bitwy pod Cedynią, poprzez rozbiory RP, aż po słynne słowa ministra Becka tuż przed atakiem III Rzeszy: ?My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę?[1]. Dziś, gdy czasy wielkich wojen w Europie się skończyły, trwają nieustanne potyczki na słowa.

 Aspekt historyczny 

Gerard Schröder po skończonej kadencji kanclerza ocenił, iż stosunki polsko-niemieckie są ?z pewnością najtrudniejsze i najbardziej wrażliwe?, w porównaniu do relacji z innymi sąsiadami Niemiec[2]. I ciężko się z powyższą opinią nie zgodzić. W ciągu ostatnich kilku stuleci Polacy doznali z rąk swoich zachodnich sąsiadów krzywdy w postaci germanizacji, wysiedlania, torturowania, zbiorowych mordów i ciągłego ucisku na społeczeństwo[3]. Sam Schröder przyznaje, że między narodami nie doszło jeszcze do pojednania. Tłumaczy też, że ?Polska była zbyt często igraszką w rękach mocarstw, Niemiec i Rosji – podzielona, zniszczona, uciskana. Z tego powodu w Polsce panuje zrozumiała nieufność w stosunku do obu tych krajów i przesadna narodowa pewność siebie klasy politycznej?[4].

Polacy, którzy przeżyli II Wojnę Światową, prawdopodobnie nigdy nie zapomną cierpień, których doznali ze strony sąsiadów RP. Barbara Epler Matuchniak, córka polskiego oficera II Rzeczpospolitej, obecnie 72-letnia mieszkanka Londynu opisuje swoje przeżycia z dzieciństwa w sposób następujący: ?Najazd niemiecki na nasz kraj (?) położył kres naszemu normalnemu życiu (?). Samoloty niemieckie krążące nad Buskiem strzelały z karabinów maszynowych do pracującej ludności na roli, dzieci powracających ze szkoły i do polskiego wojska usiłującego dotrzeć do południowych granic Polski?[5]. To złe wspomnienie pozostanie w pamięci nie tylko tych, którzy go doznali, ale również wielu następnych pokoleń, powodując zrozumiałe uprzedzenie do narodu niemieckiego.

Dorobek Kohla

      Obejmujący władzę kanclerza w 1998 roku, Gerard Schröder odziedziczył Niemcy nadal podzielone pod wieloma względami. W landach wschodnich panowało wysokie bezrobocie i zacofanie gospodarcze. Kraj ponosił więc olbrzymie koszty na utrzymanie terenów byłego NRD i wyciąganie go z zapaści ekonomicznej. Jak zauważa prof. dr hab. Robert Łoś w swojej pracy poświęconej stosunkom Niemiec z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, ?o ile (?) w okresie rządów Kohla akcentowano ?romantyczne? elementy związane nieomal z misją wobec krajów regionu, to jego socjaldemokratyczny następca akcentował konieczny pragmatyzm?[6]. Według Katarzyny Stokłosy z Instituto Hannah Arendt, Helmut Kohl był lubiany w naszym kraju głównie z powodu jego poparcia dla wstąpienia nowych państw do Unii Europejskiej[7]. Nie wydaje się zatem dziwny fakt, że zmiana rządu była źle postrzegana m.in. przez Polskę, która z początku dość nieufnie odnosiła się do Schrödera.

Stosunki polsko-niemieckie za kadencji Schrödera:

wzajemne uprzedzenia ? stereotypy, mentalność społeczeństw

Jak już wspomniałem, społeczeństwa obu omawianych krajów nie przepadały zbytnio za sobą. Z niemieckiego punktu widzenia, nasi sąsiedzi zawsze pomagali nam w akcesji do Europy Zachodniej, wspierali nasze dążenia do Unii Europejskiej i NATO, przez co często odnosili straty polityczne i gospodarcze. Według Niemców niewdzięczni byliśmy wtedy, gdy po wsparciu, które nam udzielili na szczycie w Kopenhadze w 2002 roku, premier Leszek Miller podpisał ?listę ośmiu? bez konsultacji z Berlinem, ale o tym nieco później. Kwestia Iraku również znacznie pogorszyła nasze stosunki, a to między innymi ze względu na to, iż RP występowała często przeciwko interesom Niemiec. Ale warto zauważyć, że jest to paternalistyczne postrzeganie stosunków z Polską, a nie natury sąsiedzkiej[8]. Jako naród zaś, byliśmy i wciąż jesteśmy niejednokrotnie osądzani jako społeczeństwo zbyt mocno przywiązane do tradycji kościelnych, niepostępowe, kłótliwe i egoistyczne.

Z polskiego punktu widzenia, Niemcy zawdzięczają nam zjednoczenie swojego kraju, zniszczenie komunizmu i zakończenie Zimnej Wojny. Bez Polaków, którzy walecznie odzyskali niepodległość, nie byłoby możliwe tak szybkie złączenie NRD i RFN. Pomoc zaś, którą Niemcy udzieliły swojemu wschodniemu sąsiadowi, nie była bezinteresowna, gdyż obecność Polski w NATO i Unii Europejskiej przynosiła bilateralne korzyści dla obu stron. Media w naszym kraju nie stroniły też od krytycznych komentarzy skierowanych w polityków niemieckich. Dobrym przykładem jest okładka tygodnika ?Wprost?, na którym widnieje przewodnicząca Związku Wypędzonych, Erika Steinbach w mundurze SS, jadąca na Gerardzie Schröderze[9].

Starania o przystąpienie Polski do Unii Europejskiej:

Starania Polski o przystąpienie do Unii Europejskiej zaczęły się stosunkowo wcześnie. Już w 1989 roku podpisano układ gospodarczy ze Wspólnotami, a w 1994 złożono wniosek o przyjęcie do Unii. Rokowania rozpoczęto w 1998 roku, niedługo przed początkiem urzędowania Schrödera[10]. Wtedy też, po objęciu władzy w Berlinie przez koalicję Czerwono-Zieloną oraz rząd Buzka w Warszawie, polityka Niemiec związana z rozszerzeniem Unii uległa mocnemu wyhamowaniu. Rząd Schrödera za priorytet postawił sobie interesy własnego kraju i wzmocnienie wewnętrzne Unii, a na drugim miejscu dopiero przystąpienie nowych krajów do Wspólnot. W Polsce politykę tą odebrano jako zrezygnowanie z kursu obranego przez Kohla.

Jak się później okazało, koalicja SPD-Zieloni chętnie wspierała polskie dążenia do UE, chciała jednak zmniejszyć koszty ponoszone na składki unijne, bowiem rozszerzenie organizacji mogło przynieść katastrofalne skutki dla niemieckiego budżetu. Schröder chciał więc nie tyle zablokować dostęp krajów Europy Środkowo-Wschodniej do Unii, ile spowolnić nieco proces akcesji i wynegocjować zamrożenie budżetu Wspólnot na lata 2000-2006 na ówczesnym poziomie 85 miliardów euro. To jednak jawnie godziło w interesy m.in. Polski, gdyż zagrożona okazała się obiecana wcześniej pomoc dla krajów kandydujących w wysokości 25 mld ?. Kanclerz nie uniknął fali krytyki za przekładanie niemieckich interesów nad unijne. Zagroził jednak całkowitym zablokowaniem decyzji poszerzenia wspólnot, w wypadku nie rozwiązania problemu nadmiernie wysokiej składki RFN do budżetu. Powiedział wtedy: ?Jeżeli przyjmujemy do Unii Europejskiej nowych partnerów, to kraje, które do tej pory uzyskiwały same profity, muszą wykazać trochę solidarności i powinny zrezygnować z części zysków?[11]. Stanowisko to poparły inne kraje będące płatnikami netto. W dalszych rozmowach, Gerhard Schröder odrzucił polski wniosek o zniesienie ograniczeń na import węgla i poparł projekt ograniczenia rynku pracy dla nowych członków Unii[12].

Kanclerzowi nie udało się jednak w pełni ograniczenie kosztów ponoszonych przez jego kraj, a to za sprawą Francji, która nie miała zamiaru dopuścić do gwałtownego zwrotu w reformowaniu polityki agrarnej (gdyż to ten kraj najwięcej z całej ?piętnastki? korzystał i nadal korzysta z dotacji dla rolnictwa)[13]. Mimo początkowych zatargów, nie trudno było zauważyć, iż Polska była wyraźnie faworyzowana przez Schrödera wśród pańsw Europy Środkowo-Wschodniej. Przedstawiciele obu państw spotkali się wielokrotnie, podczas gdy relacje z innymi krajami były znacznie luźniejsze. W związki te ingerowało jednak wiele organizacji, partii opozycyjnych i publicystów. Dlatego też współpraca polsko-niemiecka nie układała się najlepiej[14].

Tuż przed referendum w Polsce dotyczącym przyłączenia do Unii Europejskiej, pojawiło się wiele głosów za akcesją i tyleż samo przeciw. Wśród tych ostatnich wielokrotnie atakowano Niemców, jako tych, którzy zamierzają wykupić tzw. Ziemie Odzyskane, Polaków zaś chcą zamienić w ?robotników rolnych?. Wzbudzano tym nienawiść do naszych sąsiadów, atakując ich niejednokrotnie bezpodstawnie. Jak pisał w wydanej przez siebie broszurze prof. Maciej Giertych:

Niemieckie zainteresowanie naszą akcesją wynika nie tylko z ich woli panowania nad całą Europą, ale i z bardziej specyficznie niemiecko-polskich relacji. (?) Liczą na to, ze po wejściu Polski do UE dostaną zwrot utraconej własności lub odszkodowanie za nią. (?) Mamy tu więc klasyczny rewizjonizm historyczny, pogróżki i zapowiedzi walki o uchylenie w imię norm i praw europejskich ważności decyzji poczdamskich[15].

Następnie, przytoczone są słowa, które miał wypowiedzieć Gerard Schröder w 2000 roku do Związku Wypędzonych w Berlinie:

Nie drażnijcie ofiary, która sama pcha się w nasze ręce, zawierzcie mojej metodzie, ja wam dostarczę wschodnie landy w taki sposób, że ich dzisiejszy administratorzy, Polacy, będą nam wdzięczni[16].

Zupełnie inny cytat kanclerza z tego samego zjazdu przytacza portal tygodnika ?Wprost?:

Niemcy jako państwo nie będą zgłaszać roszczeń terytorialnych związanych z przeszłością. Pomorze, Prusy Wschodnie i Śląsk, Królewiec, Szczecin, Wrocław i Gdańsk oraz Sudety są częścią naszego dziedzictwa historycznego i kulturalnego. Ale nie należą one do naszego państwa[17].

Organizacje mające wpływ na stosunki polsko niemieckie:

Związek Wypędzonych i Powiernictwo Pruskie

Związek Wypędzonych, do którego zwracał się Schröder, wielokrotnie i konsekwentnie podważał postanowienia umowy poczdamskiej. Jego przewodnicząca, Erika Steinbach, o której była już mowa, domaga się od Polski (ale także Czech i Słowacji) przyznania odszkodowań za konfiskatę mienia późniejszym przesiedleńcom, bądź też oddania Niemcom ich dawnych posiadłości. Działania te szybko zinterpretowano w Polsce jako agresywny, niemiecki rewanżyzm, a następnie odrzucono wszystkie żądania Związku. Bano się także, że sprawców II Wojny Światowej ? Niemców, przedstawi się jako ofiary wojny. Kanclerz poparł stanowisko polskiego rządu i sprzeciwił się finansowaniu organizacji Steinbach z budżetu państwa. Nie zmieniło to jednak wiele, bowiem Związek nadal istnieje i jest finansowany obecnie z prywatnych pieniędzy[18].

Podobną organizacją jest Powiernictwo Pruskie na czele z Rudim Pawełką. Ma ono podobne cele do Związku Wypędzonych: chce odzyskać utracone majątki rodaków. Jest to jednak organizacja określana często mianem skrajnej i marginalnej. Ponadto, nie ma żadnego poparcia politycznego. Jedynym zagrożeniem, które z jej strony wynika, jest możliwość złożenia pozwów odszkodowawczych w sądach. Te jednak, zdaniem prawników nie mają żadnej szansy na powodzenie ze względu na brak podstaw prawnych. Odwetem polskiego Sejmu wobec działalności obu organizacji było żądanie reparacji wojennych od naszych zachodnich sąsiadów. Miało ono nie tyle zmusić władze niemieckie do wypłacenia odszkodowań, ile do zrzeczenia się roszczeń w imieniu wypędzonych[19].

Bardzo prawdopodobne jest jednak, że większość owych problemów stworzyli nie Niemcy, a właśnie Polacy. Media w kraju tak znacznie nagłośniły działalność nieznanej dotąd Eriki Steinbach, że Niemcy nie mogli jej już dłużej ignorować. Podobnie stało się z Pruskim Powiernictwem. Prasa i telewizja dostarczyła Polakom to, czemu łatwo dać wiarę ? ukazała obie organizacje jako silne i reprezentujące naród niemiecki, podczas gdy nie miały one wielu zwolenników. W rzeczywistości, fundacje te, wysuwając roszczenia wobec Polski, chciały zmusić rząd Niemiec do wypłacenia wypędzonym odszkodowań z budżetu RFN w imię dobrych stosunków z sąsiadem (wtedy żądania organizacji byłyby spełnione). Kanclerz pozostał jednak nieugięty wobec rodaków. Zapewnił Polskę, że rząd Niemiec u boku Polskiego będzie zwalczać argumenty własnych obywateli w sądach międzynarodowych. Na konferencji prasowej w 2003 roku dodał, iż:

Wypędzenia i wysiedlenia zawsze powodowały cierpienia ludzi, i to niezależnie od tego, jaka była ich przyczyna i kto wydał rozkaz. Nie chciałbym jednak, aby w przypadku wypędzeń w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu mieszano przyczynę ze skutkiem[20].

Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość

Aby polepszyć stosunki sąsiedzkie ze wschodnim sąsiadem, rządząca wówczas koalicja SPD-Zieloni wsparła polskie dążenia i pomogła w utworzeniu fundacji odszkodowawczej Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość, która to przekazywała pieniądze fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie i ta ostatnia wypłacała je byłym robotnikom przymusowym. Przy wypłacanych odszkodowaniach doszło jednak do kolejnych kontrowersji, a to za sprawą rzekomo nieuczciwego przeliczenia marek niemieckich na złotówki[21].

Gazociąg północny

Stosunki polsko-niemieckie znacznie pogorszył projekt budowy gazociągu północnego, przebiegającego po dnie morza Bałtyckiego. Ma on prowadzić gaz ziemny prosto z Rosji do Niemiec, z ominięciem Polski i republik bałtyckich. Projekt godzący w interesy tych państw, pojawił się w 1997 roku. Przez kilka kolejnych lat trwał spór międzynarodowy ? z jednej strony Niemcy i Rosja dążące do zrealizowania budowy, z drugiej zaś państwa bałtyckie, broniące swojego stanowiska. Wygrała ta pierwsza grupa, ale było to pyrrusowe zwycięstwo, bowiem Polska i kraje bałtyckie zablokowały możliwość finansowania przedsięwzięcia przez Europejski Bank Inwestycyjny[22].

Po podpisaniu umowy zatwierdzającej budowę gazociągu, zarówno media, jak i niektórzy politycy w Polsce przyrównali to wydarzenie do paktu Ribbentrop-Mołotow (Hitler-Stalin), nazywając go tym razem ?paktem Schröder-Putin?. Wiele kontrowersji przysporzył także fakt, że w 2 tygodnie po podpisaniu umowy, Schröder, tracąc fotel kanclerza, objął stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej konsorcjum, które odpowiada za wybudowanie gazociągu. Międzynarodowe media okrzyknęły to skandalem i zarzuciły Niemcowi przekładanie własnych interesów nad krajowe[23].

Aspekt militarny:

korpus wojskowy polsko-niemiecko-duński, współpraca wojskowa

Polsko-niemiecka współpraca wojskowa rozwija się dość prężnie. W Szczecinie utworzono wspólną, niemiecko-polsko-duńską jednostkę wojskową o nazwie Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni. Została ona włączona do ?BALTAP?, ale nie zintegrowano jej z wojskami NATO. Kolejnym krokiem zbliżającym sąsiadujące ze sobą kraje było porozumienie dotyczące współpracy wojskowej między RP i RFN. Zakładało ono przekazanie Polsce 128 czołgów Leopard II oraz 23 samolotów Mig-29. Pierwsze czołgi przekazano już  16 września 2002 roku. Wartość podarunku szacowano na około 1,5 miliarda PLN[24].

W rok później, władze polskie postanowiły wyposażyć armię w nowe samoloty bojowe. Swoje oferty przesłały m.in. Francja i Stany Zjednoczone. RP odrzuciła oferty europejskich firm i zakupiła amerykańskie F-16. To doprowadziło do fali krytyki ze strony krajów Unii, w tym Niemiec. Dodatkowe kontrowersje wywołał fakt znalezienia w Iraku przez polskich żołnierzy francuskich rakiet ?Roland?. Wiązało się to jednocześnie z oskarżeniem Francji o łamanie embarga ONZ poprzez sprzedaż broni reżimowi Saddama Husajna[25].

Tarcza antyrakietowa:

W 2002 roku Departament obrony USA rozpoczął opracowywanie planu globalnej obrony przeciwrakietowej. W planach tych zakładano, że najlepsze miejsce na ulokowanie tarczy to Europa Środkowo-Wschodnia, na przykład Polska i Czechy. Propozycja spotkała się z zainteresowaniem władz RP, które rozpoczęły wstępne rozmowy z Amerykanami na jej temat. Nie da się jednak ukryć, że umieszczenie tarczy pogorszy stosunki dyplomatyczne zarówno z Rosją, jak i Unią Europejską[26]. Gerhard Schröder wypowiedział się bardzo krytycznie na temat chęci zainstalowania tarczy w Europie. Według niego jest to ?ustanowienie wobec Rosji bezsensownej polityki okrążania?. Szef niemieckiej partii FDP, Guido Westerwelle, podzielił zdanie Schrödera i dodał: ?stacjonowanie rakiet w Europie Środkowej i Wschodniej nie jest prywatną sprawą Pragi, Warszawy i Waszyngtonu. Jest to sprawa całej Europy – także NATO, ale też zdecydowanie Europy?[27].

Wojna w Iraku, lista ośmiu

Spór między Irakiem a Stanami Zjednoczonymi doprowadził do kolejnych kontrowersji ? nawet w NATO powstał dość silny konflikt dotyczący wojny na Bliskim Wschodzie. Wtedy też światło dzienne ujrzała ?Lista ośmiu? podpisana przez kraje popierające agresywną politykę amerykańską. Wśród tych państw (Wielka Brytania, Hiszpania, Włochy, Dania, Portugalia, Węgry, Czechy) znalazła się również Polska. MSZ Jerzy Szmajdziński zaproponował wówczas, aby do Iraku wysłać korpus niemiecko-polsko-duński. Niechętni Polsce Niemcy odrzucili ten projekt bez większego namysłu. Padały też pytania ze strony naszych sąsiadów, czy ?wspólnota polsko-niemiecka oznaczała wyłącznie wsparcie finansowe?. Dodatkowe, niepotrzebne słowa padły z ust prezydenta Francji, Chiraca, który w dość ostrych słowach skrytykował stanowisko rządu RP. Politycy w naszym kraju zostali potraktowani niepoważnie. Pogłębiło to nie tylko kryzys w stosunkach polsko-niemieckich, ale doprowadziło do załamania ?Trójkąta Weimarskiego?[28].

Hołd Schrödera dla powstańców warszawskich

Udział Schrödera w obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego nieco załagodził napięte stosunki między sąsiednimi krajami. Jak to określono w polskiej prasie: ?pojednanie nad grobami powstańców Warszawy kończy w stosunkach polsko-niemieckich pewien historyczny okres oficjalnych pojednawczych gestów?[29]. W trzy miesiące po tym wydarzeniu, kanclerz Niemiec stwierdził, że oba kraje powinny przestać wciąż patrzeć w przeszłość i zaczęły skupiać się na wspólnie budowanej przyszłości. Powiedział też, iż ?nie można pozwolić, aby ?wiecznie wczorajsi? zakłócili cud niemiecko-polskiego pojednania?[30].

Obecne stosunki polsko-niemieckie na tle lat wcześniejszych

Obecna kanclerz Niemiec ? Angela Merkel również nie wydaje się podołać zadaniu zażegnania konfliktu polsko-niemieckiego. Już na samym początku kadencji kanclerskiej powiesiła w swym gabinecie portret carycy Rosji, Katarzyny II, władczyni, która walnie przyczyniła się do zniszczenia I Rzeczpospolitej i pogrzebania jej niepodległości na 123 lata. Nie należy też zapominać o fakcie, że sprawcami rozbiorów I i II RP byli głównie Niemcy i Rosjanie. Stąd też jeden obraz jest przyczyną tak wielu kontrowersji[31].

Kolejnym drażliwym tematem może być nazwanie braci Kaczyńskich ?polskimi kartoflami? przez dziennik ?Die Tageszeitung?. Na łamach gazety, dziennikarz Peter Koehler nazywa głowę RP ?Lechem ?Katsche? (mlaskający-red.) Kaczyńskim?. W artykule pojawiają się ostre słowa:

Polski prezydent nie sięgający niemieckiej głowie państwa nawet do kolan (?) na przywitanie podaje w postawie na baczność przednią łapę!. Wiadomo, że urodzony w 1949 roku Kaczyński należy do generacji, która nawet przed przyjściem na świat miała na pieńku z Niemcami. Wiedziano, że obraz świata wg Kaczyńskiego to taki, w którym każdy Niemiec od średniowiecza rzuca się na wschodnich sąsiadów. (?) Udowodnili, że są z każdej strony czyści: Lech parokrotnie zabraniając warszawskim chłopcom zademonstrowania tyłków, a jeszcze bardziej Jarosław, który żyje wprawdzie z matką – ale przynajmniej bez ślubu[32].

Po ukazaniu się artykułu, ?Gazeta Wyborcza? dodała: ?Szczyt Trójkąta Weimarskiego nie odbył się, bo prezydent rozchorował się po przeczytaniu tekstu w ?Tageszeitung??[33].

Polacy nie pozostali jednak dłużni Niemcom. Na okładce czasopisma ?Najwyższy Czas? widnieje Angela Merkel ucharakteryzowana na Hitlera. Tuż obok jest napis: ?UE ? faszyzm w natarciu?. W artykule autorstwa Janusza Korwina-Mikke, oprócz ostrej krytyki pani kanclerz, znajduje się porównanie III Rzeszy do RFN[34].

Poza agresją w prasie z obu stron i tymi mało chlubnymi momentami, są widoczne gesty ku pojednaniu polsko-niemieckiemu. Angela Merkel, zrzekła się w maju 2006 roku 100 milionów euro na rzecz najbiedniejszych regionów Polski. Dzięki temu szlachetnemu celowi, pani kanclerz zyskała miano ?Tytanowej Damy?, co plasuje ją wyżej od byłej premier Wielkiej Brytanii, Margaret Teacher, określanej wówczas ?Żelazną Damą?. Dzięki temu i wielu innym gestom, pani Merkel zyskała wielu zwolenników w naszym kraju[35].

Ocena rządów Schrödera i Merkel

Działalność na rzecz polepszenia relacji polsko-niemieckich za urzędowania Schrödera można określić jako intensywną i udaną, zaś obecną kanclerz Merkel, pomimo wielu różnic w światopoglądzie z jej poprzednikiem, jako kontynuatorkę pojednania obu społeczeństw. Oczywiście nie można spodziewać się natychmiastowej poprawy w relacjach pomiędzy odwiecznie walczącymi ze sobą narodami. Ale należy zauważyć, że zostały zrobione znaczne postępy w tej dziedzinie. Gdyby polityka ta została utrzymana, z pewnością zapomnielibyśmy wszystkie wyrządzone sobie przed laty krzywdy ? tak jak stało się w relacjach niemiecko-francuskich.

Były kanclerz Niemiec, Gerhard Schröder, powiedział, iż chciałby ?zapobiec odrodzeniu się dawnych uprzedzeń, mitów i ideologii. Istnieje niebezpieczeństwo, że całkowicie wymykająca się spod kontroli prawicowa, nacjonalistyczna tendencja w Polsce może wyrządzić szkody także stosunkom niemiecko-rosyjskim. To byłoby straszne dla Europy?. Stwierdził też, że relacje między krajami należy bardzo pieczołowicie pielęgnować, gdyż są one bardzo wrażliwe[36].

Podsumowanie i prognoza stosunków w przyszłości

Rzeczpospolita jest krajem wyjątkowym, ma bowiem niezwykle skomplikowaną, kontrowersyjną i burzliwą historię. Dlatego też nie przepadamy za naszymi sąsiadami ? niemalże wszystkimi: począwszy od Niemców, poprzez Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, aż na Litwinach kończąc. Oczywiście jest to dość duże uogólnienie i nie można przypisywać go całemu narodowi, ale znaczna część społeczeństwa nadal chowa uraz do krajów, które w ten, bądź inny sposób przyczyniły się do upadku wielkiego, dumnego mocarstwa, jakim była niegdyś Rzeczpospolita. Polska jest obecnie krajem znacznie mniej liczącym się na arenie międzynarodowej, Polacy pozostali jednak ci sami – dumni i pewni siebie. Nie potrafią zaakceptować tego takie kraje jak Rosja i Niemcy, które same, od dawna traktowały słabą RP jako cel swojego ataku. Dziś nie potrafią zaakceptować odważnego stanowiska kraju, któryniedawno temu okupowali. Drażliwość i agresja w stosunkach międzynarodowych jest więc zrozumiała.

Stosunki polsko-niemieckie przypominają przedwojenne relacje polsko-litewskie. Wtedy też Litwa, która doznała polskiej agresji, prowadziła bardzo agresywną politykę wobec swojego większego sąsiada, oczerniając go wielokrotnie na forum międzynarodowym[37]. W podobny sposób zachowują się polskie elity, które rządząc w znacznie pomniejszonym terytorialnie państwie, starają się prowadzić bezkompromisową politykę wobec większych sąsiadów. Dobrym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest stanowisko MSZ Anny Fotygi, która zapowiedziała, że należy rozmawiać z Rosją i Niemcami ?twardo?[38].

Dzieła Adama Mickiewicza były niezmiernie potrzebne dla Polaków w czasach niewoli, gdyż przypominały rodakom o ich ojczyźnie. Dziś jednak powinniśmy zapomnieć o dawnym nacjonalizmie, zdystansować się do historii i pomyśleć o przyszłości. Dostosujmy się do obecnych czasów, gdyż zmieniło się wiele od opisywanych lat z przeszłości:

?Sto lat mijało, jak Zakon krzyżowy
We krwi pogaństwa północnego brodził;
już Prusak szyję uchylił w okowy
Lub ziemię oddał, a z duszą uchodził;
Niemiec za zbiegiem rozpuścił gonitwy,
Więził, mordował, aż do granic Litwy?.


[1] Życie Świata, Dzieje Świata, Kampania wrześniowa, nr 134. [2] http://wiadomosci.onet.pl/1453487,11,item.html, 14.12.2006. [3] Robert Śniegocki, Historia: Burzliwy wiek XX, Warszawa 2005, s. 182. [4] http://wiadomosci.onet.pl/1453487,11,item.html, op.cit. [5] Magazyn Polonii: Świecie Nasz, http://artographix.net/sn/index.php?id=d228b8ab16, 26.04.2006. [6] Robert Łoś, Rząd Gerarda Schrödera wobec postkomunistycznych państw Europy Środkowo-Wschodniej, Łódź 2004, s. 28. [7] http://www.uclm.es/lamusa/ver_articulo.asp?articulo=150&lengua=pl, 10.03.2007.

[8] Ibidem.

[9] Ibidem.

[10] Pełnomocnik Rządu ds. Informacji Europejskiej, Unia bez tajemnic: Informacja Europejska, s. 49.

[11] http://ludzie.wprost.pl/cytaty/?P=2&O=32159&CI=6030, 10.05.2006. [12] Robert Łoś, op. cit., s. 32. [13] Marian Szymeczko, Vademecum Unii Europejskiej: Polska w Unii, Lubicz 2004, s. 32-34. [14] Robert Łoś, op. cit., s. 38. [15] Maciej Giertych, Europa ? TAK, Unia Europejska ? NIE, Warszawa 2004, s. 14-15. [16] Ibidem, s.16. [17] http://ludzie.wprost.pl/cytaty/?P=2&O=32159&CI=6030, 12.05.2007. [18] ?Rzeczpospolita?, 19.08.2004.

[19] ?Rzeczpospolita?, 29.07.2004.

[20] http://ludzie.wprost.pl/cytaty/?P=0&O=32159&CI=6030, 14.05.2007. [21] http://www.pol-niem.pl/index.php?page=1030000000, 15.05.2007. [22] http://en.wikipedia.org/wiki/Nord_Stream, 16.05.2007. [23] Ibidem. [24] Robert Łoś, op. cit., s. 113. [25] Ibidem. [26] http://pl.wikipedia.org/wiki/Tarcza_antyrakietowa, 17.05.2007. [27] http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,8767551,wiadomosc.html, 11.05.2007. [28] http://www.uclm.es/lamusa/ver_articulo.asp?articulo=150&lengua=pl, 10.03.2007.  [29] ?Rzeczpospolita?, 29.07.2004. [30] ?Rzeczpospolita?, 11.10.2004. [31] http://en.wikipedia.org/wiki/Angela_Merkel, 18.05.2007. [32]_http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/nowe;polskie;kartofle;czyli;niemcy;o;kaczynskich,187,0,169403.html, 18.05.2007. [33]_http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/prezydencka;zgaga;po;lekturze;niemieckiej;prasy,104,0,169320.html#, 18.05.2007. [34] http://www.pardon.pl/artykul/1033/angela_merkel_jak_hitler, 18.05.2007. [35] http://angelamerkelclub.blogspot.com/, 18.05.2007. [36] http://wiadomosci.onet.pl/1453487,11,item.html, 14.12.2006. [37] Maria Pieniążek, Historia XIX-XX wiek, Warszawa 1999, s. 166. [38] http://wiadomosci.onet.pl/1537685,11,item.html, 18.05.2007.

Poprzedni artykułPrawie jak służby specjalne
Następny artykułAl-Kaida w wydaniu Europy
Paweł Rogaliński
Paweł Rogaliński jest politologiem, filologiem, rzecznikiem prasowym organizacji pozarządowej oraz twórcą Przeglądu Dziennikarskiego. Od 2015 roku należy do prestiżowej grupy Światowych Odpowiedzialnych Liderów Fundacji BMW Stiftung Herbert Quandt. Za swoje osiągnięcia nagradzany na całym świecie, m.in. w Londynie, Berlinie, Rio de Janeiro, Warszawie, Brukseli i Strasburgu. Ukończył następujące kierunki studiów na Uniwersytecie Łódzkim: stosunki międzynarodowe: nauki polityczne, zarządzanie oraz filologię angielską, osiągając przy tym ogólnokrajowe sukcesy naukowe (m.in. Studencki Nobel). Obecnie przygotowuje rozprawę doktorską w Londynie poświęconą popularności politycznej w krajach anglojęzycznych. Jego ostatnia książka pt. „Jak politycy nami manipulują. Zakazane techniki” (Wydawnictwo Sorus, Poznań 2013) z powodu dużej popularności doczekała się dodruku już w kilka miesięcy po wydaniu. Więcej na stronie oficjalnej: www.rogalinski.eu.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here