Postawa papieża Franciszka wobec pedofilii w Kościele katolickim

2
Fot. Benhur Arcayan - Malacañang Photo Bureau, public domain

„Walcząc z pedofilią w kościelnych szeregach, trzej ostatni papieże stosowali różne taktyki. Jan Paweł II używał kropidła, które nic nie pomogło, Benedykt XVI miotły, którą złamał, a Franciszek zębów, które sobie łamie” – Arkadiusz Stempin, watykanista, profesor WSE w Krakowie.

Czytaj też:

Brytyjski historyk z University College London, John Dickie, uważnie śledzi działania papieża z Argentyny w zakresie nadużyć seksualnych duchownych wobec nieletnich. Szczególnie zainteresował się praktykami przenoszenia molestujących księży do innych parafii. Obserwacje brytyjskiego historyka doprowadziły go do smutnego wniosku, że nie zaprzestano tych praktyk, a trybunał powołany przez papieża Franciszka do osądzania biskupów – na skutek intryg jego przeciwników – działa tylko na papierze. Z prac tej kościelno-świeckiej komisji wycofały się dwie ofiary molestowania, Marie Collins i Peter Sanders, gdy doszły do wniosku, że ich prace są torpedowane przez urzędników kurii rzymskiej. Dlatego też nie może dziwić fakt, że najwybitniejszy włoski watykanista Mario Politti zatytułował swoją ostatnią publikację o papieżu Franciszku „Samotny wśród wilków”.

Trzy tygodnie po wyborze na papieża Franciszek nakazał, aby Kongregacja Nauki Wiary bardziej zdecydowanie działała w przypadku nadużyć seksualnych popełnianych przez duchownych wobec nieletnich. Zgodnie z jego zaleceniem Kongregacja ma kontynuować linię obraną przez Benedykta XVI, która powinna obejmować: „ochronę dzieci i młodzieży, pomoc dla osób, które w przeszłości były ofiarami nadużyć seksualnych, prowadzenie postępowań karnych wobec winnych oraz zaangażowanie konferencji episkopatów w sformułowanie i aktualizację wytycznych niezbędnych w tej dziedzinie, tak ważnej dla świadectwa i wiarygodności Kościoła”.

Na mocy decyzji papieża Franciszka 1 września 2013 r. nastąpiły zmiany w watykańskim prawie karnym. Zmiany te były o tyle konieczne, ponieważ większość zawartych w nim przepisów opierała się na włoskim kodeksie z 1889 r., przyjętym po podpisaniu przez Stolicę Apostolską i rząd Włoch w 1929 r. Paktów Laterańskich, które powołały do życia Państwo Watykańskie. Do kodeksu watykańskiego papież wprowadził nowe kategorie przestępstw, wśród których znalazły się i te wobec osób niepełnoletnich. I od tej pory w Watykanie karane są prostytucja, werbowanie i przemoc seksualna wobec nich, pornografia dziecięca, posiadanie tego typu materiałów oraz akty seksualne z udziałem nieletnich. Za nadużycia seksualne grozi kara do 12 lat więzienia. Nowym przepisom podlegają pracownicy Państwa Watykańskiego, ale także i personel dyplomatyczny Watykanu, pracowników instytucji związanych ze Stolicą Apostolską.

Nowe przepisy umożliwiły rozpoczęcie w 2015 r. bezprecedensowego procesu przeciwko abp. Józefowi Wesołowskiemu – nuncjuszowi apostolskiemu w Dominikanie, oskarżonemu o posiadanie pornografii dziecięcej i akty pedofilskie. Sukces procesu okazał się jednak połowiczny. Powodem był fakt niestawienia się oskarżonego przed Trybunałem Państwa Watykańskiego z powodów zdrowotnych. Proces został więc odroczony, a niedługo potem pozwany zmarł na skutek zawału serca. Wcześniej abp Wesołowski został wykluczony ze stanu duchownego przez Kongregację Nauki Wiary, ale wyrok nie zdążył się uprawomocnić z powodu złożonej apelacji.

W marcu 2014 r. papież Franciszek ustanowił Papieską Komisję ds. Ochrony Małoletnich – jako organ doradczy w sprawach dotyczących zaangażowania Stolicy Apostolskiej w ochronę dzieci i młodzieży oraz opieki duszpasterskiej nad ofiarami nadużyć seksualnych, jakich dopuścili się duchowni. Przewodniczącym wspomnianej komisji jest amerykański kardynał Sean O’Malley. Nowo powstała Komisja poszerzała i jakby dopełniała dotychczasową działalność Kongregacji Nauki Wiary o troskę o ofiary przestępstw ze strony duchownych.

W swoim liście pasterskim z 2 lutego 2015 r., wezwał episkopaty i przełożonych zakonnych do współpracy z Komisją i zaapelował do nich, by byli „gotowi do spotkania z ofiarami i osobami im najbliższymi: są to cenne okazje, by wysłuchać i prosić o przebaczenie tych, którzy wiele wycierpieli”. Sam Franciszek dał przykład, spotykając się w lipcu 2014 r. w Watykanie z grupą sześciu ofiar pedofilii księży z Irlandii, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Z ofiarami przestępstw spotykał się także w czasie podróży do USA, Chile, Peru, Irlandii. W swoim liście zwrócił się do biskupów i przełożonych zakonów: „Musimy nadal robić wszystko, co możliwe, aby wykorzenić z Kościoła plagę wykorzystywania seksualnego nieletnich oraz otworzyć drogę pojednania i uleczenia tych, którzy zostali wykorzystani”.

Z kolei w swoim liście apostolskim „Come una madre amorevole”z czerwca 2016 r. papież ogłosił, że biskupi, którzy opieszale reagują na poważne przestępstwa duchownych, będą usuwani z urzędu. Sankcje te miały dotyczyć w szczególności przypadków nadużyć w stosunku do nieletnich i dorosłych osób niepełnosprawnych. Decyzja papieża umożliwiła stworzenie w prawie kościelnym podstawy prawnej do ukarania biskupów za tuszowanie przypadków nadużyć seksualnych w swoich diecezjach.

Kolejny list w sprawie obrony dzieci papież skierował do biskupów w grudniu 2016 r., w którym zwrócił się do nich z apelem, by już nigdy nie dochodziło do podobnych przestępstw.
„Kościół opłakuje nie tylko cierpienie zadane jego najmniejszym dzieciom, ale także dlatego, że zna grzech niektórych swoich członków: cierpienie, historie i ból małoletnich, którzy byli wyzyskiwani seksualnie przez księży.(…) Ludzie, którzy ponosili odpowiedzialność za opiekę nad tymi dziećmi, zniszczyli ich godność. Wyrażamy głębokie ubolewanie z tego powodu i prosimy o przebaczenie”.

Z kolei we wrześniu 2017 r. w przemówieniu do członków Komisji ds. Ochrony Małoletnich papież Franciszek wyraził żal, przyznając jednocześnie, że Kościół zbyt późno zajął się problemem nadużyć seksualnych księży. Dlatego też – jak przyznał – i sposoby zaradzenia problemowi były również spóźnione. Dodał także, że owo uświadomienie problemu opóźniała „dawna praktyka przenoszenia winnych”. Zapowiedział też stanowczo, że nigdy nie skorzystał i nie zamierza skorzystać z prawa łaski w stosunku do takich osób.

W styczniu 2018 r. papież odwiedził Chile. Była to dosyć trudna dla Franciszka pielgrzymka do tego kraju ze względu na doniesienia o molestowaniu, których dopuszczali się katoliccy księża. Mówi się dzisiaj o liczbie około 80 duchownych, którzy na przestrzeni wielu lat wykorzystywali swoich podopiecznych, parafian, kleryków.

Szczególnym „antybohaterem” stał się dla Chilijczyków ksiądz Fernando Karadima. Ten duchowny, wykładowca seminarium duchownego, w latach 80. i 90. dopuszczał się molestowania seksualnego nieletnich. Wśród ofiar tego księdza pedofila znalazł się James Hamilton, który w 2004 r., po ponad dwudziestu latach opowiedział całą prawdę bliskiemu księdzu. Ten z kolei przekazał tę sprawę do kardynała Francisco Javiera Errázuriza. Mimo że nie była to pierwsza skarga, jaka trafiła do kardynała, ten uznał, że oskarżenia wobec ks. Karadimy są niewiarygodne. Następnie oddelegował księdza Eliseo Escudero do zbadania tych doniesień. Po dwóch latach śledztwa potwierdzone oskarżenia wobec duchownego okazały się na tyle poważne, że kardynał musiał zareagować. Odsunął Fernando Karadimę od kierowania parafią, ale śledztwo w jego sprawie zamroził na 3 lata.

Dopiero po tym okresie wysłano do Watykanu 700. stronicowy raport o tym, jak i kogo krzywdził Karadima. W 2011 r. Stolica Apostolska zakończyła swoje dochodzenie – a wyrok brzmiał: „życie w modlitwie i skrusze”. Zabroniono mu posługi duszpasterskiej, kontaktowania się z byłymi parafianami. Ten duchowny, który przez ponad kilkanaście lat krzywdził dzieci, nie został wydalony ze stanu kapłańskiego.
Ofiary duchownego mimo to przyjęły tę decyzję jako zadowalającą. Szczególnie ucieszył się zastraszany przez niego Juan Carlos, który powiedział: „To tak, jakby ojciec cię wykorzystywał, matka zamiast pomóc – spoliczkowała”. A później dodał: „Teraz czuję, jakby matka mi uwierzyła i przygarnęła do siebie”.

Drugą negatywną postacią w tej aferze z udziałem księdza Karadimy jest ksiądz Juan Barros. W Chile uznaje się go za prawą rękę Fernando Karadimy. Ofiary oskarżają Barrosa o to, że nie tylko wiedział o molestowaniu, ale nawet był jego świadkiem. W 2015 roku ksiądz Barros otrzymał sakrę biskupią w mieście Osorno, mimo że do Watykanu docierały skargi nie tylko ofiar molestowania, ale i chilijskich biskupów. Jednak Kongregacja do spraw Biskupów w wydanym komunikacie zapewniała, że nominacja Barrosa została wnikliwie przeanalizowana – i „nie znaleziono przeciwwskazań, by wybrać go na biskupa”.

Nominacja Barrosa na biskupa, reakcja Watykanu spowodowały liczne protesty wiernych nie tylko w samym Osorno, ale w całym kraju. Jak pisze Magdalena Paciorek (TOK FM, 09.02.2018): „Oliwy do ognia dolał papież Franciszek, którego kamery nagrały, jak w rozmowie z pielgrzymami powiedział, że Osorno, owszem cierpi, ale z głupoty – z głupoty – bo daje się zwieść »lewakom«, którzy bezpodstawnie mówią o winie hierarchy”. Te słowa papieża Franciszka szczególnie zabolały Chilijczyków i rozgrzały ich do czerwoności. I tych słów nie zapomnieli mu do dziś.

Okazją do naprawienia błędów – przynajmniej w wymiarze symbolicznym – miała być pielgrzymka papieża do Ameryki Południowej, w tym i do Chile, w styczniu 2018 r.
Wizycie Franciszka towarzyszyły liczne protesty, podczas których witano go transparentami z hasłami nawiązującymi do jego słów sprzed dwóch lat – „Ani lewacy, ani głupcy – Osorno cierpi”.
Mimo że na początku wizyty papież poprosił o wybaczenie, mówiąc o „bólu i wstydzie”, to jednak nie wymienił nazwiska Karadimy. A później – jak pisze Magdalena Paciorek – było już tylko gorzej. Gdy dziennikarze zapytali go o sprawę Barrosa, odpowiedział, że teraz nie wypowie się, dopiero gdy będzie miał dowody przeciwko biskupowi. Oskarżenia zaś nazwał „kalumniami”. Taką ostrą odpowiedź papieża skrytykował nawet Przewodniczący Papieskiej Komisji do spraw Ochrony Nieletnich, Sean O’Malley, który stwierdził, że „słowa Franciszka to źródło wielkiego bólu dla ofiar wykorzystywania seksualnego, jakiego dopuszczali się księża”.

Franciszek przyznał się do błędu w rozmowie z dziennikarzami w drodze powrotnej do Rzymu. Uznał, że jego słowa mogły skrzywdzić wiele osób. „Przepraszam, jeśli nieświadomie je uraziłem, ale nie chciałem zadać tej rany. To bardzo mnie boli”. Dodał, że żałuje domagania się dowodów przeciw Barrosowi, mówiąc: „Jest wielu wykorzystywanych ludzi, którzy nie mogą pokazać dowodu, bo nim nie dysponują. Albo mają go, ale trzymają w sekrecie, cierpiąc w samotności”.

Artur Sporniak, kierownik działu „Wiara” w „Tygodniku Powszechnym” (06.02.2018), pisząc o postawie Franciszka wobec nominacji Barrosa na biskupa, pisze: „Papież szedł w zaparte. Pretensje można mieć do nuncjusza, który zbiera kandydatury na biskupa, bada je i wysyła do Watykanu. Papież się jednak pod tym podpisał, a to był błąd – ale Franciszek zdał sobie z tego sprawę”. I jak dodaje, papież postanowił naprawić swój błąd, wysyłając do Chile „swojego śledczego, arcybiskupa Malty, Charlesa Sciclunę. Scicluna miał za zadanie nie tylko wysłuchać ofiar Karadimy, ale głównie skupić się na oskarżeniach wobec Barrosa.

Taka reakcja papieża Franciszka ucieszyła wiernych w Chile, ale kilka dni później w mediach pojawiły się informacje, które doprowadziły do tego, że poważnie zostało nadwyrężone zaufanie Chilijczyków do Kościoła. Światło dzienne ujrzał list Juana Carlosa, jednego z ofiar Karadimy, który wkrótce po święceniach Barrosa (2015 r.) napisał do papieża i „zadbał, aby koperta trafiła do właściwej osoby”. Członkowie Papieskiej Komisji do spraw Ochrony Nieletnich pojechali do Rzymu i przekazali ją szefowi komisji, kardynałowi O’Malley’owi, który zapewnił ich, że przekaże ją papieżowi. I teraz ofiary molestowania zadają sobie pytanie: czy papież zapomniał o liście, czy też przeoczył go lub zignorował? I jak zauważa Artur Sporniak – Watykan nie udziela odpowiedzi na to pytanie.

O tym liście wspomina też Associated Press, podkreślając, że w 2015 r. papież Franciszek dostał list, w którym „graficznie i ze szczegółami miało być przedstawione to, jak molestowani byli chłopcy przez księdza Fernando Karadimę i jak ukrywali to kościelni hierarchowie w Chile”. A to – jak podkreśla Associated Press – jest sprzeczne z tym, co mówił Franciszek na pokładzie samolotu, że nie ma dowodów na winę biskupa Barroso i nikt nie dostarczył zeznań ofiar.

12 kwietnia 2018 r. jednocześnie w Watykanie i w Santiago de Chile został ogłoszony historyczny list otwarty papieża Franciszka do chilijskich biskupów. I jak pisze Maciej Stasiński (Gazeta Wyborcza, 12.04.2018): „Papież przyznaje się w nim, że mylił się nie wierząc w pedofilię chilijskich duchownych, przeprosił wszystkie ofiary, zarzucił kłamstwa tym, którzy dotąd go o sprawie informowali, obiecał pociągnięcie do odpowiedzialności winnych oraz wezwał do Watykanu cały chilijski episkopat”.

List Franciszka został ogłoszony po analizie 2300. stronicowego raportu, który sporządzili dla niego specjalni watykańscy prokuratorzy – bp Jordi Bertomeu i abp Charles Scicluna z kolegium ds. najcięższych przestępstw kleru w Kongregacji Nauki Wiary. „Wskutek braku wiarygodnej i bezstronnej informacji popełniłem poważne błędy w ocenie sytuacji – napisał papież. – Proszę o wybaczenie tych wszystkich, których obraziłem i mam nadzieję zrobić to niedługo osobiście”.

Takie stanowisko papieża z ulgą przyjęli wierni w Chile, w tym kilka ofiar pedofilii. James Hamilton, Juan Carlos i Jose Andres Murillo, odpowiadając papieżowi napisali: „Krzywdy wyrządzone przez chilijską hierarchię dotknęły wiele osób, nie tylko nas. Naszym celem było od początku uznanie tych krzywd, wybaczenie oraz zadośćuczynienie i tak pozostanie, dopóki zasada zero tolerancji dla pedofilii i jej ukrywania nie stanie się rzeczywistością”.

20 sierpnia 2018 r. papież Franciszek ogłosił „List do ludu Bożego”, w którym wezwał do modlitwy i pokuty za grzechy ludzi Kościoła. „Konieczne jest, abyśmy jako Kościół mogli rozpoznać i z bólem oraz wstydem wziąć odpowiedzialność za te potworności popełnione przez osoby konsekrowane, duchownych, a także przez tych wszystkich, którzy mieli misję czuwania, oraz grzechy innych osób” – napisał Ojciec Święty. I dalej dodał: „Patrząc w przeszłość, nigdy nie będzie dość proszenia o przebaczenie i prób naprawienia wyrządzonych szkód. Patrząc w przyszłość, nigdy nie będzie dość tego, co się czyni, aby stworzyć kulturę zdolną do zapobiegania takim sytuacjom, nie tylko, aby się nie powtarzały, lecz także nie znajdowały miejsca na ukrywanie i utrwalanie”.

Jesienią 2018 r. papież Franciszek wyznaczył termin Synodu biskupów (21-24 lutego 2019 r.), jako specjalnego spotkania-szczytu z udziałem przewodniczących episkopatów z całego świata na temat pedofilii. Papież poprosił biskupów, by przed przyjazdem do Rzymu spotkali się w swoich krajach z ofiarami duchownych pedofilów. Jak pisze Tomasz Krzyżak w „Rzeczpospolitej” (21.02.2019), takie „raporty otwarcia” opublikowały Kościoły w USA, Niemczech, Irlandii, Chile, Australii i Belgii. Nie wiadomo natomiast, czy takie zestawienie zbiorcze danych na temat problemów w polskim Kościele przywiózł wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu abp Marek Jędraszewski, zastępujący przebywającego w szpitalu abp. Stanisława Gądeckiego .

Andrea Tornielii – dyrektor watykańskich mediów – powiedział do dziennikarzy o ogromnym zainteresowaniu przed tym spotkaniem i oczekiwaniu „jakiegoś przełomu, jakiegoś fundamentalnego dokumentu”. I tłumaczył dalej, że jednak chodzi bardziej o wymianę doświadczeń, zdefiniowanie błędów, jakie Kościół popełniał w odniesieniu do molestowania seksualnego, także o refleksję na przyszłość. Jak powiedział, papieżowi bardziej zależy na zmianie mentalności biskupów, na tym, „by dostrzegli ból skrzywdzonych”. I stąd prośba papieża, by przed przyjazdem do Rzymu spotkali się z ofiarami.

Na wstępie trzydniowych obrad papież mówił do zgromadzonych, że „Święty Lud Boży patrzy na nas i oczekuje nie prostych i oczywistych potępień, ale konkretnych i skutecznych środków, które zapobiegłyby pedofilii w Kościele”. A później dodał, iż do zorganizowania tego spotkania zmusiła go „plaga nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych wobec nieletnich”.

W środę, 21 lutego (dzień przed rozpoczęciem Synodu) przed audiencją generalną papież Franciszek spotkał się z posłanką Joanną Scheuring-Wielgus, która przywiozła raport o zaniechaniach i braku reakcji polskiego Kościoła na przypadki pedofilii i zawierający nazwiska polskich biskupów i jednego kardynała, którzy mieli chronić księży pedofilów. Papież obiecał, że zapozna się z tym raportem jeszcze przed spotkaniem biskupów. Tuż po spotkaniu polskie media obiegła informacja o poruszającym geście papieża Franciszka, który ucałował rękę Marka Lisińskiego, ofiary księdza pedofila i jednocześnie szefa Fundacji „Nie lękajcie się”, która pomaga ofiarom księży pedofilów.

Gest papieża wobec Marka Lisińskiego Dariusz Bruncz (WP Opinie, 20.02.2019) określił jako gest, który ma wymiar symboliczny i w jakiejś mierze przełomowy. Przypomniał, że „Lisiński od lat domagał się sprawiedliwości dla ofiar. Konkretnych działań naprawczych i profilaktycznych, które przełamałyby kartele milczenia począwszy od wiejskich i wielkomiejskich plebanii, a na kuriach biskupich i sali plenarnej episkopatu skończywszy”.
I dalej autor artykułu dodaje: „Gest papieża uwiarygodnia walkę tych, którzy domagają się działań realnych, a nie pozorowanych, a sam Lipiński jest przykładem na to, że Kościół ze swoim aparatem hierarchicznym nie był, nie jest i nie będzie w stanie samodzielnie i na poważnie zająć się skandalem uczciwie”.

Przez cztery dni Synodu biskupi dyskutowali nad konkretnymi propozycjami wyeliminowania pedofilii z życia Kościoła, którą papież nazwał „złem dręczącym Kościół i ludzkość”. Uczestnicy szczytu zapoznali się ze świadectwami wielu katolików, którzy w dzieciństwie i młodości byli ofiarami księży pedofilów. W sobotę (23 lutego) uczestniczący biskupi modlili się w Watykanie podczas liturgii pokutnej, podczas której papież Franciszek w imieniu biskupów uczynił gest mea culpa – za skandal pedofilii w Kościele. Podkreślił, „że potrzebne jest uznanie własnych win, skrucha i podjęcie konkretnych działań”.

Podczas wyznania win można było usłyszeć następujące słowa:
„Wyznajemy, że biskupi, prezbiterzy, diakoni i zakonnicy w Kościele dopuścili się przemocy wobec dzieci i młodzieży i że nie zdołaliśmy ochronić tych, którzy szczególnie potrzebowali naszej troski. Wyznajemy, że chroniliśmy winnych i zmusiliśmy do milczenia tych, którzy doznali zła. (…) Wyznajemy, że nie uznaliśmy cierpienia wielu ofiar i nie udzieliliśmy pomocy, kiedy było to konieczne. (…) Prosimy o przebaczenie za nasze grzechy”.

Na zakończenie watykańskiego spotkania przewodniczących episkopatów papież powiedział:
„Stanowczo apeluję o kompleksową walkę przeciwko wykorzystywaniu małoletnich, w dziedzinie seksualnej, a także w innych dziedzinach, ze strony wszystkich władz i poszczególnych osób, ponieważ mamy tu do czynienia z ohydnymi przestępstwami, które powinny być wymazane z powierzchni ziemi. Tego żąda wiele ofiar ukrytych w rodzinach i różnych środowiskach naszych społeczeństw”.

Na koniec warto zacytować odpowiedź papieża Franciszka, którego zapytano, dlaczego więcej mówi się o pedofilii księży niż innych grup. Jego odpowiedź brzmiała: „Nieludzkość tego zjawiska na poziomie światowym staje się jeszcze poważniejsza i bardziej skandaliczna w Kościele, ponieważ jest sprzeczna z jego autorytetem moralnym i wiarygodnością etyczną”.

Kliknij, by przeczytać podobne wpisy:

Postawa Jana Pawła II wobec pedofilii w Kościele katolickim
Postawa Benedykta XVI wobec pedofilii w Kościele katolickim

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here