Izrael – ciekawe historyczne miejsca

0
Autor fotografii -ks. Mariusz Bawołek

„Świat jest książką, a ci, którzy nie podróżują,
czytają tylko jedną stronę”.
/św. Augustyn/

Różne są ludzkie tęsknoty, tak samo, jak i powroty – do poznanych osób, miejsc, które się zobaczyło, pięknych pejzaży, cudów natury, przepięknej architektury miast, niezliczonej ilości zabytków, śladów pozostawionych przez historię. Nie zawsze jest nam dane powracać tam realnie, ale od czego są nasze wspomnienia, pamięć, wspomagane fotografiami, prezentacjami czy filmami. Chciałbym jeszcze raz powrócić do mojego pierwszego spotkania z Izraelem, Ziemią Świętą. Pragnę podzielić się swoimi wrażeniami i informacjami o kilku ciekawych miejscach. Będą to w kolejności: Betania, Jerycho, rzeka Jordan i Morze Martwe. Nawiasem mówiąc, to właśnie ta wyprawa do Izraela była moją pierwszą, dłuższą zagraniczną podróżą. I wtedy to zaraziłem się bakcylem globtrotera. Jestem ciekaw świata, innych kultur, obyczajów, ludzi różnych ras. Podróżowanie wciąga. To nie jest tak, że człowiek rodzi się podróżnikiem. On się nim staje, gdy poczuje smak przygody, otworzy swoje oczy na inny świat, różny od tego, w którym się na co dzień porusza, funkcjonuje.

Moje podróżowanie z grupą pielgrzymów rozpocząłem od Betanii. Dowiedziałem się wtedy, że Betania w czasach biblijnych była niewielką wsią, która powstała w IV wieku wokół kościoła zbudowanego nad grobem Łazarza. Chrześcijanie nadali jej wtedy nazwę Lazarium. Nazwa Betania kilkakrotnie występuje na kartach Nowego Testamentu. Samo słowo Betania znaczy ”Dom przyjaciół”. Zaś w Starym Testamencie Betania była też nazywana Ananią. Zamieszkiwali ją Żydzi, którzy powrócili z niewoli. Obecnie jest to miasto o nazwie Al –Ajzarija. Jest to arabskie zniekształcenie nazwy nadanej przez chrześcijan. Dzisiejszą Betanię potocznie nazywa się „Łazarzowo”. Położona jest obecnie na terenie Autonomii Palestyńskiej i zamieszkana przez Palestyńczyków, wśród których są i chrześcijanie, i muzułmanie. Jest położona około 3 km od Jerozolimy, u wschodnich zboczy Góry Oliwnej.

Kiedyś w Betanii były dwa położone niedaleko od siebie kościoły. W średniowieczu krzyżowcy wybudowali bezpośrednio nad grobem Łazarza nowy kościół i klasztor przeznaczony dla sióstr benedyktynek. Średniowieczny refektarz do dzisiaj służy pielgrzymom jako kaplica, w której są odprawiane msze św. Pod koniec XIV w. kościół był już opuszczony, a w XVI w. na jego ruinach wzniesiono meczet. Tak więc przez jakiś czas grób Łazarza był niedostępny dla chrześcijan. Dopiero w 1613 r. franciszkanie kupili od muzułmanów prawo do wykucia w skale bocznego wejścia do krypty.

Dzisiaj jest jeden kościół i jeden meczet. Obecne sanktuarium Marty i Marii zostało wzniesione w latach 1952 – 1953 na ruinach poprzednich kościołów. W kościele, jak i na dziedzińcu pielgrzymi mogą zobaczyć pozostałości mozaik tych kościołów z IV i V wieku. Bryła świątyni przypomina rzymski grobowiec. Nie ma w niej okien, a światło przedostaje się do wnętrza świątyni przez otwór w kopule. Ciekawe, że w tę sakralną budowlę wkomponowano pozostałości wcześniejszych kościołów. Zachowała się też krypta Grobu Łazarza, do którego miał wejść Jezus, by przywrócić życie swojemu przyjacielowi. To w Betanii mieszkał Łazarz ze swoimi siostrami – Marią i Martą. W tym miejscu lubił przebywać Jezus, tutaj ukochał spokój Betanii, gdzie mógł porozmawiać ze swoimi uczniami. I fakt Jego częstego przebywania w domu Marty, Marii, a także wskrzeszenie Łazarza, które się tutaj dokonało, sprawia, iż Betania od pierwszych wieków chrześcijaństwa przyciągała i przyciąga rzesze pielgrzymów i turystów.

Teraz czas na ciekawostki odnośnie postaci św. Łazarza. Według jednej z legend, po zmartwychwstaniu Jezusa trafił na Cypr, gdzie przez prawie 40 lat był biskupem chrześcijańskiej gminy w Kition (Larnace). A kiedy Cypr został opanowany przez Franków, jego szczątki zostały wywiezione do Francji, i – według różnych źródeł – miały trafić do Autun i Avallon. Z kolei według legendy prowansalskiej, po Wniebowstąpieniu Chrystusa, Łazarz miał się udać do Francji, gdzie został biskupem Marsylii. Jest patronem rzeźników, grabarzy, żebraków, trędowatych i zakonu lazarytów. To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa lazaret.

Kolejnym etapem naszej pątniczej drogi było Jerycho. Jest ono położone w dolinie Jordanu, na Zachodnim Brzegu (Judea). W 2014 r. liczyło 22 006 mieszkańców. Znajduje się około 270 metrów p.p.m. i jest jedną z najniżej położonych miejscowości na świecie. Ciekawe są jego współczesne koleje losu. Zgodnie z decyzją ONZ z 1947 r. miało znajdować się w arabskim państwie – w Palestynie. Jednak wskutek wojny żydowsko-arabskiej w 1948 roku znalazło się pod okupacją jordańską. W roku 1967 Izraelczycy zajęli Jerycho, a w roku 1994 Izrael przekazał kontrolę nad miastem Autonomii Palestyńskiej.

Palestyńskie Jerycho, podobnie jak tureckie Çatalhöyük, jest uważane za najstarszy gród świata. Jednak tę swoistą konkurencję miast wygrywa Jerycho z dwóch powodów. Po pierwsze, liczy ponad tysiąc lat więcej, a po drugie, jest nadal zamieszkałe. Poza tym nie jest tym samym miastem, co biblijne Jerycho. Ruiny miasta, które oblegali Izraelici w Księdze Jozuego, leżą gdzieś w pobliżu. Archeolodzy odkryli w Jerycho resztki ponad 20 osiedli, które datuje się na 9000 lat p.n.e. Według naukowców, już około 10 350 lat temu miasto zajmowało około 4 ha terenu i było otoczone kamiennym murem o wysokości 3,5 metra. W czasach biblijnych ten mur był wzmocniony warstwą cegieł. Dodatkowe zabezpieczenie stanowiła wzniesiona dziesięciometrowa wieża obronna, a blanki chroniły wewnątrz okrągłe domy z suszonego błota i trzciny.

Znajdujące się tutaj liczne źródła były jednym z powodów osiedlania się ludzi. Miasto jest położone w dolinie Jordanu. Jego oaza, niczym zielony kobierzec, rozciąga się w depresji Morza Martwego. Przemierzając drogę o długości 30 km z Jerozolimy do Jerycha, odczuwa się różnicę poziomu wynoszącą 1000 m. Nazywane często „miastem palm” (w Biblii opisywano je jako Miasto Drzew Palmowych), leży w strefie klimatu tropikalnego, i już w czasach starożytnych znane było z urodzaju. Ziemia oazy jest nawadniana przez wiele źródeł, dlatego kwitną tu plantacje pomarańczy, daktyli i bananów. Warto było przyjechać do tego najstarszego miasta świata, gdzie czas się zatrzymał i gdzie do dzisiaj można oglądać biblijne drzewo sykomory, na którym celnik Zacheusz oczekiwał nadejścia Jezusa. Może teraz przytoczę ciekawostkę na temat sykomory. To rodzaj dzikiej figi, której owoce mają gorszy smak niż zwykły figowiec. Nieszczepiona rodzi gorzkie owoce. Aby właściwie owocować musi być nacinana.

W odległości 4 km na zachód od Jerycha wznosi się majestatycznie nad swoje otoczenie Góra Kuszenia – wysokość 350 m n.p.m., a więc 600 m ponad miasto i 700 m ponad lustro wody rzeki Jordan. Ze szczytu góry roztacza się wspaniała panorama Jerycha, doliny Jordanu, a także północnej części Morza Martwego. Dla odwiedzających Góra Kuszenia wydaje się być naga, surowa i niedostępna. Szczyt tej góry jest płaski, a jej wierzchołek jest otoczony wysokim murem. Wewnątrz muru znajdują się ruiny bazyliki bizantyjskiej. Zgodnie z przekazem biblijnym, to w tym miejscu kuszony był Pan Jezus w czasie swojego czterdziestodniowego postu na pustyni.

W II wieku p.n.e. syryjski dowódca Bakchides postawił tutaj zamek. W XII wieku krzyżowcy opanowali te tereny, a górę nazwali Górą Kwarantanny. Arabowie zniekształcając tę nazwę, nadali jej miano Dżabal Quruntul. Krzyżowcy zbudowali dwa kościoły. Pierwszy wzniesiono nad samym urwiskiem, a drugi na samym szczycie góry. Oba jednak przetrwały tylko 2 wieki. Mniej więcej w połowie wysokości góry znajduje się grecki monastyr św. Jerzego. Został on zbudowany nad skalną przepaścią w latach 1874 -1904 na miejsce starszego, XII-wiecznego. Patrzącemu z dołu ten Klasztor Kuszenia wydaje się jakby był przyklejony do ściany góry. Do tego „wiszącego” klasztoru można się dostać albo kamienistą ścieżką, albo też wygodniej wjechać kolejką linową. Została ona zbudowana, gdyż organizatorzy liczyli na zyski od licznych turystów, przybywających tu z okazji Milenijnej Pielgrzymki Ojca św. Jana Pawła II. Góra od wielu wieków przyciągała licznych mnichów. W tym izolowanym od świata i trudnym klimatycznie terenie wiedli swoje życie monastyczne. W okresie Bizancjum mieszkali w grotach wokół kościołów.

Po drodze na kilkugodzinny wypoczynek zatrzymaliśmy się nad rzeką Jordan. Rzeka ta, mimo że ma 251 km długości, przepływa przez 5 państw – Liban, Syrię, Izrael, Palestynę oraz Jordanię. Na kilku odcinkach jest rzeką graniczną. Powierzchnia jej dorzecza to 18 000 km². Jordan nie przekracza na ogół 31 metrów szerokości, ani głębokości większej niż 3 metry. Ale parametry mogą się jednak zmieniać w zależności od ilości opadów. Jej początkiem są cztery rzeki (potoki) źródłowe na terenie Libanu. Dnem tektonicznym rowu Jordanu płynie na południe, przepływa przez Jezioro Hula, następnie przez Jezioro Galilejskie. Deltą uchodzi do słonego Morza Martwego na wysokości 396 m p.p.m. Ponieważ w tym miejscu występują nieliczne opady – wynoszące około 100 mm rocznie – oraz ze względu na wysokie odparowanie, poziom Morza Martwego systematycznie spada. Wody Jordanu są wykorzystywane tak do celów energetycznych, jak i irygacyjnych. Ich podział i przeznaczenie jest przyczyną sporów i konfliktów państw, przez które ta rzeka przepływa. W 2010 r., jak podały media, na skutek nadmiernej eksploatacji Jordanu obniżył się poziom wód w rzece, jak i zasilanym przez nią Morzu Martwym.

To największa rzeka Palestyny i najważniejsza zarazem, gdyż daje życie i stanowi główne źródło wody pitnej na tych terenach. Ciekawa jest etymologia nazwy tej rzeki. Językoznawcy uważają, że za tą nazwą stoi hebrajski czasownik oznaczający „schodzenie”. A więc Jordan to „schodzący”, zstępujący”. I chyba jest w tym „coś na rzeczy”, ponieważ nawiązuje ona do zstępującego charakteru rzeki. Wypływa na zboczach góry Hermon, „zstępuje” z północy na południe, a kończy swój bieg w depresji Morza Martwego.

Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o historycznym i biblijnym znaczeniu rzeki Jordan. W Nowym Testamencie wymieniony jest jako miejsce chrztu Jezusa i Żydów, dokonywanego przez Jana Chrzciciela. Według tradycji, za miejsce, w którym chrzcił Jan Chrzciciel, uznaje się Kasr al-Jahud. Także i współcześnie miejsce to odgrywa podobną rolę. Przyjeżdżają tu liczne grupy pielgrzymów, nawet z dalekich krajów, by dotknąć wód tej rzeki, zamoczyć nogi. Nasza grupa nie była wyjątkiem. Byliśmy też świadkami chrztu w tej rzece grup japońskich. Ceremonia była bardzo ciekawa i egzotyczna dla nas. Zakładali długie białe suknie, a prowadzący obrzęd chrztu zanurzał ich w tej wodzie.

Po zwiedzeniu tych biblijnych i historycznych miejsc nadszedł czas, by trochę odpocząć i poczuć się nie tylko pielgrzymem, ale i turystą. Udaliśmy się nad Morze Martwe, by je bliżej poznać, popływać, poopalać się, poczuć smak niesamowicie słonej wody, a także wysmarować ciało ponoć zdrowotnym błotem.

Osobliwy to zbiornik wodny pod wieloma względami. Morze otoczone górami, położone w najniższej depresji na Ziemi, o powierzchni 605 km2, długości 50 km. Tafla wody znajduje się 405 metrów poniżej poziomu Morza Śródziemnego. W Biblii nazywano je Morzem Słonym oraz Morzem Araby. Wysoki stopień zasolenia (26%), sześciokrotnie przewyższający zasolenie wód oceanu powoduje, iż nie istnieje w nim żadna forma życia. Żyją tu jedynie niektóre bakterie i grzyby – inne organizmy żywe nie przetrwałyby w takich warunkach. Zabłąkane ryby, które dopływają tam z zasilającego jezioro Jordanu, giną natychmiast.

Naukowcy odkryli, że pod dnem tego morza występuje jeszcze głębia do 400 metrów. Według tradycji, na dnie tego morza znajdują się pozostałości Sodomy i Gomory, biblijnych miast, które za bezbożność swoich mieszkańców zostały zniszczone przez ogień. Zasilane jest ono nie tylko przez rzekę Jordan, ale i przez potoki spływające z gór. Występowanie w nim dużej ilości minerałów sprawia, że woda jest tak ciężka, iż wypycha na powierzchnię ciała, które w innych warunkach toną. Mówiąc inaczej, nie można utonąć w jego wodach.

Tak jak do innych miejsc Ziemi Świętej, tak i tutaj, nad brzegi Morza Martwego, przybywają liczne grupy pielgrzymów i turystów z całego niemal świata. Przyjeżdżają tu, aby nie tylko podziwiać piękne krajobrazy, wspaniałą roślinność, ale i popływać w tym osobliwym morzu. Jest to bardzo wygodne miejsce zarówno dla leniwych amatorów pływania, jak i dla tych nieumiejących pływać – wystarczy położyć się na plecach, i już, nie trzeba machać rękami czy nogami, lekkie fale unoszą bez trudu nawet najgrubsze ciała. Należy jednak uważać na kontakt oczu, nosa czy gardła z tą niesamowicie słoną wodą. Ja sam przekonałem się, że nie warto machać rękami – wystarczy kilka kropel tej „solanki” i człowiek jest zmuszony ratować się prysznicem ze słodką wodą, znajdującym się na brzegu.

Dodam pewną ciekawostkę związaną z tym miejscem. Otóż rzymski cesarz Wespazjan, który sprawował władzę w latach 69 -79 n.e., nie mógł uwierzyć, że nie można utonąć w tym morzu. Aby to sprawdzić, kazał wrzucać jeńców do Morza Martwego. Dopiero, gdy ci nie utopili się, cesarz uwierzył i przekonał się o tej niezwykłej właściwości jeziora. A przy okazji druga ciekawostka. Chociaż Morze Martwe nazywa się najbardziej słonym morzem na świecie, to jednak są akweny, które są bardziej słone. Są to jeziora: Asal w Dżibuti, Patience w Kanadzie i staw Don Juan na Antarktydzie.

Wody Morza Martwego o tak wysokim stopniu zasolenia i zmineralizowania, a szczególnie kąpiele błotne, mają, oprócz poznawczych walorów, także niebagatelne korzyści zdrowotne. Atmosfera bogata w tlen pomaga w schorzeniach dróg oddechowych, a woda ma leczniczy wpływ na zmiany skórne. Kąpiele błotne, według niektórych, mają działanie odmładzające.

Woda w Morzu Martwym jest bogata w minerały – m.in. w związki magnezu, wapnia, bromu i potasu. Jak zauważyli naukowcy, aż 12 z 21 minerałów, które to morze zawiera nie występuje w żadnych innych naturalnych wodach na świecie. Minerały zawarte w wodzie tego słonego morza pozytywnie wpływają na reumatyzm, układ nerwowy, ale także łagodzą przede wszystkim objawy różnych chorób skóry – łuszczycy, alergii czy innych. Także kosmetyki, które są produkowane na bazie soli i minerałów z Morza Martwego, zawierają składniki, które bardzo dobrze oddziałują na organizm ludzki.

Wspomniałem przy informacjach o rzece Jordan, że nadmierne eksploatowanie wód tej rzeki przyczynia się do zmniejszania jej zasobów. Szczególnie dotyczy to omawianego morza, ze względu chociażby na znikomą ilość rocznych opadów (100 mm), jak również odparowanie. W ostatnich 50 latach poziom wody w tym morzu obniżył się o 25 metrów. Obecnie jej poziom obniża się o 1 metr rocznie. Jak obliczają hydrolodzy, przy takim tempie Morze Martwe może zniknąć już w połowie XXI wieku. W 2013 roku, w kwietniu, władze Izraela postanowiły zbudować kanał, który połączy Morze Martwe z Morzem Czerwonym i doprowadzi do niego wodę. Ten kanał o długości 180 km będzie zasilał Morze Martwe 66 miliardami metrów sześciennych wody.

Po kilkugodzinnym wypoczynku – pływaniu w morzu, kąpieli słonecznej i błotnej, można było poczuć się zrelaksowanym i wypoczętym. Pozostała jedynie „drobnostka” – zmywanie ze swojego ciała pozostawionej na skórze soli. Mimo solidnego spłukiwania soli pod prysznicami w łazienkach na plaży, nie obeszło się bez porządnego i dłuższego mycia pod prysznicem w hotelu. Po powrocie do miejsca tygodniowego pobytu w Ziemi Świętej – hotelu Paradise w Betlejem – czekała na wszystkich smaczna obiadokolacja i odpoczynek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here