Czesław Bednarczyk z „miasta przed Bugiem”, wydawca, drukarz, poeta, prozaik, założyciel Oficyny Poetów i Malarzy w Londynie

0

12 czerwca 2019 r. minęła 25 rocznica śmierci Czesława Bednarczyka (1912-1994), wydawcy, drukarza, poety, prozaika, założyciela – wspólnie z żoną Krystyną Bednarczyk, wydawcą, typografem, poetką – Oficyny Poetów i Malarzy w Londynie.

Czesław Bednarczyk urodził się 20 lipca 1912 r. w Kamieńcu Podolskim, gdzie ojciec jego, Stanisław „pracował zapewne w jednym z majątków hrabiego Rzewuskiego. Przedrewolucyjna zawierucha spowodowała powrót (rodziny Bednarczyków – przypis zwo) w rodzinne strony z dziećmi: Marią, Czesławem, Antonim i Zofią. Podobno konny zaprząg ze stadniny hrabiego Orłowa był tak cennym, że rodzinie udało się za niego nabyć kilka działek: w Chelmie oraz w Rybiem koło Rejowca (w powiecie chełmskim – przypis zwo) i Zamościu. Po powrocie z Kresów ojciec Czesława (…) był ogrodnikiem u Jozafata Budnego, właściciela Rejowca. W Chełmie zamieszkali na ulicy Grunwaldzkiej, a Czesław rozpoczął edukację w Państwowym Gimnazjum im. Stefana Czarnieckiego. Siostra Maria była krawcową, a Zofia zajmowała się domem i była kierowniczką kuchni u właściciela pałacu w Rejowcu”. (Anna Popielewicz, Czesława Bednarczyka świata opisywanie. [w:] Chełm literacki XX i XXI wieku. Tom I., s. 111).

Czesław Bednarczyk Państwowe Gimnazjum im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie (obecnie I Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie) ukończył w 1931 r. Miał wówczas lat dziewiętnaście.

W 2010 r. Waldemar Michalski (ur.12 IX 1938 r. we Włodzimierzu Wołyńskim), poeta, eseista, krytyk literacki, sekretarz kwartalnika „Akcent”, również absolwent I Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie, tylko ponad ćwierć wieku później, w szkicu Czesław Bednarczyk – poeta, wydawca, i redaktor napisał:

„W 2009 r. chodziłem jego śladami po kamienieckiej twierdzy, szukałem znaków obecności w miejscowej pełnej polskich pamiątek wielowiekowej katedrze, gdzie był ochrzczony. Krążyłem wokół renesansowego Ratusza ze słonecznym herbem na wieży, który, jak mniemam, pozostał także w jego pamięci. Słuchałem kresowej mowy miejscowych Polaków – taką pierwszą mową zwracali się do niego rodzice. Przeniósł ją z kresowego Podola do lubelskiego Chełm”. (Waldemar Michalski. Czesław Bednarczyk – poeta, wydawca, i redaktor. [w:] Longin Jan Okoń, Historia literatury ziemi chełmskiej 15005-2010 uzupełniona szkicami. Chełm 2010, s. 145).

Czesław Bednarczyk uczył się i wychowywał w gimnazjum, którego dewizą były – i są dzisiaj w I Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie – wiekopomne słowa patrona tej szkoły, hetmana Stefana Czarnieckiego: „Jam nie z roli ani z soli, ale z tego co mnie boli (spopularyzowana wersja słów: Jam nie urósł ani z żup solnych, ani z szerokiej roli wypowiedzianych przez hetmana Stefana Czarnieckiego w 1657 r., będących aluzją do magnackich rodzin i ich bogactw uzyskanych m.in. z żup solnych przez Lubomirskich i majątków rolnych przez Potockich) oraz przesłanie: Ucz się tak, abyś Ojczyźnie w potrzebie służył”.

W okresie pobytu Czesława Bednarczyka w Chełmie oraz podczas jego uczęszczanie do chełmskiego gimnazjum wielkość tej szkoły, jej postępowe, patriotyczne tradycje oraz – dziś już jej ponad stuletnią legendę – piękną, zaszczytną i wciąż uzupełnianą nowymi faktami historycznymi i wielkimi nazwiskami jej nauczycieli i wychowanków – tworzyli m.in. jej dyrektorzy: Wiktor Ambroziewicz (1882-1968) i Tadeusz Dąbrowski (1988-1946), wybitni polscy pedagodzy, działacze niepodległościowi i patriotyczni, oświatowy i społeczni.

(Należy podkreślić, że po opuszczeniu Chełma w 1930 r. Wiktor Ambroziewicz został m. in. dyrektorem Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, którego wychowankami byli bohaterscy żołnierze Armii Krajowej z lat wojny i okupacji, m. in. Krzysztof Kamil Baczyński i „Zośka” (Tadeusz Zawadzki) oraz inni bohaterowie z warszawskiego pokolenia Kolumbów. Natomiast Tadeusz Dąbrowski w latach 1935-1937 był dyrektorem Gimnazjum im. ks. J. Poniatowskiego w Warszawie).

W historię chełmskiego gimnazjum wpisały się legendarne wydarzenia historyczne tamtych lat, będące – dzisiaj w I Liceum Ogólnokształcącym im. S. Czarnieckiego w Chełmie, tak jak w okresie międzywojennym – wciąż żywą lekcją patriotyzmu, miłości i poświęcenia się dla ojczyzny. Oto niektóre z nich:

3 maja 1918 r., na błoniach k. Chełma odbył się stutysięczny wiec, będący wielką manifestacją patriotyczną chełmian, protestujących i żądających pozostawienia Chełma i Chełmszczyzny, prastarej ziemi polskiej, w granicach wolnej i niepodległej Polski (w związku z traktatem w Brześciu z 8 lutego 1918 roku, włączającym Chełm i Ziemię Chełmską do tworzonego państwa ukraińskiego). Na wiec ten „cała” młodzież chełmskiego gimnazjum przybyła z wyhaftowanym w nocy przez uczennice sztandarem szkolnym, prowadzona w zwartych, wojskowych szeregach przez dyrektora W. Ambroziewicza.

Tragiczną kartą w dziejach szkoły był udział młodzieży gimnazjalnej w walkach o odzyskanie przez Polskę niepodległości.

2 listopada 1918 r. młodzież Państwowego Gimnazjum im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie pod komendą Tadeusza Dąbrowskiego (wówczas wicedyrektora gimnazjum) uczestniczyła w rozbrajaniu garnizonu austriackiego. Uczniowie i nauczyciele gimnazjum pełnili warty m. in. przy przejętych od okupanta obiektach. Dziewczęta z nauczycielkami zorganizowały kuchnię i jadalnię dla wartowników. Chełm był jednym z pierwszych miast polskich wyzwolonych z zaborczej niewoli.

Tak o tych wydarzeniach pisał, nie bez humoru, którym urzekał i porywał zawsze młodzież, Wiktor Ambroziewicz, cywilny komisarz Chełma podczas walk niepodległościowych w 1918 r. :

„W annałach martyrologii polskiej dokonano zapisu:

Chełm pierwszy o dziesięć dni wyprzedził inne miasta w rozbrajaniu okupantów (…). Pierwsze fundusze do kasy wojskowej wpłynęły oto w takich okolicznościach.

Na rogatce hrubieszowskiej (w Chełmie – przypis zwo) pełnił służbę nieuzbrojony harcerzyk, wyróżniający się jedynie opaską na rękawie. Był nim uczeń najmłodszej klasy, drobny chłopczyna, Czesio Marcinkiewicz (absolwent z 1927 r. – przypis zwo). Gdy na rogatce ukazała się wytworna limuzyna, harcerzyk skinieniem dłoni zatrzymał pojazd, a widząc niemieckiego oficera skierował auto do dyspozycji komendy miasta rezydującej w ubogiej wikariatce naszego szkolnego ks. prefekta. Jadąc na stopniu auta, kierował posłusznym szoferem. Jeńcem okazał się oficer sztabowy w randze pułkownika. Wieść o wydarzeniach chełmskich daleko się już rozeszła. Pan pułkownik dla jakichś powodów służbowo opuścił swoją placówkę, uważąc żonę i kasę pułkową. Rotmistrz Dreszer (rotmistrz Gustaw Orlicz-Dreszer (1889-1936), „popularny w pieśniach legionowych rotmistrz Orlicz – komisarz wojskowy w Chełmie w październiku i na początku listopada 1918 r. – przypis zwo) wysłuchał raportu o sytuacji wojskowej w rejonie podległym Niemcom. Zeznawał on wyczerpująco, a uwolniony od bagażu, kasy, dystynkcji oficerskich i broni, pokornie (według słów rozbawionego niezwykłym incydentem Orlicza) salutował swemu małoletniemu pogromcy. Harcerzykowi oficjalnie podziękowano, wyrażając pełne uznanie dla jego czynu”. (W. Ambroziewicz, Moja przygoda pedagogiczna. O szkole polskiej nieco inaczej. Przygotował do druku T. W. Nowacki. W-wa 2000, s. 172).

W lipcu 1920 roku, gdy do Chełma zbliżały się wojska bolszewickie, 78 uczniów gimnazjum zgłosiło się „na ochotnika” do wojska polskiego, w którym od lipca do listopada 1920 roku pełnili służbę wojskową lub służbę pomocniczą.

Siedmiu z nich było żołnierzami jednego z plutonów (dowodzonych przez T. Dąbrowskiego) w 7. Pułku Piechoty Legionów. Ich pułk zdobył Włodawę, Brześć nad Bugiem, walczył nad Niemnem, pod Wilnem ubezpieczał działania generała Żeligowskiego.

Dwudziestu sześciu harcerzy ze szkolnej drużyny im. Józefa Poniatowskiego walczyło na froncie w 207. Ochotniczym Pułku Piechoty, (wchodzącym w skład 2. Pułku Piechoty Legionów) oraz w 3. Dywizji Artylerii Konnej i Brygadzie Jazdy Ochotniczej majora Feliksa Jaworskiego, w skoncentrowanej nad Wieprzem grupie uderzeniowej wojska polskiego.

W walkach tych zginął uczeń Roman Słomiński, ranni zostali uczniowie: Tadeusz Lechnicki w przeprawie przez Bug, Marian Stefański pod Hrubieszowem (późniejszy autor fraszek), Jan Łabędź pod Brześciem.

Pod datą 28 października 1927 r., w jednodniówce szkolnej dedykowanej z okazji imienin Tadeuszowi Dąbrowskiemu (wówczas już dyrektorowi gimnazjum), Adam Wyczółkowski, absolwent tegoż gimnazjum z 1932 r., kolega Czesława Bednarczyka, napisał:

„Zemsty przeminą, płomienie zgasną

Nad zwyciężcami i zwyciężonymi,

A Polska będzie wciąż stać z twarzą jasną

Wzniosła i biała jak strażnica ziemi”.

I jeszcze wpis absolwenta gimnazjum z tego roku, podpisującego się nazwiskiem Adamski:

„Są obowiązki, przed którymi cofać się nie wolno”.

W 1928 r., w dziesiątą rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, inny uczeń tej szkoły w odezwie Do młodych zwracał się do kolegów:

Czy każdy z nas, młodych, zdaje sobie dokładnie sprawę z tego, jakie znaczenie dla nas posiada dziesiąta rocznica istnienia wolnej Polski, ile treści mają w sobie te trzy wyrazy: my, wolni Polacy?… Włożony został na nas święty obowiązek budowania Ojczyzny. A do tej pracy nie potrzeba ludzi słabych charakterem, ludzi, którzy nie wiedzą po co, na co żyją….Nam przecież nie brak sił! Życie nie jest lekkie – zgadzam się, lecz my wszak zaczynamy dopiero żyć, do kogóż więc należy budowa przyszłości i stosunków panujących, jeśli nie do nas? Bolą nas bezprawia – bądźmy prawi! Bolą nas niezgoda, egoizm, nieuczciwość – bądźmy my zgodni, ofiarni, uczciwi!…Bądźmy bojownikami. Przyjdzie polec – zaszczytna śmierć! Gdyż, być może, my nie wywalczymy dla siebie tego, do czego nasze dusze się rwą, lecz wywalczymy to tym, którzy po nas przyjdą. My wiemy, co to znaczy, gdy dusze rwą się w męce pragnienia dobra i gdy tego dobra znaleźć nie można. Usuńmy więc to od innych, niech nie cierpią. Tylko musimy koniecznie wierzyć w ideały. Powiedzmy sobie: jest zło, lecz my je zgnębimy. My stworzymy promienne Jutro! Ale sami musimy być bez skazy, gdyż dzieło stworzenia Polski poczęte było w najświętszym trudzie, powstało z krwi gorącej i ofiary życia. Powstało tam, na polu bitwy, wśród huku armat i jęku konających, którzy może nie czuli nawet śmierci, zapatrzeni ostatnim spojrzeniem we wschodzącą Jutrznię Wolności. Więc nie kalajmy tych świętych narodzin brudnymi duszami, gdyż niegodni będziemy prowadzić dalej tej pracy około odbudowy państwa. Idźmy w życie z jasnymi czołami, jasnym wzrokiem i czystymi sercami! Idźmy w życie świadomi celu! Idźmy budować Przyszłość piękną, by dusze tych, którzy przyjdą, kąpały się w tym pięknie i ukochały je. Idźmy budować jasną przyszłość Polsce! To będzie radością życia. (Do młodych. Przedruk z: Księga pamiątkowa Czarniecczyków, tom III, Chełm 2000, s. 45).

Jerzy Morawicz (1913-1994), absolwent Gimnazjum im. Stefana Czarnieckiego z tego samego co Czesław Bednarczyk 1931 r., późniejszy generał i ostatni minister spraw wojskowych rządu emigracyjnego w Londynie, wręczający z prezydentem Ryszardem Kaczorowskim 22 grudnia 1990 r. insygnia prezydenckie Lechowi Wałęsie, w cytowanej powyżej jednodniówce napisał:

Są myśli i uczucia,

Których słowami dotykać nie wolno,

Bo jak struny żałosne rozśpiewać się mogą,

A milczeć powinny.

Powyższe wpisy są nie tylko wyrazem patriotycznej postawy uczniów chełmskiego gimnazjum z okresu, gdy uczył się w nim Czesław Bednarczyk. Świadczą, jak ważne dla uczniów były wydarzenie tamtych lat, jak doniosłą i patriotyczną tworzyły atmosferę w szkole, jak bardzo wrosły w legendę, tradycje i procesy dydaktyczno-wychowawcze szkoły w tamtym czasie, jak silnie i trwale wpływały i wpłynęły na postawy uczniów, ich poglądy i późniejsze życie.

Bardzo trafnie skomentowała je Alina Dąbrowska-Przerwa Tetmajer, córka dyrektora Tadeusza Dąbrowskiego (urodzona w Chełmie), absolwentka chełmskiego gimnazjum, rówieśnica Czesława Bednarczyka:

„Wśród innych zapisów są cytowane typowe złote myśli, także strofy Konopnickiej, ale dobór ich świadczy o tym, co ci chłopcy chłonęli z literatury i wskazań czy napomnień wychowawców” (Księga pamiątkowa Czarniecczyków, tom III, Chełm 2000, s. 520).

Cytując rówieśników Czesława Bednarczyka, odwołując się do tradycji szkolnej, chciałbym podkreślić, że patriotyczna droga Czesława Bednarczyka, przepojona miłością do Polski, do jej wolności i niepodległości, do polskiej kultury i literatury, którą w swoim emigracyjnym życiu przez wszystkie lata podążał on do Polski, i która go – do Chełma – nigdy nie doprowadziła, rozpoczynała się w tym mieście.

Dzisiaj ze wzruszeniem, głęboką zadumą i refleksją piszę te słowa. Ja także jestem absolwentem I Liceum Ogólnokształcącym im. S. Czarnieckiego – z 1963 r. Jakże gorzko brzmią one we współczesnej, polskiej rzeczywistości. Ale – jakże silnie i głęboko wciąż oddziałują na umysły, uczucia i patriotyczne postawy uczniów chełmskiego liceum, co mogłem stwierdzić, będąc m.in. nauczycielem oraz uczestnikiem co-pięcioletnich zjazdów absolwentów tej szkoły.

Lata młodzieńcze Czesława Bednarczyka był to okres wzmożonego rozwoju życia gospodarczego, oświatowego, kulturalnego i literackiego Chełma. Niepodległy Chełm po latach narodowej niewoli i zbrodniczej rusyfikacji Chełmszczyzny przez rosyjski carat odzyskiwał swoją polską tożsamość, rozkwitał polskością.

A przecież jeszcze parę lat temu – według rosyjskiego zaborcy – miało to być „istinno ruskie“ miasto, stolica Guberni Chełmskiej (utworzonej w 1912 r. ), „Watykan“, Mekka prawosławia na Rusi” (…), „centrum rosyjskiego życia cerkiewno-religijnego, a zwłaszcza umysłowego […] całego chełmsko-podlaskiego kraju“ (…), „na zawsze przyczółek i ośrodek rosyjskości i prawosławia“ (S. Wiśniewski, W czasach zaborów.1795-1918. [w:] Chełm i Chełmskie w dziejach. Pod redakcją Ryszarda Szczygła, Chełm 1996, s.74, 87, 109) –

Po odzyskaniu niepodległości „największe tempo wzrostu (Chełma – przypis zwo) przypada na lata 1918 – 1931 oraz 1936 – 1939. W pierwszym przypadku wiązało się to przede wszystkim z powrotem do Chełma dawnych jego mieszkańców, którzy przebywali, wskutek wydarzeń pierwszej I światowej , bądź w innych miejscowościach Polski, bądź repatriowali się z głębi Rosji. Drugi okres chełmskiego rozwoju demograficznego związany był z napływem ludzi szukających lepszych warunków pracy i płacy oraz mieszkań. Realizowano bowiem w Chełmie w tym czasie szereg niezmiennie ważnych dla miasta inwestycji, jak np. budowa wodociągów, kanalizacji, roboty drogowe czy budowa osiedla Dyrekcji Polskich Kolei Państwowych” (Paweł Kiernikowski, Miasto Chełm w okresie międzywojennym [1918 – 1939], Chełm 2007, s. 44).

Komentarz do powyższego cytatu ograniczmy do życie literackiego Chełma tamtego okresu.

Były to lata, w których od 1920 r. swoją działalność pedagogiczną, literacką i kulturalną w Chełmie prowadził Kazimierz Andrzej Jaworski, popularny KAJ, poeta, pisarz, organizator życia literackiego Chełma w okresie międzywojennym, twórca i założyciel w 1933 r. miesięcznika poetyckiego pt. „Kamena” (wspólnie z Zenonem Waśniewskim, poetą, artystą plastykiem, tłumaczem literatury niemieckiej oraz Wawrzyńcem Berezeckim, poetą i dziennikarzem).

Do historii literatury polskiej i czasopism społeczno kulturalnych tamtego czasu przeszły głośne i burzliwe polemiki „Kameny” (drukowanej w Drukarni „Kultura” M. J. Bronfelda) z „Kroniką Nadbużańską”, „demokratycznym tygodnikiem regionalnym” Stowarzyszenia Kultury Polskiej w Chełmie, drukowanego w Drukarni „Zwierciadło” Kazimierza Czernickiego. Sprawcą „awantury” był K. Czernicki, który celowo prowadził ten spór w konwencji głośnych kłótni literackich, jakie toczyły się w Polsce pomiędzy skamandrytami a poetami awangardy krakowskiej i który, opatrując swoje artykuły głośnymi tytułami rodem z rewolwerowej prasy warszawskiej, starał się „na siłę” wciągnąć do „tej walki” społeczeństwo chełmskie. Do tej chełmskiej walki „na pióra” włączyła się też młodzież chełmska.

A. Jaworski, nauczyciel języka polskiego w Męskim Seminarium Nauczycielskim, skupił wokół siebie grupę uzdolnionej młodzieży szkolnej, późniejszych wybitnych poetów (m.in. Wacława Iwaniuka, Wacława Mrozowskiego, Jana Szczawieja, Zdzisława Popowskiego, Wiktora Matyszczuka [Bazylewskiego], Witolda Kasperskiego, Czesława Twardzika) w literaturze polskiej określanych mianem chełmskiej podchorążówki poetów i umiejscowił – jak napisał Stanisław Czernik – stolicę odradzającego się państwa poezji polskiej w prowincjonalnym Chełmie. (Stanisław Czernik, [w:] Kazimierz Andrzej Jaworski, W kręgu „Kameny”. Lublin 1965, s.27-277).

Konsekwencją tego było m.in. powstanie w Chełmie Zespołu Poetyckiego „Pryzmaty” (przy Męskim Seminarium Nauczycielskim) czy Grupy Literackiej „Wiry” (w Gimnazjum im S. Czarnieckiego) oraz długoletnia rywalizacja między tymi szkołami. Atmosfera i klimat tej rywalizacji, której nasilenie przypadło na lata 1934 – 1936, narastały od wymienionego już roku 1920, a więc przypadały na okres pobytu w Chełmie Czesława Bednarczyka.

Były to lata dojrzewania „chełmskiej ferajny literackiej” a następnie lata nieuniknionego odlotu tej generacji literackiej z „rozpoetyzowanego Chełma”, jak nazwał to miasto Karol Wiktor Zawodziński, recenzując wydany w 1933 r. tom poezji Wacława Mrozowskiego pt. Rzeczywiście (K. W. Zawodziński, Liryka, „Rocznik Literacki za rok 1934”, 1935, s. 53). Ich samodzielna droga twórcza, po ukończeniu seminarium czy gimnazjum, wprowadzała ich w lata ostatniego, przedwojennego pięciolecia, pozbawionego euforii i nadziei z pierwszych lat niepodległości – pięciolecia burzliwego i trudnego, szczególnie dla młodych ludzi, urodzonych już w wolnej Polsce, z niepokojem patrzących na upadek mitu o polskich, szklanych domach, naznaczonego krzykliwymi polemikami i kłótniami wśród pisarzy i krytyków literackich i sporami o codzienność polskiej literatury, skażonego walką polityczną i „polskim piekłem” w sferach rządzących, przerażającego utworzeniem więzienia w Berezie Kartuskiej, rozszarpywanego narastającymi konfliktami społecznymi, zagrożonego faszyzacją życia i zapowiedzią nieuchronnie zbliżającej się wojny.

Dwudziestojednoletni okres polskiej wolności między 1918 a 1939 r. skończył się wielką tragedią tych chłopców. We wrześniu 1939 r., w ciągu niespełna miesiąca, niepodległa Polska przestała istnieć, rozgrabiona przez dwóch zaborców: stalinowski Związek Radziecki i hitlerowskie Niemcy, i trwał ten rozbiór w morderczym uścisku, zanim ci dwaj kontynuatorzy XVIII-wiecznych rozbiorów Polski, najokrutniejsi zbrodniarze XX wieku, nie skoczyli sobie do gardeł.

Wkrótce wielu z nich zginie na polach bitew II wojny światowej, w obozach koncentracyjnych i łagrach, zostanie zamordowanych w Katyniu, zesłanych na Syberię, walczyć będzie w szeregach wojska polskiego i w ruch oporu o nową Polskę na Wschodzie i Zachodzie, w powstaniu warszawskim, w zniewolonej po 1945 r. ojczyźnie.

Dla chełmskiego pokolenia pisarzy, tak jak dla całego ich pokolenia, wrześniowa rzeczywistość 1939 r. okazała się tragiczniejsza niż przewidywali. Pisarze związani z Chełmem, m. in. Czesław Bednarczyk, Wacław Iwaniuk, Czesław Łagoda, Klemens Lechnicki, członkowie Zespołu Poetyckiego „Pryzmaty” i Grupy Literackiej „Wiry”, poeci nie zrzeszeni w grupach literackich, ich chełmscy opiekunowie i wychowawcy, pełni dumy, „iż jest się synem Wielkiego Narodu”, entuzjazmu i wiary w wieczną już, nienaruszalną niepodległość Polski. – wszyscy oni we wrześniu 1939 r. stali się pokoleniem skazanym na zagładę, spalonym pokoleniem, tak jak ich młodsi rówieśnicy z Chełma i innych miast Polski, chełmscy Kolumbowie polskiej literatury.

Bohaterską śmiercią lotników zginęli w bitwach powietrznych Czesław Łagoda nad Anglią w 1940 r. i Klemens Lechnicki nad Francją 6 lipca 1944 r.

Losy tysięcy polskich emigrantów dzielili Czesław Bednarczyk i Wacław Iwaniuk, którzy – objęci cenzuralnym zakazem druku swoich utworów w Polsce Ludowej– jako pisarze emigracyjni nie mogli powrócić do ojczystego kraju.

Wacław Iwaniuk (1912-2001) walczył w Armii Polskiej na Zachodzie Europy w Brygadzie Strzelców Podhalańskich Wojska Polskiego. Walczył m. in. pod Narvikiem. Po klęsce Francji, podczas próby przedostania się do Anglii, został aresztowany przez policję hiszpańską i osadzony w więzieniu w Figures i obozie koncentracyjnym w Miranda del Ebro. Po ucieczce przedostał się do Anglii, gdzie wstąpił do I Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka, biorąc udział w walkach we Francji, Belgii, Holandii i Niemczech. Po zakończeniu wojny, po dwuletnim pobycie w Anglii, wyemigrował do Kanady i zamieszkał w Toronto.

Czesław Bednarczyk (1912-1994), we wrześniu 1939 r. żołnierz gen. Franciszka Kleeberga, do 1941 r. w sowieckiej niewoli, od 1941 r. w Armii gen. Andersa, z którą przedostał się na Bliski Wschód. Uczestnik kampanii włoskiej. Po wojnie wraz z żoną Krystyną pozostał w Anglii.

O latach pobytu Czesława Bednarczyka w Chełmie wiemy niewiele. W czasie wakacji 1931 r. pracował na budowie Dyrekcji Kolejowej w Chełmie. Ukończył Wydział Ogrodnictwa w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (w 1937 r.) oraz Centrum Szkolenia Oficerów Kawalerii w Grudziadzu. W 1938 r. odwiedził Chełm, był na chrzcinach syna siostry Zofii – Kazimierza. W 1939 r. z Chełma wyjechł na front – od brata Antoniego na drogę otrzymał oficerki, kożuch i pieniadze.

Najwięcej odniesień do chełmskiego okresu życia Czesława Bednarczyka odnajdziemy w tomie jego wspomnień W podmostowej arkadzie. Wspomnienia drukarza i wydawcy londyńskiej Oficyny. Doświadczenia wyniesione z młodości, m. in. z maszyną drukarską w Chełmie, były zapewne jedną z przyczyn, które spowodowały, że w 1949 r. wspólnie z żoną Krystyną Brzozowską, poetką, uczestniczką powstania warszawskiego, założyli w Londynie Oficynę Poetów i Malarzy oraz w 1966 r. kwartalnik literacki „Oficyna Poetów”.

Z drukarstwem zetknąłem się jeszcze w latach chłopięcych – napisze w tych wspomnieniach Czesław Bednarczyk – tzn. zobaczyłem i obejrzałem powierzchownie drukarnię, kaszty z czcionkami, zecerów układających czcionki w wierszownikach i maszynę do tłoczenia składów. Z dużym kołem przypominającym urządzenia przy studniach pompujących wodę. Było to w Chełmie Lubelskim, w mieście, w którym się wychowałem, w małej drukarni drukującej jedyny tygodnik pt. „Zwierciadło”. W drukarni tej zatrudniany byłem od czasu do czasu, na parę godzin, do kręcenia korbą-kołem poruszającą prasę. (Czesław Bednarczyk, W podmostowej arkadzie. Wspomnienia drukarza i wydawcy londyńskiej Oficyny. Wyd. 2, Londyn 2003, s.8-9).

Fragment ten wymaga pewnego komentarza historycznego. Drukarnią, w której Czesław Bednarczyk zatrudniany był od czasu do czasu, na parę godzin, do kręcenia korbą-kołem poruszającą prasę, była drukarnia „Zwierciadło” Kazimierza Czernickiego (1890-1941), barwnego i niezwykle zasłużonego wydawcę, redaktora, drukarza, działacza społeczno-kulturalnego i politycznego międzywojennego Chełma, wielkiego patrioty, w 1941 r. zamordowanego przez Niemców w Chełmie. 11 listopada 2018 r. podczas uroczystych obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę – w uznaniu jego zasług dla polskiej kultury – odsłonięto w Chełmie pomnik Kazimierza Czernickiego.

W chełmskich publikacjach i wydawnictwach z okresu międzwojennego, nie znajdziemy nazwiska Czesława Bednarczyka. Nie ma go też we wspomnieniach Kazimierza Andrzeja Jaworskiego W kręgu „Kameny” (Wyd. Lub., Lublin 1965).

Jest to w pełni zrozumiałe, gdy uwzględnimy fakt, że Czesław Bednarczyk jako poeta debiutował dopiero w roku 1943 w czasopiśmie pt. „Orzeł Biały”. Był wówczas żołnierzem armii generała Andersa.

Bardzo wymowny natomiast jest kolejny fragment wspomnień Czesława Bednarczyka odnoszący się do jego pobytu w Chełmie w okresie młodości.

Otóż Czesław Bednarczyk wspomina w nim chełmianina Zygmunta Turkiewicza, który w 1950 r. zadeklarował się wykonać ilustracje do pierwszego tomu wierszy Jana Olechowskiego (Chwila nocna. Poezje 1945-1950), kolegi Czesława Bednarczyka z armii Andersa, inaugurującego działalność Oficyny Poetów i Malarzy.

Ciekawym był człowiekiem (Zygmunt Turkiewicz – przypis zwo). W opowiadaniach o malarstwie był poetą i zdradzał dużą wiedzę w tej dyscyplinie sztuki. Był tym ciekawszy, bo wyszedł z najniższych dołów. Sierota, podrzutek, wychowywał się w ochronce w Chełmie Lubelskim. Pamiętam go dobrze, bo mieszkałem sam w tym mieście. Po szkole powszechnej chodził do tzw. Preparandy (dwuletniego kursu przy seminarium nauczycielskim). Widywałem go dość często, chociaż osobiście wówczas go nie znałem. Pamiętam go pracującego w ogrodzie, lub przy ulach w pasiece, albo na targu warzywnym. Dwukołowym wózkiem przewoził warzywa na sprzedaż. Poruszał się wolno, stojąc rozstawiał nogi i trwał nieruchomo długie chwile. Widywałem go też na dość licznych imprezach kulturalnych, m. in. na pamiętnym wieczorze autorskim Józefa Czechowicza.

Nagle, jak to wszystko w małym mieście się zauważa, znikł. Ujrzałem go ponownie po latach we wsi rosyjskiej Błagowieszczanka, w republice Kirgiskiej. Stacjonowały tam nasze pułki: 13 i 14, 5 Dywizji Piechoty dowodzonej przez gen. Mieczysława Spiechowicza (z Armii Andersa – przypis mój). Na środkowym Wschodzie i we Włoszech władze wojskowe dzięki Józefowi Czapskiemu umożliwiły mu poświęcenie się całkowicie malarstwu. Brał udział w licznych wystawach. Cenił go jako artystę Józef Czapski (Czesław Bednarczyk, W pomostowej arkadzie… , s. 94-95).

Przytaczam ten fragment wspomnień z wewnętrznym przekonaniem, że okres pobytu Czesława Bednarczyka w Chełmie, atmosfera i klimat miasta z tego okresu, lata nauki w Gimnazjum im. Stefana Czarnieckiego, wywarły ogromny wpływ na kształtowanie się jego świadomości, poglądów i postawy jako wybitnego pisarza, wydawcy, działacza kulturalnego polskiej emigracji w Zachodniej Europie po 1945 r..

Szczególnie przekonywujący jest ten fragment wspomnień, w którym Czesław Bednarczyk wspomina o swoim udziale w dość licznych imprezach kulturalnych, m. in. na pamiętnym wieczorze autorskim Józefa Czechowicza.

„Dorosłe” drogi Czesława Bednarczyka omijały Chełm.

Po zdaniu matury studiował w 1931 r. na Wydziale Ogrodnictwa w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, uzyskując tytuł inżyniera ogrodnictwa w 1937 r.. Służbę wojskową odbył w Dywizyjnym Kursie Podchorążych w Tomaszowie Lubelskim. We wrześniu 1939 r. walczył na Lubelszczyźnie pod dowództwem gen. Franciszka Kleeberga, m. in. brał udział w bitwie pod Kockiem. Po klęsce wrześniowej dostał się do niewoli sowieckiej i został wywieziony w głąb ówczesnego Związku Radzieckiego do obozu w Niandoma pod Archangielskiem. W 1941 r. wstąpił do Wojska Polskiego. W 1942 r. z Armią Andersa przeszedł na Bliski Wschód i przez Iran i Irak dostał się do Palestyny. Uczestniczył na froncie włoskim, walczył pod Monte Cassino, był dwukrotnie ranny.

W 1946 r. został zdemobilizowany i zamieszkał na stałe w Wielkiej Brytanii. W 1949 r., ożenił się z Krystyną Brzozowską, uczestniczką Powstania Warszawskiego, która zagrożona aresztowaniem przez NKWD postanowiła nie wracać do Polski i pozostać w Anglii. W Londynie wspólnie z żoną założyli wymienianą tu już Oficynę Poetów i Malarzy oraz kwartalnik „Oficyna Poetów”.

W 1981 r. Czesław Bednarczyk uczestniczył w słynnym Kongresie Kultury Polskiej, przerwanym z powodu wprowadzenia w Polsce 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego. Pisarz nie odwiedził wówczas Chełma, mimo że przyjął zaproszenie ówczesnego dyrektora Wojewódzkiego Domu Kultury w Chełmie, Zbigniewa W. Okonia, do przyjazdu (po zakończeniu Kongresu) do miasta swojej młodości – stan wojenny uniemożliwił zrealizowanie tych planów.

Emigracyjne losy Czesława Bednarczyka złotymi zgłoskami wpisały się w historię polskiej literatury, przede wszystkim jako wydawcy polskich książek na obczyźnie, książek poetów i pisarzy emigracyjnych, których w Polsce Ludowej nie można było drukować. Dodajmy. Spośród wszystkich książek wydanych w Wielkiej Brytanii (od 1949 r. w ciągu 46. lat) – 25 procent tych książek ukazało się w oficynie Czesława i Krystyny Bednarczyków. Był wśród nich tom poezji Wacława Iwaniuka. W pięćdziesięciu siedmiu numerach „Oficynie Poetów” drukowali swoje utwory również poeci z Polski, w tym także Czesław Twardzik z Chełma, który w czasie pobytu w Londynie spotkał się z Czesławem i Krystyną Bednarczykami. W 1971 r. Czesław Bednarczyk spotkał się w Londynie z pisarzem Longinem Janem Okoniem z Chełma, z którym korespondował.

Pod koniec życia poeta często powracał wspomnieniami do lat młodości. Nazywał siebie ziemi turystą/ z cudzoziemskim paszportem we własnej Ojczyźnie.

21 stycznia 1991 r. w wierszu pt. Przyszło, w tomie Czy przyjść musiało nazwał Chełm Moim miastem przed Bugiem:

/…/

W środku była góra

i był kościół połową w niebie

połową w ziemi,

dzwonem budził sumienia

i oto przyszło nieszczęście…

Krytycy i badacze literatury największe zasługi dla kultury polskiej przypisują Czesławowi Bednarczykowi jako wydawcy i redaktorowi. Pod tym względem znaczenie twórcy Oficyny Poetów i Malarzy porównywalne jest z zasługami i wkładem w polskie dziedzictwo kulturowe Jerzego Giedrojcia i jego paryskiej „Kultury”.

Wysoko poezję Czesława Bednarczyka cenił Marian Pankowski, wskazując na jej indywidualne oblicze i piękne wiersze miłosne, dedykowane żonie Krystynie.

Jan Zieliński, autor Leksykonu polskiej literatury emigracyjnej (Wyd. 2. Lublin 1990), uważa Czesława Bednarczyka za autora wierszy świadomie prostych, ewokujących utracone krajobrazy i utrwalających otaczającą codzienność, a zarazem poetę kultury /…/ budujący w tkance wiersza świat swoich własnych, głęboko przeżytych lektur…

Od śmierci Czesława Bednarczyka minęło już lat dwadzieścia. Pisarz – „na stałe”, symbolicznie – powrócił do Chełma 12 czerwca 2012 r. Na budynku szkolnym dzisiejszego I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Czarnieckiego, w którym uczył się Czesław Bednarczyk i które jako uczeń gimnazjum ukończył 88 lata temu, wmurowano tablicę pamiątkową jemu poświęconą. W przyszkolnej stróżówce, odremontowanej i urządzonej jako muzeum szkolne, otwarto Izbę Pamięci jego imienia.

Wiekopomna obecność Czesława Bednarczyka w dziejach kultury i literatury polskiej jest bardzo ważna i zaszczytna dla Chełma. Okres, w którym żył, w poezji i prozie chełmskiej jest już epoką zamkniętą – wpisującą Chełm na trwale w dziedzictwo kulturowe naszego narodu.

Poprzedni artykułJak wybierać kostiumy kąpielowe
Następny artykułMarkowe produkty w atrakcyjnych cenach. Niemożliwe?
Zbigniew Okoń
Zbigniew Waldemar Okoń - pisarz, animator kultury, regionalista. Ukończył filologię polską na UMCS w Lublinie (1968) oraz 3-letnie studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim (1991). Dyrektor Zasadniczej Szkoły Zawodowej (1969-1974), wizytator Kuratorium Oświaty i Wychowania (1975), dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Chełmie (1975-1987), wicedyrektor d/s naukowych i konserwatorskich Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie (1987-1991), nauczyciel dyplomowany szkół chełmskich (1982-1989, 1991-2002). Od 2003 roku na emeryturze. Redaktor naczelny studenckiego, ogólnopolskiego, naukowego pisma „Językoznawca” (1965-1968), współzałożyciel i wiceprzewodniczący Studenckiej Grupy Literackiej „Kontrapunkty” w Lublinie (1965-1968). Współredaktor „Ziemi Chełmskiej” oraz wydawnictw poświęconych chełmskiemu szkolnictwu (1968-2005). Członek Grupy Literackiej „Pryzmaty” w Chełmie (1969-1990, przewodniczący 1983-1990), Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Chełmskiej (sekretarz Zarządu 1975-1987). Lubelskiego Oddziału Związku Literatów Polskich (1984-, wiceprezes Oddziału 2006-2010, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Oddziału 2010-,). Debiutował w „Ziemi Chełmskiej” (1962). Autor 7 tomów poetyckich, 1 powieści, 11 monografii twórców i regionalistów chełmskich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here