Prof. Wojciech Pomykało: trzeba obudzić miliardy ludzi z „narkotycznego snu”

0

W trosce o pedagogikę przyszłości w kontekście praw człowieka – rozmowa z prof. dr hab. Wojciechem Pomykało z Wyższej Szkoły Menadżerskiej w Warszawie.

Karol Czejarek: – Szanowny Panie Profesorze, od lat uczestniczymy w konferencjach na temat praw człowieka, organizowanych przez prof. Jerzego Jaskiernię (ich inicjatora i realizatora) w Sejmie RP, choć poznaliśmy się oczywiście jeszcze w okresie sprzed konferencji. Wspominam o tym dlatego, iż jako praktykujący pedagodzy (choć ja z wykształcenia jestem germanistą) niezmiennie „walczymy” o to, aby pedagogika, szerzej niż dotąd zajmowała się zagadnieniami, którymi m.in. zajmuje się „Konferencja Jaskierni”.

A wspominam o tym dlatego, iż w tym roku – na jednej z jej sesji plenarnych – wygłosił Pan znakomity referat o metodologicznych podstawach kształtowania wizji człowieka w kontekście przyszłości! Był to oczywiście tylko skrót tego, co w przyszłym roku ukaże się w książkach pokonferencyjnych, które po każdej konferencji ukazują się i są jej WIELKIM DOROBKIEM. Ale chciałbym wyprzedzić te publikacje (jednocześnie je anonsując), by przekazać poprzez naszą rozmowę – P.T. Czytelnikom PD – główne założenia Pańskiego wystąpienia.

Powiedział Pan m.in. – z czym się zgadzam – że: „od cech i właściwości, jakie wykształcimy wśród naszych podopiecznych, zależeć będą prawa człowieka dziś i w perspektywie następnych wieków”.

Proszę powiedzieć, jakie cechy osobowe i osobowościowe muszą wystąpić, aby prawa człowieka w każdej sytuacji rozwojowej cywilizacji, były przestrzegane i systematycznie rozszerzane. I na czym polega według Pana obecny kryzys w pedagogice, na który Pan się m.in. powołał?

Wojciech Pomykało: – Zanim przejdę do odpowiedzi na pytanie dotyczące zdefiniowania pożądanych cech i właściwości osób i osobowości (zwłaszcza tych, które mają znaczenie dla rzeczywistej, a nie tylko deklaratywnej realizacji praw człowieka), uważam za konieczne przedstawienie mojego punktu widzenia na jedenaście dotychczasowych konferencji, które zorganizował prof.dr.hab. Jerzy Jaskiernia, a na które powołuje się Pan na wstępie naszej rozmowy.

– Bardzo proszę, tym bardziej, że chyba w większości z nich Pan uczestniczył?

– Były one zrealizowane rzeczywiście w Sejmie RP-przynajmniej od dłuższego czasu- z udziałem ostatnio już ponad 400 uczestników, a co najważniejsze – reprezentantów różnych pokoleń! Od największych autorytetów naukowych po debiutantów naukowo-prawniczych oraz wielu innych specjalności naukowych w stosunku do nauk prawniczych . Takich jak Pan, jako germanista, i takich jak ja – jako pedagog, i filozof ale traktujący pedagogikę w dużym stopniu interdyscyplinarnie.

– Zatem proszę w kilku zdaniach opowiedzieć historię tych konferencji.

– Konferencje obradowały od dłuższego czasu na 3-4 posiedzeniach plenarnych (realizowanych w Sali Kolumnowej Sejmu RP ) i ponad dziesięciu posiedzeniach obradujących w sekcjach problemowych (zresztą prowadził Pan już dwukrotnie obrady w sekcjach i wie, jaka jest na nich twórcza atmosfera).

Osobiście uczestniczyłem w siedmiu (z jedenastu) konferencji; referat wygłosiłem na pięciu obradach plenarnych i na dwóch sekcyjnych.

 Od dłuższego czasu oficjalnym współorganizatorem konferencji jest również moja „Fundacja Innowacja”, natomiast głównym organizatorem konferencji jest Uniwersytet im. Jana Kochanowskiego w Kielcach.

 – Dziękuję za to przypomnienie i uzupełnienie. Chciałby Pan jeszcze coś dodać?

– Tak, a mianowicie to, że we wszystkich wielotomowych wydawnictwach pokonferencyjnych opublikowane zostały referaty wygłoszone przeze mnie na konferencjach, w których uczestniczyłem.

– Zatem możemy obaj stwierdzić, że we współczesnej Polsce nie ma takiej drugiej naukowej konferencji, która by zgromadziła tak liczny zestaw uczonych, zwłaszcza o takiej jakości intelektualno–merytorycznej i zarazem o takiej różnorodności.

– A na dodatek ludzi wielu pokoleń; z wielu polskich akademickich ośrodków, ale też z licznych znaczących zagranicznych centrów naukowych! Jest to jednocześnie konferencja cykliczna trwająca już jedenaście lat, a niedługo już lat dwanaście, a jej wartość – to także dorobek interdyscyplinarny, co zwłaszcza w Polsce jest nie tylko naukową nowością, ale zjawiskiem prawie unikalnym.

– Jednocześnie trzeba podkreślić, że podejmowany jest na nich fundamentalny i czasem sporny temat naszych czasów, to znaczy problematyka dotycząca praw człowieka i realizacji tych praw.

– Konferencja naukowa specjalizująca się w tej dziedzinie, realizowana w taki sposób i z takim rozmachem – to niewątpliwie jasny promień słońca na firmamencie naszego polskiego, dość ubogiego życia naukowego, zwłaszcza w zakresie szeroko pojmowanej wiedzy społecznej. I to wszystko dzieje się – dzięki naukowej odwadze, nowatorstwu, niebywałej pracowitości jednego człowieka – prof.dr hab. Jerzego Jaskierni.

– W 100 procentach przychylam się do Pana Profesora opinii! Ale przejdźmy do zagadnienia wspomnianych wcześniej „cech osobowych i osobowościowych”.

– Jeśli zaś chodzi o zdefiniowanie przeze mnie, jako profesora pedagogiki, ale jednocześnie reprezentanta interdyscyplinarnego podejścia do tego fundamentalnego tematu , „cech osobowych i osobowościowych, które muszą wystąpić, aby Prawa Człowieka były przestrzegane i systematycznie rozszerzane”– to muszę jasno i wyraźnie stwierdzić, że współczesny człowiek stanął w obliczu potrzeby prawdziwej rewolucji w jego dotychczasowym rozwoju gatunkowym.

– Aż rewolucji?

– Tak, aż rewolucji!

Pierwszej i właściwie najważniejszej dokonali nasi najbardziej odlegli, pierwotni przodkowie, którzy stanęli przed dramatycznym problemem: zapewnienie sobie ocalenia i rozwoju, bądź poddanie się unicestwieniu gatunkowemu. Niekorzystne dla nich warunki klimatyczne naszej planety, groźne otoczenie silniejszych, współistniejących istot żywych, w większości jednak zagrażających życiu naszym przodkom, właściwie skazywały ich na gatunkową klęskę (Tadeusz Bielecki, Leszek Kużnicki).

Szanse na przeżycie, a jednocześnie na niebywały rozwój gatunkowy dawało im tylko jedno zalążkowe wyposażenie gatunkowe: zalążek mózgu człowieka, który nasi przodkowie – musieli, chcąc się uratować – przekształcić w coraz bardziej rozwinięty umysł, by uczynić go dominującą siłą sprawczą gatunkowego sukcesu. Inaczej zginęliby! (Tadeusz Bielecki, Leszek Kużnicki, Ludwik Krzywicki)

– Zaskoczył mnie Pan tą tezą, ale przyjmijmy ją, jako prawdziwą. Co zatem ma robić współczesny człowiek, aby się uratować przed zagrożeniami, stwarzanymi również obecnie przez nie tylko naturalne środowisko?

– Najważniejszą cechą, która może uratować współczesnego człowieka przed narastającym specyficznym zagrożeniem, jest zaplanowanie i realizacja nowej fazy powszechnego rozwoju umysłowego człowieka, i to nie jego elit, ale całego wielomiliardowego społeczeństwa ludzkiego!

– Niech Pan to szerzej wyjaśni.

– Nie mogą nas wprowadzać w błąd dotychczasowe wielkie sukcesy, choćby w dziedzinie rozwoju umysłowego współczesnego człowieka. Również jego skuteczne zastosowanie w wybranych dziedzinach. Nasza zdolność podróżowania w kosmos, najnowsza generacja komputerów – zdolna wielokrotnie nie tylko pomnażać nasze możliwości poznawcze, ale jednak jest to tylko szansa, coraz bardziej służąca wyręczaniu nas w wielu czynnościach produkcyjnych i usługowych, a nie otwierająca nam pełnię możliwości na zasadniczy gatunkowy sukces długotrwałego charakteru.

– Dlaczego?

– Bowiem jest to zaledwie jedna strona gatunkowych sukcesów, której ta jednostronność grozi rzeczywistą, realną i wcale nieodległą katastrofą. Bowiem cechą gatunkową współczesnego rodzaju ludzkiego są nieprawdopodobnie głębokie dysproporcje rozwojowe w zakresie tego prawdziwego brylantowego skarbu, jakim jest umysł ludzi naszej planety.

– Czyli według pana Profesora, nasi odlegli przodkowie użyli go do wytwarzania coraz doskonalszych narzędzi, dających im szanse przeżycia, ale też do budowania plemiennej organizacji, niepowtarzalnej wśród innych istot żywych naszej planety, bez której wspomniane przeżycie, a zwłaszcza rozwój naszych przodków byłby niemożliwy (Ludwik Krzywicki).

– Niewątpliwie tak! Jednocześnie nasi przodkowie wykorzystali powstające wewnątrz wspólnot plemiennych dysproporcje rozwojowe różnych członków w zakresie ich umysłu, już nie tylko do realizacji wspólnych gatunkowych potrzeb i celów, ale też dla skutecznej kreacji podziału dotychczasowego społeczeństwa plemiennego na elitarną jego część i resztę, w pełni tej elicie podporządkowaną, przez nią zniewoloną i spauperyzowaną.

– Czyli co?

– Kreacji podziałów społecznych, które z jednej strony umożliwiały nam gatunkowy rozwój, z drugiej – tworzyły podstawy zagrożenia losów naszego gatunku istot żywych. Na przestrzeni długich dziejów rodzaju ludzkiego te „podporządkowania” przybierały różną postać. Pozwoliły na utrzymywanie i rozwijanie dysproporcji rozwoju umysłowego człowieka , ale również na utrzymywanie i rozwijanie prawno-ekonomicznych, a później głównie społeczno- ekonomicznych podziałów, które – wykorzystane zostały historycznie do rozwijania i pogłębiania dysproporcji społecznych. Mogą one, a nawet muszą, jak się ich przynajmniej znacznie nie ograniczy, skutkować końcem naszego człowieczego gatunku.

– Panie Profesorze, nie nadążam za Pana „rewolucyjną” argumentacją, ale proszę mówić dalej i przekonywać do swojej teorii.

– Paradoks współczesnego globalnego świata i większości jego społeczeństwa polega na tym, że jego kapitalistyczne elity, w sposób prawie niewidoczny dla większości mieszkańców, faktycznie nimi zawładnęły zarówno intelektualnie, jak i finansowo. Dzieje się to przy ich bardzo ograniczonej na ten temat wiedzy oraz intelektualnej niezdolności rozpoznania tej specyficznej, narastającej groźnej sytuacji dla nich, ale też dla całego rodzaju ludzkiego.

Niestety, w zakresie edukacji – od szkoły podstawowej po uniwersytety – mamy do czynienia z sytuacją, paradoksalnie polegającą na powstaniu i celowym rozwijaniu specyficznego, słabo zbadanego zjawiska, które można umownie nazwać analfabetyzmem wykształconych. A właśnie tego zjawiska nie dostrzegła bliska mi pedagogika i nie dostrzega do dnia dzisiejszego.

– Na czym według Pana polega zatem ta wartość spostrzeżenia tego zjawiska?

– Jego istota polega na tym, że absolwenci szkół podstawowych, średnich, a nawet wyższych (łącznie z elitarnymi) posiadają swego rodzaju defekt, który dla potrzeb tego wywodu nazwiemy analfabetyzmem wykształconych. Polega on na tym, że w całej szkolno-uczelnianej edukacji skutecznie pomijane są pewne tematy, bez znajomości których wiedza miliardów ludzi o całokształcie otaczającego ich świata ma poważne luki. Gdy te „luki” uniemożliwiają im szeroko pojętą gatunkową pomyślność.

– Chyba chodzi o analfabetyzm w zakresie spraw społeczno-ekonomicznych, ale szczerze mówiąc, nadal nie nadążam za Pańskim wywodem! Czy po to, aby się dowiedzieć, co trzeba robić z młodym pokoleniem, jak je kształcić w zakresie pożądanych obecnie cech osobowych i osobowościowych, musimy aż tak głęboko wchodzić w HISTORIĘ w kontekście kapitału?

Proszę odnieść się do mojego pytania z punktu widzenia zadań współczesnej pedagogiki. Jakie są dzisiaj pożądane cechy osobowe i osobowościowe (i czy to to samo?), aby nam we współczesnym świecie żyło się lepiej, abyśmy byli społeczeństwem obywatelskim, praworządnym i znaczyli więcej, wzbogacając cywilizację o możliwie najwyższe wartości humanitarne?!

– Młode pokolenia są głęboko zagrożone dramatem ogólnej klęski gatunkowej, ale jest to zarazem zagrożenie całej współczesnej ludzkości. Tego zagrożenia nie da się rozwiązać półśrodkami. Na pytanie, co zrobić, aby wyjść z takiego karambolu – odpowiedź jest jedna: zacząć od tego, żeby obudzić choćby znaczną część młodego pokolenia z tego narkotycznego snu, jaki im dziś zafundowali możni tego świata.

– Jak można tego dokonać?

– Jako weteran „nieśmiałych” mikrodziałań w tym zakresie w charakterze twórcy Wyższej Szkoły Społeczno-Ekonomicznej (działającej w Warszawie w latach 1996 -2010) i telewizji edukacyjnej „EDUSAT”, mogę powiedzieć, że próba wyłamania się ze schematu rzeczywistości, opartej na jednostronnej dyktaturze kapitału i jego gorliwych (a nawet nadgorliwych) sługach, uniemożliwiających podjęcie jakiejkolwiek próby takiego „budzenia” młodych ludzi, mogę stwierdzić, że bardzo drogo kosztuje realizacja takiej próby. Mój realny „koszt” – to… codzienne ciśnienie 120/240 i 24 miliony złotych strat materialnych. (Zainteresowanych tym tematem odsyłam do „czarnej księgi, która dotyczy zbrodni dokonanej na WSSE”, opublikowanej na ogólnodostępnym internetowym ”Portalu profesora Pomykało” oraz do mojego pamiętnika „Pod górkę” też tam dostępnego.) I dlatego na pytania Pana Profesora na temat, co zrobić, aby przyczynić się do wspomnianego już „budzenia” z narkotycznego snu polskiego młodego pokolenia, powiem tylko, że od siedmiu już lat w swoich referatach na konferencjach organizowanych przez prof. Jerzego Jaskiernię dość konkretnie opisuję współczesne ewolucje człowieka, które stanowią ważny element realizacji jego praw.

– Używał Pan Profesor pojęć „osoba” oraz „osobowość”. Czy można poprosić o uzasadnienie na temat ich szczególnego znaczenia w rozpoznawaniu konkretnych sytuacji wychowawczych we współczesnym świecie, jak też w kształtowaniu człowieka na miarę wyzwań obecnych, ale też nadchodzących czasów?

– Na początek muszę stwierdzić, że są to moje ulubione słowa, a nawet kategorie, które stanowią prawdziwe klucze do skutecznego podejmowania i rozumienia współczesnych problemów edukacyjnych.

Tematowi temu wiele uwagi poświęcili dwaj wybitni uczeni, polscy humaniści czasów powojennych, dziś niesłusznie zapominani: prof. dr hab. Bogdan Suchodolski – uznany przez UNESCO za jednego ze 100 najwybitniejszych pedagogów wszech czasów oraz prof. dr hab. Włodzimierz Szewczuk – długoletni dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – jeden z nielicznych uczonych polskich zaprezentowany w północnoamerykańskim słowniku psychologów.

Ich i naszym wspólnym dorobkiem jest uznanie faktu, że różnice między osobą i osobowością są swoistym „kluczem” do zdefiniowania i opisania zwłaszcza współczesnych ludzi. Powołując się na inspiracje wspomnianych autorytetów, muszę jednak podkreślić, że całościowa wizja ”osobowości”, jaką zaprezentuję w dalszej części tego wywiadu, jest wyłącznie mojego autorstwa.

– Co to oznacza konkretnie?…

– Oznacza, że:

  1. Osobą jest każda jednostka ludzka, która z natury urodzenia należy do ludzkiego gatunku. Osobowością natomiast – tylko taka jednostka ludzka, która posiada choćby elementarną wiedzę o generalnym obliczu otaczającego ją świata, także w aspekcie społeczno-ekonomicznych szans i zagrożeń, przed którymi staje współcześnie każdy człowiek naszej matki Ziemi. I potrafi z tego wyciągnąć dla siebie i swojego otoczenia generalne wnioski.
  2. Osobą jest każdy człowiek, niezależnie od tego, w jaki sposób organizuje swoje życie, jakie są i od czego zależą jego ważne, fundamentalne wybory życiowe. Osobowością jest natomiast tylko taka i wyłącznie taka jednostka ludzka, która nie tylko dopracowała się elementarnej wiedzy o otaczającej ją rzeczywistości (w tym rzeczywistości społeczno-gospodarczej), oraz która nie tylko rozumie związane z tym szanse i zagrożenia dla siebie i jej najbliższych. Ale która potrafi z tego wyciągać odpowiednie wnioski. Również ważnych dla wszelkich mikro i makro społeczeństw, oraz która na podstawie zinternalizowania wiedzy z tego zakresu – potrafi zaplanować swoje życie i być na tyle elastyczną, aby to planowanie korygować i ulepszać dla osiągnięcia indywidualnego i zbiorowego sukcesu gatunkowego.
  3. Osobą jest każdy człowiek, niezależnie od tego, czy posiada czy też nie, zinternalizowany światopogląd, czyli – najogólniejszy obraz otaczającego go świata i swojego w nim miejsca. Czy też charakteryzuje go szukanie (lub obojętność wobec szukania) odpowiedzi na fundamentalne pytania, skąd się wziął otaczający go świat i określenie miejsca człowieka na tym świecie.

Osobowością zaś wyłącznie taka jednostka ludzka, która z bodźców światopoglądowych we wszystkich fazach swego świadomego życia, czerpie ważne motywacje nie tylko dla zrozumienia tego świata, lecz przede wszystkim dla aktywnego i świadomego w nim funkcjonowania. Bez internalizowanego światopoglądu nie ma osobowości człowieka.

  1. Osobą jest każdy człowiek, niezależnie od tego, czy rozumie (czy nie), że dynamicznie zmienia się otaczający go świat; czy potrafi (lub nie) wykazać determinację w realizacji zamierzonych i zinternalizowanych celów.

Osobowością jest tylko taka jednostka ludzka, która dobrze rozumie, że rozwinięta determinacja w dochodzeniu do realizacji założonych celów jest nie tylko potrzebna, ale wręcz nieodzowna i konieczna. Po to, aby przetrwał gatunek ludzki i osiągnął nowe, wielkie, gatunkowe sukcesy.

  1. Osobą jest każdy człowiek, niezależnie od tego, czy jest jednostką uspołecznioną czy aspołeczną, egoistyczną i kierującą się wyłącznie wyrachowaniem materialnym, dla którego prawdziwym „bogiem” jest pieniądz, a nawet jest wręcz dla niego swoistym „ nad bogiem” .

Osobowością zaś – tylko taki człowiek, który uznaje, że największą wartością dla każdej jednostki ludzkiej jest inna jednostka ludzka i jest to wartość szczególnego znaczenia. Uznaje, że każda jednostka ludzka jest taką wartością, niezależnie od koloru skóry, statusu materialnego, wyznawanego światopoglądu, orientacji seksualnej. Oczywiście pod warunkiem, że swoimi czynami i egoizmem nie pozbawiła się elementarnych cech i właściwości człowieczych.

  1. Osobą jest każdy człowiek, który ma ukształtowaną elementarną, charakterystyczną dla członków naszego gatunku istot żywych moralność, czyli zinternalizowaną pewną sumę elementarnych wartości.

 Osobowością natomiast jest tylko taka, i wyłącznie taka, jednostka ludzka, która ma rozwinięty – skutecznie i trwale – świat wartości, ze szczególnym uwzględnieniem w tym rozwoju świata wartości fundamentalnych. Mają one różne znaczenia i rangę. Wartościami fundamentalnymi mogą być różne wartości, ale ich cechą charakterystyczną jest ich specyficzna, nadrzędna rola nad innymi wartościami. I cały ten świat wartości jest niezwykle ważny dla każdej osobowości. Świat wartości fundamentalnych decyduje o wszystkim, co ważne w życiu jednostki i zbiorowości ludzkich.

Niewątpliwie ta część rozmowy wyjaśnia wiele, ale nie ukrywam, że jej ogólny ton nie brzmi zbyt optymistycznie. Czy rzeczywiście w otaczającym nas świecie nie ma jakiegoś jaśniejszego punktu, choćby jakiegoś zalążka pomyślności dla naszego gatunku, a zwłaszcza dla jego młodego pokolenia?

– Moje zasygnalizowane doświadczenia życiowe nie nastrajają mnie zbyt optymistycznie i być może to zaważyło na ogólnej wymowie naszej rozmowy. Jednakże po moich klęskach, ledwo zasygnalizowanych w tym wywiadzie, w dużej mierze skoncentrowałem swoją uwagę, zainteresowania i pasje – na Chinach, a kontynuowałem już rozwijając w czasie funkcjonowania telewizji EDUSAT. Studenci Wyższej Szkoły Społeczno-Ekonomicznej, np. mogli w wykładach naszych uczonych usłyszeć wiele ciekawego o chińskim eksperymencie ustrojowym. I też z „pierwszej ręki” najwybitniejszych chińskich uczonych. Podobnie i odbiorcy telewizji EDUSAT. Uważnie śledzę do dziś wydarzenia w Chinach i wokół Chin.

Mnie w wydarzeniach chińskich głównie interesuje relacja współczesnej biurokracji chińskiej z kapitałem chińskim i funkcjonującym na chińskiej ziemi i tutejszymi ludźmi pracy. Próba zrealizowania pewnej „harmonii” w tej dziedzinie, którą uważam (nie tylko historycznie) za unikalną, ale wręcz o wyjątkowym przyszłościowym znaczeniu.

W kapitalizmie występuje radykalna dominacja kapitału nad pracą. W radzieckim systemie biurokracja brutalnie zdominowała i unicestwiła kapitał, a nie radząc sobie z zaspakajaniem materialnych potrzeb ludzi pracy – sterroryzowała ich i nie zdołała wypracować dominującego sukcesu zwłaszcza w poprawie ich realnego bytu Poległa, nie umiejąc zapewnić ludziom pracy, ani odpowiednich materialnych warunków bytu, a w sprawowaniu władzy zamiast zapewnienia tego bytu wręcz raczyła ich policyjnym terrorem.

Taki ustrój musiał zbankrutować we współzawodnictwie z ówczesnym kapitalizmem. Biurokracja chińska, realizując elementy sygnalizowanej wcześniej swoistej, względnej harmonii tutejszego kapitału i pracy, uruchomiła dla świata ”promyk optymizmu”. Na ten „promyk” składa się ograniczenie w ciągu 30 lat (1978-2018) krańcowej nędzy z 400 milionów Chińczyków (co czwarty pozostawał w krańcowym głodzie) – do 40 milionów (obecnie 30 milionów). I to wszystko w warunkach corocznego wzrostu w latach 1978-2018 PKB o 10 % ( obecnie 5-6 %).

– A więc – jak Pan twierdzi – że można wydostać się z głębokiej nędzy i zacofania ekonomiczno-technicznego, choć ja mam wątpliwości! Ale proszę powiedzieć na zakończenie, co to wszystko ma wspólnego z prawami człowieka, praworządnością i… ogólnie – z dzisiejszą Polską, jako członkiem Unii Europejskiej? Czy Chiny w związku z tym, o czym Pan mówił, są dla nas jakimś pozytywnym przykładem do naśladowania? I jaka w tym wszystkim jest rola współczesnej pedagogiki?

– Nie twierdzę, że droga do przezwyciężenia „głębokiej nędzy i zacofania ekonomiczno-technicznego” jest prosta i łatwa. Wręcz odwrotnie, uważam ją za bardzo trudną, skomplikowaną, a nawet brzemienną w dramatyczne wybory. Albo nastąpi przezwyciężenie narastającego kryzysu współczesnego człowieka, i wypracowana zostanie nowa faza rozwojowa naszego gatunku istot żywych. Albo gigantyczna klęska naszego gatunku. Niestety ludzkość nie może się do dziś pochwalić znalezieniem takiej sprecyzowanej drogi wyjścia ze współczesnego historycznego zaułka, w którym się znalazła.

Moja natomiast diagnoza jej stanu dotyczy tylko istoty zagubienia większości ludzi naszej planety i kierunku poszukiwań wyjścia z narastającego kryzysu. Tylko tyle i aż tyle.

Istotą tej nowej fazy rozwoju człowieka musi być obudzenie miliardów ludzi z „narkotycznego snu” i wzięcie przez nich udziału w rzeczywistym jego porządkowaniu. Nie tylko nie twierdzę natomiast, że wspomniane wcześniej doświadczenie chińskie mogą być inspiracją do naśladownictwa, zwłaszcza na naszym europejskim kontynencie. Albowiem tych rozwiązań – moim zdaniem – w żadnym wypadku i pod żadnym pozorem nie należy do Europy importować. Są one nie do naśladowania, ale można próbować skutecznie-choćby z wykorzystaniem naszych europejskich praw człowieka – zmieniać, inaczej układać, niż ułożone zostały dotąd w kapitalistycznym świecie stosunki kapitału-biurokracji -pracy. Przyjrzeć się rozwiązaniom w tym zakresie współczesnych Chin. I wyciągnąć z tych doświadczeń daleko idące, konstruktywne wnioski z zastosowaniem udoskonalanych i zreformowanych naszych europejskich instytucji wyborczych i parlamentarnych.

Nasza stara, kochana Europa dała światu ustrój kapitalistyczny, który zapewnił ludzkości nową fazę rozwoju człowieka, wręcz rodzaju ludzkiego. Faktycznym głównym inspiratorem tego rozwoju była klasa kapitalistów, której bezsprzeczną zasługą było dokonanie przez człowieka wielkiego skoku w zakresie produkcyjnych możliwości społeczeństwa. (Dopiero ostatnio te rekordy skutecznie pokonały Chiny). Ważnym europejskim sukcesem była też kreacja i realizacja praw człowieka, co w pełni udokumentowały konferencje naukowe, o których szeroko mówiliśmy w dotychczasowej części naszej rozmowy. Jednak dzieje człowieka naszego kontynentu byłyby niepełne, jeśli byśmy „zapomnieli”, że też naszym europejskim produktem była kolonizacja znacznej części świata, liczne wojny, w tym dwie światowe.

– Zatem według Pana Profesora stoi dziś przed Europą wielki problem: co dalej?

– Europa a przede wszystkim jej rdzeń, czyli Unia Europejska, musi znaleźć dla siebie miejsce w znajdującym się dziś na swoistym rozdrożu świecie . Wielkim problemem jest też sprawa zapewnienia odpowiedniego miejsca naszego narodu w tej światowej i europejskiej układance. Jest ono ciągle niedostatecznie zdefiniowane. I w tej dziedzinie, jako naród, znaleźliśmy się na rozstajnych drogach. Z doświadczeń tych wynika, że bez bliższej kooperacji między narodami Europy nie można rozwiązać nabrzmiałych i dalej nabrzmiewających problemów współczesnego człowieka. Szczególnie w Europie są to problemy wymagające szybkiego rozwiązania.

Nie zamierzam w tym wywiadzie dokonywać diagnozy wszystkich problemów, a tylko na wcześniej zarysowanym szerokim tle pragnę się odnieść do dwóch fundamentalnych zagadnień pozostających ze sobą w ścisłym związku, a mianowicie koniecznej diagnozy i kreacji wizji przeobrażeń współczesnego człowieka.

– Rzeczywiście dość szeroko i intersująco została przez Pana zarysowana sytuacja człowieka na tym „zakręcie dziejów”. Pozostaje jednak trudne pytanie: jak może współczesny człowiek wybrnąć z tego kryzysu, w jakim się znalazł? I jaką rolę może spełnić w tym zakresie pedagogika oraz inne dziedziny wiedzy społecznej?

– Odrodzona, rozwinięta, oparta na interdyscyplinarnym dorobku pedagogika nowej generacji (a właściwie dopiero rodząca się której elementy zaprezentowałem na wspomnianych konferencjach Jaskierni ) jest w stanie wypracować taką wizję człowieka przyszłości, która skutecznie wdrożona może nie tylko lepiej niż dotychczasowe inspiracje pedagogiczne i zrodzone z innych dziedzin wiedzy, skuteczniej i powszechniej realizować prawa człowieka, ale zapewnić nową fazę jego generalnego gatunkowego rozwoju i nową fazę realizacji jego praw na tej podstawie zbudowanych.

Człowiek w dotychczasowej historii osiągnął dość wysoki poziom rozwoju gatunkowego, w postaci zapewnienia zawansowanej fazy „brylantu gatunkowego”, jakim jest jego umysł. Jednakże w tym rozwoju wystąpiły głębokie dysproporcje. Umysł człowieka w znacznym stopniu został rozwinięty poprzez wykorzystanie jego potencjalnych możliwości w dziedzinie nauk matematyczno-fizyczno-techniczno-przyrodniczo-medycznych. Natomiast krańcowo zaniedbał wykorzystanie jego szerszych możliwości umysłowych do zastosowania go w sferze rozwijania ubogiej i zaniedbanej wiedzy społeczno-ekonomiczno-humanistycznej.

Najdotkliwiej dotknęło to dotychczasową pedagogikę. Jej dotychczasowi przedstawiciele nie potrafili dopracować się skonkretyzowanej wizji pożądanego kształtu człowieka przyszłości (Bogdan Suchodolski). Natomiast pod presją klasy właścicieli niewolników, feudałów, a potem kapitalistów– jednostronnie rozwijali wspomnianą „naukę,” zaniedbując rozwój „wiedzy”. Zbudowali cały system funkcjonowania dotychczasowego społeczeństwa w oparciu o dominujące funkcjonowanie takich dysproporcji rozwojowych Efektem takiej sytuacji była i jest dominacja kapitału nad biurokracją, ale zwłaszcza nad ludźmi pracy we współczesnym ustroju kapitalistycznym pod wszystkimi szerokościami i długościami geograficznymi (Władysław Szymański). Najważniejsze było jednak to, że cały dotychczasowy rozwój człowieka nie był i nie jest oparty ani o naukowe diagnozy jego funkcjonowania, ani wizję pożądanego kształtu człowieka w już funkcjonujących warunkach społeczno-gospodarczych. Był oparty i jest nadal o interesy kapitałowych elit mających interesy przeciwstawne interesom miliardów ludzi pracy współczesnego świata. Miliardami skutecznie rządziły i rządzą zaledwie tysiące, a pozostali o swych możliwościach człowieczych albo kompletnie nie wiedzą, albo mają na ten temat wiedze tak ograniczoną, że nie motywuje ich ona do determinacji w dokonywaniu w tym zakresie koniecznych zmian społecznych.

Nadchodzi czas, w którym się to wszystko musi zmienić, albo po prostu ludzkość zginie. Oczywiście ta nowa generacja pedagogiki zawiera więcej składowych elementów niż te, które teraz zostały przedstawione. Ale zainteresowany Czytelnik w poszczególnych tomach pokłosia konferencji Jerzego Jaskierni znajdzie wiele moich ocen i rekomendacji z tego zakresu.

– Czy można powiedzieć, że taka pedagogika jak ta, której elementy Pan przedstawia, już powstała?

– Nie! Dopiero się rodzi i to w dużych bólach. I często na zbyt wielkim poziomie ogólności, ale zaprezentowane na wspomnianych konferencjach jej elementy – wzbudziły zainteresowanie i sporą dyskusję. I dobrze przechodzą pierwszą skuteczną ich weryfikacje.

– Panie Profesorze, bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał: Karol Czejarek

Poprzedni artykułCiekawostki o książkach
Następny artykułJak wybierać kostiumy kąpielowe
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here