Koszule – jakich błędów nie popełniać

0

Dotychczas opisywałem już siedem grzechów marynarkowych i siedem grzechów obuwniczych, dzisiaj pora na siedem grzechów koszulowych. Niektóre grzechy są oczywiste, inne mogą być uznane za dyskusyjne. Mało tego, wydaje się, że grzech numer 6, który mnie bardzo razi, jest przez niektórych uznawany za cnotę. Czarna koszula z czarnym krawatem, najlepiej jeśli założone do czarnego garnituru, są uparcie lansowane przez niektóre firmy odzieżowe oraz podchwytywane przez wielu tzw. celebrytów. Przeważnie pod hasłem: czas zerwać z nudną klasyką. Niestety to zrywanie z klasyką przynosi żałosne rezultaty.

1. Za duży rozmiar

Kupując koszulę, bardzo wiele osób robi coś, czego nigdy by nie zrobiły kupując jakąkolwiek inną część garderoby: kupuje bez przymierzania! To oczywiście poważny błąd, którego skutkiem jest grzech najpowszechniejszy – noszenie za dużych koszul. Trzeba bowiem wiedzieć, że rozmiarówki większości producentów koszul są zupełnie oderwane od życia. Przykładem jest koszula na zdjęciu powyżej, którą producent (z litości pominę jego nazwę) określił jako koszulę typu slim dla osoby o wzroście 176 – 182 cm i rozmiarze kołnierzyka 40. Założona przez osobę o wzroście 177 cm i rozmiarze kołnierzyka 40, wygląda jak wygląda. Takiej koszuli w żadnym wypadku nie wolno nosić. Niestety wielu mężczyzn uważa, że jeśli zapną guziki mankietów, schowają koszulę do spodni, założą krawat i marynarkę, to wszelkie nadmiary się zgubią. Nie zgubią się; będą widoczne dla postronnych obserwatorów dając złe świadectwo posiadaczowi takiej koszuli. Zielonymi strzałkami oznaczyłem na zdjęciu prawidłowe długości rękawów i samej koszuli oraz prawidłowe miejsce wszycia rękawa.

Zbyt obszerna koszula nie tylko wygląda nieestetycznie, ale optycznie dodaje kilogramów jej posiadaczowi. Fałdy tworzące się nad paskiem z nadmiaru materiału, bardzo zdecydowanie pogrubiają. Jednak dobierając obszerność koszuli nie można przesadzić w drugą stronę i wybrać koszuli za ciasnej. Przymierzając ją, trzeba przeprowadzić prosty test: po zapięciu wszystkich guzików należy usiąść i rozluźnić mięśnie. Koszula powinna wtedy przylegać do torsu (dopuszczalny jest też niewielki luz), ale go nie opinać, co znaczy, że guziki nie mogą się rozłazić. Taki test jest ważny, gdyż w pozycji stojącej koszula może sprawiać wrażenie odpowiedniej, choć w rzeczywistości jest za ciasna.

2. Zbyt długie rękawy

Ten grzech można by zakwalifikować jako szczególny przypadek grzechu nr 1, jednak występuje on także w przypadku koszul, których pozostałe wymiary są prawidłowe, dlatego wyodrębniłem go na prestiżowej drugiej pozycji. Powiem nawet więcej: ten grzech występuje zawsze, gdyż producenci koszul szyją je zawsze ze zbyt długimi rękawami. Wychodzą zapewne z założenia, że za długie rękawy można bez problemu skrócić, natomiast za krótkich – nie da się wydłużyć. To niewątpliwie słuszna konstatacja, jednak problem polega na tym, że mało kto skraca rękawy zakupionej koszuli. Przecież gdy zapnie się guziki mankietów, to nawet za długie rękawy zatrzymają się na nadgarstku i będą wtedy właściwej długości. Otóż nie będą. Będą trochę za długie lub dużo za długie, w zależności od położenia guzika na mankiecie. Można ewentualnie zmienić jego położenie tak, żeby mankiet ciasno opinał nadgarstek i wtedy rzeczywiście rękaw będzie się kończył we właściwym miejscu. Ale po pierwsze będzie to niewygodne, a po drugie uniemożliwi noszenie zegarka.

3. Za małe wyłogi kołnierzyka

Zestaw marynarka + koszula + krawat wygląda elegancko wtedy, gdy wyłogi kołnierzyka koszuli dochodzą do klap marynarki lub się pod nimi skrywają. Mały kołnierzyk stał się bardzo popularny kilka lat temu i jest dopuszczalny w koszulach każualowych, do których nie zakłada się krawata. Natomiast zupełnie nie sprawdza się w zestawach eleganckich; wygląda wtedy źle, wręcz groteskowo. Niestety producenci koszul do garniturów podchwycili trend małych kołnierzyków i zaczęli stosować go w przypadku eleganckich koszul. Była to istna plaga, która na szczęście ma się ku końcowi. Ale niektórzy producenci ciągle powielają błędny schemat, a poza tym wiele osób ma koszule z małymi kołnierzykami, które nabyli w okresie ich największego triumfu, czyli 2 – 3 lata temu. Więc problem nie znikł i często można go zobaczyć nawet w przemyślanych i dopracowanych stylizacjach.

4. Koszula z krótkim rękawem do garnituru

Koszula z krótkim rękawem noszona do garnituru i połączona z krawatem jest symbolem obciachu równie oczywistym jak skarpetki noszone do sandałów. A jednak ciągle pozostaje naszym narodowym strojem weselnym. Przy czym określenie „do garnituru” jest względne, bowiem wiadomo, że marynarka wędruje na oparcie krzesła zaraz po przyjściu na weselne przyjęcie, po czym pozostaje obciach w najczystszej postaci. Okazuje się nawet, że pomysłowość projektantów nie zna granic i potrafią wymyślić coś tak absurdalnego jak koszulę z krótkim rękawem… do smokingu.

5. Ozdobniki

Słowa „ozdobniki” użyłem z przekąsem, bowiem elementy, które mam na myśli są ozdobnikami jedynie w opinii projektantów i producentów takich koszul. W rzeczywistości szpecą one koszule i to w bardzo dużym stopniu. Takie elementy jak kontrastowe guziki i obszycia dziurek, podwójne kołnierzyki, wstawki z tkanin w kontrastowych kolorach, zwielokrotnione guziki (istnieją nawet koszule dwurzędowe), naszywki itp. są w złym guście i wyglądają pretensjonalnie. Niestety cieszą się one dużym wzięciem w pewnych środowiskach. Świadczy o tym ogromny wysyp takich koszul na Allegro. Odnoszę wrażenie (chociaż nie liczyłem), że stanowią one większość oferty męskich koszul na tym portalu

6. Ciemny kolor na uroczyste wydarzenia

Biała koszula nie bez powodu stała się obowiązkowa w najbardziej eleganckich męskich ubiorach. Obowiązku noszenia białej koszuli nie narzucił żaden modowy dyktator. Wynikła ona z prostej obserwacji, że twarz wygląda najkorzystniej, gdy jest podkreślona białym kołnierzykiem. Twarz okolona ciemnym kolorem, lub – nie daj Boże – czernią, wygląda na zszarzałą i zmęczoną. Nic zatem dziwnego, że biel koszuli nie może być zastąpiona żadnym innym kolorem w ubiorach formalnych (zarówno dziennych jak i wieczorowych), a sprawdza się dobrze także w innych okolicznościach – mniej formalnych. Ale fakt, że coś się dobrze sprawdzało przez lata i weszło do kanonu męskiej elegancji wcale nie znaczy, że nie znajdą się obrazoburcy chętni do obalenia przyjętych zasad. Znaleźli się. I w ten sposób zaczęła się plaga czarnych koszul.

Niestety jest to plaga, która rozszerza się bardzo szybko. Znani celebryci (nie tylko polscy) zakładają czarne koszule w ramach zrywania z nudną klasyką. Czarne koszule noszą członkowie zespołu Pectus i różni rodzimi styliści; Vistula ubiera w czarną koszulę Roberta Lewandowskiego, dorzucając mu gustowny czarny krawat. Nic dziwnego, że wiele osób (szczególnie młodych) zaczyna postrzegać ciemną/czarną koszulę jako coś eleganckiego a jednocześnie wyrafinowanego. I błędne koło się zamyka. Co nie zmienia jednak faktu, że czarna koszula jest nieelegancka i nie nadaje się do garnituru.

7. Kołnierzyk frakowy do garnituru

Koszula z łamanym kołnierzykiem to koszula do fraka lub żakietu. Występuje też jej odmiana smokingowa, która od frakowej różni się mankietami. Natomiast koszula taka zupełnie nie nadaje się do garnituru. Niestety często mówi się o niej: „koszula do muchy”, co bardzo wprowadza w błąd. Wiele osób rozumie to w ten sposób, że jeśli chce się założyć muszkę, to koniecznie należy założyć wtedy koszulę z łamanym kołnierzykiem. W takim błędnym przekonaniu utrzymują też bardzo często sprzedawcy w salonach odzieżowych oraz różne sklepy internetowe działające pod szyldem mody ślubnej. Nic zatem dziwnego, że ofiarami błędnego stereotypu padają najczęściej mężczyźni szykujący się do ślubu oraz… do studniówki.

Mam nadzieję, że to zestawienie będzie przydatne w unikaniu podstawowych błędów.

Jan Adamski, http://janadamski.eu/

Poprzedni artykułCentrum Badań Niemcoznawczych w Pułtusku
Następny artykułMistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Bez udziału Reprezentacji Polski
Jan Adamski
Jan Adamski jest z wykształcenia inżynierem, absolwentem Politechniki Warszawskiej. W przeszłości był m.in. właścicielem firmy ENCORE, która była prekursorem we wprowadzaniu na polski rynek gier fabularnych (np. takie kultowe tytuły jak „Gwiezdny kupiec” czy „Wojna o pierścień”). Pracował w różnych firmach na stanowiskach dyrektora biura zarządu lub członka zarządu (PLL LOT, Polenergia, Brasco, Totalizator Sportowy). Obecnie prowadzi firmę doradczą w obszarze spraw korporacyjnych i organizacyjnych. Jest autorem blogu http://janadamski.eu, a także prowadzi wykłady o męskich ubiorach, praktycznych aspektach ich doboru i zasadach kodu ubraniowego. W swoich tekstach publicystycznych proponuje indywidualne, nierzadko kontrowersyjne, spojrzenie na znane problemy, znacznie odbiegające od powszechnie obowiązujących wykładni poprawności politycznej. Z pasją i zaangażowaniem pisze też o modzie męskiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here