Edukacja to nasz potężny atut…

0

Co, mam wrażenie, nie jest do końca jasne dla obecnego ministra edukacji, którego wypowiedzi raz za razem wywołują poruszenie środowisk nauczycielski oraz akademickich, jak również uczniów oraz studentów, którzy już zdarzyli powiedzieć panu ministrowi „pa, pa.”

Minister, który radzi „przestać słuchać tych idiotyzmów o jakiś prawach człowieka czy jakiejś równości”, chce dyscyplinować nauczycieli, aby wtłaczali w młode umysły jedynie właściwe treści, uważa, iż w związku z tym, że kobiety całkiem niepotrzebnie zajmują się karierą rodzą pierwsze dziecko po trzydziestce i ileż one tych dzieci zdarzą urodzić, jest niewątpliwie jedną z najbardziej barwnych postaci obecnego rządu. A tu trzeba przyznać, konkurencja jest bardzo silna.

Osobiście jestem zdania, że każdy powinien mieć tyle dzieci na ile go stać w sensie finansowym, emocjonalnym a także czasowym. Wychowanie dzieci to praca na cały etat. To nie jest materializm dialektyczny. Tu ilość nie przejdzie w jakość. I oby pewnego dnia nie okazało się, że hodujemy w domu młodego człowieka podobnego tym, którzy w czasie Marszu Niepodległości z zapałem wzięli udział w bitwie pod Empikiem.

Ponadto powstaje pytanie, kto miałby utrzymywać ową matkę obarczona gromadką dzieci? Mąż ze średniej krajowej? A jeśli go zabraknie?

Na razie kolejne pomysły pana ministra jedynie jeszcze bardziej zaostrzają sytuację, która już wydaje się być napięta do granic możliwości. Nauczyciele zgodnie z zarządzeniem sami składają na siebie donosy informując, iż wzięli udział w Strajku Kobiet a uczniowie stwierdzają, że nikt ich nie musiał namawiać do protestów, ponieważ mają swój rozum i widzą co się dzieje, co napawa mnie ogromnym optymizmem, gdyż są to ludzie, którzy za chwilę zaczną kształtować, oby lepszą,  rzeczywistość w tym kraju. Jeśli już w tak młodym wieku protestują, nie wróży to dobrze przyszłości tej formacji politycznej. Bardzo sympatyczne jest także, że dzięki tej sytuacji powstała więź, która połączyła uczniów i nauczycieli, czyli osoby będące zazwyczaj po przeciwnych stronach barykady, w dążeniu do wspólnego celu.

Należy podziwiać ludzi, którzy decydują się w tej sytuacji trwać na stanowisku i tych warunkach nadal edukować młode pokolenia. A lekko nie jest. Aby im ulżyć pan minister postanowił przeznaczy całe 500 zł, aby wspomóc nauczycieli w tych trudnych czasach. Wreszcie będą mogli się godnie wyposażyć na czekające ich prawdopodobnie miesiące pracy zdalnej.

Nota bene patrząc na niezwykłą wprost kreatywność haseł na transparentach młodych ludzi w czasie ostatnich protestów, można śmiało stwierdzić, że nauczyciele świetnie edukują młodzież. Uważam, że nie należy tego zmieniać, bo jednak do niewielu prac wystarczy jedynie siła mięśni i chęć szczera.

Jednak zdaniem pana ministra program nauczania musi uleć zmianom. Należy wtłoczyć w niego zdecydowanie więcej treści patriotycznych i katolickich, np. utwory autorstwa Jana Pawła II. I tu pojawia się jedno ale. Zgodnie z obowiązującą jeszcze nadal konstytucją nie jesteśmy państwem jednowyznaniowym, więc czy w tej sytuacji protestanci mają oczekiwać kanonu lektur opartych na pismach Martina Lutra? A wyznawcy innych religii?

Prawda jest natomiast taka, że edukacja stanowiła dotychczas naszą bardzo mocną stronę i nie wolno tego zmieniać. Dzięki temu jesteśmy tak atrakcyjni dla zagranicznych korporacji, które chętnie przenoszą swoje oddziały na teren naszego kraju dając pracę setkom tysięcy ludzi, którzy płacąc podatki dokładają bardzo pokaźną cegiełkę do PKB tego kraju. Dobrze wykształceni, znający języki, szybko uczący się i pracowici Polacy są często daleko bardziej efektywni od swoich zagranicznych kolegów, co powoli zaczyna być doceniane. Pierwotnym powodem przenosin firm były oczywiście względy czysto ekonomiczne, ale z czasem zaczęto dostrzegać i inne korzyści. Obecnie w Szwajcarii funkcjonuje powiedzenie, że jeśli coś jest nie do zrobienia to dajcie to Polakom, tylko im nie mówcie, że tego nie da się zrobić. Oczywiście można się zżymać, że jest to wykorzystywanie, ale z drugie strony, czyż uczeń nie przerósł mistrza? Powiedzenie „Polak potrafi” może tu zostać użyte tylko w pozytywnym kontekście.

A ponadto czy mamy jakiś wybór? Polskie firmy to zazwyczaj twory jedno lub kilku osobowe, często rodzinne, które nierzadko, zwłaszcza obecnie walczą o przetrwanie i na pewno nie stać ich, aby zatrudniać dodatkowych pracowników.

Jeśli więc rząd nadal zamierza prowadzić swoja politykę rozdawnictwa pieniędzy musi pozostawić edukację w spokoju, bo jeśli „jakość” naszych pracowników spadnie, pracodawcy pójdą sobie gdzie indziej. Dotacje z Unii otrzymamy albo i nie, bo wszystko wskazuje na to, że boimy się ich powiązania z wymogiem praworządności i co dalej? Może dojść do tego, że osoby zupełnie do tego  nieprzyzwyczajone będą zmuszone podjąć prace zarobkową. A to się nie spodoba. I sondaże znowu spadną.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here