Pozbawione sensu jest rozważanie minionego czasu i czynienie sobie wyrzutów z powodu dokonanych kiedyś wyborów – dziś ocenianych jako wadliwe. Nie pamiętamy naszych stanów emocjonalnych, nastroju, doznań, które towarzyszyły nam przy podejmowaniu decyzji przed laty. Zresztą dziś jesteśmy inni niż wczoraj. Nasze wybory, zachowania uwarunkowane są jedynie pozornie racjonalnymi przemyśleniami. Wszechobecne w psychice uczucia wpływają na nasze życie, często wspomagane intuicją.
Upływ czasu wiąże się niejednokrotnie z odnalezieniem w sobie nowych możliwości, a także z przemianami światopoglądowymi. Są twórcy, którzy odkryli w sobie talent mając więcej niż siedemdziesiąt lat. Wzmożona świadomość upływu czasu bywa zarzewiem intensyfikowania twórczych wysiłków w rozmaitych obszarach.
Marcel Proust pisał słusznie, że doznania osadzają nas w teraźniejszości. Pozwalają odczuwać chwilę, która jest i tym samym zatrzymać czas. W powieści „W poszukiwaniu straconego czasu” znakomicie zauważył, że zapomniane doznania są gotowe na nowo odżyć. Dotknięcie ustami nakrochmalonej serwetki może przywołać wrażenie niegdyś doznane i związane z tym wzruszenie.
Tym, co nas nie myli jest siła doznań gwarantująca żywy kontakt ze światem. Nasze doznania nie liczą się z tym, co uznaje się powszechnie za poprawne, z tym, co sugerują media. Pozwalają wyrywać się ze świata wirtualnego, który zbyt powszechnie zaczął nas pochłaniać uzależniając od siebie.
Żyjemy w trudnych czasach. Narasta przywiązanie do tego, co korzystne materialnie, zamiast do wyższych wartości. One powinny być drogowskazami wpływającymi na nasze istnienie, Przystosowując się nadmiernie do epoki neoliberalizmu gospodarczego, ulegając wpływom filozofii pragmatyzmu, zaczynamy traktować innych instrumentalnie i zawierać interesowne więzi. Dążeniem staje się chęć zaspokojenia własnych interesów. Nie ma w takim świecie miejsca na przyjaźń. Zapominamy o tym, że każdy z nas jest cząstką całej Ludzkości i Kosmosu. Tracimy z pola widzenia wielopłaszczyznowe więzi, które mogłyby i powinny wytwarzać się między nami. Osamotnienie, stany depresji, bezsenność, próby samobójcze – to zjawiska, które niezmiernie się nasiliły. Epidemia, w czasach której żyjemy, spotęgowała te groźne zjawiska i wzmogła kłopoty ze sobą.
Zmęczenie przedmiotami, których kupowanie ma nas rzekomo uszczęśliwić, zmęczenie wysiłkiem, by zarabiać środki na ich zdobywanie, nie osiągnęło jeszcze kresu. Ta „żarłoczność” wzmaga niepotrzebne działania i rodzi niepokój. Skazujemy się często na jednowymiarową rzeczywistość, a przynosi ona poczucie pustki i wiele rozczarowań.
Przystosowując się do tego, co powszechne i uznane za poprawne, ulegając sugerowanym modom we wszystkich dziedzinach życia, tracimy autentyzm. Trudno jest podążać własną drogą. Lękając się odstawania od tego, co powszechne czynimy ustępstwa z własnego ja.
Witold Lutosławski, polski kompozytor światowej sławy, słusznie pisał, że należy cenić przede wszystkim swoją wewnętrzną prawdę i wyrażać ją. Tworzyć taką muzykę jaką chciałoby się samemu usłyszeć. Ten pogląd ma walor uniwersalny i nie jest wyrazem egocentryzmu lecz uczciwości, nakazem wyrażenia tego w co się wierzy.
Osoby wrażliwe i obdarzone wyobraźnią podlegają jeszcze innemu rodzajowi uwikłań. Mam tu na myśli problemy o charakterze globalnym. Mianowicie, trapią się te jednostki nie tylko swoim losem. Przeżywają także nieszczęścia dotykające nieznanych sobie mieszkańców innych kontynentów. Zakłócają ich radość życia wojny i cierpienia głodujących współbraci.
Nie jesteśmy jednakowi. Najgłębsze różnice dotyczą nie tyle kwestii światopoglądowych, w tym politycznych, co odmiennych poziomów wrażliwości oraz odmiennych poziomów uczuć, a także odmiennego stopnia rozwoju wyobraźni. Dawniej obowiązkowe lektury, a także nadobowiązkowe, przyczyniały się do rozwoju duchowego. Edukacja obecnie zdominowana przez rynek, nie rozwija sfery uczuć i nie skłania dla wyrabiania w sobie empatii, czyli umiejętności spojrzenia na świat z punktu widzenia rozmówcy, jak gdyby utożsamienia się myślowego i uczuciowego z nim, co sprzyja porozumieniu. Za kłopoty ze sobą odpowiada w dużej mierze upadek edukacji, która przestała kształcić wielopoziomowo i wielopłaszczyznowo.
Jesteśmy razem, ale osobno.






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)




