Profesor Ryszard Lipczuk – germanista, który pisuje także limeryki

0
67

Znam Profesora od wielu, wielu lat, współpracujemy ze sobą, choć – uwaga – nigdy dotąd jeszcze osobiście nie spotkaliśmy się! Jego dorobek naukowy jest imponujący i szczerze wyznam, że jako germanista – wiele Jego wniosków stosuję w praktyce, stąd postanowiłem o Nim napisać. Szanuję Go też za to, że niebywale rozwinął szczecińską germanistykę i wprowadził ją „na salony” w Europie, i nie tylko w Europie.

Oto dwa z Jego (nowych!) limeryków, do których udało mi się dotrzeć:

Limeryk o udawaniu
Jeden aktor spod Warszawy
Udawał kota – tak dla zabawy
Bo zamrugać chciał na płocie
Jednak spadł i ugrzązł w błocie
„Kot” zamruczał: – Nie ma sprawy…

O niepotrzebnym pilnowaniu ogródka
Pies jeden groźny koło Warnika
Raz się pojawia, a potem znika
Kotek zaś patrzy nieśmiało z dala
Pies do ogródka mu wejść nie pozwala
Bo to jest pies ogrodnika…

I dla przykładu – jedna z wielu rymowanek Profesora (nie-limeryk)

Demonstranci:

W pewnym pochodzie szedł sobie Osiłek
Dumny i pyszny,
a za nim szedł Schyłek
A ta kolejność nie jest przypadkiem
Pycha wszak zawsze kroczy przed upadkiem…

Zasługą Profesora Ryszarda Lipczuka jest wieloletnie (współ)redagowanie założonego przez docenta dr. Karola Koczego czasopisma „Colloquia Germanica Stetinensia” (obecnie rocznik), które zastąpiło dawne Zeszyty Naukowe Instytutu Filologii Germańskiej Uniwersytetu Szczecińskiego. (Pismem kieruje aktualnie prof. Dorota Sośnicka, gdyż prof. Lipczuk w najbliższym czasie chce zrezygnować z funkcji współredaktora naczelnego).

Jestem też wdzięczny za napisanie do „mojej” (redagowanej wspólnie z prof. Tomaszem Pszczółkowskim i Axelem Schmidtem) II cz. „Historii pamięcią pisanej. Biografii polsko-niemieckich” (Pułtusk 2017) znakomitego szkicu autobiograficznego pt. „Impresje zawodowe polskiego germanisty”.

Mało tego – namówił też dla mnie panią dr hab. Ewelinę Kamińską-Ossowską i panią dr Ewę Hendryk do współpracy z niemieckim stowarzyszeniem „Ost-west-forum Gut Goedelitz”, której sekcję „polską” reprezentuję w naszym kraju.

Najkrócej o Profesorze można powiedzieć: rocznik 1948; w Szczecinie przebywa od roku 1993 (wcześniej pracował na UMK w Toruniu). W latach 1993-1997 i 2005-2012 był dyrektorem Instytutu Filologii Germańskiej Uniwersytetu Szczecińskiego; jednocześnie (do roku 2015) – kierownikiem Zakładu Języka Niemieckiego w Instytucie, w którym nadal pracuje na pełnym etacie. Jest – od roku 2008 – redaktorem naczelnym serii poważnych publikacji naukowych „Stettiner Beiträge zur Sprachwissenschaft”, wydawanej w języku niemieckim przez „Verlag Dr. Kovać” w Hamburgu.

Od roku 2003 Profesor jest głównym organizatorem międzynarodowych konferencji językoznawczych, które w cyklu dwuletnim odbywają się w Ośrodku Uniwersytetu Szczecińskiego w nadbałtyckiej miejscowości Pobierowo. Konferencje te mają już swoją renomę i świetną opinię wśród germanistów (też polonistów i anglistów) z ośrodków krajowych, również z Niemiec (głównie Rostock i Greifswald) i Rosji (Samara). Konferencje mają motto: „Kommunikation für Europa” i dotychczas odbyło się ich siedem(!).

Godne podkreślenia jest to, że Profesor pozostał przy tym człowiekiem skromnym, unikającym rozgłosu, co ogromnie w Nim cenię. Cenię go również za to, że Jego badania, publikacje, cała działalność dydaktyczna i naukowa ma w dużej mierze (jeśli nie w całości!) wymiar praktyczny. Dotyczy historii puryzmu językowego (walki z wyrazami obcymi) w Niemczech i w Polsce, leksykografii wyrazów obcych, słowników niemiecko-polskich – „fałszywych przyjaciół tłumacza”, a od niedawna tzw. skrzydlatych słów.

Jest autorem licznych monografii naukowych, artykułów, recenzji, redaktorem (i współredaktorem) kilku słowników polsko-niemieckich, leksykonów i podręczników do nauki języka niemieckiego (żeby o tym wszystkim nie pisać – radzę zajrzeć na stronę autora: http://lipczuk.univ.szczecin.pl).

Cenię Profesora Lipczuka również za to, że „głośno” podkreśla zasługi założyciela szczecińskiej germanistyki – doc. dr. Karola Koczego i innych swoich poprzedników, bo – Jego zdaniem – nic nie zrodziło się od razu, a to, co dobre, powinno być kontynuowane i rozwijane. Co można do tego dodać? Że niezwykle rzadka to cecha, bo zazwyczaj spotykamy się ze „zjawiskiem”, że „wszystko co dobre – zaczyna się ode mnie”!

Ryszardzie, chylę za to przed Tobą czoła. Przekonałem się też, że jesteś niezwykle lubianym człowiekiem wśród studentów i współpracowników. Że zawsze pozwalałeś młodym działać! Niedawno byłem w Chełmie. W szkole, w której zdawałeś maturę – do dziś wspominają Cię z ogromnym sentymentem!

To wszystko razem skłoniło mnie, aby poprosić red. Rogalińskiego o zgodę na napisanie tego szkicu. Podziwiam Twoją dbałość o traktowanie języka jako WSPÓLNEGO DOBRA CAŁEGO NARODU! Także za to, że jednocześnie uważasz (zajmując się historią puryzmu), że wyrazy pochodzenia obcego i ich używanie to naturalne zjawisko w każdym języku!

Chcę wyraźnie podkreślić Twoje liberalne stanowisko w tej sprawie! Zatem kontynuuj swoje pioniersko-praktyczne badania i upowszechniaj wynikające z nich wnioski. Ale też dalej „uprawiaj literaturę”, to znaczy pisz swoje limeryki i rymy – także utwory prozą, którą i tak „po cichu” piszesz. Ona z pewnością pozwala Ci na „odpoczynek” w klasycznej pracy naukowej, w której zyskałeś swymi dokonaniami ogromny w Polsce i na świecie rozgłos.

Graj też dalej w szachy, które uwielbiasz. I nadal fotografuj, przywożąc zdjęcia z każdego swego wyjazdu zagranicę i utrwalaj na nich piękno naszego kraju. I jak dotychczas – zamieszczaj te fotografie na swym profilu w Facebooku! Dbaj też nadal o swoją żonę Joannę (inżynier z wykształcenia), bo jak wiem wspiera Cię, także przy tworzeniu rymowanek.

A na koniec o tym – co to jest limeryk? Składa się zazwyczaj z 5 wierszy i choć na pozór brzmi banalnie, ma zaskakującą (dającą do myślenia) pointę! No i posiada rymy: aabba, a w pierwszej linijce – zwykle nazwę geograficzną… Jak np. w jeszcze jednym limeryku

o tłumaczeniach (się):

Jedna pani spod Karpacza
Wyszła za mąż za tłumacza
Mąż jak zrobi cosik złego
Tłumaczy się przed nią z tego
Wtedy ona mu wybacza…

Jak się dowiedziałem – wkrótce  ma wyjść Twoja kolejna publikacja o „skrzydlatych słowach w słownikach” (Geflügelte Worte in Wörterbüchern). Jak wiele poprzednich – ukaże w Wydawnictwie „Verlag Dr. Kovać”, we wspomnianej już serii „Stettiner Beiträge zur Sprachwissenschaft” (Szczecińskie Prace Językoznawcze). Wzbogaci naszą wiedzę o bardzo ważne zagadnienia (zwłaszcza dla tłumaczy).

A przy okazji pozdrawiam Twoje dzieci – Kamila i Elizę (choć podobnie, jak Ciebie – ich również osobiście nie poznałem). Lecz wiele o nich od Ciebie wiem, także o Twoich wnukach, z których jesteś taki dumny: Izabeli (ma 7 lat) i Dawidzie (3,5 roku), których tatą jest Twój zięć – rodowity Afrykańczyk z Gambii.

I wiesz czego Ci życzę (naturalnie oprócz zdrowia i kontynuowania pracy naukowej)? Wydania (w formie tomiku): „Limeryki i inne wybryki”. Z góry zamawiam dla siebie kilka egzemplarzy, które z dumą, chwaląc się przyjaźnią z Tobą, rozdam wśród własnej rodziny, podaruję znajomym i oczywiście opiszę na łamach „Przeglądu Dziennikarskiego”.

(Razem ze swoją żoną pozdrawiam Cię jak najserdeczniej, także Twoją rodzinę i współpracowników w Instytucie i… Szczecin, w którym przez wiele lat mieszkaliśmy).

Karol Czejarek

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBundesliga: Rasen Ballsport Leipzig – to coraz lepszy zespół…
Następny artykułLiga Mistrzów: 1/8 finału – FC Barcelona zmierzy się z Chelsea Londyn
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here