Porównanie politycznych mówców (cz. 2): Ronald Reagan, Bill Clinton, Donald Trump, Barack Obama, Declan Ganley, David Cameron oraz Tony Blair

2

 Ze wszystkich wymienionych polityków jedynie Donald Trump nie zmieniał swojego miejsca zamieszkania i po dziś dzień żyje w Nowym Jorku. Wszyscy pozostali przeprowadzali się przynajmniej kilka razy...

Zmiany miejsca zamieszkania często wykraczały poza granice ojczyzny. I tak Tony Blair miał okazję poznać styl życia w Australii, Declan Ganley w Wielkiej Brytanii, a Barack Obama w Indonezji. Dzięki poznawaniu różnych kultur, politycy mieli unikalną okazję wyszkolenia się w komunikacji międzyludzkiej. Liczne przeprowadzki uczyniły ich bardziej mobilnymi i otwartymi na nowe środowisko. Co więcej, stali się dla swojego elektoratu bardziej „egzotyczni” i tym samym pozytywnie wyróżniają się na tle konkurentów[1].

Wyjątek Donalda Trumpa można tłumaczyć na wiele sposobów. Pierwszy z nich oparty jest na substytucji zmiany miejsca zamieszkania poprzez liczne, zagraniczne wojaże. Prawdopodobnie, młody Donald, pomagając ojcu przy prowadzeniu interesów, towarzyszył mu również w licznych spotkaniach biznesowych i wyjazdach służbowych. Drugim atutem Trumpa było odziedziczenie ogromnego majątku po ojcu[2]. Co prawda, same pieniądze nie mogą sprawić, że dany kandydat wyzbędzie się braków w doświadczeniu oratorskim, ale mogą z pewnością przyczynić się do pozyskania przychylności elektoratu i poprawienia wizerunku poprzez chociażby zastosowanie stosownych zabiegów marketingowych.

Różnorodność narodowa rodziców wychowujących przyszłych polityków jest równocześnie imponująca i zaskakująca. Wszyscy wymienieni mówcy, prócz Declana Ganley’a, są potomkami rozmaitych narodowości, w związku z czym płynie w nich krew minimum dwóch nacji. Dodaje to politykom nutę odmienności, która w dzisiejszym świecie uniformizacji jest niezwykle pożądana[3]. Warto zauważyć, że w przypadku Billa Clintona i Baracka Obamy, do pewnego stopnia wywodzą się oni z największego w USA plemienia indiańskiego Cherokee[4]. Co prawda istnieje prawdopodobieństwo, że mogliby tym narazić się na negatywną reakcję ksenofobicznej części obywateli[5], jednak jak widać Amerykanie, będący społeczeństwem wyjątkowo wielokulturowym[6], w znacznej większości przełamali tendencje zaściankowe. Najprawdopodobniej tego typu kandydaci nie odnieśliby tak dużego sukcesu w kontynentalnej i bardziej konserwatywnej części Europy (poza kilkoma wyjątkami), choć dotychczasowe tendencje wskazują, iż w najbliższej przyszłości może się to zmienić[7].

Kup moją książkę pt. „Jak politycy nami manipulują”:
– „Jak politycy nami manipulują? Cz. 1: Zakazane techniki”
– „Jak politycy nami manipulują? Cz. 2: Przemowy w praktyce”


[1] http://konferencjapr.id.uw.edu.pl/pliki/buglewicz-pelny.pdf, 26.04.2011.

[2] http://www.platinumplanet.co.za/DonaldTrumpbiography.pdf, 26.04.2011.

[3]European Commission, Media 4 Diversity, Luxemburg 2009, s. 88.

[4] http://www.ok.gov/oiac/documents/FY10.JULY.WEB.EDITION.pdf, 29.04.2011.

[5] M. Łysakowski, Patriotyzm Polonii w Stanach Zjednoczonych Ameryki, Nowy Przegląd Wszechpolski: Dwumiesięcznik Polaków w Kraju i na Obczyźnie, Deszczno 2009, nr 7-8, s. 47.

[6]European Commission, EU action against discrimination, Luxemburg 2009, s. 27.

[7]European Commission, Diversity at work, Luxemburg 2009, s. 16.