NATO – Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego

0

Sojusz Północnoatlantycki, który powstał 63 lata temu i mimo, że działa na podstawie tego samego niezmienionego układu waszyngtońskiego z 4 kwietnia 1949 r. uległ wielu zmianom:

  • Zmieniały się struktury wewnętrzne sojuszu;
  • Zmieniały się doktryny obronne NATO;
  • Zmieniał się zakres członkostwa sojuszu;
  • Zmieniał się geograficzny zakres działania sojuszu, nie de iure ale de facto;
  • Zmieniał się układ sił wewnątrz NATO, stosunki euroatlantyckie, relacje między NATO u Unią Europejską.

Innymi słowy NATO wykazywało się elastycznością i dostosowywało się do aktualnych wymogów zapewnienia swym członkom bezpieczeństwa. Stąd wniosek, że również w przyszłości Sojusz Północnoatlantycki będzie się zmieniał w zależności od nowo pojawiających się zagrożeń i od tego czy uda się stworzyć nowy bezpieczny ład światowy.

Dzięki zmianom, jakie zaczęły się w Polsce i objęły ogromny obszar od Gdańska nad Bałtykiem do Władywostoku nad Pacyfikiem i zakończeniu zimnej wojny możemy powiedzieć, że dziś mamy nową Europę, mamy nowy świat, ale ciągle nie mamy nowego ładu światowego.

Dotychczasowe łady w Europie powstawały w wyniku zakończonych wojen.

  • Po wojnie trzydziestoletniej powstał ład westfalski 1648 r.
  • Po wojnach napoleońskich ład wiedeński
  • Po I wojnie światowej ład wersalski
  • Po II wojnie światowej ład jałtańsko-poczdamski

Ponieważ zimna wojna była swego rodzaju odmianą wojny totalnej logicznie rzecz biorąc należało oczekiwać, że po jej zakończeniu stworzony zostanie nowy ład światowy. Politykiem, który najczęściej mówił o potrzebie stworzenia nowego postzimnowojennego ładu światowego był prezydent Stanów Zjednoczonych George Herbert Walker Bush. Niestety nigdy w czasie swojej prezydentury (1989-1993) nie przedłożył konkretnych propozycji.

NATO jest jedynym w świecie regionalnym systemem bezpieczeństwa i do tego obejmującym najbardziej stabilny region świata. Najbardziej niestabilne obszary świata: Azja, Afryka, Ameryka Łacińska nie mają regionalnych systemów bezpieczeństwa. Zamiast więc wykraczać poza własny statutowy obszar euroatlantycki, państwa NATO powinny zaangażować się na rzecz stworzenia regionalnych struktur bezpieczeństwa tam, gdzie takich struktur nie ma. I w tym widzę jedno z ważnych zadań sojuszu.

Jeżeli nie można stworzyć ogólnoświatowego systemu bezpieczeństwa to zastosujmy tzw. podejście wyspowe. To znaczy powstają regionalne systemy bezpieczeństwa, które w przyszłości złożą się na globalny system bezpieczeństwa.

Modny jest pogląd, ze Stany Zjednoczone i Europa oddalają się od siebie. O ile w okresie zimnej wojny poczucie zagrożenia było silnym spoiwem wspólnoty atlantyckiej, tak obecnie coraz wyraźniej dają znać o sobie nie tylko różnice polityczne, sprzeczności gospodarcze, ale także odmienności kulturowo-cywilizacyjne. Dość popularny jest w USA pogląd, że Amerykanie są mężni, zdeterminowani bronić swoich wartości, twardzi, nieustępliwi, a Europejczycy są „mięczakami”, ludźmi wahliwymi, preferującymi dyplomację w miejsce siły zbrojnej w rozwiązywaniu problemów międzynarodowych.

Należy jednak z całą mocą podkreślić to wszystko co łączy dziś i co łączyć będzie w przyszłości Europejczyków i Amerykanów. Jest to przede wszystkim wspólnota wartości, szacunek dla demokracji, poszanowanie praw człowieka i współzależności interesów gospodarczych i bezpieczeństwa.

Jeżeli chodzi o współzależność interesów między Europą i Stanami Zjednoczonymi w dziedzinie obronności, to najogólniej rzecz ujmując polega ona na tym, że Europa nie jest w stanie skutecznie obronić się bez pomocy Stanów Zjednoczonych, a Stany Zjednoczone nie są w stanie rozwiązać wielu konfliktów we współczesnym świecie bez udziału Europy.

Prezydent Barack Obama w swym wystąpieniu 28 marca 2011, w którym zarysował według komentatorów amerykańskich coś w rodzaju „doktryny Obamy” zapowiedział, że Stany Zjednoczone użyją sił zbrojnych w sytuacji gdy zagrożone jest ich bezpieczeństwo i interesy ekonomiczne.

W Europie USA mają interesy bezpieczeństwa i konkretne wymierne interesy ekonomiczne. Stany Zjednoczone i Europa są dla siebie najważniejszymi partnerami gospodarczymi. Oto kilka danych statystycznych ilustrujących skalę wzajemnych interesów ekonomicznych Europy i Stanów Zjednoczonych[1]

Europa, w tym Unia Europejska, są najważniejszymi partnerami handlowymi Stanów Zjednoczonych. W 2010 r. wartość obrotów handlowych między USA i Europą wyniosła 667,406 mld. dolarów, w tym z Unią Europejską 558,778 mld. dolarów. Eksport amerykański do Europy wyniósł 285,596 mld. dolarów, import zaś 381,812 mld. dolarów. Deficyt handlowy USA wyniósł 96, 216 mld. dolarów.

Spośród wszystkich amerykańskich inwestycji zagranicznych w 2010 r. wartości 3,9 bln. dolarów na Europę przypada 2,2 bln. dolarów. Natomiast spośród wszystkich zagranicznych inwestycji w USA 2,3 bln. dolarów, na Europę przypadało 1,7 bln. dolarów.

Codziennie między UE i USA w obie strony łącznie przepływa ok. 2 mld. dolarów produktów, usług i inwestycji. Udział UE i USA w światowym handlu produktami wynosi 37%, a w światowym handlu usługami 45%.

Jak wynika choćby z powyższych liczb, w sensie ekonomicznym Stany Zjednoczone i Unia Europejska są ze sobą współzależne i mają wspólne interesy. Powiązania obu tych regionów są głębsze i szersze aniżeli dwu jakichkolwiek innych politycznych regionów we współczesnym świecie.

Jednym z problemów jakie w ostatnich latach pojawiły się wśród europejskich państw NATO są wątpliwości na ile trwała jest obecność militarna Stanów Zjednoczonych w Europie. Jeszcze w końcu lat 80-tych w Europie stacjonowało 300 000 żołnierzy amerykańskich. W 2004 r. było ich 116 000, a w 2010 r. 79 636.

Również w wypowiedziach polskich polityków wyczuwało się niepokój odnośnie perspektyw obecności militarnej USA w Europie. Tak np. 30 stycznia 2011 r. na pytanie „Newsweeka” czy długofalowe tendencje będą takie, że Amerykanie zaczną się całkowicie wycofywać z Europy, ówczesny Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich odpowiedział: „Amerykanie już to robią. To jest proces, który trwa, ale chodzi o to, by na terenie Polski amerykańskie przyczółki pozostały.” W wywiadzie dla „Newsweeka” z 13 marca 2011 r. na pytanie czy wycofywanie się Stanów Zjednoczonych z Europy jest zagrożeniem dla Polski, Prezydent RP Bronisław Komorowski odpowiedział: „Tak, to poważne zagrożenie”.

W podobnym duchu wypowiedział się Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski w exposé sejmowym 16 marca 2011 r. mówiąc: „Sojusz ze Stanami Zjednoczonymi w ramach NATO pozostaje trwały. Nasze stosunki z USA są przyjacielskie, ale dojrzałe przy uwzględnieniu niewspółmiernych potencjałów. Nie mamy jednak złudzeń – amerykańskie priorytety są gdzie indziej: na Bliskim Wschodzie i – w coraz większym stopniu w Azji. Nie wiadomo, czy w każdej sytuacji Ameryka będzie nam w stanie pomóc”.

Wielu polityków i analityków po obu stronach Atlantyku zastanawia się nad pytaniem czy Stany Zjednoczone wycofają się z obecności militarnej w Europie i jak to wpłynie na skuteczność i wiarygodność NATO. Zdania w tej sprawie są podzielone. Wysuwane są argumenty przemawiające za dalszą redukcją obecności militarnej USA w Europie jak również podnoszone są argumenty przemawiające za tym, że Amerykanie nie wycofają się z Europy. Zapoznajmy się z obu stronami tej argumentacji.

Ci, którzy przewidują stopniową redukcję militarnego potencjału USA w Europie zwracają uwagę na wzrastającą rolę pozaeuropejskich regionów w polityce Waszyngtonu i umacniający się pogląd w establishmencie amerykańskim, że potencjalne źródła zagrożenia dla bezpieczeństwa USA znajdują się poza Europą (m. in. Chiny). Europa zdaniem amerykańskich trustów mózgów nie jest obecnie zagrożona i nie potrzebuje tak silnego wsparcia ze strony Stanów Zjednoczonych jak było to w okresie zimnej wojny.

Amerykanie zarzucają europejskim sojusznikom NATO, że zbyt mało wydają na obronę. Zmniejszenie kontyngentów amerykańskich w Europie może zmobilizować Europejczyków do większego wysiłku obronnego. Stany Zjednoczone cierpią na chroniczny deficyt budżetowy i są zmuszone poszukiwać oszczędności w tym także w wydatkach na stacjonowanie swych wojsk zagranicą.

Rząd amerykański głosi, że redukcja liczby żołnierzy GI stacjonowanych w Europie poniżej obecnego poziomu 80 tysięcy nie wpłynie na zmniejszenie zobowiązań sojuszniczych USA i na zmniejszenie poczucia bezpieczeństwa Europy.

A jakie argumenty przemawiają za tym, że Stany Zjednoczone nie wycofują się z Europy? Tych argumentów jest znacznie więcej niż argumentów na rzecz znaczącej redukcji obecności militarnej USA w Europie. Przede wszystkim wszystkie rządy amerykańskie podkreślają znaczenie więzi transatlantyckich i trwałość wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa. Waszyngton jest świadom współzależności Europy i Ameryki Północnej w sferze obronności. Kraje obu kontynentów mają wielorakie wymierne interesy handlowe, finansowe, kulturalno-naukowe, nie zapominając o politycznych, których będą chronić i bronić przy pomocy zobowiązań militarnych. Wspólnota wartości euroatlantyckich wymaga również utrzymywania potencjałów obronnych na odpowiednim poziomie po obu stronach Atlantyku.

Ponadto program budowy tarczy antyrakietowej NATO wzmacnia obecność militarną USA w Europie. Rząd amerykański głosi pogląd, że mniejsza, ale nowocześniejsza i bardziej mobilna armia amerykańska w Europie jest bardziej skuteczna. Ponieważ relatywnie pozycja Europy i Stanów Zjednoczonych we współczesnym świecie słabnie i wszystko wskazuje, że będzie nadal słabnąć, we wspólnym interesie krajów euroatlantyckich leży utrzymanie i wzmocnienie wzajemnej współpracy w tym także w sferze obronnej.

Po uwzględnieniu argumentów za i przeciw redukcji obecności militarnej Stanów Zjednoczonych skłaniam się do wniosku, że Amerykanie nie wycofają się militarnie z Europy w najbliższej przyszłości. Natomiast nie wykluczam możliwości zmian zarówno w ilości jak i strukturze US Army stacjonowanej na kontynencie europejskim.

Jak powinna zachować się Polska w sprawie obecności militarnej USA w Europie? W naszym interesie jest aby zobowiązania amerykańskie wobec bezpieczeństwa sojuszników europejskich były wiarygodne. Tę wiarygodność wzmacniają stacjonowane w Europie siły zbrojne USA. Nie powinno być sprzeczności między związkami Polski z USA i UE. Biorąc pod uwagę różnorodne interesy amerykańskie w Europie oraz ich skalę a także wspólne wartości, Polska powinna traktować Stany Zjednoczone jako mocarstwo europejskie. Polska może i powinna wnieść swój wkład w strategiczne partnerstwo transatlantyckie.

Sojusz Północnoatlantycki od pewnego czasu boryka się z różnymi problemami politycznymi, militarnymi i finansowymi. Kraje, które mają swoje interesy globalne np. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy Francja dążą do wykorzystania sojuszu dla obrony interesów poza statutowym obszarem. Zgodnie z układem waszyngtońskim z 4 kwietnia 1949r. o utworzeniu NATO, sojusz ma charakter obronny i działa w obszarze euroatlantyckim. Nie powinien być żandarmem świata i angażować się w gaszenie konfliktów zbrojnych w różnych zakątkach globu ziemskiego.

NATO stwarza wrażenie, że coraz bardziej staje się dyskusyjnym klubem polityczno-militarnym. Ma to związek z wewnętrznymi, rozbieżnymi poglądami na wiele spraw. Nowa strategia militarna USA zapowiedziana przez prezydenta Obamę w styczniu 2012r. wywołała niepokoje wśród europejskich sojuszników i obawy, że Stany Zjednoczone redukują swoją obecność wojskową w Europie i odwracają się twarzą ku Azji. Waszyngton zapewnia, że zmniejszenie liczby wojsk amerykańskich stacjonowanych w Europie z obecnych 80-ciu tysięcy nawet o połowę w niczym nie zagrozi bezpieczeństwu Europy. Oddziały amerykańskie będą rotacyjnie przebywać w Europie. Ponadto częściej będą przeprowadzone wspólne ćwiczenia wojskowe co przyczyni się do zwiększenia zdolności operacyjnych wojsk sojuszniczych.

Co z tego wynika dla bezpieczeństwa Polski i miejsca Polski w sojuszu Atlantyckim? Przede wszystkim powinniśmy reprezentować pogląd, ze wszystkie kraje członkowskie NATO mają zapewnione równe bezpieczeństwo. Domaganie się od Stanów Zjednoczonych szczególnych gwarancji bezpieczeństwa, jak czynią to niektórzy polscy politycy jest nieuzasadnione. Nie służą interesom Polski napięcia w relacjach NATO-Rosja. Główną przyczyną tych napięć jest natowska koncepcja tarczy antyrakietowej. Skoro tarcza antyrakietowa ma być już w 2018r. na terenie Polski i Stany Zjednoczone zapewniają, że nie jest ona skierowana przeciw Rosji to powinniśmy aktywniej zaangażować się na rzecz znalezienia takiego wariantu funkcjonowania tego obiektu, który będzie do przyjęcia również dla Rosji.

W naszym interesie leży dalsze rozszerzenie NATO w Europie. Nie może być tak, że w Europie będą kraje mające poczucie bezpieczeństwa i kraje bez żadnych gwarancji bezpieczeństwa. Europa będzie bezpieczna wówczas, kiedy wszystkie państwa na naszym kontynencie będą objęte gwarancjami sojuszniczymi.

Jest jeszcze jedna sprawa, którą państwa NATO, w tym Polska, powinny podjąć w przyszłości. Jest to sprawa precyzyjnego zapisu artykułu 5. układu waszyngtońskiego, który mówi, że napaść na jedno państwo członkowskie jest napaścią na cały sojusz. Równocześnie artykuł ten stwierdza, że jeżeli dojdzie do takiej sytuacji, każda ze stron „udzieli pomocy stronie lub stronom tak napadniętym, podejmując natychmiast indywidualnie i w porozumieniu z innymi stronami taką akcję, jaką uzna za konieczną, nie wyłączając użycia siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa sfery północnoatlantyckiej”.

Zwracam uwagę na sformułowanie zobowiązujące państwa do podjęcia „akcji jaką uzna za konieczną”. Jest w tym sformułowaniu pewnego rodzaju uznaniowość w udzielaniu pomocy. Otóż w Pakiecie Brukselskim z 17 marca 1948r., z którego w 1954r. wyrosła Unia Zachodnioeuropejska, był również artykuł nr 5. (przypadkowa zbieżność numeracji), w którym sygnatariusze zobowiązywali się do udzielenia nie tylko natychmiastowej pomocy ofierze agresji ale „maksymalnej” pomocy. Podobny zapis powinien się znaleźć w traktacie dotyczącym NATO.

Zwracam również uwagę na to, że nie mamy uregulowanych stosunków o współpracy militarnej między UE i NATO. W 1957r. powstała EWG jako struktura gospodarcza. Stopniowo ewoluowała w kierunku struktury gospodarczo-politycznej co znalazło swój wyraz w zmianie nazwy na Wspólnoty Europejskie. Obecnie UE ewoluuje w kierunku organizacji gospodarczo-polityczno-militarnej. Powstaje militarny filar UE.

Stany Zjednoczone kiedyś popierały budowę militarnego filaru UE. Dziś Waszyngton wyraża obawy czy nie osłabi to spoistości NATO i czy nie wpłynie na zmniejszenie zapotrzebowania na amerykańską obecność militarną w Europie.

Rozmowy między UE a NATO trwają od kilku lat. Ale jak dotąd ich rezultat nie jest nadzwyczajny. Nie chcę powiedzieć, że jest to konferencja w Baden-Baden a rezultat żaden-żaden, ale sprawa współpracy wojskowej UE-NATO wymaga uregulowania. W interesie Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Polska mając dobre stosunki z Unią Europejską i ze Stanami Zjednoczonymi mogłaby się w większym stopniu przyczynić do poprawy stosunków transatlantyckich, w tym także do uregulowania współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa między NATO i militarnym filarem Unii Europejskiej.

[1] Dane na podstawie The World Almanac and Book of Facts 2012, World Almanac Books, New York 2012.11

Poprzedni artykułGala absolwenta – mgr zarządzania, Łódź 11.2012
Następny artykułPowierzchowność w przemówieniach
Longin Pastusiak
Prof. dr hab. Longin Pastusiak - politolog, amerykanista. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego oraz na Wydziale Spraw Międzynarodowych University of Virginia w Stanach Zjednoczonych. W latach 1963-1993 pracował w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Od 1978 r. profesor nadzwyczajny, a od 1986 r. profesor zwyczajny. W latach 1994-2005 Profesor Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1985 -1988 Prezes Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Poseł Ziemi Gdańskiej w Sejmie I, II, III kadencji (1991-2001). Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP oraz przewodniczący stałych delegacji Sejmu i Senatu do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz do Zgromadzenia Parlamentarnego Unii zachodnioeuropejskiej W latach 2002-2004 wiceprezydent Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. W latach 2001-2005 marszałek Senatu V kadencji. Profesor w Akademii Finansów oraz w Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa w Warszawie. Obecnie jest profesorem w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, gdzie jest Dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych. Prof. Longin Pastusiak wykładał na uczelniach polskich i zagranicznych. Doctor honoris causa uczelni polskich i zagranicznych. Prof. dr hab. Longin Pastusiak jest autorem ponad 700 publikacji naukowych w tym ponad 90 książek. W 2015 r ukazały się następujące książki prof. L. Pastusiaka: * Polacy w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydenci USA w anegdocie. Od Trumana do Obamy, Bellona, Warszawa 2015. * Prezydent dobrych intencji. Polityka zagraniczna Baracka Obamy, Oficyna Wydawnicza “Adam”, Warszawa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here