Życiorys ppor. rez. inż. Józefa Szmechty ściśle powiązany jest z wydarzeniami narodowymi XX wieku, czyli z walką o powrót Śląska do Macierzy, z rozwojem tego regionu w okresie II Rzeczypospolitej, jego obroną we IX 1939 r. i z tworzeniem konspiracji wojskowej w czasie okupacji. Jako poddany cesarstwa niemieckiego powołany został do odbycia służby wojskowej w 1914 r.. czyli w pierwszych miesiącach I wojny światowej. Zdobyte doświadczenie wojskowe wykorzystał w pełni podczas III zwycięskiego Powstania Śląskiego a następnie w organizowaniu i szkoleniu członków z sieci dywersji pozafrontowej oraz jej uczestniczeniu w walce we IX 1939 r. a następnie w tworzeniu sił zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego na Śląsku. Komendantem Okręgu Śląskiego ZWZ został w kilka dni po śmierci ppor. rez. mgr. Józefa Korola (zginął 27 VIII 1940 r.). Gen. Tadeusz Komorowski wspomina, że pod koniec sierpnia lub w początkach września 1940 r. zameldował się w komendzie Obszaru Południe ZWZ młody oficer ze Śląska (chyba ppor. rez. Kornas ). Wywiązała się następująca rozmowa:,, …Jak się pan miewa? ( … ). Jakie wiadomości ze Śląska. Przybyły zawahał się chwilę, jakby szukał odpowiednich słów. Dopiero wtedy zwróciłem uwagę na wyraz jego twarzy, na podarte i brudne ubranie. ,,Starosta” nie żyje a nasi ludzie są rozproszeni. Tylko cudem udało mi się tu dotrzeć ( … ). Zapytałem go czy gotów jest natychmiast wrócić na Śląsk. Kiwnął głową w milczeniu. Poszedł, aby przekazać zadanie nowemu, wyznaczonemu przeze mnie dowódcy, również Ślązakowi. I ten jednak zginął po niespełna trzech miesiącach. W ciągu dwu lat aresztowano pięciu dowódców okręgu śląskiego. A mimo to, nigdy nie mieliśmy trudności ze znalezieniem następcy…”. [1]
Wspomnienie gen. Komorowskiego ukazuje postawę Ślązaków wobec wroga, która była nieprzejednana przez całą okupację. Nie wahali się nawet przez chwilę w objęciu stanowisk. To ppor. rez. inż. Józefa Szmechtę wyznaczył gen. Komorowski na komendanta Okręgu Śląskiego ZWZ w początkach września 1940 r. Miał wówczas 46 lat, bo urodził się 22 marca 1894 r. w Królewskiej Nowej Wsi. Rodzice jego Jadwiga z d. Kurpierz i Antoni Schmechtowie byli właścicielami majątku ziemskiego. Syn ich Józef ukończył wyższą szkołę realną w Opolu w 1912 r. i zaczął uczęszczać do szkoły budowlanej we Wrocławiu, której nie ukończył, ponieważ w grudniu 1914 r. powołany został do odbycia służby wojskowej. Służbę wojskową rozpoczął 28 grudnia 1914 r. w 1. Pułku Grenadierów, gdzie przeszedł podstawowe przeszkolenie wojskowe. 14 marca 1915 r. przydzielony został do 1 kompanii 1 batalionu tego pułku wchodzącego w skład 2. Dywizji. W dwa miesiące później ( 31 maja 1915 r. ) skierowany został do piechoty w tym pułku z którym odjechał na front zachodni i uczestniczył w walkach m.in. pod Champagne. 16 sierpnia 1915 r. został ranny odłamkiem granatu w prawą rękę. Na froncie przebywał do końca stycznia 1916 r., bo już 1 lutego tego roku rozpoczął szkolenie w szkole karabinów maszynowych w 2 kompanii w Sedan, które zakończył 15 marca. Tutaj uzyskał II klasę strzelecką i awansowany został 24 lutego do stopnia podoficera. Po ukończeniu tej szkoły powrócił do swojej kompanii, uczestnicząc w walkach podczas których wyróżniał się odwagą. W dowód uznania za postawę na pierwszej linii frontu odkomenderowany został 1 lipca 1916 r. na kurs oficerski do Spandau, podczas którego awansował na sierżanta ( 27 sierpnia 1916 r. ). Po jego ukończeniu 1 września 1916 r. wraca na front, gdzie należy do wyróżniających się podoficerów i wykazuje predyspozycje dowódcze. Dowódca jego kompanii kpt. von Klockenberg występuje z wnioskiem o awans na stopień oficerski. Podporucznikiem zostaje 24 grudnia 1916 r. a w trzy dni później odznaczony był Krzyżem Żelaznym II klasy. Uczestniczył w walkach i kampaniach m.in. pomiędzy Maas i Mosel, Verdun, w Aisne-Champagne, Arras Chimm des Damz. Za wykazywane męstwo i umiejętności dowódcze wyznaczony został przez dowódcę dywizji gen. mjr. von Larischa na dowódcę 5 kompanii w dniu 2 marca 1918 r. Wcześniej, bo 7 maja 1917 r. odznaczony został Krzyżem Żelaznym I klasy, zaś orderem Hohenzollerna 25 marca 1918 r. Ranny był jeszcze 25 kwietnia 1917 r. oraz w sierpniu 1918 r. W tym ostatnim przypadku przewieziony został Szmechta do szpitala wojennego w Brussel. 6 grudnia 1918 r. zwolniony został do rezerwy. Podjął naukę w szkole budowlanej ( prawdopodobnie półroczną klasę specjalną dla uczestników wojny i po zdaniu egzaminów uzyskał maturę ) a po jej ukończeniu rozpoczął studia w państwowej szkole budowlanej we Wrocławiu na kierunku inżyniera budowlanego. Brak dokumentów nie pozwala na stwierdzenie, kiedy ukończył studia we Wrocławiu. W każdym bądź razie z zachowanych dokumentów wynika, że był już inżynierem w 1924 r.[2]
W początkach 1919 r. wstąpił Szmechta do POW jako szeregowiec. Prawdopodobnie ukrył fakt posiadania stopnia podporucznika z armii niemieckiej lub nie posiadał dokumentów potwierdzających ten najniższy stopień oficerski. Wiedza wojskowa, doświadczenie bojowe zwróciły uwagę przełożonych na nadzwyczaj zdolnego ochotnika i wystąpiły z wnioskiem na awans na podoficera. 3 sierpnia 1919 r. został kapralem, chociaż w POW pełnił już funkcję oficera dla spraw Śląska. W stopniu tym był aż do 22 sierpnia 1919 r., bo w dniu następnym awansowany został do plutonowego podchorążego w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty w Grudziądzu. W POW doceniono w pełni jego umiejętności dowódcze i wyszkolenie bojowe, pewność siebie przy podejmowaniu decyzji, nieustępliwość w realizacji celów, bezkompromisowość. Dlatego też 1 lutego 1920 r. skierowany został do dyspozycji kpt. Jana Wyglendy, gdzie na samodzielnym stanowisku zajmuje się sprawami technicznymi POW. Prawdopodobnie prowadził też działalność wywiadowczą, ponieważ Wyglenda był szefem wydziału wywiadowczego POW. O jego działalności w POW napisał on następująco:,, …Narażając się na wszelkie niebezpieczeństwa nieprzyjacielskie pan Szmechta pracę swoją sumiennie wykonywał i zostaje od dnia 15 stycznia 1921 r. do sztabu DOP ( Dowództwo Obrony Plebiscytu – M.S. ) powołany…”.[3]
To był niewątpliwie awans Szmechty a jednocześnie docenienie jego teoretycznej i praktycznej wiedzy wojskowej. Od 15 stycznia 1921 r. pracuje w Oddziale III ( operacyjnym ) sztabu DOP, zaś od wybuchu powstania ( z 2 na 3 maja 1921 r. ) do 15 sierpnia 1921 r. też w oddziale operacyjnym sztabu Naczelnej Komendy Wojsk Powstańczych ( NKWP) jako oficer operacyjno-dyslokacyjny a jednocześnie kierownik kartografii na obszarze powstańczym. Mjr Stanisław Rostworowski ,,Lubieniec” szef sztabu NKWP napisał, że Szmechta:,, … z wielką ofiarnością, nocami bez odpoczynku w sprawie obrony Górnego Śląska pracował. Powinno mu w dalszych urzędach wojskowych lub cywilnych wdzięcznością służyć…”. Także inni członkowie sztabu NKWP oceniają bardzo wysoko wkład Szmechty w zwycięskie zakończenie III powstania śląskiego.[4]
Aktywna działalność Szmechty na rzecz powrotu Śląska do Macierzy od 1919 r. oraz jego udział w urzeczywistnianiu tego zamierzenia nie uszły uwadze przeciwnika. 7 lipca 1921 r. grupa Niemców napadła na niego, ciężko pobiła i zraniła a następnie przewiozła do więzienia, w którym przebywał do 18 sierpnia 1921 r. Po opuszczeniu więzienia zwrócił się z prośbą do dowództwa powstańczego o przeniesienie do Departamentu Spraw Wojskowych przy Naczelnej Władzy Cywilnej na Górnym Śląsku. W końcu sierpnia 1921 r. został odkomenderowany do tego Departamentu, lecz po kilku miesiącach przeniesiony został do rezerwy na własną prośbę. Prawdopodobną przyczyną tej decyzji było nie uznanie stopnia oficerskiego a przeniesienie na etat podoficerski, czyli kaprala.[5]
Szmechta po przejściu do rezerwy w początkach 1922 r. założył własne przedsiębiorstwo budowlane w Katowicach. Tam też zamieszkał przy ul. Mariackiej 2. Przedsiębiorstwo to prowadził do 1939 r. Brak dokumentów nie pozwala na ustalenie, dlaczego ten zasłużony oficer POW i sztabu NKWP nadal był plutonowym, chociaż w armii niemieckiej był podporucznikiem. Prawdopodobnie z inspiracji byłych powstańców śląskich podjęło Biuro Personalne Ministerstwa Spraw Wojskowych ( MSW) wyjaśnienie jego stopnia oficerskiego z armii niemieckiej. 18 czerwca 1927 r. zwróciło się do niego z prośbą o dostarczenie orginalnych lub uwierzytelnionych odpisów dokumentów wojskowych z armii niemieckiej. Odpowiedź Szmechty była jednoznaczna, że nie dysponuje żadnymi dokumentami, ponieważ wszystkie zabrali jemu Niemcy podczas napadu 7 lipca 1921 r. Jednocześnie zwraca uwagę pracownikom Biura Personalnego, że władze powstańcze nie tylko wyznaczały jego do pełnienia funkcji oficera, ale uznawały ten stopień. W zakończeniu listu do MSW napisał, że o: ,, …fakcie tym mogą poświadczyć oficerowie, w tym mjr szt. gen. hrabia Grocholski…”. [6]
Ministerstwo Spraw Wojskowych nie uznało argumentacji Szmechty, lecz prawdopodobnie zwróciło się o opinię do hr. Grocholskiego, który był członkiem kierownictwa dywersji pozafrontowej. Możliwe, że z jego inspiracji skierowany został na skrócony kurs Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty do Grudziądza, gdzie znajdował się też centralny ośrodek szkolenia członków dywersji pozafrontowej. Szmechta kurs ten ukończył w okresie od 1 lipca do 24 sierpnia 1929 r. z lokatą 22 na 154 podchorążych z oceną zupełnie dobrą (oceniano w skali 1 do 10, czyli najwyższa ocena 10 odpowiadała celującej, zaś 8 – zupełnie dobry ). Komendant szkoły mjr Wielgut ocenił następująco Szmechtę: ,, … Bardzo energiczny, konsekwentny w prowadzeniu swych planów, lubi służbę wojskową. Bardzo pilnie pracował na kursie. Postawa przed frontem bardzo dobra. Bardzo wytrzymały. Nadaje się w zupełności na dowódcę plutonu…”. [7]
Konsekwencją ukończenia tego kursu było awansowanie Szmechty do stopnia plutonowego podchorążego a w przyszłości do stopnia oficerskiego. Możliwe, że to zdopingowało jego do uzyskania od niemieckich władz wojskowych dokumentu przedstawiającego przebieg służby w armii niemieckiej. Dokument taki znajduje się w jego teczce personalnej, lecz bez daty. Mało realne jest obecnie ustalenie, czy przywrócono jemu stopień podporucznika, czy też awansowano do tego stopnia? W każdym bądź razie w początku lat 30-tych był już ppor. rez. Prawdopodobnie podczas pobytu w Grudziądzu przeszedł też przeszkolenie sabotażowo-dywersyjne dla terenowej kadry dowódczej sieci dywersji pozafrontowej. Członkowie tej sieci przygotowywani byli do prowadzenia działań sabotażowych i dywersyjnych oraz partyzanckich w przypadku wybuchu wojny na tyłach wojsk nieprzyjacielskich. Szmechta przygotowany został do dowodzenia tworzonymi grupami w tej sieci. Z pewności prowadzona przez niego firma budowlana maskowała jego działalność w sieci a zarazem umożliwiała spotkania jej kadry dowódczej.
W pierwszych dniach września 1939 r. podległe ppor. rez. Szmechcie grupy (placówki i patrole) z sieci dywersji pozafrontowej wykonały pierwsze akcje sabotażowo-dywersyjne, a po zajęciu Śląska przez Wehrmacht – wydzielone grupy przeszły do działań partyzanckich, lub obrony określonych obiektów, np.członkowie z sieci dywersyjnej na czele z Janem Faską przystąpili do obrony Katowic w dniu 4 września 1939 r. Niemiecki korespondent wojenny Georg Bartosch pisał o niej następująco: „… Z domów, dachów, piwnic i garaży zapalały się błyskawice, dochodziło do szybkich a prawie niemożliwych do odparcia ataków ( …). Dom za domem musiał być zdobywany. Każdy dom stanowił twierdzę…”. W wielu miejscowościach, nie tylko na Śląsku, członkowie dywersji pozafrontowej z miejscową ludnością stawiali opór wkraczającym oddziałom Wehrmachtu. Członkowie dywersji pozafrontowej nie tylko bronili się, ale przechodzili do działań ofensywnych, np. zorganizowani w oddział partyzancki zaatakowali dworzec kolejowy w Pszczynie ( 3 września 1939 r. ), który znacznie uszkodzili. Dopiero po kilku dniach Niemcy przystąpili do usuwania skutków zniszczeń, ponieważ partyzanci niespodziewanie zaatakowali oddział Wehrmachtu w tej miejscowości w dwa dni później. Partyzanci stoczyli walkę z przeważającymi siłami niemieckimi i zostali rozbici. Około 40 jego członków dostało się do niewoli, ale ich los nie jest znany. W tym też czasie z inspiracji podporuczników Józefa Korola i Szmechty podległa im sieć dywersji pozafrontowej dokonała wielu uderzeń na maszerujące kolumny Wehrmachtu na Śląsku.
Niemcy zaskoczeni zostali działaniami partyzanckimi a zwłaszcza ich zasięgiem i natężeniem. Stąd w komunikacie naczelnego dowództwa Wehrmachtu z 5 września 1939 r. czytamy, że zajęty obszar „ jest obecnie oczyszczany z partyzantów”. Zaprzeczył temu dowódca 10. Armii gen. art. Walter von Reichenau [od 1 X 1939 r. gen. płk], który w rozkazie dla podległych żołnierzy stwierdzał „ napady polskich partyzantów zmuszają nas do ostrego przeciwdziałania”. Przeciwdziałanie polegało na braniu zakładników spośród ludności polskiej w tych miejscowościach, gdzie spodziewano się akcji dywersyjnych lub partyzanckich. Gen. von Reichenau nakazywał rozstrzeliwać 3 zakładników za każdego zabitego lub rannego żołnierza niemieckiego. Członkowie dywersji pozafrontowej nie zamierzali pozostawać biernymi wobec terroru hitlerowskiego, lecz zmienili taktykę działania z inspiracji Korola i Szmechty. Teraz akcje przeprowadzano poza obszarami zabudowanymi, z tym iż większość z nich nocą. Na fakt ten zwraca uwagę korespondent niemiecki E. Hadamowsky, który pisał: „… w każdą noc odbywa się strzelanina. Na kwaterach, które uważano za bezpieczne schronienie niespodziewanie sypały się strzały i rozlegały wybuchy granatów ręcznych. Dywersanci wysadzali w powietrze mosty i drogi…”. Akcjami tymi dezorganizowano system dowodzenia i zaopatrzenia Wehrmachtu. Pododdziały i oddziały niemieckie przebywające lub przemieszczające się przez obszary leśne na Śląsku musiały być w ciągłej gotowości bojowej, bo w każdej chwili mogły zostać zaatakowane przez partyzantów. Natomiast przejazd pojedynczych samochodów był niezmiernie ryzykowny, bo niezależnie od pory dnia były najczęściej ostrzeliwane lub wpadały w zasadzki. Jeden z korespondentów wojennych zwracał uwagę na to, że jadąc samochodem na tym terenie, to : „ …zatrzymywały go warty policyjne i przekonywująco ostrzegały przed dalszą jazdą, gdyż polscy powstańcy i partyzanci ostrzeliwują z zasadzki przejeżdżające samochody…”. Z rąk partyzantów zginęło wielu żołnierzy i policjantów niemieckich. Te dotkliwe straty spowodowały, że w komunikacie wojennym z 13 września 1939 r. czytamy: „… Naczelne dowództwo Wehrmachtu w związku z niesamowitą walką partyzancką Polaków oświadcza, że każdy opór w miastach i na wsiach będzie zwalczany wszystkimi dostępnymi środkami, jeśli polska ludność cywilna będzie atakowała wojska niemieckie…”. W zaistniałej sytuacji militarnej polecili m.in. Korol i Szmechta dowódcom podległych im grup sieci dywersji pozafrontowej zaprzestać działalności bojowej i przejść do konspiracji. Jeszcze w początkach października 1939 r. jedna z tych grup uszkodziła kanał w pobliżu Gliwic przy pomocy materiałów wybuchowych.[8]
Nie sposób wymienić przeprowadzonych akcji dywersyjnych, ponieważ z jednej strony brakuje dokumentów a z drugiej wspomnień nie można zweryfikować. Dlatego skalę tych działań zaprezentowano poprzez zacytowanie dokumentów niemieckich. Można stwierdzić, że wyniki działalności sabotażowo-dywersyjnej sieci dywersji pozafrontowej były nie tylko wymierne, ale zaprzeczały propagandzie hitlerowskiej o niemieckości tej ziemi.
Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że Szmechta z Korolem dowodzili siecią dywersji pozafrontowej we wrześniu 1939 r. na obszarze ściśle przemysłowym Górnego Śląska ( m.in.: Katowic, Chorzowa, Tarnowskich Gór, Rudy Śląskiej, Lublińca ). Jednoznacznie wykazuje to płk. dypl. Kazimierz Pluta-Czachowski ,,Kuczaba”–m.in. Komendant Główny Organizacji Orła Białego a następnie szef Oddziału V KG ZWZ-AK. Stwierdza, że Szmechta we wrześniu 1939 r. dowodził oddziałem dywersji pozafrontowej na Śląsku. 2 października 1944 r. zwrócił się „Kuczaba” do gen. dyw. Tadeusza Komorowskiego ,,Bora”-Komendanta Głównego AK z prośbą, że jako były: ,, … pomocnik komendanta Obszaru Krakowsko-Śląskiego dla spraw walki czynnej (… ) przedstawiam do odznaczenia ,, za całokształt pracy konspiracyjnej” i ,, zasługi w służbie walki, dowodzenia i łączności ” – najstarszych żołnierzy konspiracji, związanych służbowo z kierowanymi przez mnie działami pracy. Wnioski zgodnie z poleceniami gen. Grota a ostatnio Obywatela Generała i Szefa Sztabu ,,Grzegorza” zostały zestawione już w lipcu b.r. ale czekały na łączne zatwierdzenie z następnymi dwoma listami będącymi jeszcze w opracowaniu. Obecnie w związku z likwidacją powstania i Komendy Głównej proszę o ich zatwierdzenie…”. Gen. ,,Bór” ustosunkował się pozytywnie do prośby ,,Kuczaby” i osobiście napisał na tej liście przy Szmechcie ,,Hutniku” – ,,VM V klasy”. Czytamy: ,, … ,,Hutnik” – następny komendant Okręgu Śląskiego po ,,Hajduckim”. Rozstrzelany w Berlinie w 1942 r. We wrześniu dowodził oddziałem w samoobronie Śląska. Po wrześniu współorganizował Okręg Śląski OOB, kierując w nim śląską walką czynną. Aresztowany ( ranny) w jesień 1940 r. – VM V klasy…”. [9]
Ta lakoniczna informacja ,,Kuczaby” o Szmechcie zawiera niemal całą działalność konspiracyjną tego bohaterskiego żołnierza a zarazem współtwórcę Polskiego Państwa Podziemnego na Śląsku. Cieszył się zaufaniem tak przełożonych, jak i podwładnych. Cechowała jego bezkompromisowość i konsekwentność w realizacji zadań. Dla niego nie istniało słowo ,,nie”.[10] Dlatego nieprzypadkowo gen. bryg. Komorowski – dowódca Obszaru Krakowsko-Śląskiego wyznaczył ppor. rez. inż. Szmechtę na komendanta Okręgu Śląskiego ZWZ po śmierci por. rez. mgr. Korola, który był przecież jego zastępcą i szefem sztabu. Po prostu Generał zdążył już poznać jego kwalifikacje wojskowe i predyspozycje do dowodzenia większymi zespołami żołnierzy w szczególnych warunkach konspiracyjnych, a z takimi mamy do czynienia na Śląsku. Decyzję tę przekazał jemu mjr Jan Cichocki ,,Jaś” – szef sztabu Obszaru podczas odprawy w Krakowie 12 września 1940 r. W czasie tej odprawy wprowadzony został w zakres swoich obowiązków jako komendanta Okręgu Śląskiego ZWZ. Do pomocy przekazano jemu kpt. sap. Jana Hupę ,,Korda” z Tarnowskich Gór, który został jego zastępcą i szefem sztabu. ,,Jaś” polecił odtworzyć w pierwszej kolejności zerwane kontakty organizacyjne i sieć dowodzenia. Szmechta ,,Hutnik” zadanie te zrealizował już we wrześniu 1940 r., bo utworzył komendę okręgu w skład której weszli jeszcze m.in.: ppor. rez. Karol Kornas „Wierch” (szef wywiadu), ppor. rez. Ksawery Lazar „Flaming” (szef oddziału organizacyjnego), inż. Franciszek Kwaśnicki [szef sabotażu i dywersji), hm. Józef Pukowiec „Chmura” (szef propagandy), dr Bolesław Wiechuła „San” (szef służby zdrowia), Paweł Ulczok „Neuman” oraz Benedykt „Pollux” i Michał „Castor” Rymerowie (kurierzy). Szmechta z podległym sobie sztabem przystąpił do rozbudowy szeregów organizacyjnych jako przyszłej siły powstańczej. Dlatego też szczególną uwagę zwracał na wypracowanie optymalnej koncepcji powstania na Śląsku. Z ustaleń gestapo i Naczelnego Prokuratora Rzeszy przy Trybunale Ludowym wynika, że opracował plan organizacyjny powstania i plan nalotów dla samolotów angielskich, które osobiście dostarczył dla komendy obszarowej w Krakowie. Cechą charakterystyczną tego planu było to, że: ,, … miał być urzeczywistniony drogą przewrotu w formie lokalnych powstań na wcielonych terenach wschodnich ( do Rzeszy – M.S. ) …”. [11]
Oznacza to, że ,,Hutnik” ze sztabem wypracował koncepcję przyszłej ,,Burzy. Plan ten był znany nie tylko komendzie obszarowej, ale chyba też Komendzie Głównej ZWZ. i rządowi polskiemu we Francji. Tak więc Okręg Śląski odgrywał wówczas pionierska rolę w przygotowaniach powstańczych w skali kraju. Przygotowaniom powstańczym poświęcał Szmechta gros swojego czasu, czemu dawał wyraz na odprawach terenowej kadry dowódczej. Wydaje się, że zbyt optymistycznie oceniał sytuację militarno-polityczną na świecie i przekonywał o niej podległą sobie kadrę dowódczą. Na jednej z odpraw przedstawił on wizję odzyskania niepodległości przez Polskę już w 1942 r. Zakładał, że działania powstańcze w kraju zostaną wsparte przez spadochroniarzy angielskich oraz lotnictwo polskie. Przewidywał przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny w 1941 r. Wówczas nastąpi: ,, … 48 godzinne bombardowanie Niemiec. Jednocześnie nastąpią powstania we Francji, w Polsce i w innych krajach oraz atak na Niemcy ze wszystkich stron…”. [12] Tym samym Szmechta odrzucał długotrwałość okupacji Śląska a zakładał możliwość jej zrzucenia poprzez kolejne zwycięskie powstanie. Analiza dokumentów polskich i niemieckich pozwala na postawienie hipotezy, że pod koniec 1940 r. Okręg Śląski ZWZ był w stanie zorganizować co najmniej dwie pełnowartościowe dywizje piechoty, zdolne do samodzielnych działań powstańczych. Dozbrojenia sił Okręgu, jak przedstawił Szmechta na jednej z odpraw, podjęło się dowództwo obszarowe.
Szmechta kontynuował koncepcje militarno-polityczne swojego poprzednika, wzbogacając je o nowe rozwiązania. Natomiast dynamicznemu rozwojowi szeregów organizacyjnych nie towarzyszył rozwój działalności kontrwywiadowczej. Sytuację tę w pełni wykorzystał hitlerowski aparat bezpieczeństwa, który wprowadził do ZWZ swoich agentów, np. Helenę Mateję (Mathea), która prawdopodobnie po aresztowaniu załamała się w śledztwie i podjęła współpracę z gestapo. To ona przyczyniła się chyba do ujęcia ppor. Szmechty 17 grudnia 1940 r. W dniu następnym Okręg został rozbity. [13]
Szmechta pomimo bestialskiego śledztwa i licznych konfrontacji z podwładnymi nie przyznawał się do zarzucanych czynów przez prokuraturę. Naczelny Prokurator Rzeszy przy Trybunale Ludowym zmuszony był stwierdzić, że: ,, … Obwiniony Szmechta potwierdził, że był kierownikiem organizacji na Śląsku od początku września do ujęcia w dniu 17 grudnia 1940 r. Jednakże przedstawia on zupełnie inaczej stan faktyczny, a w szczególności twierdzi, że jako cel organizacji podano mu jedynie wspieranie Polaków potrzebujących pomocy. Fałszem jest, że miałby on być mianowany szefem sztabu i zastępcą dowódcy już przez Korola. Po zakończeniu kampanii polskiej nie miał on rzekomo żadnych stosunków z Korolem. We wrześniu [1940 r.; -M.S.] mieli zwrócić się do niego Pukowiec, Kornas i Klausa, których do tego czasu nie znał, z prośbą o objęcie kierownictwa organizacji i wejście w kontakt z Krakowem. Na to miał przystać, aby najpierw bliżej się zorientować. W Krakowie miano mu oświadczyć, że na Górnym Śląsku jest wielu ubogich Polaków, których należałoby wesprzeć. To miał być cel organizacji ( … ). Ten wywód obwinionego Szmechty jest niewiarygodny i został bezspornie obalony przez zeznania współobwinionych…”. [14]
Postawa Szmechty zasługuje na najwyższe uznanie, tak w toku śledztwa, jak i podczas procesu kierownictwa Okręgu Śląskiego ZWZ, który odbył się przed Trybunałem Ludowym w Berlinie w dniach 5 – 7 marca 1942 r. Szmachta skazany został, podobnie jak pozostali (za wyjątkiem Bernarda Czardybona) na karę śmierci. Wyrok wykonany został w Berlinie 17 lipca 1942 r.
Niestety, ale kadry dowódczej Okręgu Śląskiego ZWZ nie traktowało dowództwo Obszaru Krakowsko-Śląskiego i Komenda Główna ZWZ jako partnera. Ich obowiązkiem było tylko wypełnianie rozkazów a nie realizowanie własnej koncepcji wojskowo-politycznej, której inspiratorami byli Korol, Szmechta, Margosz. Mało tego, to osiągnięcia w rozwoju ZWZ na Śląsku przypisano mjr. Obidowiczowi, który tej funkcji nigdy nie pełnił. Przecież komenda Obszaru Krakowsko-Śląskiego ZWZ doskonale wiedziała o tym fakcie, lecz wprowadzała chyba celowo gen. Roweckiego w błąd, a ten nieświadomy meldował gen. Sosnkowskiemu 21 listopada 1940 r.: ,, … P.o. komendanta okręgu mjr służby czynnej. Pracuje od niedawna. Dwóch poprzednich kolejnych komendantów wpadło. Pierwszy został aresztowany w maju w Krakowie, drugi zabity 27 sierpnia ( …). Obecnie komendant wraz ze sztabem pracują przy dużych trudnościach w legalizacji. Bezpieczeństwo pracy małe z powodu dużej liczby Volksdeutschów. Zakonspirowanie dobre. Praca lepsza niż by się można spodziewać ze względu na niezwykle trudne warunki. Inteligencja wywieziona, nieustanny terror do wszelkich objawów polskości, pomimo tego Polacy trzymają się dobrze i organizacja ma również silne oparcie w masach (…). Niezwykle trudne warunki legalizacji oficerów i podoficerów zawodowych – stąd ich brak. Podstawą roboty jest tu element robotniczy, odznacza się dużą odwagą i ofiarnością. Większość działaczy niepodległościowych na tym terenie ukrywa się pod maską Volksdeutschy – metody pracy mają charakter walenrodyzmu…”.[15]
Z jednej strony przełożeni mieli pełne zaufanie do Ślązaków i ich patriotycznej postawy, doceniano ich osiągnięcia w walce i w działalności wywiadowczej a zwłaszcza w tworzeniu struktur Polskiego Państwa Podziemnego, a z drugiej pomijano przy odznaczeniach i awansach. A przecież w początkowym okresie okupacji Śląsk odgrywał w konspiracji dominującą rolę w skali kraju, co było zasługą też Szmechty. Ten niezmiernie ofiarny i bohaterski żołnierz sieci konspiracyjnej dywersji pozafrontowej a następnie na pierwszej linii walki z okupantem hitlerowskim w OOB-SZP-ZWZ był tylko podporucznikiem, czyli w stopniu jaki miał w armii niemieckiej. Ojczyźnie oddał wszystko, bo też życie, lecz o tym wszyscy zapomnieli za wyjątkiem, o czym już pisałem, płk. dypl. Kazimierza Pluty-Czachowskiego. Podczas jednego ze spotkań z autorem stwierdził płk. dypl. Pluta-Czachowski: ,, … Szmechtę poznałem chyba w 1936 r. podczas szkolenia kadry terenowej dywersji pozafrontowej w Rembertowie. W czasie dyskusji wyróżniał się nieustępliwością w obronie swoich przekonań. Cenił ludzi za wiedzę i fachowość a nie gwiazdki na pagonach, czego nie ukrywał. Był inteligentny i zdecydowany w działaniu. Nie zmienił się w okresie okupacji. Ceniłem jego za wiedzę wojskową, pewność siebie, logiczną argumentację i szczerość w rozmowach. Nie zapomniałem tego dzielnego Ślązaka i dlatego wystąpiłem z wnioskiem o nadanie pośmiertne VM V klasy do gen. dyw. Komorowskiego „[16].
Gestapo po aresztowaniu Szmechty uderzyło w dniu następnym (nocą z 18/19 grudnia 1940 r. ) głównie w pozostałych członków kierownictwa Okręgu Śląskiego i w Inspektorat Katowice ZWZ. To dzięki agentom w jego rękach znalazło się 456 członków, których przewieziono do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, zaś większość kobiet osadzono w Ravensbrűck. W Auschwitz dokonano podziału więźniów w zależności od pełnionych funkcji. I tak członkowie kierownictwa przeniesieni zostali do różnych więzień i aresztów, np. Szmechta osadzony został w areszcie śledczym w Zabrzu, Ksawery Lazar w więzieniu karnym w Spandau, Michał Rymer w areszcie w Bytomiu. W ten sposób uniemożliwiono kontakty i uzgadnianie zeznań w śledztwie. Niektórzy aresztowani nie wytrzymywali bestialskich tortur w śledztwie, podawali nowe nazwiska i adresy. Gestapo rozpracowało w znacznej mierze obsadę personalną na szczeblach: okręgu, inspektoratów i obwodów. Kolejne aresztowania były tylko kwestią czasu.
Można postawić pytanie – czy Ślązacy pamiętali i pamiętają o tym bohaterskim dowódcy? A przecież poświęcił życie dla Ojczyzny, dla jej niepodległego bytu. Cechowała jego niezłomność w realizacji celu, czyli przygotowanie zwycięskiego powstania. Żołnierzy sił konspiracyjnych do jego urzeczywistnienia przygotowywał już od października 1939 r., o czym kurierzy śląscy wysłani przez ppor. rez. mgr. Korola zameldowali rządowi polskiemu utworzonemu we Francji już w listopadzie tego roku. Na fakt ten zwraca uwagę Naczelny Prokurator Rzeszy przy Trybunale Ludowym, który stwierdził, że Korol wysłał: ,,…do Francji byłych polskich studentów Henryka Ficka i Tadeusza Tomosza z misją nawiązania tam łączności z polskim rządem emigracyjnym i zorientowania go, że na Górnym Śląsku organizacja, której przywódcą jest on Korol, przygotowuje powstanie zbrojne. Fick i Tomosz dotarli faktycznie do Francji, gdzie odbyli rozmowy z członkami polskiego rządu emigracyjnego. Otrzymali od nich pisemne instrukcje w sprawie kontynuacji walki przeciwko Niemcom i kwotę kilkuset tysięcy marek w złotych i dolarach…”. Uwagę zwraca fakt, że to kierownictwo konspiracji śląskiej –podporucznicy Korol, Szmechta wystąpili z propozycją powstania powszechnego na podległym sobie terenie i prosili gen. Władysława Sikorskiego o skierowanie na Śląsk swojego przedstawiciela do pokierowania działalnością wojskowo-polityczną w czasie powstania. A więc inicjatywa konspiratorów śląskich zwróciła uwagę gen. Sikorskiego na konieczność powołanie organu do pokierowania w kraju tą działalnością Brak dokumentów nie pozwala na stwierdzenie, czy powołanie przez gen. Sikorskiego Delegatury Rządu na Kraj w 1940 r. było wynikiem inicjatywy śląskiej. Można domniemywać, że mogła odegrać rolę inspirującą i zwrócić uwagę przedstawicielom rządu na konieczność wyłonienia przedstawicielstwa w kraju, które w jego imieniu koordynowałoby wysiłek polityczny i zbrojny narodu polskiego.
Należy podkreślić, że pierwsi dowódcy tego Okręgu byli tylko podporucznikami rezerwy a efekty ich pracy zaskakiwały przełożonych, łącznie z Komendą Główną ZWZ. Mało tego Okręg Śląski w początkowym okresie okupacji odgrywał czołową rolę w skali kraju w konspiracji wojskowo-politycznej, co było zasługą tez ppor. rez. Szmechty, oficera niezmiernie odważnego, współtwórcy Polskiego Państwa Podziemnego na Śląsku.
Autorzy tekstu: Monika Kaźmierczyk, płk w st. spocz. dr Mieczysław Starczewski
—
[1]. W ciągu 2 lat aresztowano 4 a nie 5 komendantów Okręgu Śląskiego OOB-SZP-ZWZ. Gen. Komorowski zaliczył też mjr. Obidowicza jako pełniącego tę funkcję na Śląsku. Faktem jest, że został wyznaczony na to stanowisko, lecz jego nie objął ( nie przybył na Śląsk ). Wówczas wyznaczony został na inspektora jasielskiego ZWZ.
- Bór Komorowski. Armia podziemna, wyd. II, Londyn 1952, k. 55.
[2] Ing. Tiemann, Zeugnis Winterhalbjahr 1914/1915. Breslau 22 XII 1914. CAW, sygn. teczka pers. 4572; Haupt. von Bismark. Abschrift Kaiser Alexander Garde Granadier Regiment Nr 1. Berlin ( brak daty – prawdop. z końca 1918 r. ) i inne dokumenty w tej teczce. CAW, sygn – teczka pers. 4572
[3] Kpt. J. Wyglenda. Świadectwo. M.p. 10 X 1921 r., CAW, sygn – teczka pers. 4572.
[4] Brochwicz, Lubieniec. Zaświadczenie. M.p. 6 VIII 1921 r., CAW, sygn. teczka pers. 4572.
[5] . Józef Paweł Szmechta. Życiorys. Katowice 30 XII 1924 r., CAW, sygn. teczka pers. 4572; Mjr Wielgut. Wyciąg ewidencyjno-kwalifikacyjny plut. pchr. inż. J. Szmechty. Grudziądz 24 VIII 1929 r., CAW, sygn. teczka pers. 4572
[6] . J. Szmechta. Do Ministerstwa Spraw Wojskowych. Biuro Personalne przez Dowództwo Okręgu Korpusu Nr V w Krakowie. Katowice 21 IX 1927 r., CAW, sygn. teczka pers. 4572.
[7]. Mjr Wielgut. Świadectwo. Grudziądz 24 VIII 1929 r., CAW, sygn. teczka pers. 4572
[8] M. Starczewski. Józef Korol –podporucznik rezerwy organizatorem i komendantem Okręgu Śląskiego ZWZ (w:) Przegląd Dziennikarski, 2 III 2021.
[9] Płk dypl. Kuczaba. Komendant Główny AK gen. Bór. M.p. 2 X 1944 r. (dokument udostępniony autorowi przez płk. dypl. K. Plutę-Czachowskiego, odpis w zb. autora).
[10] Pani Władysława Korol-Mierzejewska w rozmowach z autorem zwróciła uwagę, że na inż. Szmechcie można zawsze było polegać, bo jeżeli zobowiązał się do wykonania, to pewność była w 100 %. Nie znosił i nie tolerował kłamstwa. Zawsze był uprzejmym i tego samego wymagał od innych. Nie lubił też o nic prosić dla siebie, ale pomagał innym. To chyba wyjaśnia fakt, dlaczego tyle lat trwało zweryfikowanie stopnia ppor. z armii niemieckiej lub awansowanie do tego stopnia przez MSW.
[11] . Podpis nieczyt. Anklageschrift ( … ). Den Baumeister Paul Schmechta (…). Berlin 20 XI 1941, k. 50 ( odbitka ksero dokum. w zb. autora)..
[12]. Ibidem, k. 45.
[13] . M. Starczewski. Sprawa Matejanki (w:) Śląsk, nr 10 (36), X 1998 r., k. 54-59.
[14] . Podpis nieczyt. Anklageschrift (…). Den Baumeister Paul Schmechta…op. cit. k. 46-47.
[15]Gen. Rowecki w meldunku organizacyjnym nr 63 z 1 kwietnia 1941 r. koryguje swój błąd odnośnie pełnienia funkcji komendanta Okręgu Śląskiego ZWZ przez mjr. Obidowicza. Czytamy: ,, … Śląsk: komendant tymczasowy, sztab całkowicie rozbity i aresztowany. Zostali aresztowani: czwarty z kolei komendant okręgu śląskiego, jego zastępca (…). Miało to miejsce w grudniu 1940 roku. Komendę okręgu powierzono czasowo szefowi ZO, który jednak w styczniu 41 został aresztowany…”.
Grot. Meldunek organizacyjny nr 37 do Godziemby z 21 XI 1940 r., WIH, sygn. III/21/19, k. 45; Grot. Meldunek organizacyjny nr 63 z dn. 1 IV 1941 r., WIH, zespół – Meldunki 1941, t. 1, k. 342
[16] Relacja ustna udzielona autorowi przez płk dypl. Kazimierz Plutę-Czachowskiego






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)







