Czy słowniki dwujęzyczne są wiarygodne? Uwagi o słownikach niemiecko-polskich i polsko-niemieckich

0

Na tak zadane pytanie odpowiedź jest prosta: słowniki dwujęzyczne nie zawsze są wiarygodne. Dotyczy to często prezentowanych w nich ekwiwalentów w drugim języku. Wynika to z faktu, że słownictwo danego języka zwykle różni się od słownictwa w innym języku, gdyż poszczególne wyrazy (leksemy) zajmują inne miejsce w danym systemie leksykalnym i rzadko zachodzi semantyczna relacja jeden do jednego. Tak więc na przykład pozornie odpowiadające sobie czasowniki w języku niemieckim i polskim: waschen – myć nie mają identycznych znaczeń, co powinno znaleźć swój wyraz w opisie słownikowym. Dla polskiego hasła myć należy wymienić jako ekwiwalenty niemieckie nie tylko waschen, ale też putzen (Zähne putzen) albo spülen (Geschirr spülen), z kolei w słowniku niemiecko-polskim dla hasła scharf nie wystarczy wymienić polski odpowiednik ostry, ale też: silny, gwałtowny (scharfer Wind), pikantny (scharfe Speise), surowy (scharfer Prüfer) i wiele innych. Nie zawsze takie różnice znaczeniowe są przez autorów słowników zauważane, zdarzają się więc opisy niedokładne albo wręcz błędne.

Najpierw parę słów o słownikach relacji polsko-niemieckiej w nawiązaniu do ich historii. Początki polskiej leksykografii sięgają początku XVI stulecia, złotego wieku kultury polskiej. I tak w roku 1528 w oficynie Hieronima Vietora w Krakowie ukazał się słownik łacińsko – niemiecko – polski nawiązujący do słownika autorstwa niderlandzkiego humanisty Jana Murmeliusza. Również w Krakowie powstają wówczas inne słowniki dla języka niemieckiego i polskiego, które są rozszerzeniem wcześniejszych słowników dla innych języków z łaciną jako językiem wyjściowym. Znany w całej Europie był słownik Ambrosiusa Calepinusa. Ukazał się w Reggio Emilia jako słownik łaciński, do którego dopisywano inne języki, tak że powstało wielojęzyczne dzieło. Uwzględniono w nim również język polski – prawdopodobnie w roku 1582. Trzeba zaznaczyć, że pierwsze słowniki dwujęzyczne (i wielojęzyczne) miały z reguły układ haseł tematyczny, a nie alfabetyczny, jak to jest współcześnie.

A nawiązując do nowszych czasów. Największym słownikiem niemiecko-polskim i polsko-niemieckim było do niedawna (w latach 1969 – 2007) 4-tomowe dzieło germanistów wrocławskich i krakowskich Jana Pipreka i Juliusza Ippoldta. Za to obecnie największe i najbardziej aktualne są słowniki z serii PONS (wydawnictwo LektorKlett) oraz Wielki Słownik wydawnictwa PWN.

W naszym tekście powiemy o niektórych błędach, które można spotkać w słownikach relacji niemiecko-polskiej. Większość przykładów pochodzi ze wspomnianego słownika – części niemiecko-polskiej – Pipreka/Ippoldta.[1] Najpierw skoncentrujemy się na błędach w zakresie tzw. fałszywych przyjaciół tłumacza (tautonimów), a więc takich wyrazów w dwóch językach, które mimo podobnej formy (pisowni, wymowy) różnią się znaczeniami. Niedostrzeganie takich różnic prowadzi do określonych błędów. Oto parę przykładów takich nieprawidłowości. Podajemy hasło niemieckie i (błędne) polskie ekwiwalenty:

Arterie *główna ulica wielkiego miasta; Evidenz *ewidencja, rzeczywisty stan urzędowych akt lub osób; wykaz; Expedient *sprzedawca; frottieren *froterować; grassieren *hulać, łupić, rabować; Inauguration *inauguracja; uroczyste otwarcie, rozpoczęcie; Index *indeks; książeczka ze spisem wykładów, na które uczęszcza student; intrigieren *zaciekawić, zainteresować, zajmować; Kadenz *kadencja, okres urzędowania; Konkurs *współubieganie się; Kommunikat *komunikat, zawiadomienie; Kommunikation *(…) przejazd, przejście, połączenie …; kursieren *kursować: In der Stadt kursieren Straßenbahnen. W mieście kursują tramwaje.

Co łączy wymienione powyżej przykłady? Błąd polega każdorazowo na tym, że wyrazowi niemieckiemu przypisuje się znaczenie wyrazu polskiego, znaczenie, którego jednak brak przy haśle niemieckim. I tak niemiecki czasownik kursieren może być używany w takich typowych połączeniach (kolokacjach), jak: falsche Münzen kursieren, Gerüchte kursieren, ale nie ma znaczenia „jeździć na określonej trasie” (o pojazdach), podobnie jak przy intrigieren brak „polskiego” znaczenia „budzić ciekawość”. Rzeczownik Kommunikat znaczy przede wszystkim: „tekst jako jednostka komunikacyjna“, ale nie ma znaczenia „krótka informacja, zawiadomienie, komunikat”. Taką międzyjęzykową relację semantyczną nazwaliśmy prywatywnością. Autorzy słownika przypisali więc mylnie „polskie” znaczenia leksemom niemieckim. I odwrotnie: więcej znaczeń wykazuje leksem niemiecki, a nieuwzględnienie tego faktu w słowniku również stanowi pewien mankament. Parę przykładów: Deputat – deputat (też: pensum nauczycielskie), irritieren – irytować (też: zmieszać, zdezorientować), realisieren – realizować (też: dostrzec, pojąć, zrozumieć).

Nie zauważa się różnicy polegającej na tym, że znaczenie jednego leksemu jest szersze niż jego formalnego odpowiednika w drugim języku. I tak niemiecki Examen znaczy (w szkolnictwie wyższym) tyle co „egzamin końcowy”, a więc ma znaczenie węższe niż polski egzamin, Dignitar to wysoki dostojnik kościoła katolickiego, Kontusion to „stłuczenie”, a więc jeden z rodzajów kontuzji, observieren nie odpowiada dokładnie polskiemu obserwować, ale znaczy „obserwować, śledzić przestępców, podejrzanych itp.”. Z kolei Kiebitz to ktoś kibicujący szachistom lub grającym w karty, podczas gdy polski kibic odnosi się do dopingowania zawodników różnych dyscyplin sportowych, jego znaczenie jest więc szersze. Taka relacja semantyczna funkcjonuje pod nazwą inkluzja. I odwrotnie: szersze znaczenie niż dykcja ma niemiecki leksem Diktion, gdyż oznacza nie tylko sposób mówienia, ale też sposób pisania, styl. Z kolei Athlet odnosi się nie tylko do ciężarowców czy zapaśników (jak polski atleta), ale również do przedstawicieli innych dyscyplin sportowych.

Niekiedy znaczenia się przecinają: leksemy dwóch języków wykazują pewne elementy semantyczne wspólne, ale ponadto w jednym języku są elementy, których nie ma w leksemie drugiego języka i odwrotnie. Tak więc niemiecki Dramaturg oznacza kogoś, kto dokonuje doboru i opracowania sztuk teatralnych dla potrzeb teatru czy telewizji, natomiast polski wyraz dramaturg oznacza osobę piszącą dramaty, sztuki teatralne. Wspólne dla obydwu leksemów jest znaczenie „osoba zajmująca się sztukami teatralnymi”, z tym że w języku niemieckim chodzi o inny rodzaj zajęcia niż w języku polskim. Taką relację nazwiemy ekwipolencją. W słowniku Pipreka/Ippoldta utożsamiane są błędnie takie pary wyrazów, jak: Bijouterie („mało wartościowe klejnoty, błyskotki”) – biżuteria, Jackett („kurtka męska”) – żakiet, jovial („ostentacyjnie życzliwy, protekcjonalny”) – jowialny, Kleriker („duchowny, ksiądz”) – kleryk, Kompott („owoce ugotowane z cukrem – do jedzenia”) – kompot („do picia”).

W tymże największym do niedawna słowniku niemiecko-polskim przy haśle Kriminalist znajdujemy ekwiwalent kryminalista. Tymczasem niemiecki leksem oznacza kogoś, kto tropi przestępców, a polski oznacza po prostu przestępcę. Są to więc znaczenia wręcz przeciwstawne (kontraryczność).

Brakuje kwalifikatorów diachronicznych (wyraz przestarzały) przy takich hasłach, jak: abdizieren, Ambassadeur, dezidieren, Hypokrit, Inzidenz, kontinuieren, proponieren, kwalifikatorów geograficznych przy Fauteil (krzesło), Kommissariat, Kukuruz (wyrazy niemieckie używane w Austrii, ale nie w Niemczech) czy Advokat, Automobilist (kierowca), Kondukteur (wyrazy używane w Szwajcarii). Bez takich dodatkowych informacji użytkownik słownika może mieć przekonanie, że są to wyrazy używane powszechnie we współczesnym języku niemieckim, również w Niemczech.

W części niemiecko-polskiej słownika Pipreka/Ippoldta w obrębie jednej tylko litery „K” stwierdziłem ok. 70 (!) błędów tego rodzaju. Dotyczy to m.in. następujących haseł (i ich polskich ekwiwalentów): Kadenz, Kamin, Karrette, Keks, Kiebitz, Kleriker, Klient, Klischee, Klops, Kobaltbombe, Kokarde, Kollation, Kolportage, Kolter, Kombattant, Kommissariat, kommissarisch, Kommunikation, kommunizieren, Kompositeur, Kompott, Kondukt, Konfident, Konfusion, Konkurs, Konspekt, Kontinuation, Kontusion, Kooperator, Korrepetitor, Kram, Kredenz, Kriminalist, Kubatur, Kukuruz, Kupon, Kurator, kursieren, Kursist, Kwaß.

Z ubolewaniem należy skonstatować, że ów obszerny słownik, swego czasu bardzo popularny i mający wiele wydań, z reguły nie korygował w kolejnych wydaniach błędów, o których właśnie wspomnieliśmy.

Niemniej trzeba przyznać, że zjawisko międzyjęzykowych różnic semantycznych (tautonimii) jest coraz częściej uwzględniane w nowszych słownikach relacji niemiecko-polskiej. Dotyczy to również obydwu obecnie największych słowników niemiecko-polskich: Pons (2007) i PWN (2010), w których ilość błędów w tym zakresie jest już zdecydowanie mniejsza. Dodatkowo słowniki te zawierają zestawienia odpowiednich niemiecko-polskich par tautonimów. Dla opracowania tautonimów słownika PWN został powołany zespół ekspercki z kilku ośrodków uniwersyteckich (z udziałem autora tegoż tekstu).[2]

Już abstrahując od zjawiska tautonimii, można stwierdzić w słowniku Pipreka/Ippoldta brak odpowiedniego kwalifikatora m.in. przy następujących hasłach: Kämpe, karessieren, Kieker, Kondemnation, kondemnieren, Konduite, konsentieren, Krayon, kredenzen, kroß, kujonieren. A przecież są to wyrazy przestarzałe lub używane regionalnie, powinny być więc zaopatrzone w taką informację.

Teraz parę uwag o innym słowniku: Langenscheidt-Taschenwörterbuch (Stanisław Walewski) – pierwsze wydania tego kieszonkowego słownika przypadają na lata 70-te XX wieku. Należał do najczęściej używanych w Polsce słowników relacji niemiecko-polskiej.

Wyraźne „przekłamania” znajdujemy przy ekwiwalentach w części niemiecko-polskiej, m.in. (nieprawidłowe polskie odpowiedniki zostały przeze mnie podkreślone):

Abgabepreis cena sprzedażna (poprawnie: cena sprzedaży); Approbation zezwolenie na wykonywanie zawodu (poprawnie: zezwolenie na wykonywanie zawodu lekarza lub aptekarza); Bargeld gotówka, gotowizna; Buhmann postrach (poprawnie: kozioł ofiarny); Effektenbörse giełda pieniężna (poprawnie: giełda papierów wartościowych); Engelmacherin fabrykantka aniołów (poprawnie: kobieta (akuszerka) nielegalnie przerywająca ciążę); Füllrätsel wypełnianka (poprawnie: krzyżówka); Haarspray lak do włosów (poprawnie: lakier do włosów); Hosenrolle rola męska (poprawnie: rola męska grana przez kobietę); Kernseife mydło rdzeniowe (poprawnie: mydło szare); Klebeband taśma lepka (poprawnie: taśma samoprzylepna); Kleinauto mikrosamochód (poprawnie: samochód małolitrażowy); Lehrkraft siła nauczycielska (poprawnie: nauczyciel, pedagog); Rehbock sarniuk, rogacz (poprawnie: rogacz, kozioł); Schrankwand zestaw (poprawnie: zestaw meblowy); Schuhmacher szewc, obuwnik

Jako polskie ekwiwalenty podawane są więc wyrażenia niefunkcjonujące w języku polskim (por.: wypełnianka, mikrosamochód, obuwnik, sarniuk, fabrykantka aniołów) albo wyrazy o innym znaczeniu (por.: gotowizna, postrach, lak, rdzeniowe, lepka).

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że większość tych błędów zostało wyeliminowanych w wydaniu z roku 2014.

Z kolei uczący się języka polskiego niemiecki użytkownik jest wprowadzany w błąd przez to, że w części polsko-niemieckiej jako hasła podane są takie oto dziś już nieznane albo mało znane wyrazy (tutaj: tylko litera” C”): cac, cacanek, cetyna, chałacki, chałactwo, chelidonia, chędogi, ciemiernik, cierlica, czeremucha, czystak.

Ograniczona wiarygodność może też dotyczyć informacji o liczbie haseł w danym słowniku. Autorzy/wydawcy często podają zawyżoną liczbę haseł, zdarza się, że tytuł nie jest adekwatny i nie do końca prawdziwy. I tak „Wielki Słownik niemiecko-polski” z serii Pons (z roku 2007) podaje na okładce liczbę: 150 000 haseł i zwrotów. Po przeliczeniu liczby haseł z kilkudziesięciu stron doszedłem do wyniku: przeciętnie 62 hasła na każdej stronie. Z przemnożenia liczby stron (1205) przez przeciętną liczbę haseł na stronę wynika, że słownik może mieć w sumie ok. 75 000 haseł. Te anonsowane „zwroty” to prawdopodobnie frazeologizmy znajdujące się w poszczególnych artykułach hasłowych, w mikrostrukturze słownika.

Z kolei niemiecko-polski Wielki Słownik PWN z roku 2010 informuje, że zawiera około 400 000 jednostek leksykalnych. To dosyć imponująca liczba! Nie wiemy jednak, o jakie jednostki leksykalne chodzi, na pewno nie o same hasła, gdyż według moich przybliżonych obliczeń ten ważny słownik – z dosyć obszerną i dobrze opracowaną mikrostrukturą – może zawierać nie więcej niż 47 000 haseł. Można się zastanawiać, czy z taką dosyć ograniczoną liczbą haseł zasługuje na miano „Wielkiego Słownika”. Z przeliczenia liczby haseł w części tego słownika wynika, że średnia haseł przypadająca na jedną stronę wynosi 39. Liczba stron części głównej słownika to 1190, stąd podana wyżej przypuszczalna liczba wszystkich wyrazów hasłowych. Czy to nie za mało na poważne dzieło mające w tytule „Wielki Słownik”? Być może wydawcy mieli na myśli poszczególne znaczenia wyrazów hasłowych oraz występujące w mikrostrukturze zwroty frazeologiczne. Ale nawet przy takim założeniu podana liczba 400 000 wydaje się zawyżona. Tego rodzaju świadome manipulacje wynikają niewątpliwie ze względów komercyjnych, mają zachęcić do zakupu danego słownika.

Nie zawsze trzeba wierzyć w informacje podane na okładce, wskazana jest też ostrożność przy powoływaniu się na ekwiwalenty tłumaczeniowe słowników dwujęzycznych.

 

Literatura sekundarna i słowniki

Frączek, Agnieszka/ Lipczuk, Ryszard (2004): Słowniki polsko-niemieckie i niemiecko-polskie historia i teraźniejszość. Wołczkowo – Szczecin.

Lipczuk, Ryszard (1985): Semantische Relationen im Bereich der lexikalischen Tautonyme im Deutschen und Polnischen, w: A. Szulc (red.), Studien zum polnisch-deutschen Sprachvergleich 2. Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków, s. 61-72.

Lipczuk, Ryszard (1990): Mały słownik tautonimów niemiecko-polskich. Warszawa: WSiP.

Lipczuk, Ryszard (1995): Wörterbuch und „faux amis” (am Beispiel des Großwörterbuchs von J. Piprek/J. Ippoldt), w: J. Wawrzyńczyk (red.), Bilingual Lexicography in Poland. Theory and Practice. Warszawa, s. 72-78.

Lipczuk, Ryszard (2000): Fałszywi przyjaciele tłumacza” w słownikach niemiecko-polskich, w: A. Kątny, K. Hejwowski (red.), Problemy frazeologii i leksykografii. Materiały z konferencji zorganizowanej przez Wydział Filologiczny Wszechnicy Mazurskiej Olecko, 16-17 czerwca 1999 rok. Olecko, s. 13-21.  

Lipczuk, Ryszard (2017): Über einige Fehler in deutsch-polnischen Großwörterbüchern, w: R. Lipczuk, M. Lisiecka-Czop, K.-H. Ramers (red.), Sprache und Wörterbücher in Theorie und Praxis. Lexikografische und textlinguistische Fragestellungen (Stettiner Beiträge zur Sprachwissenschaft 7). Hamburg, s. 93-104.

Lipczuk, Ryszard (2019): O tautonimach, czyli pułapkach leksykalnych, w: Przegląd Dziennikarski 6.10.2019, online: https://przegladdziennikarski.pl/o-tautonimach-czyli-pulapkach-leksykalnych

Lipczuk, Ryszard (2020): O (nie)wiarygodności słowników dwujęzycznych (na przykładzie słowników relacji niemiecko-polskiej) (w druku).

Lipczuk, Ryszard/ Bilut-Homplewicz, Zofia/ Kątny, Andrzej/Schatte, Christoph (1995): Niemiecko-polski słownik tautonimów. Warszawa: PWN.

Piprek, Jan/Ippoldt, Juliusz (2000): Wielki słownik niemiecko-polski. T. I, II. 8. wyd. supl. VII. 16. wyd. Warszawa: Wiedza Powszechna.

Pons (2007). Wielki słownik niemiecko-polski. Poznań: LektorKlett.

Pwn (2010). Wielki słownik niemiecko-polski. Großwörterbuch Deutsch-Polnisch. Warszawa: PWN.

Słownik kieszonkowy polsko-niemiecki, niemiecko-polski (2014). München – Wien: Langenscheidt.

Walewski, Stanisław (2002): Langenscheidts Taschenwörterbuch Polnisch. Polnisch-Deutsch, Deutsch-Polnisch. Słownik kieszonkowy Langenscheidta. Polsko-niemiecki i niemiecko-polski. (1. wyd.: Berlin 1979). München etc.: Langenscheidt.

[1] Na ten temat por. m.in.: Lipczuk (1995; 2000; 2017; 2019; 2020), Frączek/Lipczuk (2004).

[2] O międzyjęzykowych relacjach semantycznych w obrębie tautonimów por. m.in. Lipczuk (1985), Lipczuk, w: Przegląd Dziennikarski 6.10. 2019. Por. też słowniki tautonimów: Lipczuk (1990) i Lipczuk i. in. (1995).

 

 

Poprzedni artykułO sztuce tłumaczenia (na podstawie własnego doświadczenia i wiedzy)
Następny artykułO Katarzynie Szydłowskiej. Jej obrazy wypełniły ostatnio moją wyobraźnię
Ryszard Lipczuk
Prof. dr hab. Ryszard Lipczuk –- germanista, profesor nauk humanistycznych, językoznawca, pracownik naukowy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (w latach 1970 - 1993) i Uniwersytetu Szczecińskiego (od r. 1993). Ukończył studia germanistyczne (1970), a następnie obronił rozprawę doktorską (1977) na Uniwersytecie Warszawskim. Habilitował się w roku 1986 na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 1990 prof. nadzw., w roku 2002 uzyskał tytuł profesora. Na Uniwersytecie Szczecińskim pełnił (do 2015 r.) funkcję kierownika Zakładu Języka Niemieckiego w Instytucie Filologii Germańskiej, w latach 1993–1997 i 2005–2012 był dyrektorem tegoż Instytutu. Od 1.X.2018 prof. emerytowany, jednak nadal związany z Uniwersytetem Szczecińskim. Od r. 2008 redaktor naczelny serii publikacji naukowych „Stettiner Beiträge zur Sprachwissenschaft” wydawanej w Hamburgu. Jest autorem licznych monografii naukowych, artykułów, recenzji, redaktorem i współredaktorem kilku słowników polsko-niemieckich, leksykonów i podręczników do nauki języka niemieckiego. Poza tym: autor trzech tomików reportaży (m.in. „Germanista w podróży”) i czterech tomików rymowanek (m.in. „Rymowanki przeplatanki”, „Wybryki rymowane nowe”). Występował z referatami i wykładami gościnnymi w Tokio, Vancouver, Wiedniu, Angers, Gandawie, Lubljanie, Arhus oraz (wielokrotnie) w Niemczech.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here