Od "szczura lądowego" do "wilka morskiego"

6

fot. abolicja.files.wordpress.com/2009/01/ankerfisk.jpg Skoro na lądzie panuje kryzys, trzeba wybrać się w morze! Tam czekają nas nie tylko wspaniałe widoki i przygody, ale też pokaźna pensja, niejednokrotnie dochodząca do 16 tys. dolarów na miesiąc!

 

Oficerem być…

Grzegorz jest oficerem-mechanikiem marynarki handlowej. Na potrzeby artykułu jego imię zostało zmienione, gdyż mówiąc o zarobkach i swojej pracy, mężczyzna poprosił o anonimowość. Wspomniany oficer pływa obecnie na statku badawczym poszukującym ropy naftowej na dnie morza.

 

– To przykre, że Polacy w dużej większości pracują jako robotnicy, a nie specjaliści – narzeka pan Grzegorz i dodaje: „na moim statku jest 70 osób, 19 narodowości i tylko ja znad Wisły zajmuję pozycję oficerską. Największy problem dla moich rodaków to bariera językowa. Przed wyjazdem zarobkowym za granicę gorąco polecam solidne nauczenie się języka angielskiego, bo tylko wtedy można osiągnąć sukces w pracy”. Jak zapewnia nasz rodak, „nie wolno też polegać na wielokrotnie wprowadzających w błąd informacjach z Internetu bądź przeróżnych pogłoskach”. Specjalnie dla „Pracy i Nauki za Granicą”, nasz rozmówca przedstawia różne aspekty zatrudnienia na statku.

 

Plusy…

 

– Nie będę ukrywać, największą zaletą tej pracy są duże pieniądze – mówi Grzegorz. Następnie dodaje: „zarobki na morzu różnią się w zależności od wielu czynników, w tym np. rodzaju statku. Na morzu zarabia się odpowiednio do rangi:

 

  • Szeregowy marynarz pokładowy – 2000-3000 USD/miesiąc
  • Szeregowy marynarz z działu maszynowego – 2030-3030 USD/miesiąc
  • 3/Off (trzeci oficer pokładowy) – 2500 USD/miesiąc
  • 2/Off (drugi oficer pokładowy) – 3500 USD/miesiąc
  • 1/Off (pierwszy oficer, szef pokładu) – 5000 USD/miesiąc
  • Kapitan – 6000-8000 USD/miesiąc

– Bardzo podobnie rzecz się ma do stopni oficerskich-maszynowych dla mechaników – kontynuuje pan Grzegorz i zaznacza: „wysokość stawki może się znacznie wahać. Na statkach specjalistycznych (np. badawczych) pensje są dużo wyższe niż na tych typu cargo (do przewozu towarów). Należy zatem liczyć na pensję ponad dwukrotnie wyższą niż na podanym wcześniej schemacie”. Ponadto, dużym udogodnieniem jest możliwość otrzymywania pensji na statku lub w domu (choć w przypadku marynarzy szeregowych honorarium wypłacane jest tylko na morzu). Kolejną zaletą tej pracy jest „fakt, iż często przybijamy do portu, gdzie można zwiedzić wiele zabytków i poznać kulturę innych krajów”.

…i minusy

 

Z drugiej jednak strony, kontrakty potrafią trwać od 5 tygodni do 6 miesięcy – wszystko, podobnie jak w przypadku wysokości pensji, zależne jest od armatora i rodzaju statku (te specjalistyczne mają najkrótsze wyprawy, bo trwają one „zaledwie” 5-8 tygodni oraz zapewnione są pomiędzy nimi kilkutygodniowe przerwy na pobyt w domu). Wiadomo, że długa rozłąka z rodziną nie zachęca młodych marynarzy do podejmowania tej pracy. Ale jak mówi pan Grzegorz: „to indywidualna decyzja każdego członka załogi, zależna przede wszystkim od chęci i kwestii pieniędzy”.

 

Jak zdobyć pracę?

 

Wymagania odnośnie wykształcenia pracownika są porównywalne do wszelkiego rodzaju innych zawodów. Jak mówi pan Grzegorz: „w marynarce handlowej mamy dwa podstawowe kierunki oficerskie: dział mechaniczny oraz nawigacyjny. Aby otrzymać uprawnienia do wykonywania tej pracy, należy skończyć studia w Akademii Morskiej w Szczecinie lub Gdyni (dawniej: Wyższej Szkole Morskiej)”.

 

Jednak nie wszędzie wymagane jest wyższe wykształcenie – „w dziale załogi szeregowej wystarczy ukończyć odpowiednie kursy. Należy wówczas (oczywiście za niewielkie honorarium) odbyć półroczną praktykę na morzu”. Po powrocie w Urzędzie Morskim będzie czekać na nas „zaświadczenie o prawach do wykonywania zawodu marynarza okrętowego (w dziale pokładowym) lub też motorzysty maszynowego (w dziale maszynowym)”.

 

Następny krok ku zdobyciu wymarzonej pracy to złożenie aplikacji do jednej z agencji morskich. Te mają swoje siedziby w Szczecinie, Gdańsku, Gdyni oraz Warszawie. – Podania o pracę składa się przeważnie drogą emaliową – mówi oficer i dodaje: „agencje posiadają ogłoszenia z różnych typów statków i dobierają do nich załogę w zależności od doświadczenia marynarzy”. Ale nawet będąc żółtodziobem, nie trzeba się przejmować, bo jak zapewnia pan Grzegorz: „w dzisiejszych czasach brakuje kadry oficerskiej, więc nie jest trudno dostać pracę na morzu”.

 

Za co trzeba zapłacić? Czego się spodziewać?

 

– To agencja morska płaci za transport, wszelkie szczepienia i wyrobienie brakujących dokumentów, czyli np. wizę – mówi oficer. Ponadto, „wyżywienie na statku oraz zakwaterowanie jest również zagwarantowane przez pracodawcę”. W wyniku tego nie ponosimy żadnych dodatkowych opłat. W większości wynagrodzenie jest opłacane „door to door”, a więc „od momentu wyjścia z domu uznaje się, że każdy kolejny dzień jest przepracowany” – zapewnia pan Grzegorz.

 

 Czego się spodziewać? – Przede wszystkim pięknych widoków na morze, ale też ciężkiej pracy w ekstremalnych warunkach pogodowych – odpowiada rozmówca i dodaje: „trzeba być bardzo silnym fizycznie i psychicznie – przede wszystkim ciężko przyzwyczaić się do życia z dala od najbliższych i nieustannego przebywania z innymi marynarzami”.

 

Jeśli wszystko to nie zraziło jeszcze potencjalnych kandydatów na marynarzy do pracy na morzu, to na co czekać? Pamiętajmy jednak, że pierwszy krok do wysokiej pensji to dobre władanie językiem obcym. Dopiero później można myśleć o kolejnych posunięciach.

Paweł Rogaliński

______________________
ARTYKUŁ OPUBLIKOWANY W:
„PRACA I NAUKA ZA GRANICĄ” nr 148 (07.09-20.09.2009), s. 14

6 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here