Autorka zadziwia i wzrusza prostotą uczuć: „Codziennie cię kocham” – pisze. ”Dlaczego? No bo tak”.
Jej nowa książka liczy zaledwie 93 strony, ale KAŻDA jest do czytania, do zapamiętania i wykorzystania w praktyce naszego ZIEMSKIEGO WĘDROWANIA. Oddaje ludzką tęsknotę za prawdziwą MIŁOŚCIĄ.
Andrzej Pągowski (artysta wybitny !), który ilustrował książkę, wyraził tę TĘSKNOTĘ grafiką: liną rozpiętą między słońcem a księżycem, luźno zwisającą między nimi! (Po niej każdy z nas – używając przenośni – codziennie stąpa). Po co? Właśnie w poszukiwaniu szczęścia w swoim ziemskim życiu! „Na początku był raj” – pisze Gucewicz – „I Adam zakochał się w Ewie. A Ewa pokochała węża. Nie było jeszcze rozwodów. Pan Bóg to widział i zagrzmiał”…Skutki tego czterowiersza – stwierdza poetka – „mamy do dziś!” (Co pozostawiam bez komentarza).
Albo pisze (w utworze „Tlen”)
…W twoich biodrach ciągle jest blues/muzyka rozkoszy, uniesienie, głód/
w twoich udach ciągle jest żar…upojenie lotem.
To nic – stwierdza poetka w wierszu pod tym samym tytułem –
…To/tylko maleńka miłość
Nieduża, skulona w zaułku życia…
i pyta …czy to dar/czy przekleństwo…
Oczywiście DAR pani Krystyno, DAR! Tym bardziej, iż pisze Pani dalej (w wierszu „Znajdę cię”), że…
”od pieszczoty wiatru płoną drzewa…” a mimo tego…
„Znajdę cię w rozmowach drzew/w kropli słońca, ziarnku piasku
w uśmiechach księżyca, mgnieniu chwili i…
ucieczce lat”.
Ta MIŁOSĆ potrzebna jest każdemu człowiekowi, KAŻDEMU Z NAS – szczególnie dziś w czasie tej okropnej pandemii, kiedy zawładnął nami lęk przed śmiercią i niestabilność każdego dnia…
Potrzeba nam, jak najwięcej – słów nadziei,
wiary, że jeszcze będzie „normalnie”, a wtedy
…”lęki miną”, i ludzie (jak w wierszu „Wersy czyli stance”) będą mieć znów…
”kieszenie pełne marzeń…
…rozgrzeszać się z naiwności…”
W każdym wierszu Krystyny Gucewicz jest …wiara i nadzieja, że… wkrótce znów będzie można… – (jak Pani to pięknie ujęła) – kochać NAWET
„piąty palec u lewej nogi
opłatek ucha z dodatkiem
trąbki Eustachiusza
pępek schowany pod fałdą lat
pieprzyk pod łopatką… (w „Znakach szczególnych”).
Recenzując tę książkę, napiszę wprost: Urzekła mnie Pani poezja, ponieważ „mówi zwyczajnie” i to tak zwyczajnie, że każdy rozumie natychmiast, o co w tych wierszach chodzi, choć…
„słowa i tak” (NIERAZ) „bolą/ jak rany…”, …zwłaszcza, „gdy się nie spełniają!”
Wtedy jak w utworze „Środek lata”:
„… mieszkają w lesie…
fruwają na huśtawce…
kąpią się w chmurach…
lubieżnie przeciągają się na mchu…
wylegują w dziupli dębu…
droczą z dzięciołami i sójką…
kpią z jaszczurki, z deszczu…”.
A od siebie dodam, że jednocześnie pobudzają do życia, … do przetrwania pandemii, ale też do korzystania z ŻYCIA!
Tomik Krystyny Gucewicz, dzięki przepięknym ilustracjom Andrzeja Pągowskiego – to rarytas bibliofilski, uwypuklony poprzez specjalny druk i papier, że tę książkę chce się natychmiast wziąć do ręki. Przeczytać! Zastanowić nad życiem, bo jak pisze poetka
…”Jeszcze jest nadzieja,
Że świat nie stanie na głowie…”
A ja – na zakończenie – przytoczę słowa Gottfrieda Wilhelma Leibniza, które są mottem tomiku: „Zawsze jest raczej COŚ niż NIC!”
Choć wolę pani Krystyno, aby się spełnił Pani „Toast”, (za którym opowiada się też moja żona – wielka Pani wielbicielka):
…”Przytulona do twoich pragnień/ wypijam łyk czerwonego wina./ Snują się myśli białe, czarne, puste./ Nalej mi szczęścia – marzę/ Niepewnie unoszę kieliszek/ I moje usta mówią:
NALEJ MI SWIAT”!
Gorąco polecam PT Czytelnikom strofy KRYSTYNY GUCEWICZ!
—
Krystyna Gucewicz: ARIA MOTYLA wiersze na koniec świata, z ilustracjami Andrzeja Pągowskiego; s. 93, twarda oprawa, Warszawskie Wydawnictwo Literackie „MUZA”, zł.: 29,90






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)





Piękna poezja, refleksyjna, chwyta za serce! I recenzja godna poezji, mogła wyjść, tylko z pod pióra znawcy literatury!
Przeczytałem i poczułem się lepiej. Recenzja ładnie wpisuje się w nastrój poetycki tomiku. Ta lekkość i przyjemność w wierszach łagodzi nasze pandemiczne zmęczenie,które ciąży na psychice. Autorka potrafiła oderwać się od rzeczywistości i poprawić nam nastrój.
Sprasowane pod olbrzymim ciśnieniem emocje, przenikające z wnętrzności człowieka na świat, wyostrzając jego barwy, bądź zamgławiać. Cóż pozostaje, tylko pokłonić się nisko.
Sprasowane wielkim ciśnieniem emocje. Wydobywając się z wnętrzności na świat, rozświeltają jego barwy, czynią bardziej tajemniczym. Cóż, tylko pokłonić się nisko.
Emocje sprasowane olbrzymim ciśnieniem. Wydobywają się z wnętrzności na świat, rozjaśniając jego barwy i czyniąc bardziej tajemniczym. Cóż, tylko pokłonić się nisko.