Płeć Piękna Polityczna – w Wiedniu

0

Kobiet, uprawiających politykę w Wiedniu, jest bardzo dużo. Mnie zaciekawiły TRZY.

Pierwsza jest ciemnoskóra, bardzo aktywna. Nazywa się Mireille NGOSSO.  Urodziła się w Republice Demokratycznej Kongo w roku 1980. Z rodzicami przywędrowała do Austrii, kiedy miała trzy latka. W domu mówiło się po francusku. Rodzinie pomagał kościół katolicki w Wiedniu. Przed maturą przerwała naukę. Zbyt wiele problemów w kontaktach z wiedeńskimi nauczycielami. Potem, pracując, uzyskała wieczorowo maturę. Nastąpiły studia medyczne. W Londynie uzyskała Bachelor of Science, a w Wiedniu studiowała od 2005 do 2016 (11 lat!) na Medizinische Universität. Od 2019 jest lekarką w szpitalu wiedeńskiej dzielnicy Hietzing.

Od 2010 jest członkiem SPÖ, czyli jest socjalistką. W tej partii zrobiła szybką karierę. Została wiceszefową 1. dzielnicy, czyli samego prestiżowego  centrum Wiednia, reprezentując partię socjalistyczną. Z racji tej funkcji zorganizowała 2020 demonstrację Black-Lives-Matter po konflikcie w USA między policją a czarnoskórym obywatelem (zgon w trakcie interwencji sił porządkowych). W Wiedniu przyszło na Plac Bohaterów (Heldenplatz) 50 000 osób!

Ta mężatka mająca syna i nie afiszująca się mężem i ojcem dziecka  rozpoczęła kampanię, powodującą, iż pisałem do niej i do władz Wiednia listy. Mianowicie obok magistratu 1. (miejsca pracy polityczki) dzielnicy stoi apteka. Nazywa się „Zum Mohren“, czyli „Pod Murzynem“. Tę nazwę nosi od 1350 roku!! Pani M. Ngosso zainicjowała kampanię „Należy zlikwidować tę rasistowską nazwę!“. W wywiadach była nieugięta. Argumentowałem w korespondencji z nią, że przecież ta nazwa jest powodem do chluby: od tak dawna sprowadzano z Afryki leki do Austrii! Powinna być dumna z czarnej nazwy! Odpowiadała mi, iż ona widzi to inaczej. Szef dzielnicy nr 1., chadek, zignorował moją akcję. Nie odpowiadał na moje listy. Wiedział, co robi. Śliska sprawa: łatwo można dostać stempel rasisty. Można poparzyć sobie palce. Nietrudno być publicznie obrzuconym błotem…

W wywiadach z M. Ngosso wyczuwa się patologiczne wyczulenie i przewrażliwienie na rasizm w ogóle i wrogość u Austriaków. Cytuję jej wypowiedzi: „-Nie ma tygodnia, abym nie była zaczepiona na ulicy w Wiedniu i pytający o ulicę mówi ze mną po angielsku! To horror! Nie ma tygodnia, abym nie otrzymywała obelżywych sformułowań! Wracaj do swojej Afryki!“.

Ja jestem dumny, jeśli ktoś mnie się zapyta na ulicy po angielsku. W międzyczasie przestała być wiceszefową centralnej dzielnicy Wiednia i chyba zmęczyła się kampanią zmiany nazwy apteki. Jest nadal członkiem parlamentu wiedeńskiego. Występuje w wielu programach telewizji lokalnej, krytykując rząd, czyli koalicję ÖVP (tradycyjnie chadecja) z „Zielonymi”.

***

Druga polityczka pochodzi z Polski. Urodziła się w 1980 roku w Proszowicach. Nazywała się dotychczas Ewa DZIEDZIC. Ale 10 czerwca 2019 wyszła za mąż, co jest tu akurat określeniem przestarzałym, błędnym i nieadekwatnym, jako że jej mąż to żona. „Wyszła za żonę”. Partnerką pani Ewy Dziedzic jest Austriaczka Anja ERNST. Polityczka odtąd nazywa się dr Ewa Ernst-Dziedzic. Bardzo aktywnie bije się o prawa LGBTIQ.

Ten związek matrymonialny bardzo nagłośniono. Zrobiono z tego hype na całą Austrię. Zadbano o ramy reklamowe: był to jubileuszowy ślub nr 100 związku jednopłciowego po legalizacji tego fenomenu w Republice Naddunajskiej. Nagłośniono radio, telewizję i prasę. Każdy postępowy polityk fotografował się z parą „Ewa-Anja”, zbierając punkty popularności a każdy niepostępowy polityk siedział cicho w kącie, nie przyznając się do swego opóźnienia w pojmowaniu nowych czasów. Bo tak należy się zachowywać! Signum temporis…

Doktor E. E.-D. jest od 2019 członkiem parlamentu ogólno-austriackiego (czyli „Sejmu”), reprezentując partię „Zielonych”. Wspomniałem ich jako koalicjantów chadeków. Ale ten związek ÖVP z Zielonymi” to typowe „małżeństwo z przymusu”. Współpraca kuleje. Kłótnie bez końca, konflikty bez strukturalnego wyjścia. Kanclerzy, czyli premierzy zmieniają się jak rękawiczki. Szuka się najlepszych rozwiązań.

Bohaterkę tego akapitu , panią E. E.-D. spotykałem parę razy w kuluarach Klubu Prasowego „Concordia” o proweniencji socjalistycznej zresztą. Rozmawialiśmy po polsku, gdyż polityczka nie zapomniała języka rodziców. Ja też nie.

***

Ostatnia, trzecia (Bog trojcu ljubit) bohaterka mojego doniesienia to Laura SACHSLEHNER, urodzona w Wiedniu w 1994 roku. Zatem reprezentuje najmłodsze pokolenie austriackich polityczek. Laura ma ojca Austriaka, ale matka przybyła z Polski, zatem młoda polityczka też mówi po polsku jak poprzednia parlamentarzystka. Laura jest członkiem ÖVP, czyli wspomnianej partii o korzeniach chrześcijańskich. Od 2014 do 2017 była szefową organizacji młodzieżowej chadeków. Zapachniało sensacją, kiedy stała się wiosną 2022 roku – zatem świeża historia – szefową partii na Wiedeń (stolica jest „Landem”, czyli jednym z 9 regionów, tworzących Austrię), a zaraz potem sekretarzem generalnym ÖVP! Pionowa kariera!To jeszcze większa sensacja!

Teraz, w czerwcu 2022, powiedziała publicznie Laura S.: „W tym roku przez pięć pierwszych miesięcy złożono w Austrii 16 000 podań o uzyskanie statusu azylu politycznego. Najwięcej petentów – tak mówią oficjalne statystyki – jest z Afganistanu i Syrii. Tym samym Austria stoi na drugim miejscu wśród państw-członków Unii Europejskiej – cierpiąc przez to ekonomicznie – w tych wydatkach na głowę mieszkańca”.

Nie trzeba było długo czekać. Politycy mają nie tylko przyjaciół. Rzucono się na Laurę S. natychmiast, zarzucając jej ni mniej ni więcej rasizm. Jej wrogom (socjaliści i Zieloni) najbardziej nie podobało się słowo „cierpienie”. Może ona cierpi, iż w Austrii będzie coraz więcej Afgańczyków, ale przecież są tacy, którzy witają ich z radością! Ona cytowała tylko statystyki, oficjalne dane, liczby. Główną osobą atakującą Laurę jest wspomniana w moim tekście Ewa E.-D.!! To jest paradoks i sensacja…

Zatem aspekt „mamy coś wspólnego z Polski” nie gra w polityce, w ostrej szermierce hasłami ideologicznymi, żadnej roli.

Zatem cytowanie obiektywnych statystyk jest niebezpieczne i ryzykowne.

Zatem przylepienie etykietki „rasistka/rasista” następuje w mgnieniu oka w dzisiejszych czasach.

Dzisiaj można być w Europie, w konkretnym kraju, wielokrotnie wybieranym demokratycznie premierem a i tak zasłużyć na miano antysemity, rasisty i demagoga. Postępowcy w Europie od dawna wiedzą wszak lepiej, komu należy dać do ręki ster przyszłości naszego kontynentu…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here