Dr Łukasz Tomczyk: Do emerytury trzeba się przygotować

0

Rozmowa z Łukaszem Tomczykiem, doktorem nauk społecznych w zakresie pedagogiki, także inżynierem informatyki – pracownikiem naukowym Katedry Pedagogiki Społecznej i Andragogiki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, na temat starzenia się, starości, problematyki czasu wolnego i edukacji osób w wieku senioralnym. Rozmowę przeprowadził prof. nadzw. dr Karol Czejarek.

Karol Czejarek: – Panie Doktorze, zaprosił mnie Pan niedawno do udziału w publikacji „Przygotowania do starzenia się i starości”. Proszę powiedzieć P.T. Czytelnikom „Przeglądu Dziennikarskiego”, o co dokładnie będzie chodziło w tej publikacji?

Łukasz Tomczyk: – Od 2014 roku rozpoczęliśmy wspólnie z kilkoma znaczącymi zagranicznymi ośrodkami (m.in. Uniwersytetem Karola w Pradze) pracę nad serią wydawniczą, ukazującą różne oblicza starzenia się i starości na świecie, ze szczególnym uwzględnieniem krajów wyszehradzkich. Do tej pory w ramach serii Czech-Polish-Slovak studies in andragogy and social gerontology wydaliśmy drukiem osiem tomów, obejmujących zagadnienia:
– starzenia, jako procesu dynamicznie zmieniającego się za sprawą tzw. płynnej nowoczesności,
– nowych trendów w edukacji osób w wieku senioralnym,
– różnych wymiarów aktywności osób starszych,
– starości w wymiarze instytucjonalnym,
– specyfiki systemu edukacyjnego i kompetencji seniorów
– polityki społecznej ukierunkowanej na osoby starsze.
Obecny tom planujemy poświęcić zagadnieniu przygotowania do starości.

– Skąd pomysł serii Czech-Polish-Slovak studies in andragogy and social gerontology?

– Została ona powołana ze względu na postępujący, dynamiczny proces przeobrażeń demograficznych następujących w Polsce, także w krajach sąsiadujących i w ogóle na świecie.

– Imponujący i wartościowy jest już dorobek wydawniczy Waszej grupy badawczej! Dziękuję Panu za wymienienie zagadnień opublikowanych już książek, proszę jednak przybliżyć Czytelnikom PD (także mnie – laikowi), co oznacza użyte przez Pana w odpowiedzi pojęcie „płynnej nowoczesności”?

– Płynna ponowoczesność to termin skonstruowany przez wybitnego, nieżyjącego już polskiego socjologa Zygmunta Baumana, moim zdaniem najtrafniej narzuca pewien rodzaj narracji, opisujący zmiany zachodzące również w edukacji osób dorosłych.

– Czego wobec tego dotyczą te zmiany?

– Dotyczą nowego spojrzenia na edukację dorosłych związanego z: rozwojem osobistym, efektywnym zagospodarowaniem czasu wolnego, udoskonalaniem relacji społecznych i rozwijania umiejętności rozumienia otaczającego świata! Nakłada się na to szereg procesów burzących dotychczasowy ład.

– Jakich mianowicie?

– Że osoby dorosłe stają się coraz bardziej zagubione w gąszczu obecnych informacji, procesów, które wydają się niebezpiecznymi ze względu na niestałość oraz tym samym nieprzewidywalność tzw. płynnej ponowoczesności. Stąd edukacja staje się uniwersalnym narzędziem ratunkowym. Prowadzona w nurcie androgenicznym pozwala nie tylko na klasyczny rozwój uniwersalnego kanonu wiedzy, lecz również daje szansę na pełniejsze zrozumienie otaczającego świata, a zatem budowania spójnego obrazu, który daje w pewnym sensie poczucie bezpieczeństwa.

– Z tym się zgadzam, gdyż „płynna ponowoczesność” wymusza rzeczywiście w jednostkach o większym poziomie wrażliwości i ciekawości świata nowe aktywności związane z uczeniem się przez całe życie! Zatem proszę powiedzieć, jakie są obecnie nowe trendy w edukacji osób w wieku senioralnym? Co zamierza się robić, aby człowiek starszy nie zagubił się w rozumieniu otaczającego go świata i potrafił się w nim nie tylko znaleźć, ale także brać w nim nadal czynny udział?

  • Chciałbym zaznaczyć, że jeszcze kilka dekad wstecz wiele osób było sceptycznie nastawionych do edukacji osób dorosłych, w szczególności w wieku senioralnym.

– Dlaczego?

– Gdyż istniało sporo stereotypów związanych z procesem uczenia się seniorów, mających u podstaw błędne założenia związane z funkcjonowaniem mózgu (np. działania układu nerwowego, w tym produkcji podstawowych komórek odpowiedzialnych za budowanie nowej wiedzy). Obecnie wiemy, że dorośli uczą się inaczej niż dzieci. Wokół tego założenia budowane są nowe edukacyjne metodyki szczegółowe oraz rozwiązania instytucjonalne.

– Proszę o przykłady.

-Dziś nikogo już nie dziwi fakt, że seniorzy uczą się np.: języków obcych, psychologii, sprawnej obsługi mediów elektronicznych, uczestniczą w warsztatach rozwoju osobistego, a nawet to, że są studentami uczelni wyższych na takich samych warunkach, jak osoby znacznie młodsze. Ogólnie nowym trendem jest również instytucjonalny rozwój pod względem ilościowym i jakościowym (stosowanie nowych metod, form i środków dydaktycznych) w pracy z osobami późnej dorosłości.

– Czy ten ilościowy i jakościowy charakter zmian to już stały trend wzrostu instytucji adresowanych do osób starszych?

– Sądzę, że tak! Więcej, zauważalny jest nawet lawinowy wzrost klubów seniora, uniwersytetów trzeciego wieku, centrów aktywności senioralnej, jak też lokalnych organizacji pozarządowych, ukierunkowanych na aktywizację seniorów w zakresie turystyki, kultury, sztuki, religijności, czy sprawności fizycznej. Ten trend wyróżnia nawet pozytywnie Polskę na tle innych krajów.

– Jeśli rzeczywiście tak jest, jak Pan mówi, to dobrze! Ale przejdźmy do konkretów. Proszę o przykłady konkretnych działań – gdzie np. (na jakich uczelniach w Polsce) seniorzy są studentami na takich samych warunkach, jak osoby młodsze, o czym Pan wcześniej wspomniał?

– Być może brzmi to niewiarygodnie, ale blisko 40 osób zapisało się na studia licencjackie z historii regionalnej dla seniorów, które jako pierwsza w kraju organizuje Akademia Pomorska w Słupsku (źródło: http://ustka.naszemiasto.pl/artykul/akademia-pomorska-w-slupsku-historia-dla-seniorow-zdjecia,1739277,artgal,t,id,tm.html). Warto podkreślić, że w naszym systemie prawnym nie ma ograniczeń ze względu na wiek, warunkujących przynależność do grona studentów. Bycie słuchaczem w trybie dziennym, czy też niestacjonarnym w wieku senioralnym, daje szansę na spełnienie marzeń z wczesnej dorosłości. Wiele osób starszych ze względu na trudne wybory życiowe, sytuację ekonomiczną, czy też inne złożone uwarunkowania nie mogło podjąć nauki na wymarzonym kierunku w okresie młodości. Uczelnie w Polsce powinny brać za przykład rozwiązania z Akademii Pomorskiej i otwierać się na dialog międzygeneracyjny.

– Dopytam Pana wobec tego, bo to wydaje mi się bardzo ważne. Czy to, co Pan powiedział (podając nawet źródło) oznacza, że słuchacze Akademii Pomorskiej w Słupsku mają też szansę zrobienia magisterium w specjalności, którą wybrali? I proszę powiedzieć, gdzie konkretnie w Polsce (w których ośrodkach dydaktycznych) następuje ten – wspomniany przez Pana – jakościowy wzrost stosowania nowych form i metod nauczania, że w tych sprawach jesteśmy nawet pewnym fenomenem na skalę światową?

– W Polsce mamy już kilka rozwiniętych koncepcji metodycznych, które dotyczą wyłącznie seniorów! Przykładem są chociażby opracowania prof. Anny Jaroszewskiej z UW odnoszące się do języków obcych, czy też moja autorska koncepcja edukacji w obszarze ICT. Bardzo intensywnie podejmowane są również próby tworzenia nowych obszarów, w których seniorzy mogą odkrywać własny potencjał – na przykład uczenie się z biografii, rozwijane przez zespół andragogów i gerontologów społecznych z Uniwersytetu Łódzkiego pod kierownictwem prof. Elżbiety Dubas. Polskie badania w zakresie edukacji i wsparcia seniorów cechują się coraz większą złożonością i innowacyjnością (np. wielotomowa encyklopedia dotycząca starości prof. Adama Zycha, czy też koncepcje bilansów życia dr Artura Fabisia z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie).

– A w jakich konkretnych województwach mamy do czynienia z owym „lawinowym” – jak Pan wcześniej powiedział – wzrostem klubów seniora, centrów aktywności senioralnej, ukierunkowanych np. na „aktywizację w zakresie turystyki, sztuki, religijności, sprawności fizycznej” itd?

– Proszę zwrócić uwagę, że w latach 90. mieliśmy jedynie kilkadziesiąt działających Uniwersytetów Trzeciego Wieku w Polsce. Obecnie przekroczyliśmy znacząco próg ponad pół tysiąca. Na przestrzeni kilkunastu lat jest to wzrost o kilkaset procent. Niemalże wszystkie uczelnie wyższe państwowe posiadają UTW, również instytucje pokrewne.

– A uczelnie prywatne?

– Prywatny sektor szkolnictwa wyższego też zauważa potencjał tej grupy wiekowej. W każdym województwie ów wzrost jest zauważalny. Nieco lepiej jednak wypadają większe miasta, mające potencjał akademicki.

– A jaką mamy sytuację w średniej wielkości miastach, których w Polsce jest więcej?

– Korzystają ze struktur domów kultury, organizacji pozarządowych, czy też wyznaniowych. Do lawinowego wzrostu przyczyniło się kilka czynników, m.in.: wsparcie UTW przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, programy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz powolne wzmacnianie kapitału społecznego (oddolne ruchy społeczne, na przykład Latarnicy Polski Cyfrowej Równych Szans). Lawinowy wzrost instytucji związany jest z reorientacją spojrzenia na proces starzenia się, który można podsumować hasłem proponowanym przez prof. Jerzego Halickiego z Uniwersytetu w Białymstoku, że obecnie należy dodawać nie tylko lat do życia, ale przede wszystkim życia do lat.

– Panie Doktorze szanowny, odpowiada Pan „wymijająco”, choć chylę czoła przed obecną liczbą UTW, to rzeczywiście imponujący wzrost! Ale proszę o odpowiedź: na których konkretnie uczelniach słuchacze UTW mogą zdobyć magisterkę i na jakich kierunkach? I jak ew. potem dałoby się wykorzystać ich zdobytą wiedzę w połączeniu z ich doświadczeniem życiowym? Czy są jakieś pomysły na to?

– Obecnie nie mamy żadnych formalnych ograniczeń, które dyskryminowałyby starszych wiekiem studentów. Każdy, pod warunkiem przejścia procesu rekrutacyjnego, może zostać słuchaczem studiów dziennych lub zaocznych. Wystarczą zdana matura i chęci. Przykładem może być wspomniany wcześniej przypadek studiów realizowanych dla seniorów w Akademii Pomorskiej.

– Ależ Panie Doktorze – niestety w Polsce tego typu rozwiązania edukacyjne raczej są odstępstwem od normy. W naszym kraju nie znam uczelni, które oferują studia magisterskie dedykowane dla osób w wieku senioralnym.

– Niemniej warto podkreślić, że jeśli ktoś ma prawdziwe pasje, to nie tylko może podjąć studia, ale również rozwijać się naukowo. Znamy przecież przypadki obrony doktoratów przez osoby po 90. roku życia – na przykład dr Colette Bourlier (Uniwersytet Franche-Comte w Besancon), czy też dr Ingeborg Syllm-Rapoport (Uniwersytet w Hamburgu).

– A co z wykorzystaniem wiedzy, gdyby nawet seniorzy kończyli studia magisterskie?

– Udzielając na to pytanie odpowiedzi, pragnę nawiązać do podstawowego założenia, z którego korzystają badacze zajmujący się tematyką edukacji przez całe życie, a więc podziału na pedagogikę szkolną i andragogikę. W pierwszym modelu – pedagogiki szkolnej – to nauczyciel jest w centrum uwagi, kontroluje, doradza, przekazuje wiedzę, jest źródłem informacji. Natomiast w podejściu andragogicznym – osoby dorosłe stają się również zasobem wiedzy, którą mogą dzielić z innymi słuchaczami!

– Rzeczywiście ich skumulowane doświadczenia życiowe i zawodowe pozwalają wzbogacić proces uczenia się. Gdyby rzeczywiście osoba odpowiedzialna za proces uczenia się w starszych wiekowo grupach była jedynie facylitatorem, korzystającym z zasobów, jakimi dysponują osoby w późnej dorosłości…

– Na temat uwarunkowań uczenia się i nauczania osób w wieku senioralnym powstało do tej pory wiele publikacji w krakowskim ośrodku gerontologii społecznej, kierowanej przez Panią prof. Zofię Szarotę. Mamy bogate podstawy teoretyczne i wiele badań empirycznych związanych z założeniem, że wiek nie jest czynnikiem ograniczającym skuteczne uczenie się.

– Wszystko to, o czym Pan mówi brzmi bardzo optymistycznie i cieszy, że jest Pan tak entuzjastycznie nastawiony na zagadnienie procesu starzenia się, o którym rozmawiamy, choć ja nieustannie słyszę i sam tego doświadczam, że człowiek po przejściu na emeryturę czuje się wykluczonym! Pozostaje pozostawiony na boku, lub co gorsza – zostaje ustawowo wysłany na emeryturę, mimo iż czuje się jeszcze zdrowym na tyle, aby nadal pracować i służyć innym i krajowi. Jak odpowie Pan na tak postawione pytanie?

-Szanowny Panie Redaktorze: świetnie Pan to ujął – „czuje się wykluczonym”. Pytanie brzmi, na ile obostrzenia związane z ustawowym przejściem na emeryturę wykluczają jednostkę, natomiast na ile sami, wewnętrznie się wykluczamy, osiągając pewien pułap wiekowy. W gerontologii społecznej dysponujemy pewnymi teoriami, które wyjaśniają Pana pytanie – jest to teoria aktywności oraz wycofania. W sytuacji zmuszenia przejścia na emeryturę można przyjąć strategię wycofującą się, mając poczucie skrzywdzenia, ponieważ jesteśmy sprawni fizycznie, intelektualnie, mamy skumulowany bogaty zasób „know-how”.

– Zgoda, ale niestety obostrzenia prawne, czy też inne okoliczności nie uwzględniają walorów osób w wieku emerytalnym. Wycofanie z życia społecznego wraz z przejściem na emeryturę jest – niestety – strategią częściej spotykaną, niż strategia aktywności.

– Ale brak pracy zawodowej może być skompensowany innymi działaniami, na które wcześniej brakowało czasu, a więc np.: rozwijaniem hobby, sfery religijnej, aktywności turystycznej, opieki nad wnukami, ogródkiem, podjęciem innej pracy w niepełnym wymiarze… Możliwości jest wiele, wszystko zależy od tego na ile przygotowaliśmy się wcześniej do przejścia na emeryturę oraz na ile jesteśmy pogodzeni z pewnymi etapami w życiu. Najmniej korzystna wydaje się automarginalizacja, ujmowana przez obniżenie wartości samego siebie ze względu na obligatoryjność zakończenia pracy zawodowej w pewnych sferach!

– Zgadzam się z Panem, choć Pana odpowiedź jest skonstruowana na podstawie teorii gerontologicznych oraz wiedzy trzydziestopięciolatka. Zatem nie jestem pewien, jak będzie brzmiała, gdy przejdzie Pan kiedyś na emeryturę? Ale życzę Panu, aby to nigdy… nie nastąpiło! Natomiast, aby pamiętać o tych zagadnieniach:

  • uwzględnienia przez każdego człowieka procesu starzenia się
  • i przygotowanie się do okresu senioralnego – jest czymś niezwykle ważnym!

Życzę Panu, aby powzięte przez naukę badania w tym zakresie, spełniły oczekiwania, które przywołał Pan w naszej rozmowie. Przypomnę je:

  1. Aby na wszystkich szczeblach władzy politycznej, administracyjnej i samorządowej przygotowano przyszłych emerytów do starości.
  2. By w porę – tym, którzy chcieliby dalej pracować – umożliwić to (po odpowiedniej „edukacji”, pozwalającej na dalszą aktywność zawodową). Chodzi mi o program (odnosząc go do innych realizowanych w tej chwili programów) „EMERYTURA +” .
  3. By w studiach I i II stopnia i zdobywaniu ew. dalszych (po magisterium) tytułów naukowych, nie było granicy wieku.
  4. Aby także pomyślano o godnym pożegnaniu ludzi odchodzących po wielu latach nienagannej pracy w stan spoczynku (o tym akurat nie zdążyliśmy porozmawiać).
  5. I po „piąte”, aby UTW swoje programy układały zgodnie z potrzebami lokalnego środowiska. Swoim studentom zawsze mówiłem – starość nie radość, ale młodość nie wieczność.

Co pan na to – Panie Doktorze – odpowie? I na tym zakończymy naszą rozmowę. Dziękuję Panu za nią.

– Dodam, że żyjemy coraz dłużej i zdrowiej. Osoba w wieku senioralnym sprzed trzech dekad i jej obecny rówieśnik charakteryzują się nieco innymi stylami spędzania czasu wolnego, a zatem myślenia o samym sobie. Jako społeczeństwo zmieniamy się powoli, również w najstarszych grupach wiekowych. Jest to długi proces, ale widoczny i ogólnie pozytywny. Życie współczesnych seniorów ze względu na rozwój medycyny, redefinicję polityki społecznej i edukacyjnej, przeobrażenia społeczeństwa obywatelskiego, także zmienia się systematycznie, zmierzając w dobrym kierunku – zgodnie z teorią aktywności. Mamy jeszcze sporo do zrobienia ze względu na zmiany demograficzne oraz wynikające z tego następstwa dla: finansowego systemu emerytalnego, służby zdrowia, opieki nad osobami z poważnymi problemami zdrowotnymi, branży edukacyjnej. Nawiązując do określenia „starość nie radość” – być może jest to prawda, jeśli mamy zły bilans życiowy, jesteśmy zależni i schorowani. W dużej mierze jaka będzie nasza starość zależy od wcześniejszych etapów życia. Jakość życia w wieku senioralnym w bardzo dużym stopniu warunkowana jest tym, jak żyliśmy wcześniej, a więc jakie mieliśmy relacje rodzinne, jak bardzo dbaliśmy o własne zdrowie, rozwijaliśmy zainteresowania, czy też myśleliśmy o zabezpieczeniu finansowym.

Dziękuję więc za zaproszenie do rozmowy i poświęcony temu ważnemu zagadnieniu czas. Zachęcam również do aktywnej partycypacji w serii wydawniczej Czech-Polish-Slovak studies in andragogy and social gerontology.

Co prawda nie zamierzałem już się odezwać, tylko zakończyć naszą rozmowę na Pańskiej ostatniej odpowiedzi, ale muszę jeszcze podziękować Panu za zaproszenie do dalszej współpracy, którą chętnie podejmę; na pewno będę przyjeżdżał na organizowane przez Państwa konferencje, anonsował kolejne publikacje na łamach PD, gdyż razem z red nacz. Pawłem Rogalińskim uważamy zagadnienie przygotowania się do wieku senioralnego za bardzo ważne. 

Zgadzam się w 100 procentach z Panem, że w sprawach, jak m.in.: ciągłego doskonalenia emerytalnego systemu finansowego, opieki zdrowotnej nad ludźmi starszymi i edukacji, by seniorzy pozostali życiowo i zawodowo aktywni jak najdłużej. Pozostaje jednak jeszcze wiele do zrobienia, w tym poprzez włączenie się nauki do rozwiązywania tych arcyważnych problemów.

Dr inż. Łukasz Tomczyk – doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki, inżynier informatyki – pracownik naukowy Katedry Pedagogiki Społecznej i Andragogiki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Jest także stypendystą Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego „Młodzi naukowcy 2018-2020”, członkiem i współzałożycielem Stowarzyszenia Gerontologów Społecznych (SGS). Od roku 2011 bierze również udział w Zespole Pedagogiki Dorosłych Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN.

Dr inż. Łukasz Tomczyk jest też autorem wielu publikacji z zakresu kształcenia seniorów w dobie społeczeństwa informacyjnego, rozwijania aktywności seniorów na przykładzie uniwersytetów trzeciego wieku, roli organizacji pozarządowych w zaspakajaniu potrzeb edukacyjnych, a także analizy zachowań ryzykownych w Internecie. Jest również autorem m.in. książki „Edukacja osób starszych” (Wydawnictwo Difin, 2015).

Poprzedni artykułZarządzanie tożsamością a etyczne paradygmaty polityki
Następny artykułNie masz pomysłu na prezent? Skórzany portfel to zawsze dobry wybór!
Karol Czejarek
Dr Karol Czejarek, prof. nadzw. - doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; germanista i niemcoznawca, tłumacz przysięgły i literacki j. niemieckiego. Emerytowany profesor nadzw. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora; wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. B. sekretarz Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych AH w Pułtusku. Przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Autor m.in. monografii o Annie Seghers, książki „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”; także tłumacz 10 jego powieści i redaktor „Dzieł zebranych” opublikowanych przez Wydawnictwo Interart. Autor m.in. „Gramatyki niemieckiej dla ciebie” (wspólnie z J. Słocińską); spolszczenia (wspólnie z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins German Verb”; redaktor i inicjator publikacji (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim, A. Warakomską, K. Garczewskim i A. Schmidtem) „Historia pamięcią pisana. Biografie polsko-niemieckie” (cz. I - Pułtusk 2014, cz. II Pułtusk 2017) oraz wydanej w 2011 r. (wspólnie z T. G. Pszczółkowskim) „Polska między Niemcami a Rosją”. Ponadto - autor wielu artykułów i recenzji. Członek Związku Literatów Polskich. Przed r. 1990 m.in. sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury i dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; od roku 1973 w Warszawie na stanowiskach m.in. dyr. Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Wydziału Kultury m. st. Warszawy, departamentów plastyki i książki w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here