O sztuce tłumaczenia (na podstawie własnego doświadczenia i wiedzy)

1

Choć jest to temat „rzeka”, jest niezwykle ważny, gdyż bez tłumaczenia (a więc i tłumaczy) współczesny świat, podobnie jak było we wcześniejszych epokach – się nie obejdzie!

Tłumaczenie jest przede wszystkim sztuką!

Trzeba znać doskonale język i kulturę, ale też historię języka, z którego lub na który się tłumaczy! I oczywiście dobrze znać reguły, które tym językiem rządzą, zwłaszcza jego gramatykę i jej „praktyczne” zastosowanie! Ale też zwyczaje panujące w tzw. języku potocznym, które zdecydowanie różnią się od języka literackiego.

W takim samym stopniu, a nawet doskonalszym, trzeba znać język własny czyli POLSKI, na który się tłumaczy!

Do tego dochodzi jeszcze „słownictwo branżowe”, które jest przedmiotem tłumaczenia „nieliterackiego”, np. dokumenty „prawnicze”, teksty „techniczne” czy z zakresu medycyny, rolnictwa i wiele, wiele innych.

Najlepiej jest, jeśli Polak tłumaczy z języka obcego na polski, a z polskiego – OBCOKRAJOWIEC na swój język ojczysty (przykładowo – Anglik z polskiego na angielski, Niemiec z naszego na niemiecki, Francuz na francuski, itp.). CO OCZYWIŚCIE NIE MUSI BYĆ REGUŁĄ, ale jest dobrym i wręcz pożądanym wskazaniem.

Gdy zacząłem tłumaczyć np. Kirsta (Hansa Hellmuta), wcześniej – w miarę dokładnie – zapoznałem się z teorią faszyzmu oraz powstaniem nazizmu w Niemczech. Także z historią Niemiec XX wieku.

Podobnie było z przekładem Georga Heyma, czołowego przedstawiciela niemieckiego ekspresjonizmu. Także w tym przypadku, nim przystąpiłem do przekładu, wiele czasu poświęciłem na zapoznanie się z epoką „ekspresjonizmu”, skalą jej oddziaływania w literaturze niemieckiej i polskiej, ale też ze specyfiką tego zupełnie innego od dzisiejszego języka.

Ta zasada dotyczyła każdego realizowanego przeze mnie przekładu, a nie było tego mało. (Obok wspomnianego Hansa Hellmuta Kirsta i Georga Heyma, tłumaczyłem prozę m.in.:

Güntera Kunerta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Müllera, Güntera de Bruyn, ale

też poezję z języka polskiego na niemiecki.).

Nie inaczej jest z przekładami „przysięgłymi”.

(Tłumaczem przysięgłym jestem od roku 1995).

Jako tłumacz, idąc na rozprawę sądową, zapoznaję się wcześniej (jeśli to możliwe) z aktami sprawy, dla opanowania występującego w nim słownictwa specjalistycznego itd. itp.

Czy można nauczyć się „przekładu” i „tłumaczenia”?

W dużej części tak, studiując np. w instytutach lingwistyki, (których jest kilka w Polsce), a także (choć w mniejszym stopniu) na filologiach obcych, dostępnych niemal na każdym uniwersytecie, a często i w wyższych szkołach humanistycznych.

Przede wszystkim jednak trzeba mieć do tego odpowiednie przygotowanie, wiedzę i niewątpliwie talent, „wspierany” ciężką pracą. Ale też zamiłowaniem do tej pracy!

Wskazane jest także studiowanie – przygotowujące do tłumaczenia – zagranicą, odbywanie zagranicznego stażu dla zdobycia właściwej praktyki „językowej”.

NIGDY DOŚĆ nauki w tym zakresie!

Doskonalenie umiejętności tłumaczeniowych (czytaj językowych) odbywa się bowiem przez całe życie!

Każdy tłumacz musi obowiązkowo (podobnie jak lekarz czy specjaliści innych zawodów), nieustannie doskonalić swój „warsztat pracy”. Jeśli ktoś nie ma tej świadomości, niech nie garnie się do tego zawodu i nie uprawia go!

Choć dzisiejszy tłumacz ma do dyspozycji nowoczesne słowniki (w tym także w coraz szerszym zakresie techniczne), różnego rodzaju leksykony, a także bogatą literaturę naukową i źródłową. A PRZEDE WSZYSTKIM MA INTERNET. Jednak osobiście preferuję słowo drukowane nad „internetowym”. Wielokrotnie przekonałem się, że Internet nie jest źródłem najpewniejszym. A tłumacz NIE MOŻE SIĘ POMYLIĆ,

zwłaszcza w przekładach specjalistycznych i prawnych. Nieco inaczej jest w przekładzie artystycznym, prozy i poezji, literatury eseistycznej itp.

W nich decyduje zdolność interpretacji, przedstawienia treści dzieła niekoniecznie tymi samymi słowami, w ich przypadku chodzi o to, ABY „TREŚĆ” DZIEŁA ZASTĄPIĆ TREŚCIA; metaforę – metaforą, wiersz – wierszem.

Tłumacz powinien pamiętać o tym, iż NIE TŁUMACZY SIĘ SŁÓW, A TREŚĆ danego dzieła, utworu, a także dokumentu. A do tego potrzebna jest możliwie jak najwszechstronniejsza wiedza kulturoznawcza i umiejętność posługiwania się źródłami, zwłaszcza pisanymi.

I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa:

KAŻDY TŁUMACZ MUSI, podkreślam słowo MUSI:

– UMIEĆ SIĘGAĆ DO ŹRÓDEŁ,

– ZNAĆ REALIA TEMATU, W KTÓRY SIĘ ANGAŻUJE i …

UMIEĆ POSŁUGIWAĆ SIĘ – możliwie jak najdoskonalej – SWOIM JĘZYKIEM (w tym przypadku POLSKIM, na który na ogół się tłumaczy), ale też W SPOSÓB MAKSYMALNIE SWOBODNY I TWÓRCZY WYKORZYSTAĆ SWOJĄ WIEDZĘ JĘZYKOWĄ!

W przekładzie fachowym (specjalistycznym) zasadniczym postulatem jest ŚCISŁOŚĆ ZNACZENIOWA; w tekstach literackich na czoło wysuwa się aspekt LITERACKOŚCI, w którym trzeba uwzględnić czynnik ESTETYCZNY I EMOCJONALNY.

I jeszcze jedna – bardzo ważna – UWAGA:

W każdym tłumaczeniu, a zwłaszcza literackim, tłumaczowi nie wolno ulegać własnemu temperamentowi! (To znaczy chęci poprawiania tłumaczonego tekstu).

Teraz ustosunkuję się do używanych – na ogół wymiennie – terminów:
„przekład” i „tłumaczenie”.

Termin „przekład” (nie wchodząc w szczegóły) na ogół odnosi się do tekstów literackich, „tłumaczenie” zarezerwowane jest dla literatury specjalistycznej, technicznej i prawnej (choć w literaturze „prawnej” rzecz jest bardziej skomplikowana – w jej użyciu dość często mamy do czynienia z tzw. możliwością interpretacji, np. uzasadnienia wyroku czy aktu oskarżenia).

Zatem każde tłumaczenie jest aktem twórczym!

I jako „twórczość” powinno być doceniane i oceniane, a z tym bywa różnie. (Stawki za tłumaczenia, czy przekład, są nadal bardzo niskie, jakby niedoceniane przez zleceniodawców; tymczasem spełniają one bardzo ważną rolę w rozwoju każdego społeczeństwa)!

Często „tłumaczenie” uznaje się za czynność łatwiejszą od przekładu artystycznego. Tymczasem jest równie odpowiedzialną i ważną dziedziną TWÓRCZOŚCI.

Podam prosty przykład: władze Republiki Austrii (także innych państw) wydają wielu osobom tzw. Staatsbürgerschaft”. Jest to „poświadczenie obywatelstwa”, ale wielu tłumaczy to jako „świadectwo nadania obywatelstwa”, „zaświadczenie o posiadaniu obywatelstwa”, „potwierdzenie obywatelstwa” itd. Przykłady można by mnożyć, ale nie o to w tym momencie chodzi, lecz o wskazanie stopnia trudności odnoszących się zarówno do przekładu, jak i tłumaczenia. I związanej z tym odpowiedzialności TŁUMACZA!

Pytanie, na które także musi sobie odpowiedzieć każdy tłumacz – to zagadnienie, czy tłumaczymy „z marszu”, czy też najpierw zapoznajemy się z całą treścią tłumaczenia czy przekładu (CO ZALECAM!), wyjaśniając sobie najpierw sporne i nie do końca zrozumiałe wątki treści. A potem szukamy adekwatne do tego słownictwo czy ekwiwalenty, zwłaszcza gdy nie istnieje odpowiedni równoważnik w drugim języku (co zdarza się bardzo często).

Nie ma jednak rzeczy nieprzetłumaczalnych!

Wymaga to oczywiście od tłumacza ogromnej wiedzy i cierpliwości w rozwiązaniu danego zagadnienia przekładowego i tłumaczeniowego.

Tłumacz DO KAŻDEGO TEKSTU MUSI PODCHODZIĆ ZAWSZE Z NAJWIĘKSZĄ TROSKĄ I POKORĄ!

Pokorą, czyli mieć ciągle poczucie niedosytu, że już wszystko wie, umie, potrafi

takiego stanu nigdy nie będzie!

I tę PRAWDĘ musi każdy tłumacz sobie przyswoić, a przede wszystkim mieć w swojej podświadomości. Bowiem to daje siłę duchową, konieczną w dążeniu do doskonałego (z czasem) tłumaczenia czy przekładu KAŻDEGO TEKSTU!

Wielką sztuką jest umiejętność budowania swojego tłumaczenia lub przekładu z innej materii słownej.

Wyrażana jest ona:

WŁASNĄ INDYWIDUALNOŚCIĄ TWÓRCZĄ!

WŁASNYMI ESTETYCZNYMI UPODOBANIAMI I KONCEPCJĄ!

Zatem nieprawdą jest – i chciałbym to bardzo wyraźnie podkreślić – iż tłumaczowi JAKO ODTWÓRCY cudzego natchnienia i kunsztu – nie jest potrzebna indywidualność.

Wręcz przeciwnie, dotyczy to też tłumaczeń specjalistycznych!

Przy czym tłumacz w każdym momencie musi być świadomy tego, że zasięg słownictwa w różnych językach bywa niejednakowy!

Poszczególne wyrazy użyte w danym tekście w języku obcym (literackim, czy specjalistycznym) mogą nawet mieć odpowiedniki polskie

– ALE UWAGA –

Jednak nie zawsze identyczna jest ich pojemność znaczeniowa i zakres stosowania.

Zatem podkreślę jeszcze raz, że

bez odpowiedniego „warsztatu” i WIEDZY trudno jest zabrać się za tłumaczenie w ogóle, a specjalistyczne w szczególności!

Żeby to poprzeć przykładem: np. jak przetłumaczyć niemiecką „Hauptshule”, skoro nasza podstawówka opiera się na zupełnie innych zasadach i koncepcji merytorycznej?!

W związku z tym, trzeba umieć tworzyć często „własne nazewnictwo”, aby być we wszystkim precyzyjnym i zrozumiałym, to znaczy orientować się, na czym – w tym przypadku – polegają RÓŻNICE w obu systemach szkolnych. W takim przypadku – najlepiej zostawić nazwy w oryginale, podając je jednak w cudzysłowie. Zatem „Hauptschule” pozostawić jako „Hauptschule”, „Realschule” jako „Realschule”, „Kolleg” jako „Kolleg”, itp.

W tekście literackim natomiast musi u tłumacza „zagrać” wyobraźnia, aby tę samą myśl oddać tymi samymi lub innymi słowami w języku, na który się tłumaczy. Posłużę się przykładem ze swojego tłumaczenia, m.in. z Kirsta (powieści „08/15 dzisiaj”, Wyd. Interart, Warszawa 1992):

… Grenadier Recht otworzył okno i wyskoczył w noc. (Czy można wyskoczyć w noc?), to znaczy, że … było tak ciemno, iż lądując na ziemi, potrącił niechcący pojemnik na śmieci. Ten się przewrócił, a przegniłe odpady rozsypały się, zionąc smrodem…

Kirst do powyższego opisu użył oczywiście innych słów, ale myśl autora w wyrażeniu tego samego, co chciał powiedzieć, została przeze mnie oddana w 100 procentach – według reguł wyżej w tym artykule opisanych.

A w ogóle – powieść ta (którą szczerze polecam) dotyczy pewnej rozprawy, w której szeregowiec Recht stanął przed sądem w jednym z zachodnioniemieckich miast za pobicie przełożonego, który wcześniej służył w „poprzedniku” Bundeswehry – Wehrmachcie. I choć obaj prowadzili po wojnie mało skomplikowane życie, nie uniknęli zdarzeń, które doprowadziły ich do katastrofy.

Zacytuję jeszcze „zdanie” z Heyma w moim przekładzie (z tomiku „Sekcja”, PIW, Warszawa 1979). Trzeba często mieć odwagę użycia innych słów, aby oddać myśl autora, jak w zdaniu:

… Zmarły, sam i nagi, leżał w uścisku bieli i surowym otoczeniu narzędzi operacyjnych… (nim przystąpiono do sekcji jego zwłok)…

Aby zwrócić uwagę na „sztukę” przekładu czy tłumaczenia, przytoczę jeszcze opinię Jana Parandowskiego na ten temat:

…Tłumacz musi …

… być świadom swojej misji pośrednika w wymianie dóbr, którymi wieki i narody (powtórzę WIEKI I NARODY!) nawzajem się obdzielały,

… rozumieć swoje znaczenie w życiu społecznym,

powinien mieć te same upodobania i ambicje, wahania, refleksje i niepokoje, jakim ulega pióro twórcy (ORYGINAŁU, KTÓRY MAMY PRZEŁOŻYĆ BĄDŹ PRZETŁUMACZYĆ!),

… mieć wiarę, że pracuje nad czymś niezbędnym i bardzo ważnym…

Innymi słowy, jak w wierszu Karla Dedeciusa (znakomitego tłumacza m.in. literatury polskiej na język niemiecki) musi stale pamiętać, że tłumaczenie, czyli Übersetzen jest:

Über Sätzen sitzen… ślęczeniem (mozolnie) nad każdym zdaniem i jego treścią, stanowiącą pewną zamkniętą całość…

PS.

Bardzo chciałbym podołać postulatom Parandowskiego i Dedeciusa oraz innych mistrzów tej sztuki! Stąd podaję ich bibliografię, polecając także swoje na ten temat ważniejsze artykuły.

Karol Czejarek: O sztuce tłumaczenia, Colloquia Germanica Stetinensia nr 14, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, Szczecin 2005, s. 63-77

Karol Czejarek: Translatoryczne i formalno-prawne problemy tłumaczenia dokumentów (ze szczególnym uwzględnieniem świadectw szkolnych, dyplomów różnych uczelni i szkół), Problemy Technolingwistyki (Języki Specjalistyczne) pod redakcją Jana Lewandowskiego, Katedra Języków Specjalistycznych UW, Warszawa 2002, s. 190-202

Karol Czejarek: Literarische Übersetzung, Definition und Stil, und Übersetzer als Beruf (w:) Dialog Kultur (Dialog der Kulturen), Studia nad literaturą, kulturą i historią. Prace ofiarowane Prof. Tomaszowi G. Pszczółkowskiemu z okazji 65. urodzin, Instytut Germanistyki UW, Warszawa 2016, s. 365-378

Karol Czejarek: O sztuce tłumaczenia i o tłumaczeniu przez uczniów tekstów z podręczników, Języki Obce w Szkole 1/2002

Jan Parandowski: O znaczeniu i godności tłumacza, (w:) O sztuce tłumaczenia, red. M. Rusinek, Ossolineum, Wrocław 1955

Karol Dedecius: Notatnik tłumacza, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974

Danuta Kierzkowska: Tłumaczenie prawnicze, TEPIS, Warszawa 2002

Hubert Czejarek: Słownictwo z zakresu bankowości, Katedra Języków Specjalistycznych UW – praca magisterska pod kier. Prof. dr hab. Jana Lewandowskiego, Warszawa 2004

Franciszek Grucza: Translacja a kreatywność, Lingua Legis nr 7/1999

Anna Duszak: Teksty, dyskurs, komunikacja międzykulturowa, PWN, Warszawa 1998

Krzysztof Hejwowski: Kognitywno-komunikacyjna teoria przekładu, PWN, Warszawa 2004

Werner Koller: The Concept of Equivalence and the Object of Translation Studies, „Target” 7/1995

Uwaga:

Kto chce rozszerzyć swoją wiedzę na temat tłumaczenia i przekładu, powinien też sięgnąć do fundamentalnej pracy prof. Franciszka Gruczy: Tłumaczenie, teoria tłumaczeń, translatoryka (1986) i wielu, bardzo wielu innych Jego prac, które bardzo łatwo znaleźć pod nazwiskiem tego wybitnego germanisty, niemcoznawcy i lingwisty. Członka rzeczywistego PAN

Poprzedni artykułMieczysław Wojtczak – autor książek o kulturze polskiej, a przede wszystkim o filmie
Następny artykułCzy słowniki dwujęzyczne są wiarygodne? Uwagi o słownikach niemiecko-polskich i polsko-niemieckich
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

1 KOMENTARZ

  1. Drogi Karolu, przeczytałem ten Twój tekst, do którego mnie skierowałeś.
    Przeczytałem z satysfakcją. Wybiłeś w nim podstawowe tezy w kwestii przekładu. W sposób jasny, mocny. Takich wypowiedzi nie za wiele dziś (jak i wcześniej). Gratuluję i dziękuję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here