George H. W Bush – budowanie wizerunku od podstaw

4

george h. w. bushPolitykiem, który z niemałym powodzeniem odmienił swój image przy wykorzystaniu sterowania wrażeniem, jest George H. W. Bush. W 1988 roku został on kandydatem na prezydenta USA z ramienia Partii Republikańskiej. Był to jednak dopiero początek poważnych kłopotów wizerunkowych Busha. Do długiej listy jego wad należy zaliczyć m.in. słowne gafy, zapominalstwo a także nieumiejętne i chaotyczne wypowiadanie się. Co więcej, media i opinia publiczna zgodnie uznały go za osobę, na której nie można polegać, „słabeusza” pozbawionego asertywności, a także najlepszy przykład partyjniactwa. Sam kandydat niewerbalnie potwierdzał te opinie – podczas stresujących sytuacji i przemów jego oczy, niczym oszalałe, zerkały co chwila w innym kierunku. Kandydat nadmiernie też mrugał powiekami, rzadko kiedy patrzył na przeciwnika, a przed udzieleniem odpowiedzi nieśmiało spuszczał wzrok. Dodatkową uległość Bush okazywał poprzez mówienie przyciszonym głosem (określonym później jako „malusieńki, cieniusieńki”). Wysławiał się też zbyt szybko (ponad 200 słów na minutę) i pozwalał sobie przerywać w trakcie wypowiedzi. Na domiar tego, kandydat nerwowo oblizywał usta i zaciskał je, a jego dłonie wykonywały zbędne ruchy w okolicy twarzy (w nieśmiały i „zniewieściały” sposób). Jego uśmiech, niedostosowany do sytuacji, uznano za „głupawy grymas”. Bush był wówczas postrzegany jako wykształcony bogacz „z dobrego domu”, w dodatku uległy oraz skrępowany układami i kumoterstwem. Jego przeciwnik, Michael Dukakis, z każdą chwilą zyskiwał przewagę.

 
Kiedy sytuacja wydawała się zatrważająca, George Bush zatrudnił Rogera Ailesa na stanowisku naczelnego doradcy ds. wizerunku. Ten ostatni uznał, że trzeba usunąć negatywny obraz Busha. Za najważniejszą zaletę kandydata uznał umiejętność wzbudzania sympatii („ponieważ jeśli wszyscy twoi słuchacze cię lubią, to wybaczą ci prawie wszystko” – napisał później Ailes). Kandydat musiał więc jednocześnie stać się bardziej dominujący i agresywny, ale nie mógł przesadzić, gdyż straciłby swoją atrakcyjność interpersonalną. Po odpowiednich ćwiczeniach z władczego kierowania wrażeniem, wyeliminowano bądź ukryto większość negatywnych dla kandydata zachowań niewerbalnych. Od tej pory Bush z opanowaniem patrzył w kamerę, a w jego głosie słychać było pewność siebie. Dużą rolę odegrały: właściwe natężenie głosu i efektowne pauzy. Postawa ciała stała się bardziej odprężona, a na twarzy we właściwych momentach pojawiał się naturalny, (niemalże) spontaniczny uśmiech. Ożywiła się też gestykulacja i ekspresja emocji, co nadało Bushowi bardziej serdecznego i otwartego charakteru . Werbalna część przemów również została udoskonalona. Dzięki ogromnemu wysiłkowi i ciężkiej pracy, George H. W. Bush wygrał te wybory. Dopiero w 1992 roku przegrał z młodszym i lepiej przygotowanym Billem Clintonem . Kiedy w 2000 roku o fotel prezydenta starał się syn Georga H. W. Busha – George W. Bush, również i on musiał się zmierzyć z problemami wizerunkowymi. Był to chociażby błahy problem teksańskiego akcentu i charakterystycznych nosówek, który przypominał bardziej styl wymowy Johna Wayne’a (aktora grającego postaci kowbojów w westernach) niźli prezydenta USA . Ze znanym nazwiskiem i poparciem swojego ojca (wciąż lubianego wśród Amerykanów), wygrana była jednak niemal pewna.

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here