Strona główna Hobby Kultura O Zofii Tyszkiewicz, poetce, emerytowanej lekarce, artystce…

O Zofii Tyszkiewicz, poetce, emerytowanej lekarce, artystce…

1

Od dawna z żoną urzeczeni jesteśmy Jej poezją! Taką jak najbardziej „normalną”, bez „dziwolągów”. Poezją, w której niczego nie trzeba się domyślać, mówiącą o codziennych troskach, radościach bądź smutkach spotykających każdego z nas.

Żałuję więc, że decyzją poetki (która nie szuka rozgłosu), nie doszło między nami do kolejnej bezpośredniej rozmowy na tych łamach, ale – jeśli ktoś chce sobie przypomnieć, o czym wcześniej rozmawialiśmy – niech zajrzy do moich postów z 28.10.2018, 6.12.2020 i 31.3.2022r.

Zofia Tyszkiewicz jest z zawodu lekarką, obecnie już na zasłużonej emeryturze, ale nadal pozostaje osobą niezwykle aktywną.

Poznaliśmy się wiele lat temu u rodziny Janka CHRUŚLIŃSKIEGO, którego znam od dawna, kiedy razem w latach pięć-, sześć- i siedemdziesiątych ub. wieku uprawialiśmy z powodzeniem kolarstwo, a obecnie na łamach PD drukowana jest jedna z jego najnowszych powieści („Od zmierzchu do świtu”).

Ale wracając do p. dr Zofii Tyszkiewicz. Nim zaprezentuję dziś fragmenty niedawno powstałych wierszy (mam nadzieję, że wybaczy mi, że będą to tylko fragmenty) – podkreślę, iż w międzyczasie została indywidualną laureatką 5. edycji konkursu „Miejsca przyjazne seniorom”, bowiem przez wielu mieszkańców Starej Miłosnej (bardzo ładnej, małej podwarszawskiej miejscowości, gdzie mieszka) jest ceniona i rozpoznawalna, a przede wszystkim ciesząca się dużym autorytetem moralnym!

Lubiana także przez dzieci i młodzież, o czym z żoną przekonaliśmy się, będąc m.in. na jednym z Jej licznych spotkań autorskich w miejscowej pięknej bibliotece publicznej, bogatej w księgozbiór i prężnej w działalności kulturalnej.

Na tym spotkaniu, jak i późniejszym wernisażu już w domu Pani Doktor, dowiedzieliśmy się od współuczestników, jak wspaniałą jest OSOBĄ. Nadal niezwykle uczynną jako internistka (mimo, że od kilku lat jest już „na emeryturze”). A przy tym wszystkim znaną w swoim środowisku poetką.

To, co Jej „w duszy gra”, nazywa (moim zdaniem bardzo trafnie) „RYMOWANYMI OPOWIEŚCIAMI”, a ja uzupełnię od siebie, że są to „refleksje na temat przeróżnych sytuacji i doznań”. Opisuje je, dzieląc się z czytelnikiem swym konkretnym w danej chwili i czasie przeżyciem, mającym na ogół szerszy społeczny kontekst.

Szkoda tylko, że swoje wiersze (przez skromność), zaczęła tak naprawdę publikować od niedawna.

Na pytanie, „dlaczego ?”, odpowiedziała, że wcześniej nie była w stanie się odważyć na to.

Tę odpowiedź pozostawiam bez komentarza, choć w rodzinie, w miejscowych kręgach towarzyskich, wśród znajomych i przyjaciół, dawnych koleżanek i kolegów z pracy, od zawsze wiedziano o Jej zamiłowaniu do rymowanych opowieści. A Jej kuzynka (wspaniała ARTYSTKA FOTOGRAFKA – Małgorzata Kozakowska, o której pisałem na tych łamach 30 maja 2022r.) określiła, że poezja Zosi JEST O WSZYSTKIM, CO SIĘ WOKÓŁ NIEJ DZIEJE. To skłoniło mnie do nagłośnienia Jej talentu poetyckiego (inaczej nie pisałbym o Niej już po raz czwarty).

Od p. Małgorzaty Kozakowskiej dowiedziałem się też, że Jej kuzynka, to znaczy Zosia Tyszkiewicz, od zawsze, czyli od najmłodszych lat, była osobą otwartą na innych ludzi. Podkreślmy więc, że to niezwykle piękna cecha!

W młodości ważny był dla Niej sport, lekkoatletyka. Potem zdobywanie szlifów medycznych, a następnie… pacjenci, pacjenci, pacjenci, no i oczywiście własna rodzina.

Swój pierwszy wiersz napisała, gdy Jej młodszy syn świętował pełnoletność w kwietniu 1997 roku.

Niemal każdy Jej utwór – to jakaś osobista reakcja na wydarzenia, które Ją w jakiś szczególny sposób poruszały. Tak powstał m. in. piękny wiersz „Dzień Taty”, potem wiersze o imionach, z okazji ślubu czy o lokalnych zdarzeniach. Jednym z nich było tragiczne podpalenie zabytkowego drewnianego kościoła w Miłosnej, co upamiętniła w wierszu „Pożar”.

Jak dotąd – najbardziej podobały mi się Jej wiersze: „Dzień Flagi”, „Przysięga”, „Patriotyczne rozmowy z wnuczką”, a także „Smoleńsk”, „Moja mała ojczyzna”, „Cud na Wisłą”, jak i wiersz poświęcony Ukrainie, po napaści na nią przez Rosję. Piękne są też „rymowanki” utrwalające …zwyczajne uśmiechy nieznanych przechodniów na ulicy czy gdzieś w plenerze…, jak np. w utworach „Reminiscencje z Pikniku” i „Nadzwyczajne urodziny”. Wiele Jej wierszy było prezentowanych uczniom Szkoły Podstawowej nr 173, ale także innym w Starej Miłosnej.

Dlaczego? Gdyż udział dzieci w spotkaniach zawsze dodawał Autorce szczególnej siły, przyćmiewając Jej naturalną tremę.

(Często w tych spotkaniach towarzyszyła P. Zofii wnuczka Zuzia).

Podsumowując:

Poezja Zofii Tyszkiewicz od lat zachwyca swą prostotą, a zarazem niezwykle ciepłym i ponadczasowym sposobem przedstawienia własnych przeżyć; szczególnie wzruszające są rozmowy „babci z wnuczką” o patriotyzmie, Polsce i ludzkiej solidarności. Namawiam poetkę, aby te wątki tematyczne w swej twórczości kontynuowała.

Swoje dotychczasowe wiersze Pani Doktor zamieszczała głównie w lokalnej prasie. Wierzę, że niebawem wyda jakiś szerszy zbiór swoich utworów. Razem z żoną życzymy Jej, aby dokonało się to w nowym roku. I niech dalej pisze, gdyż… nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w swojej twórczości: pięknej, głęboko lirycznej i bardzo patriotycznej.

A teraz już zapowiedziane na wstępie fragmenty (w moim wyborze – powstałych wiosną i jesienią 2023r) Jej najnowszych „ludzkich”, „zwyczajnych” i jakże pouczających w swojej wymowie wierszy:

 

GDAŃSK JAKIEGO NIE ZNAŁAM

 

Dwudziesty sierpnia

Pogoda piękna

Ruszamy w drogę

Mam Zuzę, Olę

Z nimi „Renatką”

Podążam wartko

Nad polskie morze

Prowadź nas Boże.

W Gdańsku jest meta

Mercure czeka…

 

 …

Wkrótce spacerek

Kościół Brygidy

Co w nim widzimy

Ołtarz z bursztynu

Godny podziwu.

Ale nie tylko

 …

Potem idź dalej

Napotkasz bramę

Co złotem zdobna

Droga nią wiodła

Królów karoce

Dziś ja nią kroczę

Będzie kolejna

Nie myśl że jedna

Bo ich czternaście…

Stały w obronie

Dawnego miasta

Wielka atrakcja…

Turystom dana

Z tyłu Motława.

 …

Dziś Westerplatte

Pamiętasz datę

To symbol wojny

Pomnik historii

I jeszcze Poczta

W historię wrosła

Swoją obroną…

Pomnik koroną…

 

Po przerwie bieżę

Długim Pobrzeżem

 

Brama Mariacka

Z bursztynu cacka

Ulica cała

W złocie skąpana…

 

I most zwodzony

Za mostem stoi

Sołdek leciwy

Czy go zwiedzimy

Myślę, że warto

Przyjrzeć się kartom

Jego żywota

Handlowa flota

 

Potem spacerkiem

Z wiatrem pod rękę

Most nad Motławą

Idziesz na prawo

Zieloną Bramą

I Długim Targiem

Widać fontannę

Posąg Neptuna…

I ratusz stary

Meble obrazy

Ratusz i schody

W nagrodę lody…

 …

Hala Targowa

Też zabytkowa

Kawał historii

W podziemiach chowa…

A potem Kościół

Świętego Jana

Centrum Kultury

W tych murach działa

Niegdyś to kościół

Gotyk ceglany

Cenny zabytek

Pożar go strawił…

 …

I choć dążono

Do odbudowy

Nigdy nie wrócił

Do dawnej roli

Wchodzisz co widzisz

Piękne organy

Które niedawno

Znowu zagrały…

 …

Wychodzę z żalem

Ale przyjadę

Żegnać się z Gdańskiem

Niełatwa sprawa

Tyle tu jeszcze

Jest do zwiedzania…

 

 ***

 

i… wiersz drugi „MALINOWE JADŁO”

(ale też tylko fragment)

 

O hotelu Państwo wiecie.

Teraz o jedzeniu – chcecie?

Zatem proszę, jest kawiarnia,

Obok czeka nas jadalnia.

A jedzenie tutaj? Prima!

Na sam widok leci ślina!

Zdrowe tłuszcze, zdrowe białka

Chleb razowy…lecz i chałka.

 …

Jeśli zupka – sprawy nie ma!

Mleczna zawsze nas rozgrzewa

A przepyszna owsianeczka

Znana wielu jest od dziecka.

Na glikemię zwróć uwagę –

Świeże zdrowsze, jak znam sprawę,

A z bakalii weź orzechy,

W nich największe są zalety,

Połącz z mlekiem lub jogurtem,

I pamiętaj – nie jedz z cukrem!

Trzy godziny od śniadania

Znów posiłek w kilku daniach

Pierwsze – zupki w parach stoją:

Ogórkowa z pieczarkową,

Lub rosołek z makaronem

I krem z dyni – jego wolę.

Innym razem jarzynowa

I nie gorsza fasolowa,

Zalewajka, jak u mamy

I krem, pycha, z warzyw białych.

Wszystkie świetne, daję słowo!

Ja uwielbiam zacierkową!

Drugie dania, zawrót głowy:

Możesz wybrać medaliony,

Które z ryby są zrobione

I w warzywny sos włożone

Zaś dla wegan, mili moi,

Truskawkowe są pierogi;

I owoce, legumina,

Zdał by się kieliszek wina!

– Bardzo proszę, są pytania?

– Czy są jakieś inne dania?

Tak! Codziennie, mili moi,

Nowy bukiet potraw stoi.

Lista w karcie bardzo długa

Spisać wszystko? CIĘŻKA PRÓBA!

Poprzedni artykułPalazzo Pitti pachnie polityką
Następny artykułStosunki polsko-czeskie na Śląsku Cieszyńskim w okresie okupacji Polski przez III Rzeszę i próby współpracy Okręgu Śląskiego ZWZ-AK z czeskim ruchem niepodległościowym
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS. Rok 2024 owocował w dalsze dokonania twórcze Karola Czejarka. Oprócz 30 opublikowanych w PD artkułów, recenzji książkowych, pożegnań i rozmów, również wydanie dwóch publikacji książkowych: przekładu (z j. niemieckiego na polski) Hansa-Gerda Warmanna „Panie Abrahamson, Pańska synagoga płonie” (TSKŻ, Szczecin 2024) oraz „Autobiografii. Moja droga przez życie” (Biblioteka Świętokrzyska, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne, Zagnańsk 2024). W kwietniu 2025 ukazała się monografia autora o życiu i twórczości Bronisławy Wilimowskiej „Wszystko było dla niej malarstwem” (w Wydawnictwie ASPRA-JR).

1 KOMENTARZ

  1. Zofia Tyszkiewicz dr med., lekarz, wspaniała osoba, którą trzeba kochać, szanować. Uczynna, nigdy nie odmówi pomocy. Korzystałem z jej pomocy medycznej wielokrotnie i zawsze skutecznie. Chociaż mieszkamy blisko siebie poznaliśmy się wiele lat temu w Międzywodziu na plenerze literackim i od razu zaprzyjaźniliśmy się. Zosia pisze piękne wzruszające wiersze. Jej
    poezja jest oczywiście tajemnicą i jak każdą tajemnicę próbuję zgłębić. To rodzaj żywiołowej mowy i modlitwy jednocześnie. Po przeczytaniu, pierwszy wers wiersza, natrętne słowo, fraza, nie chce się od człowieka odczepić. Kochana Zosiu! Pisz i publikuj, niech Twoje wiersze czytają starzy i młodzi, niech wzruszają i niech poruszają sumienia! Jan Chruśliński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj