Rozmowa z dr. Pawłem Rogalińskim (Redaktorem Naczelnym „Przeglądu Dziennikarskiego”) w związku z publikacją książki pt. „Model polityka popularnego w państwach anglosaskich” (wydanej – co niewątpliwie jest zaszczytem – przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego)
Karol Czejarek (KC): – Proszę przyjąć serdeczne gratulacje z racji ukazania się Pańskiej książki naukowej pt. „Model polityka popularnego w państwach anglosaskich”. Skąd wziął się pomysł na jej napisanie?
Paweł Rogaliński (PR): – Dziękuję Panu Profesorowi za podjęcie ze mną rozmowy na ten temat, jak i Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego, które wydało moją książkę.
Książka jest oparta na opracowanej przeze mnie dysertacji doktorskiej i liczy kilkaset stron. Zawiera też liczne barwne plansze i wizualizacje popularnych polityków, które zostały stworzone w oparciu o opracowane przeze mnie „modelowe” opisy. Pozwolę sobie zarekomendować naszym czytelnikom obejrzenie krótkiej prezentacji mojej książki, która jest dostępna online: https://www.youtube.com/watch?v=dt50gRr256Y
KC: – Na czym polegały te „modelowe”, jak Pan to nazwał, opisy?
PR: – Stworzone modele to wynik wielu lat badań, a opisy dotyczyły zarówno kwestii wyglądu polityka, jak i jego lub jej życia prywatnego oraz publicznego. Modele odwzorowują zbiorowe wyobrażenia wzoru polityka wysokiego szczebla w społeczeństwach anglosaskich.
KC: – To rzeczywiście interesujące. A nawiasem mówiąc, podziwiam Pana, gdyż przygotowując doktorat, a teraz na jego podstawie książkę, pracował Pan jednocześnie na stanowiskach kierowniczych w placówkach oświatowych o amerykańskiej i brytyjskiej podstawie programowej, a także redagował „Przegląd Dziennikarski”.
PR: – Zgadza się. W międzyczasie napisałem też powieść i reaktywowałem ogólnopolskie stowarzyszenie, ale to już temat na zupełnie inną rozmowę. Staram się być po prostu aktywny i daję z siebie wszystko.
KC: – Trzymam zatem „za słowo”, że porozmawiamy też o napisanej przez Pana powieści i o reaktywowanym ogólnopolskim stowarzyszeniu. A wracając do obecnie wydanej książki naukowej: jak długo trwała realizacja podjętego przez Pana tematu?
PR: – Blisko osiem lat! W tym oczywiście mieści się także czas na przeprowadzenie wspomnianych badań związanych z dysertacją, w trakcie których poddano analizie aż 52 anglosaskich polityków.
KC: – Czego dotyczyły te badania?
PR: – Między innymi ich pochodzenia, wieku, budowy ciała, wyglądu twarzy, liczby posiadanych dzieci, partnera życiowego czy nawet ubioru, podejmowanych przez nich decyzji i wielu innych aspektów, a to wymagało naprawdę wiele czasu na szczegółową analizę setek różnych źródeł.
KC: – Panie Redaktorze, proszę jednak o rozwinięcie tej odpowiedzi – o jakie detale, poza dotychczas wymienionymi, chodziło w przeprowadzonych przez Pana badaniach?
PR: – Generalnie rzecz ujmując, sztaby wyborcze mają pewien wizerunkowy cel, do którego powinni dążyć kandydaci.
Model taki pokazuje, że istnieje lista pewnych cech, które polityk powinien posiadać, albo – jeśli to tylko możliwe – nabyć je, aby pozwoliły mu one na sprawne zarządzanie wrażeniem i tym samym utrzymanie popularności na stabilnym poziomie.
Nie bez znaczenia pozostaje zatem fakt, czy dany kandydat ma szerokie usta, czy też wąskie. Istotny jest kolor oczu, szerokość ich rozstawienia, wydatność podbródka, kształt twarzy i gęstość włosów.
Nie chciałbym skrótowo przedstawiać i opisywać tych modeli w naszej rozmowie, bo nie da się dobrze skrócić tak obszernego materiału do kilku zdań. Zapraszam zatem czytelników „Przeglądu Dziennikarskiego” do sięgnięcia po tę pozycję książkową lub e-booka. Książka byłaby też dobrą lekturą dla studentów i naukowców, a także sztabów wyborczych i kandydatów w wyborach wszystkich szczebli politycznych.
KC: – Nie wspomniał Pan o programie wyborczym.
PR: – Program wyborczy co prawda wciąż odgrywa pewną rolę, ale jest to tylko jeden z wielu elementów branych pod uwagę przez wyborców.
Poza tym, politycy muszą też aktywnie zarządzać wrażeniem.
KC: – Zarządzać wrażeniem?
PR: – Jak najbardziej.
KC: – Proszę o przybliżenie mi tego pojęcia, z którym stykam się po raz pierwszy.
PR: – Zdefiniowałbym to jako próbę kontrolowania percepcji, sposobu postrzegania danego polityka przez innych.
Należy jednak pamiętać, że techniki oddziaływania na wyborców stosowane przez modelowego polityka mogą stać w sprzeczności z uniwersalnymi normami etycznymi.
KC: – Dziękuję za to wyjaśnienie, choć trudno mi zrozumieć, że „coś”, co dotyczy mnie bezpośrednio, może stać w sprzeczności z normami etycznymi? Dlaczego?
PR: – Z pozoru tak jest, ale gdy pomyśli już Pan o manipulacji czy fake newsach, zmieni Pan zdanie. Obecnie wchodzą do użytku coraz bardziej wyrafinowane formy zakłamywania rzeczywistości, jak choćby technologia głęboko fałszywej rzeczywistości (tzw. deepfake), która łączy nieruchome i ruchome obrazy ludzkich twarzy przy pomocy sztucznej inteligencji. To sprawia, że internauci widzieli już w internecie Wołodymyra Zełenskiego, wzywającego ukraińskich żołnierzy do poddania się. Widzieli też przemawiającą śp. królową Elżbietę. To wszystko oszustwa na zaawansowanym technologicznie poziomie. Poza tym warto też wspomnieć o możliwości wykorzystywania rozmaitych środków chemicznych, jak oksytocyny, a także szerokich możliwości zbiorowej hipnozy. Wszystkie te elementy są szczegółowo opisane w mojej książce.
KC: – Przyjmuję do wiadomości Pańskie wyjaśnienie, nie podejmując się jego komentowania, gdyż tak jest w rzeczywistości, chociaż w głębi duszy nie do końca się z tym zgadzam.
PR: – Oczywiście polityka powinna być służbą społeczeństwu i tylko tak ją powinniśmy rozumieć. Jednak niektórzy są gotowi zrobić wiele dla wygranej w wyborach i również trzeba o tym mówić głośno.
KC: – Proszę powiedzieć, czym różni się model polityka w państwach „anglosaskich” od naszego, polskiego? I… czy oprócz tego rozróżniamy jeszcze jakieś inne modele?
PR: – Różnice są przede wszystkim kulturowe i obecnie opracowuję artykuł będący odpowiedzią na to pytanie. Jednak w skrócie powiem, że wąsaty „Sarmata” kojarzy się w Polsce bardzo pozytywnie; w krajach anglosaskich – już niekoniecznie. U nas wąsy kojarzą się m.in. z Józefem Piłsudskim i wieloma innymi postaciami historycznymi, w tym z licznymi prezydentami RP.
Anglosasi z kolei postrzegają wąsy negatywnie i… powiedziałbym, że wręcz nie ufają takim osobom. Tego typu drobnych różnic jest wiele, stąd też model polityka popularnego musi być dopasowany do danego elektoratu.
KC: – Czy nie sądzi Pan, że książka, opisując wszystkie te metody, zostanie wykorzystana właśnie jako podręcznik manipulacji?
PR: – Oczywiście zawsze tak się może stać, bo każda wiedza może być wykorzystana w dobrych i złych celach. Ale im bardziej będziemy popularyzować tę wiedzę, tym też więcej osób będzie świadomych wykorzystania technik i metod wpływu na elektorat.
KC: – Rozumiem. Proszę powiedzieć, gdzie będzie można nabyć Pana książkę?
PR: – Książka jest dostępna online w księgarni Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego https://wuj.pl/ksiazka/model-polityka-popularnego-w-panstwach-anglosaskich . Będzie też dostępna w licznych księgarniach na terenie całej Polski.
KC: – Dziękuję Panu Doktorowi za rozmowę.
A Pańskiej książce życzę:
powodzenia na rynku księgarskim i czytelniczym oraz tego, aby w świecie nauki była zaczynem do dalszych prac nad modelem „polityków”, którzy skutecznie umacniać będą ideę demokracji, praworządności i sprawiedliwości społecznej, chroniąc w ten sposób świat przed nową wojną, a w tej, która obecnie trwa, zapewnią Ukrainie zwycięstwo! I …spowodują, że winni jej wywołania zostaną ukarani!
PR: – Dziękuję bardzo serdecznie.












Szanowny i Drogi Karolu jestem pod wrażeniem przeprowadzonego wywiadu z dr. Pawłem Rogalińskim, autorem książki o modelu polityka popularnego w krajach anglosaskich. Książka ukazała się w optymalnym czasie, bo przed wyborami październikowymi w kraju. Dzięki Twojemu wywiadowi Drogi Karolu została spopularyzowana wśród Czytelników Przeglądu Dziennikarskiego i wielu sięgnie jako do lektury przedwyborczej. Na uwadze mam głównie sztaby wyborcze poszczególnych partii politycznych, ale nie tylko. Sztaby wyborcze mają jeszcze czas na „stworzenie” i wypromowanie modelu polityka krajowego, Sedno tylko w tym, że nie wszystkie mają możliwość dostępu do środków masowego przekazu i spopularyzowania kandydatów. Istotne będzie tutaj zaplecze naukowe. Drogi Karolu z dr Rogalińskim zapoczątkowaliście chyba nową formę kampanii wyborczej i prezentowania w niej kandydatów.
Nie zanudzam, serdecznie pozdrawiam całą Rodzinę, życzę zwłaszcza zdrowia dla Ciebie Drogi Karolu. Z wyrazami szacunku. Mietek
Szanowny Panie Karolu,
ja również z dużym zainteresowaniem przeczytałam pański wywiad z dr. Pawłem Rogalińskim o książce „Model polityka popularnego w państwach anglosaskich”, która powinna stać się modelowym podręcznikiem dla naszej przyszłej kadry politycznej. Bierzmy przykład z innych i zmieńmy polskie przyzwyczajenia, absurdy i wypaczenia w polityce. Z przyjemnością przeczytam tę lekturę i czekam na inne publikacje redaktora naczelnego PD. Pozdrawiam serdecznie obu Panów. Maria