Korzeniami kultury europejskiej, a więc zarazem praźródłem poglądów na naturę człowieka, jest starożytna Grecja i starożytny Rzym. Odwołując się do obrazu rośliny – łodygą kultury europejskiej jest chrześcijaństwo, wskazywane nieustannie w mediach – błędnie – jako korzenie kultury europejskiej. Właśnie w starożytności sformułowano dwa przeciwstawne poglądy: sofiści twierdzili, że człowiek jest pozbawiony instynktów społecznych, natomiast Arystoteles określił człowieka jako istotę społeczną. Tomasz z Akwinu, którego poglądy uznał w końcu XIX wieku Watykan za oficjalną naukę Kościoła Rzymskokatolickiego, sformułował swój system dokonując syntezy poglądów Arystotelesa i chrześcijaństwa. W konsekwencji, w katolickiej Polsce nie rodzą się wątpliwości co do społecznego charakteru ludzkiej natury. Ten pogląd traktuje się jako oczywisty.
Jednakże człowiek jest istotą aspołeczną, czego dowodzą nie tylko nieustannie toczone wojny. Przeznaczanie ogromnych środków finansowych na zbrojenia jest wyrazem obojętności decydentów wobec masowej śmierci wojskowych i cywilów w czasie wojny. Społeczne instynkty słaniałyby do zahamowania wojen oraz do rozwiązania likwidacji biedy, jak również rozwiązania problemu braku wody w Afryce, by poprzestać na tych przykładach.
Ludzkość nie doskonali się mimo upływu wieków. Być może doskonali się jedynie prawo ograniczające w pewnych dziedzinach agresję człowieka. Jednakże dochodzi wciąż do głosu znęcanie się nad słabszymi, co wskazuje na aspołeczny charakter ludzkiej natury. Jest to szczególnie wyraźne w zamkniętych środowiskach, by wymienić przykładowo szpitale psychiatryczne, domy dla ludzi sędziwych, więzienia, szczególnie w Ameryce Południowej, czy domy dla osób z niedorozwojem intelektualnym.
Interesujące, że aprobowany w krajach Unii Europejskiej neoliberalizm ekonomiczny, opiera się o aspołeczne właściwości ludzkiej natury. Jest to oczywiście przemilczane. Ale jest faktem, że w państwach, które wybrały model tej gospodarki propaguje się jako wzór do naśladowania ludzi bogatych i przedsiębiorczych. Nakłania się do rywalizacji i konkurowania z innymi i uprawomocnia się bezwzględne dążenie do dóbr materialnych i kariery. Skoro cele własne a nie ideały wskazywane są jako cel działania, to wzmaga się w człowieku instynkty aspołeczne.
Neoliberalizm ekonomiczny, czyli neokapitalizm, odrzuca te formy własności, które kształtują wspólnotowość, współodpowiedzialność, braterstwo. W naszej epoce potęguje się troskę o to, co „moje”. Natomiast jedność gatunku ludzkiego wymaga powszechnej życzliwości. Jest ona niezrealizowanym postulatem, nie mówiąc już o miłości bliźniego. Stoicy sformułowali w starożytności ideę braterstwa wszystkich ludzi zespoloną w oczywisty sposób ze stanem pokoju, ale my wciąż w XXI wieku oddalamy się od szlachetnych ideałów.
Gdybyśmy byli wyposażeni w instynkty społeczne, to nie bylibyśmy zdolni do udziału w wojnach z przedstawicielami innych ras, narodów i kultur. Interes narodowy, a przede wszystkim interesy koncernów górują nad dążeniem do zespolenia ze sobą całej ludzkości, Zabijamy się na wojnach posługując się wciąż doskonalszymi narzędziami militarnymi. Dowodem braku instynktów społecznych w człowieku jest także niszczenie środowiska w którym żyjemy. Nie czynią tego zwierzęta. Jesteśmy pozbawieni poczucia braterstwa w stosunku do innych istot żywych.
Nie mamy instynktów społecznych o czym pisał obszernie Kant w swoich dziełach. Ale zarazem nie jesteśmy samowystarczalni. Wymagamy pomocy, czy raczej współdziałania ze sobą innych ludzi. Korzystamy z pomocy fryzjerów, masażystów, lekarzy, aptekarzy, wróżek, praczek, sprzątaczek, prawników, księży. Istniejemy w relacji do drugiego człowieka. Działamy z kimś wspólnie, przeciwko komuś, przy kimś, dla kogoś, ale to nie znaczy, że rodzimy się jako istoty społeczne.
Na drodze edukacji nie próbuje się niwelować naszych aspołecznych tendencji, bowiem nastawiona jest ona na rozwój sfery intelektualnej, pozostawiając na uboczu rozwój wrażliwości i podnoszenie poziomu reakcji uczuciowych. Edukacja w naszym stuleciu nie wychowuje w duchu pokoju i szacunku dla życia każdego człowieka. Natomiast wyróżnia nasz kraj troska o embriony. Mówi się i pisze o prawach człowieka, o godności człowieka osobowej oraz osobowościowej, ale towarzyszy temu milcząca zgoda na zbrojenia i na neokolonializm pogłębiający biedę.






![Karol Czejarek. Autobiografia: Moja droga przez życie [recenzja książki, tłumaczenie z j. niemieckiego]](https://przegladdziennikarski.pl/wp-content/uploads/2024/12/Karol-Czejarek-autobiografia-Kluza-218x150.jpg)





Nareszcie, cała prawda o człowieku – uogólniając.Bo przecież, na szczęście, patrząc jednostkowo mamy do czynienia i z innym podejściem do Życia.
Tymczasem rozwój cywilizacyjny nie idzie w parze z rozwojem „duchowym” człowieka ( np. z empatią). Patrząc z perspektywy, też mam wrażenie, że ludzkość zmierza w stronę dehumanizacji.
Znakomity tekst Pani Profesor. Człowiek w swej naturze zachował skłonność do okrucieństw, ubrał je tylko w technikę i technologię. Kapitalizm finansowy stanowi w istocie wynaturzenie, jego paliwem jest chciwość nazywana oszczędnością, pogarda dla słabych i skrajny egoizm. Zamiast edukacji dla pokoju mamy militaryzację, kreowanie wrogów i przemysł strachu.