Emancypacja, feminizm, równouprawnienie

0

Dzień Kobiet w Polsce, kojarzony z minionym systemem politycznym, wciąż budzi kontrowersje, a mimo to, gdy zbliża się ta data, mężczyźni nie zapominają o paniach, matkach, żonach, siostrach i sympatiach.

Dziś kobiety traktowane są na równi z mężczyznami, bardziej doceniane i szanowane, ale zanim do tego doszło, musiały sobie tę pozycję po prostu wywalczyć.

Początek nowoczesnego ruchu emancypacyjnego związany jest z rewolucją francuską
i Deklaracją Praw Kobiety i Obywatelki. Autorka manifestu, Olimpia de Gouges, wzorowała się na Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, jednak jej manifest nie znalazł uznania władz rewolucyjnych, a sama autorka zakończyła życie na gilotynie. W tych burzliwych czasach gilotyna stanowiła naturalny instrument uprawiania polityki i zwieńczenie kariery wszelkiej maści nowatorów i wizjonerów.

Emancypacji nie można było jednak zahamować gilotyną i w XIX stuleciu kobiety coraz głośniej domagały się równouprawnienia. Ruch emancypacyjny występował na wielu kontynentach. W USA emancypacja towarzyszyła ruchowi abolicyjnemu, a jego liderki sugerowały, że ich położenie niewiele różni się od losu czarnych niewolników. Jednak, kiedy kilka lat po wojnie secesyjnej czarna mniejszość uzyskała prawa wyborcze, jeden z jej liderów zauważył, że skoro Murzyni czekali tyle lat, to kobiety również mogłyby wykazać się większą cierpliwością. Tylko władze stanu Wyoming w 1869 roku przyznały kobietom prawa wyborcze.

Co ciekawe, nowe prądy szybciej docierały na antypody niż do Europy i Stanów Zjednoczonych. W 1893 roku przyznano paniom prawa wyborcze w Nowej Zelandii, a w dziesięć lat później, w 1903 – w Australii. W Finlandii, co najdziwniejsze, bo należała wówczas do imperium rosyjskiego, już w 1906 r. płeć piękna mogła głosować.

Najważniejszą rolę w ruchu emancypacyjnym odegrały jednak angielskie sufrażystki (od łacińskiego suffragium – głos wyborczy). Działy się tam rzeczy zupełnie nie pasujące do obiegowych opinii o belle époque. Angielskie emancypantki znalazły swojego ideologa, został nim znany filozof i logik John Stuart Mill (1806-1873), głoszący doktrynę utylitaryzmu. Był reformatorem społecznym, obrońcą wolności osobistej i politycznej.

W swoim eseju O wolności, nad którym pracował razem z żoną Harriet Taylor opublikowanym w 1859 r. zawarł przemyślenia na temat rządu i systemu prawnego. We wstępnych rozważaniach Mill napisał: – „Jedyną swobodą zasługującą na to miano jest swoboda dążenia do własnego dobra na swój własny sposób, o ile nie usiłujemy pozbawić innych ich dobra i przeszkodzić im w jego osiągnięciu”.

Zatem nic dziwnego, że liberalny myśliciel skoncentrował się na obalaniu stereotypów, kwestionując ogólnie przyjętą zasadę wyższości mężczyzn i popierał aktywność sufrażystek logicznymi argumentami. Pod koniec życia napisał Poddaństwo kobiet – poruszające orędzie na rzecz równości obu płci. Mill z zaangażowaniem przekonywał, że kobiety wypracowały taki, a nie inny sposób zachowania nie dlatego, że mają do niego naturalną skłonność, lecz ponieważ poddano je męskiej dominacji. Zdaniem Milla, wchodzenie przez mężczyznę i kobietę w związek, w którym tylko jedno z nich cieszy się wolnością wyboru, jest moralnie złe.

Mill złożył w Izbie Gmin petycję o uchwalenie powszechnego prawa wyborczego, podpisaną przez półtora tysiąca osób, ale została odrzucona. Jednak to nie Millowi udało się wywalczyć prawa wyborcze dla kobiet, ani jego przyjacielowi, prawnikowi z Manchesteru. Prawnik Richard Pankhurst, cztery lata później złożył taki wniosek, jednak decyzją parlamentu też został odrzucony. Richard Pankhurst chciał, by jego nazwisko stało się symbolem zwycięskiej walki
o równouprawnienie kobiet. I cel swój osiągnął, ale zawdzięcza to nie sobie, lecz żonie i córkom.

Mimo odrzucenia wniosku następowały jednak częściowe zmiany w angielskim ustawo-dawstwie na korzyść pań głównie w kwestii rozwodów. W 1884 roku Izba Gmin wyraziła zgodę, by po wyjściu za mąż panie miały dostęp do własnych pieniędzy oraz przyznała dziewczętom prawo do podejmowania studiów wyższych i pracy zawodowej.

Opieszałość procesu emancypacji rozczarowała brytyjskie sufrażystki, zdesperowane uznały, że nadszedł czas na radykalne działania. To co się później działo, kompletnie zaskoczyło brytyjskich polityków, gdyż nie przewidzieli, do czego zdolne są ich żony i córki.

W 1897 r. Millicenta Fawcett, żona posła i dyrektora Poczty Krajowej, powołała Federację Stowarzyszeń Sufrażystek. Do organizacji przystąpiła Emmeline Pankhurst wraz z trzema córkami, z których Christabel (absolwentka wydziału prawa uniwersytetu w Manchesterze) została głównym doradcą prawnym ruchu.

Panie nie przebierały w środkach, można rzec wywołały ogólny bunt, stosując środki przemocy w ulicznych starciach z siłami porządkowymi; wybijały szyby oraz podpalały budynki użyteczności publicznej. Skazane przez sąd wolały areszt i głodówki niż grzywnę. Znienawidzonymi politykami, wychłostanymi przez panie szpicrutą byli m.in.: rządzący od 1908 premier Herbert Asquith, a także na dworcu w Bristolu zajadły przeciwnik równouprawnienia, radykalista Winston Churchill. Premier mianował go Przewodniczącym Zarządu Handlu, jako minister, Churchill wprowadził wówczas radykalne reformy socjalne wspólnie z Kanclerzem Skarbu, Davidem Lloydem George`em.

Panie odmawiały też mężom współżycia seksualnego, uważając to za formę nacisku na upartych partnerów. I podobnie jak grecka Lizystrata osiągnęły sukces, albowiem demonstracje gromadziły coraz większą liczbę mężczyzn, a wielotysięczne wiece obywateli obojga płci przestały już kogokolwiek dziwić.

Najbardziej zagorzałe aktywistki, Emmeline Pankhurt skazano na trzy lata więzienia, lekarzom jednak nie udało się jej nakłonić do jedzenia i po pewnym czasie wypuszczono ją na wolność. Wolność odzyskała też Emily Davison, skazana za podłożenie w lutym 1913 roku bomby pod letnim domem Kanclerza Skarbu Davida Lloyda George`a. Wkrótce Emily Davison zaplanowała kolejną demonstrację. W czerwcu na torze konnym Tottenham Korner podczas tradycyjnych gonitw, wpadła pod kopyta konia Jerzego V; ciężko poturbowana zmarła po czterech dniach. Jak podaje Sławomir Koper – w swojej książce „Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej” – (…) zachował się film, na którym wyraźnie widać, że Emily planowała przewrócić konia monarchy, co zresztą jej się udało, ale nie zamierzała złożyć swojego życia w ofierze, bo w więzieniu byłaby bardziej przydatna dla ruchu.

Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, angielskie kobiety aktywnie przyczyniały się do obrony swojego kraju. Na apel Emmeline Pankhurst aktywistki przystąpiły do organizowania służb medycznych i pomocniczych, a ich doświadczenia w walkach z policją okazały się bezcenne. Wojna zupełnie zmieniła sytuację kraju – w czerwcu 1917 roku Izba Gmin przyznała prawo głosu kobietom, ale tylko tym, które ukończyły trzydzieści lat i były właścicielkami nieruchomości. Pełen prawo wyborcze obywatelki Wielkiej Brytanii uzyskały dopiero w 1928 roku, a w pierwszych powszechnych wyborach kandydować miała Emmeline Pankhurst. Niestety, liderka sufrażystek zmarła kilka tygodni wcześniej.

 

Ruch emancypacyjny w Polsce

 

W tym czasie pełne prawa wyborcze dla kobiet stały się już w całej Europie standardem, w Polsce obowiązywały od 1918 roku. W tyle pozostała Szwajcaria, gdzie przyznano je dopiero
w 1974 roku. W kwestiach ustawodawczych, nasz kraj nie był zacofany, natomiast z innymi sprawami różnie bywało.

Ruchy emancypacyjne pojawiły się w Polsce stosunkowo późno i początkowo ograniczały się do zaboru rosyjskiego. Klęska powstania styczniowego stała się wyraźną cenzurą polityczną
i obyczajową. Najwartościowsza część populacji męskiej zginęła w walkach lub powędrowała za Ural, a kobiety przejęły obowiązki. Dbały o rodzinne majątki, o wychowanie dzieci. Następstwem tych wydarzeń politycznych były przemiany gospodarcze i obyczajowe, pojawiła się nowa warstwa społeczna, inteligencja pracująca. Dużą rolę odegrał pozytywizm, a potem socjalizm, który dopuszczał większą rolę kobiet w życiu społeczeństwa.

Emancypacja na ziemiach polskich do wybuchu I wojny światowej pozostawała tematem elitarnym ograniczonym do inteligencji i kręgów ziemiańskich. W Polsce nie udało się to, co powiodło się na zachodzie Europy – zjednoczenie działaczek wywodzących się z różnych warstw społecznych. Różnice były zbyt poważne, poziom życia, wykształcenie i światopogląd okazały się nie do pokonania.

W 1905 roku odbył się w Krakowie pierwszy ogólnopolski zjazd kobiet. Oprócz problemów walki o prawa wyborcze kobiet pojawiła się też kwestia podwójnej moralności – innej dla kobiet
i mężczyzn. Dwa lata później, na kolejnym zjeździe w Warszawie, ze słynnym referatem wystąpiła Zofia Nałkowska. Była mężatką, miała wówczas dwadzieścia trzy lata, a za sobą debiut literacki. Jej przemówienie wywołało gwałtowne polemiki, przerywane oklaskami. Na koniec prelegentka dostała owację na stojąco.

Jednak nie wszystkie słuchaczki poparły jej wystąpienie bardzo jak na owe czasy szokujące. Maria Konopnicka demonstracyjnie opuściła obrady, choć sama uchodziła za emancypantkę, swego czasu była redaktorką naczelną lwowskiego „Świtu”, którego motywem przewodnim była idea samodzielności kobiet i walki z konwencjonalnym obrazem płci pięknej w społeczeństwie.

W damskim środowisku prawo kobiet do oświaty nie budziło kontrowersji, ale obyczajowa sfera wciąż pozostawała tematem tabu. Zagorzałym przeciwnikiem Nałkowskiej był doktor Miklaszewski, który bronił tradycyjnych podstaw związków męsko-damskich, uważając je za jedyne możliwe do przyjęcia.

 

Kobiety walczące

 

Równouprawnienie kobiet było procesem nieuchronnym, ale bieg wydarzeń przyspieszył wybuch wojny światowej. Panie zaciągały się do wojskowych służb medycznych jak Maria Skłodowska-Curie we Francji. Zorganizowała na froncie zachodnim służbę radiologiczną, wyposażając dwadzieścia samochodów w aparaty rentgenowskie nazywane Les petites Curie. Nawet młoda Elżbieta II, przyszła królowa Anglii uczestniczyła w działaniach wspomagających obronę kraju.

Jedynym krajem, gdzie kobiety walczyły regularnie na froncie, była Polska. To nowatorskie spojrzenie na role pań w wojsku można zawdzięczać Józefowi Piłsudskiemu i jego towarzyszce życia – Aleksandrze Szczerbińskiej. Ruch feministyczny rozszerzał się po całej Europie. (…)
W Związku Strzeleckim stworzono sekcję kobiecą, która nie była zbyt liczna, ale oddała wielkie usługi w pracy wywiadowczo-kurierskiej przed wojną i w czasie wojny. „Stanęłam na czele jednej sekcji, a Piłsudski wydał rozkaz, że mamy przejść odpowiednie przeszkolenie wojskowe. Musiałyśmy więc poznać zasady taktyki wojskowej, sygnalizację, terenoznawstwo, obchodzenie się z bronią, obronę miast, geografię militarną, transporty, materiały wybuchowe, a przedmiotem naszych studiów była armia rosyjska. (…) Pamiętam, że znałam na pamięć dystynkcje wszystkich pułków armii rosyjskiej” – wspominała Aleksandra Szczerbińska.

W latach 1910-1912 w ramach galicyjskich organizacji paramilitarnych pojawiły się pierwsze żeńskie formacje. Po wybuchu wojny przeszły do służby na froncie, a w Oddziale Wywiadowczym I Brygady Legionów służyło czterdzieści sześć kobiet. Siedem z nich otrzymało później Order Virtuti Militari, a kolejnych siedemnaście Krzyże Walecznych. Przez regularną żeńską organizację wojskową przewinęło się ponad cztery tysiące kobiet.

 

Kobiety w życiu

 

Zmiany zachodziły także w życiu codziennym, kobiety zatrudniały się w fabrykach, biurach
i urzędach; pracę podejmowały również mężatki uważane dotąd wyłącznie za opiekunki domowego ogniska. Zmiana struktury zatrudnienia spowodowała rewolucję w modzie damskiej. Odrzucano dawne stroje, fryzury, zbędne ozdoby. Modne stały się proste kostiumy i kapelusze, a krój żakietów zapożyczono z mundurów wojskowych.

Tempo życia zmieniło też nastawienie pań do przygotowania porannej toalety. W 1909 roku Antoni Cierplikowski wylansował w Paryżu fryzurę „na chłopczycę”, która przyjęła się powszechnie w dwudziestoleciu międzywojennym.

Wojna zburzyła mit belle époque, eleganckiego świata wraz z jego zakłamaniem i podwójną moralnością. I choć w listopadzie 1918 roku Polki otrzymały prawo wyborcze, to jednak przepisom politycznym nie towarzyszyły zmiany w ustawodawstwie cywilnym. Obowiązywały dawne zaborcze ustawy dyskryminujące płeć piękną; w małżeństwie mąż zarządzał majątkiem żony, decydował o sprawach dzieci, a w przypadku rozwodu do niego należała opieka nad potomstwem.

W 1924 r. pojawiło się zarządzenie dyskryminujące mężatki – na jego mocy zwalniano je z pracy w instytucjach państwowych, uważając, że praca mężatki jest kaprysem, a nie koniecznością. Dwa lata później posłowie Sejmu Śląskiego (dzielnica ta miała autonomię) polecili ograniczyć zatrudnienie zamężnych nauczycielek – w tych czasach zawód nauczyciela uchodził za typowo męską specjalność. Jakże zupełnie teraz zmieniło się oblicze polskiej szkoły!

Przemian nie można było jednak zatrzymać, kobiety nie chciały rezygnować z niezależności ekonomicznej, a kiedy pozwolono im wreszcie studiować na polskich uczelniach masowo zaczęły studiować. Uporem i zdolnościami nie ustępują panom, których obecnie mniejszy procent podejmuje studia. Kobiety zaczęły liczyć się też w wolnych zawodach. Nie bez powodu w czasach Drugiej RP pojawiło się tak wiele damskich talentów artystycznych – płeć piękna stała się równorzędnym partnerem w życiu kulturalnym kraju. Nazwiska: Nałkowskiej, Dąbrowskiej, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Kobro na zawsze zapisały się w dziejach polskiej kultury. A Hanka Ordonówna, Zula Pogorzelska, Jadwiga Smosarska czy Tola Mankiewiczówna stały się symbolem okresu międzywojennego, przewyższając popularnością swoich męskich odpowiedników.

Świat zmienił od tego czasu! I choć mamy XXI wiek, kobiety wciąż walczą o swoje prawa, wszak jeszcze wiele jest do zrobienia. Wszelkie ruchy reformatorskie, wcześniej czy później mają szanse powodzenia.

 

Lektura:

  1. Collinson Diané, Pięćdziesięciu wielkich filozofów, przeł. Małgorzata Wyrzykowska, Poznań 1997
  2. Koper Sławomir, Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2011
  3. Vardy Peter, Paul Grosch, Poglądy i problemy, przeł. Jerzy Łoziński, Poznań 2005

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here