Odbicie nastrojów społeczeństwa w satyrze w latach okupacji hitlerowskiej [1939-1945]

0

Wojna obronna Polski we wrześniu 1939 r. to walka o zachowanie niepodległości. Żołnierze i ludność cywilna wykazywali wówczas poświęcenie, wolę walki, nieustępliwość, brawurę, bohaterstwo itd., czyli cechy charakterystyczne w latach okupacji dla narodu polskiego. Z pełną świadomością spełniali oni patriotyczny obowiązek wobec Ojczyzny i dla niej wielu złożyło swoje życie w ofierze. W kampanii wrześniowej około 200 000 żołnierzy poległo, zaginęło i zostało rannych [ z tego 6000 – 7000 poległo lub zostało zamordowanych w walkach z armią sowiecką). Do niewoli dostało się ok. 630 tys. żołnierzy polskich, z tego 230 tys. do niewoli sowieckiej. Liczba wziętych żołnierzy przez armię sowiecką powiększyła się o internowanych na Litwie i Łotwie po zaanektowaniu tych państw przez władze sowieckie.

Klęska militarna w wojnie obronnej 1939 r. nie oznaczała zakończenia walki z okupantami, bo po wycofaniu się oddziałów WP do działań bojowych przeszły oddziały partyzanckie, organizowane przez kadrę z dywersji pozafrontowej, np. jej członek mjr Henryk Jan Włodarkiewicz 15 IX 1939 r. sformował we Włodawie improwizowany szwadron kawalerii, który przeszedł do działań partyzanckich i prowadził je do połowy X 1939 r. Podobnie postąpił por. Józef Brűckner-Rylski, który dowodził ok 500 osobowy oddziałem partyzanckim w rejonie Węgrowa, Ostrowi Mazowieckiej, Siedlec. 29 IX 1939 r. pozostawił 40 osobową grupę partyzancką a pozostałych skierował do swoich miejsc zamieszkania z zadaniem przejścia do konspiracji. Oddział przeprowadzał akcje dywersyjne do początku XII 1939 r. i został rozwiązany przez por. Brűckner-Rylskiego, zaś jego członków skierował do konspiracyjnej organizacji „Wilki”, w której był komendantem głównym. Najbardziej znanym oddziałem partyzanckim był utworzony przez mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, który aktywna działalność bojową prowadził do wiosny 1940 r.

Działania partyzanckie we wrześniu 1939 r. i w późniejszych tygodniach nie miały większego znaczenia militarnego, ponieważ kraj został zajęty przez okupantów, miały natomiast istotne znaczenie moralne, polityczne i wojskowe, bo zapoczątkowały zbrojny opór przeciw najeźdźcom – opór, który zyskał nie tylko poparcie społeczeństwa polskiego, lecz przyczynił się do jego udziału w akcjach sabotażowych i do kształtowania postaw patrio­tycznych, wpływał na nastroje ludności, np. nadleśniczy lasów przysu­skich Otton Otokar Rudkę pisał o partyzantach „Hubala”: „…ubrani byli w mundury wojskowe. Przeżywaliśmy wówczas radość nie do opisania. Zdawało się nam, że Polska znów powstała. Entuzjazm rósł z dnia na dzień. Chłopi dostarczali do Gałek żywność i broń. Co­dziennie zgłaszali się żołnierze różnych rodzajów broni. Oddział po­większał się i rósł w siłę”. Nie miał szans na dalszą działalność, bo władze hitlerowskie postanowiły go zlikwidować, bo zakłócał wprowadzony porządek okupacyjny. [29 IV 1940 r. w potyczce z Niemcami zginął „Hubal”, zaś oddział liczący wiosną 26 partyzantów rozwiązany został 25 VI 1940 r. ].

Działalność oddziałów partyzanckich w początkowym okresie okupacji wskazała m.in. wielu Polakom na konieczność: przeciwstawienia się terrorowi hitlerowskiemu, tworzenia konspiracji politycznej i wojskowej, podjęcia wszelkiego rodzaju akcji sabotażowo-dywersyjnej oraz rozwinięcia akcji propagandowej, łącznie z satyrą. Niektórzy Polacy zapoczątkowali spontanicznie opór, nie wykonując zarządzeń okupanta, np. zdawanie radioodbiorników, wszelkiego rodzaju broni i amunicji itd. Nie wykonanie tych nakazów groziło surowymi karami, łącznie ze śmiercią. Dzięki ich odwadze członkowie „rodzącego się” Polskiego Państwa Podziemnego dysponowali uzbrojeniem, mieli dostęp do słuchania zagranicznych audycji radiowych. Opór ten był wzmacniany przez rozpowszechnianą satyrę. Dowcipy, fraszki, anegdoty i bajki często anonimowych twórców – odzwierciedlały ówczesną obyczajowość i postawę społeczeństwa wobec zachodzących wydarzeń. Utwory tego rodzaju krzepiły i podnosiły na duchu ludność polską, zwłaszcza w początkowym okresie okupacji, a przede wszystkim tych Polaków, których ogarnęło zwątpienie i pesymizm. Satyra wpływała u wielu z nich na stan psychiczny, przeciwstawiała się strachowi i rozpaczy, ugruntowywała solidarność społeczną i stworzyła nadzieję na odzyskanie niepodległości. Sedno w tym, że większość Polaków była przekonana o krótkotrwałości utraty wolności. Coraz powszechniej zaczęto żartować nie tylko z okupanta, ale problemów dnia codziennego, począwszy od trudności aprowizacyjnych poprzez pracę lub jej unikanie. Rozmowa żartobliwa o problemach wyżywienia rodziny rozładowywała stres, niejednokrotnie wskazywała na zakup żywności poza systemem kartkowym, łącznie z możliwością zaopatrzenia się na wsi.

Warunki bytowe zmusiły wiele rodzin do nielegalnego handlu, którym trudniło się wielu Polaków. Częste rewizje w pociągach, tramwajach itd. powodowały też utratę zakupionej żywności, ale jej stratę rekompensował przekazywany sobie humor, złośliwe kawały i wiersze wyszydzające siły administracyjno-porządkowe okupanta itd. np., w przepełnionym tramwaju jadą dwaj młodzieńcy, z tym iż jeden na stopniu pierwszego wagonu, zaś drugi na stopniu ostatniego. „Pierwszy krzyczy-co porabiasz? Odpowiada–ja handluję,. A ty?. Drugi krzyczy-ja się ukrywam”. To było charakterystyczne zachowywanie się młodych ludzi, którzy lekceważyli hitlerowski aparat administracyjno-policyjny. Swoim lekceważącym zachowaniem wpływali na innych ludzi, których reakcje były różne, począwszy od aprobaty a skończywszy na krytyce.

 Wiele osób humor i satyrę traktowało jako skuteczną formę walki z okupantem, przełamującą strach i rozpacz po utracie niepodległości. W początkowym okresie okupacji żartowano sobie z pomocy Aliantów, jakiej udzielili Polsce we IX 1939 r. Wicek Warszawiak w książce „Humor w czasie okupacji 1939-1945” pisze, że gdy na Warszawę spadały niemieckie bomby, to lotnictwo angielskie w tym czasie zrzucało ulotki propagandowe na terenie Rzeszy, wzywające do zaprzestania działań wojennych. Jeden z lotników zameldował swojemu dowódcy, że gdy wyrzucał ulotki, to niechcący upuścił skrzynkę, którą trzymał w ręku. „ Dowódca zapytał i co? No, spadła-mówi lotnik. To bardzo źle-karci go zwierzchnik-mogłeś przypadkiem kogoś zabić”. A więc pomoc ograniczona do zrzucania ulotek i ich bierność w późniejszym czasie [Francja zapłaciła za nią wysoką cenę, bo też został pokonana przez III Rzeszę]. Tym samym wielu Polaków uważało, że należy liczyć na siebie i podjąć walkę nie tylko sabotażowo-dywersyjną i zbrojną, ale też poprzez rozpowszechnianie humoru.

Wzmacniały go artykuły zamieszczane w prasie konspiracyjnej, jak ten w „Wiadomościach Polskich” z 1 grudnia 1939 r. pt. „Chwila obecna”, gdzie czytamy: „…Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że im niżej kark zgięty, tym dotkliwiej wróg po nim uderzy. Naród polski ma wiele wad, ale ma i tę wielką zaletę, że nawet najokrutniejszy i najkrwawszy terror nie budzi w nim lęku i paniki, lecz tym silniej zapala iskry buntu…” . Panujący początkowo pesymizm i rozgoryczenie wśród ludności polskiej z powodu klęski w 1939 r. szybko uległy zmianie i już w listopadzie 1939 r. czekała ona „na hasło, aby rzucić się na Niemców”.

Część społeczeństwa wkrótce po klęsce Polski w wojnie z III Rzeszą przystąpiła spontanicznie i w sposób zorganizowany do tworzenia organizacji konspiracyjnych. Wpływ na zmianę nastrojów wywarła świadomość stanu wojny między Wielką Brytanią i Francją a III Rzeszą, powstające na zachodzie Wojsko Polskie oraz działający rząd polski we Francji.

W rozpowszechnionym w tym czasie wierszu „Rym czyli satyra przeciw rozpanoszonej łatwiźnie w wierszu” w zakonspirowanej formie ukryte było hasło podnoszące Polaków na duchu o treści „POLACY SIKORSKI DZIAŁA”; oto jego fragment:

„ Ilekroć brak ci rymu, to wtedy po prostu

Albo się namyśl, albo licz pomału do stu

Łącz razem słowa, wertuj słownik, wtedy spośród

Akordów tych wyrazów wybierz złotych sto śrub…”.

Te złote śruby, o których pisze anonimowy autor wiersza, to wyżej podane hasło, mające na celu niesienie nadziei na szybkie wyzwolenie. Przekreśliła je klęska Francji w czerwcu 1940 r., co spowodowało nawet zmniejszenie stanów osobowych w organizacjach konspiracyjnych. Przyczyną tego było nie tylko załamanie się patriotycznie nastawionej ludności, ile uświadomienie sobie w tym momencie, iż wojna, a wraz z nią działalność konspiracyjna potrwa długo. Z konspiracji odeszli lub przestali ją zasilać ci wszyscy, którzy liczyli na szybkie zakończenie okupacji. Pozostały w niej zaś te osoby, które podjęły decyzję głęboko przemyślaną i zdecydowane były na długotrwałą walkę z okupantem. Kierownictwa organizacji, przeciwstawiając się objawom apatii występującej u części społeczeństwa polskiego, nasiliło oddziaływanie propagandowe, w tym też satyrę. Po kilkunastu tygodniach ustąpiła ona miejsca optymizmowi. Na ten fakt zwracała uwagę prasa konspiracyjna i władze okupacyjne .

Z kolei na ulicach, podwórzach a nawet w pociągach i tramwajach, zwłaszcza w Warszawie, rozbrzmiewał śpiew, często ośmieszający okupanta. Powstały zespoły uliczne, ale spotykało się też pojedyncze osoby, w tym dzieci i młodzież, które piosenkami zarabiały na chleb. Młodzież stała się ważną częścią w rozpowszechnianiu żartu ulicznego, który wpływały także na stan psychiczny ludności [podnosił na duchu], pozwalał przezwyciężyć strach i uległość wobec hitlerowskiego aparatu przemocy. Należy podkreślić, że młodzież była zresztą tą najbardziej ofia­rną i radykalnie nastawioną częścią społeczeństwa polskiego. Wy­chowana w polskich szkołach i organizacjach młodzieżowych, zasilała szeregi niemal wszystkich działających w kraju organizacji kon­spiracyjnych, aktywnie włączyła się do akcji propagandowej, w tym rozpowszechniania humoru. Ona też, zwłaszcza w pierwszym okresie, płaciła naj­wyższą cenę za swoją brawurę i brak doświadczenia w prowadzeniu tej działalności.

Na rolę piosenki ulicznej uwagę zwraca m.in. organizator „orkiestry z Chmielnej” Władysław Jaworski, który wspomina, że pierwsza zima w okupowanym kraju był ciężka. Z członkami swojego zespołu grał „ …wtedy pod Filharmonią. Bo chcieliśmy ludzi podtrzymywać, więc graliśmy polskie piosenki […] szły te zakazane piosenki…” . Tak więc muzyka, piosenka były nieodłączną częścią życia mieszkańców Warszawy, wpływały na ich stan psychiczny. Przypadkowe spotkania wielu ludzi słuchających piosenek często z tekstami aluzyjnymi, pozwalały też na: wymianę informacji o sytuacji w kraju i za granicą przeczytanych w prasie konspiracyjnej czy usłyszanych w audycjach zagranicznych stacji radiowych, nawiązanie kontaktów, podtrzymanie nadziei na życie znowu w wolnym kraju itd. Tym samym wielu mieszkańców przynajmniej na chwilę zapominało o okupacji, terrorze, niepewności życia a nawet o głodzie. U wielu na twarzy pojawił się uśmiech i wiara w przyszłe zwycięstwo.

Jedną z najpopularniejszych piosenek, początkowo w Warszawie a następnie śpiewana też w Generalnym Gubernatorstwie [znana też na ziemiach polskich wcielonych do III Rzeszy] była „Sie­kiera, motyka”, napisana przez Annę Jachninę w 1942 r. Ukazywała ona nie tylko ówczesną rzeczywistość w Warszawie, zwłaszcza łapanki, ale też możliwość przeciwstawienie się okupantowi. Śpiewano:

„ Siekiera, motyka, bimber, szklanka,

W nocy alarm, w dzień łapanka

Siekiera, motyka, piłka, młot,

 Drałuj, draniu, wreszcie stąd.

Kolejka, riksza, tramwaj, buda,

 Każdy zwiewa, gdzie się uda,

 Bo po co kukać w cytadeli,

 Albo w jakiej innej celi.

 Już nie wiadomo, gdzie się schować,

 Chcą nas z domu wyszabrować.

 A po ulicy gonią wciąż,

Jak by jeszcze kogo wziąć.

Szczęściem kultura nie zabrania

 Dać po uchu, jakem cwaniak.

 Dobrze, że kulturę w garści mam,

 I po d..pie. szwabom dam”.

 Z upływem czasu dopisywano kolejne zwrotki ukazujące z jednej strony życie mieszkańców i terror panujący w stolicy, zaś z drugiej zbliżającą się klęskę III Rzeszy i odzyskanie wolności w niedalekiej przyszłości. Tomasz Szarota w książce „Okupowanej Warszawy dzień powszedni. Studium historyczne” zaprezentował dwie ostatnie zwrotki z trzeciej wersji tej piosenki:

„ Siekiera, motyka, piłka, deska,

Już ulica Skaryszewska. [1]

Siekiera, motyka, piłka, gwóźdź,

Masz górala i mnie puść.[2]

Siekiera, motyka, bimber, alasz[3],

Przegra wojnę głupi malarz.

Siekiera, motyka, gaz i prąd
Już niedługo pójdą stąd”.

W początkowym okresie okupacji hitlerowski aparat administracyjno-policyjny nie zorientował się jaką rolę pozornie niewinne piosenki odgrywały w kształtowaniu postaw patriotycznych ludności. Do kontrakcji przystąpił on wiosną 1942 r. Niemcy wydali rozporządzenie 31 marca 1942 r . zabraniające publicznych przedstawień i widowisk wędrownym grupom muzyków i śpiewaków. Z kolei ówczesny dyrektor miejscowej policji porządkowej, dr Otto Bethke wydał zarządzenie 8 VI 1942 r., w który stwierdził, iż w Warszawie „… rozpowszechniła się w ostatním czasie plaga muzykowania lub śpiewania wędrownego od domu do domu, na ulicach i placach oraz w publicznych środkach komunikacyjnych. Te przedstawienia muzyczne i śpiewacze są zabronione…“. Z kolei dowódca policji porządkowej ppłk Alfred Jarke w okólniku z 20 VII 1942 r. skierowanym do komisariatów policji „granatowej” polecił występujących muzyków i spiewaków zatrzymać i przyprowadzić do działu urzędu pracy przy ul. Kawęczyńskiej. Akcja ta nie ograniczyła w zasadniczy sposób popisów publicznych muzyków i śpiewaków, którzy jednak większą uwagę zwracali teraz na zachowanie bezpieczeństwa.

W tym czasie hitlerowski aparat administracyjno-policyjny czuł się jeszcze bezpieczny na ziemiach okupowanej Polski, ale przeszkadzały im nawet psy, których właścicielami byli Polacy. Sądy hitlerowskie karały Polaków za ich posiadanie, ponieważ miały być wychowywane przez ich właścicieli w duchu nienawiści do wszystkiego co niemieckie. W „Luźnej Kartce ze stycznia 1944 r. czytamy „ Na ławie oskarżonych w Płocku zasiadła Polka Zofia Czechoń. Sąd skazał ją na karę 1 000 RM grzywny z zamianą na trzy miesiące aresztu. Przestępstwo polegało na tym, że pies należący do oskarżonej, ośmielił się odszczeknąć i odgryźć się psu, należącemu do oberinspektora Richarda Kunata. Pies polski miał kaganiec na pysku, ale Kunat dowodził przed sądem, że pies jego jest spokojny i poza tym dobrze wychowany. Cechy te pozwalały w zupełności na nienakładanie jego psu kagańca. Zdaniem Kunata sprawa ta nie miała by w ogóle miejsca, gdyby pies Czekonowej nie sprowokował jego psa swym zachowaniem się, a mianowicie warknięciem wyraźnie wrogim. W uzasadnieniu wyroku sąd niemiecki stwierdził, że oskarżona niewątpliwie wychowała swego psa w duchu nienawiści do wszystkiego co niemieckie”.

Ludności polskiej nie przeszkadzały psy należące do Niemców, natomiast

reagowała na ich widok podobnie jak w satyrycznym wierszu „Pobożna baba”.

„Wyszła baba z kościoła, po świętej spowiedzi. Patrzy, a tu dwóch szwabów w limuzynie siedzi.

Więc już, już chciała zakląć,

Jak klną w tej parafii,

Żeby ich połamało,

Żeby ich szlag trafił

Lecz pomyślała sobie,

Ze po mszy wychodzi,

I że się po spowiedzi

Jednak kląć nie godzi

Toteż wielce pobożnie

Wycedziła zdanie

Wieczne odpoczywanie

Racz że im dać, Panie”.

 O innej wersji pisze WicekWarszawiak w książce „Humor w czasie okupacji 1939-1945”

„Kobiecina, klęcząc przed konfesjonałem, spowiada się:

Mam jeszcze jeden grzech. Jak zobaczę samolot nie­miecki, to myślę: ażebyś ty spadł i rozbił się w drobny mak!

Tak nie można, moje dziecko – poucza ksiądz. – To bardzo nie po katolicku!

Kiedy nie mogę wytrzymać.

To mów: „Wieczne odpoczywanie racz mu dać, Pa­nie…”

Czy też

Góral uchyla czapkę przed krzyżem. Widzi to gestapo­wiec i wrzeszczy:

– Ach, ty polska świnio, to przed tym Żydem zdejmu­jesz czapkę, a przed naszym Fűhrerem?

Góral na to:

– Z uważaniem pona gestapo, kieby on wisioł, to tyzbych copke zdjon!

Coraz powszechniej szydzono z okupanta. W każdym geście, w każdym ruchu, a nawet w każdym spojrzeniu tkwiła kpina z niemieckiej siły. Znajdowało to też swoje odbicie w języku. Niemiec nigdy nie był nazywany Niemcem, lecz szkopem, szwabem, germancem, nawet krzyżakiem, gangreną. Niektóre określenia były bardziej dosadne. Jeszcze celniej nazwano okupanta w następującej bajce:

„W kraju, co się do stałych podbojów przyczynia

Z krzywdy innych wyrosła wielka, dzika świnia,

I chociaż w własnym chlewie dosyć żarcia miała,

Wszędzie ryj pchała.

Na uwagi zaś miała odpowiedź gotową.

Że wciąż musi rozszerzać swą przestrzeń życiową

I realizując swą świńską metodę

Poszła w szkodę

Poryła nadwiślańskie pola, lasy, łąki (…)

Z pasją rwie wszystko na strzępy,

Prze dalej w leśne ostępy (…)

Rozzuchwalona po takim obiedzie

Rzuca się świnia na norweskie śledzie…”

Anonimowy autor tej bajki, zgodnie zresztą z tradycją tego gatunku literackiego, wprowadził szereg alegorii, symbolizujących cechy narodowo-

psychologiczne określonych narodów, kryjących się pod postaciami zwierząt. W tekście bajki w doskonały sposób odtworzona została taktyka najeźdźcy, sposób postępowania w podbitych krajach, zwłaszcza w Polsce.

 Hitlerowskie władze administracyjne rozwinęły akcję wśród Polaków popularyzowania wyjazdów do pracy w III Rzeszy. Spotkała się z kontrakcją ze strony konspiracji polskiej. Popularna była fraszka potępiająca tych wszystkich Polaków, którzy dla chęci zysku i osobistych korzyści, bądź z innych względów pracowali dla okupanta: „Na gałąź draba, co pracuje dla szwaba”. Powszechnie szydzono z tej grupy ludności, która uwierzyła w propagandę niemiecką zachęcającą do pracy w Rzeszy. Riposta była zarazem radą „ Chcesz umierać na suchoty, jedź do Niemiec na roboty”. Niemcy rozpowszechnili też plakaty „Jedź z nami do Niemiec”. Zaraz dopisano na nich „Jedzcie sami”. Z kolei popularna był piosenka w Warszawie „Na roboty nie pójdę”, która nie tylko uderzała w propagandę hitlerowską roztaczającą wizję sielanki pracy w Rzeszy, ale wzywała do walki z okupantem przy pomocy nie tylko prymitywnych środków walki, jak z wykorzystaniem siekiery, motyki, noża itd., ale też nowoczesnych, czyli karabinów. Podkreślano w niej, że wyjazd na roboty przymusowe, to osłabienie zdolności walki z nienawidzonym wrogiem, bo powoduje zmniejszenie liczebności sił konspiracyjnych Polskiego Państwa Podziemnego. Piosenka ta, jak i inne, nie tylko śpiewane były na ulicach Warszawy, ale krążyły w odpisie. T. Szarota publikuje ją w książce „Okupowanej Warszawy dzień powszedni”

Na roboty nie pójdę, bom nie glupi,

 Niech se Hycler innych kupi,

 Na roboty nie pójdę, bom nie kiep,

Dam ja Niemcom prędzej w łeb.

Mnie na Pawiak nie wezmą podłe szwaby,

Niech szukają podłe draby,

Do obozu nie pójdę, bom ja frant,

Zawsze wezmę ich na kant.

Mnie do wojska niemczura nie zabierze,

Bo potrzebni nam žotnierze,

Mnie do wojska niemczura nie schwyta,

Wpierw wyciągnie kopyta.

Siekierą, motyką, nožem, młotem

 Ušmiercimy te hołotę.

 Bagnetem, granatem, gradem kul

 Przegnamy Niemców z polskich pól.

Piosenka ta jednocześnie doskonale oddaje stosunek spoieczeństwa do hitlerowskich zarządzeń i wskazuje jak ich nie przestrzegać a przygotować się do podjęcia walki i wypędzenia hitlerowców z ziemi polskiej, czyli z jej pól.

 Okupant przystąpił do przymusowej germanizacji ludności polskiej na ziemiach włączonych do III Rzeszy. Protest przeciwko tej germanizacji znaj­duje także odzwierciedlenie w przekazywanych ustnie dowcipach, aneg­dotach i fraszkach, które łagodziły silne emocje negatywne, jak: strach, trwogę, rozpacz i przerażenie. W pozornie bezinteresownej, wręcz zabawowej warstwie słownej, ukrywały głęboki sens moralny, wyszydzając przeciwnika. Jako przykład może posłużyć popularny na Śląsku do­wcip,

 „ Ślązak załatwia sprawę Kennkarty[4] .

 Urzędnik pyta:

 Nazwisko pana?

 Schultz.

 Imię?

 Henryk.

 Miejsce urodzenia?

 Berlin.

 Jest pan Niemcem?

 Nie, Polakiem.

 Miejsce urodzenia matki i ojca?

 Berlin.

 To jest pan Niemcem.

Panie, jeżeli kura zniesie jajko w chlewie, to koniecznie musi wylęgnąć się z niego świnia.

Pointa tego dowcipu jest tak ironiczna, że nie tylko w dosadny spo­sób ośmiesza metody przeprowadzonej germanizacji Polaków, ale zara­zem wyszydza pochodzenie niemieckie. Tego rodzaju anegdoty i dowci­py, przekazywane często ustnie w różnych środowiskach, pozwalały ludności polskiej przetrwać najtrudniejszy okres oku­pacji, Znaczącą rolę odgrywał druk i kolportaż prasy, ulotek, wieszanie flag polskich a niszczenie niemieckich, składanie biało-czerwonych wiązanek na grobach znanych Polaków i pod pomnikami; wykonywanie antyniemieckich napisów oraz rysunków satyrycznych itd. Działania te stanowiło ważny element działań antyokupacyjnych, ale w wielu przypadkach były kpiną z okupanta. Ulotki i hasła malowane na murach, ogrodzeniach itd. pełniły też funkcję informacyjno-ostrzegawczą a zarazem wzywały do walki z III Rzeszą, wyzwolenia narodu spod okupacji, zachowania świadomości naro­dowej, bojkotowania zarządzeń władz hitlerowskich itd. W akcji plakato­wej dominowały hasła o treści „Niech żyje Francja i Anglia”, „My chcemy Polski, precz z Niemcami”, „Niech żyje Polska”, „Polska jeszcze nie zginęła”, „Precz z Hitlerem”. Wieszano też tabliczki w języku niemieckim przed wydzielonymi dzielnicami dla Niemców o treści „Uwaga! Wstęp wzbroniony. Wściekłe psy”. Także robiono kukły przedstawiające wodza III Rzeszy, które wieszano na drzwiach urzędów, doczepiając kartki z napisem „Gdy cię dopadniemy, popatrz co zrobimy” lub „Niech cię piorun trzaśnie, niech ci życie zgaśnie”. Zdarzało się też tu i ówdzie znaleźć zdechłą kurę powieszoną do góry nogami z przymocowanym napisem ‚„lepiej się powiesić, niż Hitlerowi jajko znosić. Z kolei na zaniedbanych i zdewastowanych cmentarzach i zniszczonych domach wieszano często tabliczki „tylko dla Niemców”. A więc humor nie opuszczał Polaków nawet podczas nasilającego się terroru okupanta.

Postępująca stale pauperyzacja społeczeństwa polskiego, trudności aprowizacyjne, wpływały z jednej strony przygnębiająco, lecz z drugiej wzmagały wśród niego nienawiść do okupanta. Z powszechnym potępieniem spotkał się nieludzki terror wobec Żydów, którym Polacy w miarę swoich skromnych możliwości udzielali wszechstronnej pomocy. Rozwój sytuacji międzynarodowej w decydujący sposób wpływał na kształtowanie nastrojów społeczeństwa. Po niepowodzeniach aliantów w Afryce wśród Polaków wystąpiły objawy pesymizmu. Z nadzieją oczekiwano na konflikt sowiecko-niemiecki i z chwilą wybuchu wojny zapanował nastrój powszechnej radości. Wyrażał się on przede wszystkim w odprężeniu psychicznym i przeświadczeniu, że wojna ta przyspieszy wyzwolenie Polski. Nienawiść do okupanta była powszechna. Polacy życzyli sobie szybkiego zwycięstwa Armii Sowieckiej, a podpisany układ polsko-sowiecki i organizowanie w ZSRR armii polskiej oceniano pozytywnie. Nasilone oddziaływanie propagandy niemieckiej na społeczeństwo nie osiągnęło celów. Lansowane przez nią hasło „obrony chrześcijaństwa przed Rosjanami” przyjmowane było jako drwina.

Wpływ na zmianę nastrojów społeczeństwa polskiego w tym okresie

wywarła też satyra. Słyszało się wówczas takie anegdotki:

— Tatusiu, czy strach dużo waży?

— Dlaczego, przecież to rzecz niematerialna.

— Tak, ale słyszałem jak mówiono, że wszyscy Niemcy mają pełne spodnie strachu.

albo

— Czy to prawda tatusiu, że pod Moskwą wybuchł wulkan?

— Któż ci tak mówił?

— A tak, bo słyszałem, że pod Moskwą pali się już Niemcom grunt pod nogami.

Okupant zarządził zbiórkę ciepłej odzieży dla Wehrmachtu. Wkrótce ludność zaczęła przekazywać sobie następującą anegdotę:

— Słyszałeś Franek, że podobno wojska niemieckie nie potrzebują już futer i ciepłej odzieży?

— Co, aż tak dużo zebrali?

— Nie, bo grzeją je znakomicie Rosjanie.

Dużą popularnością cieszyła się piosenka:

Czego ty Hitlerze wciąż pod Moskwą stoisz

Czy na Włocha czekasz? Czy się Rosjan boisz?

Na Włocha nie czekam, Rosjan się nie boję

D..pa mi przymarzła, więc pod Moskwą stoję.

Niepowodzenia niemieckie na froncie wschodnim odbijały się szerokim. echem wśród ludności polskiej, wywierając wpływ na jej nastroje. Na murach zaczęły się mnożyć napisy z pogróżkami i kpinami pod adresem władz hitlerowskich, zwłaszcza zatrzymaniu Wehrmachtu pod Stalingradem, np. sprzedający gazeciarz szmatławca „Nowy Kurier Warszawski” krzyczał o wielkim zwycięstwie III Rzeszy pod Stalingradem, bo zdobyto już 2 pokoje i kuchnię. Natomiast po pokonaniu armii hitlerowskiej pod Stalingradem Polacy proponowali zamienić jego nazwę na Hitlergrab[5]

To zwycięstwo Armii Sowieckiej wg meldunków AK, wstrząsnęło społeczeństwem polskim do głębi, a jednocześnie przyczyniło się do powstawania wśród ludności niemieckiej nastrojów pesymizmu i niepewności. Obawiała się ona, co podkreślała w rozmowach, że gdy „Polacy przyjdą to rozszarpią ich na kawałki”. Zarazem wzrósł napływ członków do organizacji konspiracyjnych — szczególnie młodzieży.

W propagandzie hitlerowskiej dominowała w dalszym ciągu praktyka ukazywania „sukcesów” armii niemieckiej. Przykładem może być komunikat z głównej Kwatery Wodza z 21 września 1943 r., w którym czytamy: „… W bitwie obronnej szalejącej już ponad dwa miesiące na wschodzie nie udało się bolszewikom nigdzie, pomimo ich liczebnej przewagi, przerwać naszego frontu i uzyskać sukcesów operacyjnych. Tam, gdzie nasze wojska ustąpiły terenu, dokonano tego zawsze planowo, w zupełnym porządku i przy zachowaniu zespolenia frontu […]. W ramach tych ruchów mających na celu odbicie się od nieprzyjaciela, opuszczono planowo miasta Noworosyjsk i Briańsk, po zupełnym zniszczeniu wszystkich ważnych obiektów”.

Niepowodzenia armii niemieckiej na froncie wschodnim cieszyły Polaków w całym okupowanym kraju i znalazły odbicie w powstałych dowcipach ilustrujących nową rzeczywistość, np.:

— Na czym polega wielkość niemieckiej armii na wschodzie?

— Na tym, że wycofuje się ona na z góry ustalone pozycje,

W innym bohaterem jest sam Hitler:

— Jaka jest różnica między Hitlerem a słońcem?

Taka, że on zajdzie na wschodzie, a słońce na zachodzie.

Ludność polska wiadomości te przyjmowała z ironią a powstające dowcipy odtwarzały rzeczywistość, np. na wiadukcie kolejowym stoi dwóch podpitych gości. Przed nimi przejeżdża pociąg ze wschodu, wiozący szczątki pogruchotanych samolotów i czołgów.

— Widzisz — mówi jeden, że komunikaty niemieckie nie kłamią: wszystkie samoloty i czołgi wracają do swoich baz.

czy też:

Do nieba puka 37 lotników niemieckich.

  • Skąd jesteście?
  • Strącono nas dzisiaj na froncie.

Święty Piotr czyta komunikat z Głównej Kwatery Hitlera i krzyczy:

— Kłamstwo, strącono tylko trzech, reszta wynocha.

Ironia i śmiech, zawarte w tych dowcipach były formą walki z wro­giem i wyrastały z przekonania o własnej sile witalnej, o wyższości nad okupantem, którego jeszcze nie można było zwyciężyć w otwartej walce. Anegdoty, wiersze, piosenki miały do spełnienia w tym przypadku waż­ną funkcję, a mianowicie zagrzewały do walki i przeciwdziałały apatii lub przygnębieniu społeczeństwa polskiego, np. po śmierci gen. Sikor­skiego, w okresie stabilizacji frontu wschodniego i braku zwycięskich bi­tew. Chociaż pewność zwycięstwa wśród Polaków wzrastała, słyszało się zdania „my chyba się już tego nie doczekamy”. Tę zmienność nastrojów znali Niemcy i stosowali swoistą mieszankę oddziaływania, składającą się z: wysiedleń, propagandowego oddziaływania, aresztowań czy obja­wów zelżenia terroru. Działania te nie przynosiły okupantowi spodzie­wanych wyników. Zdecydowana większość Polaków przekonana była o klęsce III Rzeszy. Świadczy o tym fakt, że pod koniec 1943 r. zaczęto wykopywać ukryte w ziemi flagi polskie, aby uczcić wolność, zaś Ślązacy powrót do Macierzy. Na ulicach na Śląsku coraz powszechniej rozbrzmie­wał język polski. Podjęta przez władze okupacyjne próba zwalczania języka polskiego poprzez przemarsze w miastach ze śpiewem hitlerowskich organizacji młodzieżowych i paramilitarnych zakończyła się niepowodze­niem. Sami Niemcy przyznali, iż Polacy od początku okupacji odnosili się do nich z pogardą. Znalazło to odbicie w książce C.O. Wiedeckera „Wir waren mit in Polen”, gdzie czytamy m.in. jak potraktowano jego i prowadzącego samochód, gdy pytał o dalszy kierunek jazdy. „[…] Chło­pak uśmiecha się bezczelnie. Nie wiem. Nie mówi po niemiecku. Kie­rowca przywołuje drugiego. Nie wiem i znów ten bezczelny uśmiech. Młodzi ludzie nie chcą. Są oporni […] Stoją, ręce w kieszeni, papierosa niedbale trzymają w ustach. Gdy został popchnięty […] Chłopak pod­niósł się jednym skokiem. Z oczu jego zieje nienawiść. — Danke schön — mówi w dobrej niemczyźnie, z której przemawia lodowata niena­wiść…”.[6]

Niemcy jeszcze wierzyli w „nową” broń, która miała zmienić sy­tuację na froncie i utrwalić ich panowanie na terenach okupowanych. Jednak Polacy wyraźnie drwili z niej, rozpowszechniając zgadywankę:

  • Jaka jest różnica między grzmotem, błyskawicą a nową bronią niemiec­ką?
  • Grzmot słychać, błyskawicę widać a nowej broni niemieckiej ani nie widać, ani nie słychać/.

Polacy przekazywali sobie też informację, że sukcesem zakończyły się badania nad nowym uzbrojeniem, którego rozpoczęto już produkcję. To były długie drewniane tyczki, na których umieszczano białe chorągiewki. Pododdziały niemieckie miały je podnosić podczas zbliżania się wojsk przeciwnika i poddawać się do niewoli.

Inna anegdotka o pracach nad nową bronią jest bardziej zaskakująca, bo

„pewien uczony niemiecki obliczył, że kula ziemska ma przed sobą co najmniej dwa miliardy lat życia. W dziennikach niemieckich panuje z tego powodu niesłychana radość. Teraz już na pewno będzie nas stać na wyprodukowanie nowej broni”.

Humor dotyczył nie tylko kierownictwa III Rzeszy, lecz podległych im dygnitarzy w terenie, np. gauleitera i nadrezydenta prowincji śląskiej Fritza Brachta, gauleitera i namiestnika Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie Alberta Maria Fostera, namiestnika Kraju Warty Arthura Greisera. Nieznany autor w „Luźnej kartce” z XI 1944 r. uderza nie tylko w III Rzeszę, lecz też w tych zbrodniarzy. Czytamy

… Naloty na Niemcy coraz potężniejsze.

 Koszule brunatne coraz brunatniejesze.

 Oj, dana, dana.

 Na tyłku Germana.

 Oj dana, dana, da.

 Hunów trzeba zniszczyć, miejmy tę rzecz w głowie.

 Aby spokój mieli nasi potomkowie.

 Oj, dana, dana.

 Z kryjom na tyrana.[7]

 Oj dana, dana, da.

 Ach to będzie heca, ach to będzie szopka

 Kiedy do nas przyjdzie Greiser za parobka.

 Oj, dana, dana.

 Parobek do pana.

 Oj dana, dana, da.

 Forster jako piesek zyska sobie sławę,

 Będzie odszczekiwał słowo „Gotenhafen”.[8]

 Oj, dana, dana.

 Gdynia ukochana

 Oj dana, dana, da

 Bracht mógłby być śleprem, kiej będzie wisioł.[9]

 W pośrodku Katowic, o czym wie już dzisioj

 Oj, dana, dana.

 Gałąź jest wybrana

 Oj, dana, dana, da

 A zaś Berlin zyska, mówił hrabia Eden

 Bo tam podpiszemy nasz zwycięski „Frieden” [10]

 Oj, dana, dana.

 Rzecz zdecydowana

 Oj, dana, dana, Dana.

W innym satyrycznym, ale i bardziej wulgarnym wierszu „Nagrobki” o tych dygnitarzach aparatu władzy hitlerowskiej czytamy:

„ W tym dole leży rzucon ręka Boga

Drań Józef Goebbels czyli „kuternoga”

Długo opychał szwabów kłamstwa gliną

Aż się opryszek zatruł własną śliną.

 Tu leży Greiser, smrodliwa sobaka,

Jeden z najgorszych rodzajów krzyżaka:

Długo ciemiężył wielkopolską ziemię,

Aż mu pieść polska roztrzaskała ciemię.

Tu złożon Bracht, kat, germanizator,

Wszystkich łajdackich sprawek operator,

W grób go Wszechmogący Boskiej palec cisnął,

Przedtem na polskiej latarni zawisnął.

Pod tą mogiłą dumny Foster leży,

Co chciał polszczyznę Pomorza uśmierzyć.

Żywot skończył z Kaszuba ręku

Dziś w piekle cierpi okropne męki…”.

 Już w początkach 1944 r. społeczeństwo polskie było przekonane o klęsce III Rzeszy nie tylko w GG, ale na ziemiach polskich wcielonych do III Rzeszy, co znalazło odbicie w wierszu „Morcin śpiewo” nieznanego autora napisany pod koniec 1943 r. Czytamy m.in.:

 A nam Roczek Nowy czy da coś dobrego?

Skończy się ta wojna-pierona jasnego

Oj dana, dana,

Zapieronowana,

Oj dana , dana , da.

Skończy się – to pewne. Skończył się też Neron,

Toż nie pieronować, bo to grzech jak pieron,

 Oj, dana, dana. da

Wnet chwycisz za granat.

Z Berlina przyjechał wrazicki Kapica:

Strasznie, rzekł, wygląda „Ach der Spree stolica[11]:

Oj, dana, dana,

Zhamburgizowana[12],

Oj, dana , dana, da.

Śpią pod gołym niebem: biwak wymarzony,

Zawsze przecież chcieli mieć „Platz an der Sonne”[13]

Oj dana, dana,

 Freuda [14]niesłychana…”

Tak więc humor utwierdzał ludność polską , że kwestią czasu jest klęska III Rzeszy, którą pokonają też wojska angielskie i amerykańskie. Zarazem zdawano sobie sprawę, iż Polacy znowu zostaną wykorzystani przez sprzymierzeńca, co tak komentowały krótkie dowcipy.

„Czułość”:

„Times dla Polaków choć nie bywa czuły,

Pisuje o nas czasem miłe artykuły,

Z których wynika myśl serdeczna, szczera,

Że znów się może zdarzyć Samosierra,

Bowiem w Londynie gada władza z władzą,

Iż polskie gnaty znowu się przydadzą”.

oraz

„Sprzymierzeńcy”

Polak — Anglik dwa bratanki,

Polak — Jankes drugie dwa,

Anglia z Polską koleżanki,

Polska będzie na sto dwa,

Lecz gdy w wojnie z bolszewikiem,

Niemiec w skórę zaczął brać,

Zmienili się skurczybyki,

 No i figę chcą nam dać…”

W przeciwieństwie do wzrastającego optymizmu wśród społeczeństwa polskiego, odwrotne zjawisko występowało wśród ludności niemieckiej. Coraz powszechniej panowało wśród niej przekonanie o zbliżającej się klęsce III Rzeszy, a wiara w Hitlera i jego słowa należała do przeszłości. O zmianach tych meldowali komendanci okręgów AK do Komendy Głównej. W jednym z nich z 18 I 1944 r. ppłk dypl. Zygmunt Janke „Walter” z Okręgu Śląskiego meldował „… Od dwóch miesięcy obserwuje się postępujące załamanie ducha wśród społeczeństwa niemieckiego. Przyczyniło się do tego głównie bombardowanie Berlina i klęski na wschodzie. Charakterystyczne objawy: szereg rodzin spakowało walizy – w szafach tylko rzeczy niezbędne. Gotowi do wyjazdu w ciąga godziny, W składach mebli od dwóch miesięcy nie ma zamówień, w ostatnich tygodniach wycofuje się nawet stare zamówienia”.

Z kolei jadący pociągiem pewien oficer niemiecki zapytał obsługę wagonu restau­racyjnego, czy oprócz wymienionych potraw można otrzymać coś lepszego. Wówczas wszyscy współpasażerowie zaczęli się śmiać, a je­den z oficerów starszych powiedział: — „Chyba pan nie wie, gdzie pan jest i w którym roku żyje”. Tego rodzaju wypowiedź spotkałaby się nie­dawno z ogólnym potępieniem, a obecnie krytyczne wypowiedzi nie wy­woływały żadnej reakcji. Próbę przeciwdziałania defetystycznym nastrojom wśród Niemców podjęły władze partyjne, ale bez powodzenia. W od­powiedzi zaostrzono terror także wobec Niemców, a w wydawanej prasie pojawiały się coraz częściej komunikaty o wydawanych wyrokach śmierci za szerzenie niewiary w zwycięstwo III Rzeszy. Zarazem pogłębiały się an­tagonizmy wśród ludności niemieckiej w przeciwieństwie do konsolido­wania się Polaków .

Dotychczasowe organizacje hitlerowskie, budzące do niedawna lęk i przerażenie, stały się przedmiotem śmiechu i wesołej zabawy. Ilustracją takiej postawy na Śląsku była „Lekcja poznawania skrótów niemieckich”:

„Skrót GP — to nie gestapo, lecz Gizdy Pierońskie;

skrót SP (Schutzpolizei to Same Poćciepy a SD to nie policja, lecz Slimoki Dioseckie. Skróty takie jak. SA, SS, HJ, to Schau Adolf, Solche Scheisse, Hat Jeder; skrót NAZI — Nasz Adolf Znodł Idiotów; RAD nie oznacza Reichsarbeitsdienst, lecz Robotniki Adolfa Doj­rzewają; BDO (Bund Deutscher Osten) oznacza Berlin Dycho Ostatkami; Deutsches Rotes Kreuz — DRK — Dobijają, Rabują Kościoły,[ w innej wersji Dobijają, Rabują Księży. NSDAP oznacza Nasi Są Daleko Ale Przidą; Bund Deut­scher Mädel — BDM — Bydzie Diobelsko Mokro; Volksdeutsch — VD — Victoria Dostała; Reichsdeutsch — RD — to Raus Deutsche. [15]

Kiedy Niemcy zaczęli umieszczać na budynkach napis LSR (Luftschutzraum — schron przeciwlotniczy), skrót ten powszechnie interpretowano —- Lerne schnell Russisch[16]

Na łamach konspiracyjnych czasopism pojawiły się króciutkie ogło­szenia typu:

Latarnie. Można je zamawiać.

Możliwość wybrania dogodnego punktu

Nur für Deutsche [17]

Zarząd Miejski.

W interesujący sposób okupacyjna satyra przedstawiała nastroje Niem­ców w końcowej fazie wojny, a szczególnie wówczas, gdy naloty alian­ckich samolotów na Berlin były coraz częstsze. O tym jak przyjmowali je mieszkańcy Berlina opowiadała następująca anegdota:

Pan Schultze spotyka po ciężkim nalocie pana Müllera z mocno obandażowana głową.

— Co jest — woła pan Schultze — to pana także zbombardowali?

 Nie — odpowiada pan Müller ponuro.

 Powiedziałem tylko jednemu zbombardowanemu „Heil Hitler”[18].

Satyra dosięgła także Hansa Franka-generalnego gubernatora okupowanych ziem polskich. Kolega informuje znajomego.

— Czy wiesz, że nie udał się zamach na Hansa Franka?.

— Dlaczego?

— Bo w ostatniej chwili zorientowano się, że obecnie nie przedstawia żadnej wartości.

 Klęska III Rzeszy była kwestia tylko czasu. Pomimo tego niektórzy Polacy, współpracujący z okupantem wierzyli jeszcze w sukces sił niemieckich. I tę grupę ludzi nie pominął humor. Rozmawiają dwaj znajomi, z których jeden informuje

— Wiesz, podczas ostatniego nalotu RAF[19] zrzucał wiązki siana.

— Po co?

— Żeby dożywić osłów wierzących w wygraną Niemiec.

 Dowcipy powstające pod koniec wojny podawały już informacje z wyprzedzeniem jej zakończenia, przewidując przyszłość dla Niemców, np.

 – Czy wiecie, jak będzie nazywał się Berlin po wojnie?

– Adolf Hitler Platz.[20]

Czy też

„Niemcy będą się bili jeszcze 50 lat. Pół roku z bolszewikami, pół roku z Anglosasami i czterdzieści dziewięć lat w piersi”.

Tak więc samorodna twórczość satyryczna okresu okupacji, mimo swej surowości i nieokrzesania artystycznego, a nawet prostactwa, była żywą siłą pozwalającą na przetrwanie jednego z najtrudniejszych okre­sów w naszej historii. Satyryczne utwory tego okresu drwiły z przeciw­nika po to, by go pokonać, odsłonić jego wewnętrzną pustkę, zdemasko­wać słabe strony. Fraszki, anegdoty, bajki czy pieśni najcelniej ośmie­szały wytwór faszystowskiej polityki, jakim była postać hitlerowca. A po­nieważ nosicielami typowych cech hitleryzmu byli głównie przywódcy III Rzeszy, nic więc dziwnego, że anonimowi twórcy satyrycznych teks­tów dążyli do całkowitej ich kompromitacji, wywołującej w społeczeń­stwie nienawiść i odrazę. Nienawiść społeczeństwa polskiego wywołała potrzebę przeciwstawienia się przeważającym siłom wroga. Od pierw­szych dni okupacji Polacy wierzyli, że musi nastąpić kres panowania Niemców. U źródeł tego przekonania i płynącego z niego optymizmu tkwił sentyment Polaka-romantyka do utraconej chwilowo ojczyzny. Wielu z nich zasiliło powstałe organizacje konspiracyjne, głównie ZWZ przekształconą w AK.

Na uwagę zasługuje rozwijająca się od pierwszych dni okupacji propaganda ustna, a w niej przekazywana sobie satyra, ukierunkowująca społeczeństwo polskie do wroga a jednocześnie go ośmieszając. Zarazem zmianie poddano dotychczasowe oceny moralne, np. kradzieży nie potępiane a aprobowano. Z kolei wykonywanie zarządzeń niemieckich spotykało się z dezaprobatą, czy wręcz z oskarżeniem o współpracę z okupantem i bojkotem towarzyskim. Pierwsze miesiące okupacji miały podstawowe znaczenie w ugruntowaniu postaw antyniemieckich Polaków, w rozwinięciu poczucia solidarności narodowej-niezależnie od pochodzenia społecznego, wykształcenia itd. Zarazem wpłynęły one na ukształtowanie się konspiracji politycznej i woj­skowej oraz jej zasięg wpływów. W decydujący sposób wpłynęły na kształt Polskiego Państwa Podziemnego i jego rozwój.

Uwagę zwraca fakt, że nie tylko AK doceniała rolę humoru w walce z okupantem, ale też inne organizacje konspiracyjne. Z jednej strony pozytywnie wpływał on na morale społeczeństwa i na jego stosunek do znienawidzonego wroga, który nie był już nadczłowiekiem, lecz ośmieszonym Niemcem, którego można było rozbroić, zabrać broń a nawet wykonać wyrok śmierci po skazaniu przez konspiracyjny sąd Polskiego Państwa Podziemnego.

Tak więc twórczość tego okresu była świadectwem czynnego włączenia się Polaków do walki o wartość i prawo do życia każdego człowieka. Humor, niekiedy nawet „szubieniczny”, czy też przekraczający granice kulturalnego języka, był konieczny w tym tragicznym okresie historycznym, podnosił na duchu, ułatwiał przetrwanie i zachęcał do zdecydowanego oporu. Wartość poznawcza anonimowych utworów satyrycznych tkwi w ujawnieniu atmosfery tamtych, tragicznych lat, ludzkich postaw i zachowań w obliczu największego zagrożenia, jakim niewątpliwie była zbrodnicza polityka okupanta. Jednocześnie satyra budziła w społeczeństwie powszechną wesołość, pozwalała zapomnieć o okupacji a przywracała poczucie wiary w odzyskanie niepodległości.

Tak więc eksterminacyjna polityka okupanta nie załamała ludności polskiej, bo przeciwstawiono się m.in. poprzez rozpowszechnianie satyry, która wyszydzała działania okupanta i wskazywała drogi do odzyskania niepodległości. Wielu Polaków zaangażowało się w działalność konspiracyjną, uczestniczyło w różnych formach oporu, począwszy od bojkotu zarządzeń hitlerowskich poprzez udział w działalności propagandowej i rozpowszechnianiu humoru a skończywszy na walce zbrojnej. Wielu Polaków zostało aresztowanych i bestialsko zamordowanych w obozach i więzieniach, bądź zginęło w egzekucjach publicznych. Wielu przeżyło koszmar bestialstwa w obozach i więzieniach, wielu zostało wysiedlonych lub ukrywało się przed hitlerowskim aparatem bezpieczeństwa. Odwrotnie terror hitlerowski nie załamał wielu Polaków a odwrotnie przyczynił się do wzmocnienia poczucia przynależności narodowej, dążności do odzyskania wolności. Uważamy, że znaczący był w tym udział humoru, który nie jest doceniany w kształtowaniu postaw patriotycznych Polaków i wskazywaniu drogę do odzyskania wolności.

Autorzy tekstu: Anna Kaźmierczyk, płk w st. spocz. dr Mieczysław Starczewski

 

[1] Na ulicy tej Niemcy utworzyli obóz przejściowy [Dulag nr 1] w 1940 r., który  istniał do 1944 r. Przez obóz ten przeszło ok. 350 tys. Polaków, z którego  niemal 1/3 wywieziono na roboty przymusowe.

[2] Góral-tak popularnie określano  banknot 500 zł.

[3] Alasz –likier kminkowy

[4]  Dowód tożsamości wydany przez okupant

[5] grób Hitlera.

[6] Danke schön-pięknie dziękuję

[7] kryja-laska

[8] Gotenhafen-Gdynia

[9] śleper-górnik-ładowacz lub niewykwalifikowany pracownik kopalni.

[10] Frieden- podpisanie  pokoju podczas kapitulacji III Rzeszy.

[11] Tak stolica nad Szprewą

[12]  W lipcu i sierpniu 1943 lotnictwo alianckie dokonało nalotów nad Hamburg. W ich wyniku miasto zostało zniszczone w ok. około 74%., w tym zburzono ok. 580 zakładów przemysłowych. Zginęło ok. 600 tys. mieszkańców.

[13] Platz an der Sonne – miejsce pod słońcem

[14] Freude- radość

[15] GP-Gestapo-Geheime Staatspolizei-tajna policja państwo; SP-Schutzpolizei-policja ochronna;

SA-oddziały szturmowe;  SS-Schutzstaffeln-sztafety ochronne; HJ-Hitlerjugend-organizacja młodzieźowa NSDAP dla dzieci i młodzieży od lat 10; Nazi-nazista, faszysta, hitlerowiec; SD-Sicherheitsdienst-służba bezpieczeństwa; Schau Adolf-widok Adolfa; Solche Scheisse-takie g…o;  Hat Jeder-każdy ma; NSDAP-Nationalsozialistische Deutsche Arbeitspartei –Niemiecka Narodowosocjalistyczna Partia Robotnicza ; RAD-Reichsarbeitsdienst -Służba Pracy Rzeszy; BDO -Bund Deutscher Osten- Niemiecki Związek Wschodni; Kohle Gruppe-grupa kapuściana; Deutsches Rotes Kreuz-Niemiecki Czerwony Krzyż; Bund Deut­scher Mädel-Związek Dziewcząt Niemieckich; Volksdeutsch-przyznane obywatelstwo  Rzeszy dla ludności pochodzenia niemieckiego na terenach polskich włączonych do III Rzeszy; Reichsdeutsch-obywatel III Rzeszy.

[16] Lerne schnell Russisch – ucz się szybko języka rosyjskiego.

[17]  Tylko dla Niemców

[18] Heil Hitler-niemieckie pozdrowienie z okresu hitleryzmu

[19] RAF-Royal Air Force – Królewskie Siły Powietrzne Wielkiej Brytanii

[20] Plac [miejsce] Adolfa Hitlera

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj