Co „polsko-niemieckiego” planują zaprzyjaźnieni ze mną Niemcy z ost-west-forum Gut Goedelitz

0

Niedawno pytałem w tym miejscu znanych mi Polaków, jak pandemia wpływa na ich pracę i dokonania twórcze oraz jakie mają, w związku z jej dalszym trwaniem – plany?

To samo pytanie skierowałem też do swoich przyjaciół – Niemców „z ost-west-forum Gut Goedelitz”, Stowarzyszenia, które od wielu lat zajmuje się m.in. problematyką pogłębiania stosunków polsko-niemieckich poprzez konferencje naukowe, a przede wszystkim organizację tzw. SPOTKAŃ BIOGRAFICZNYCH nt. przeżyć w czasie II wojny światowej, przesiedlenia i powojennej „budowy” niemiecko-polskich relacji (aby to, co było, JUŻ NIGDY SIĘ NIE POWTÓRZYŁO).

Zapytałem te osoby m.in. dlatego, że dotąd bardzo dobre między nami kontakty wyraźnie w ostatnim czasie przyhamowały, ale chyba nie tylko z powodu pandemii?

W odpowiedzi musiałem przyjąć wyrażone przez nich niezadowolenie, m.in. z powracającej kwestii reparacji wojennych, także za „likwidację” Międzywydziałowego Centrum Badań Niemcoznawczych Akademii Humanistycznej, które zdobyło sobie duże uznanie po wydaniu „Biografii polsko-niemieckich”.

Od niedawna, staraniem Stowarzyszenia ost-west-forum Gut Goedelitz, są one dostępne w sieci pod adresem:

HTTPS://GUT-GOEDELITZ-DE/BIOGRAFIEGESPRAECHE/DEUTSCH-POLNISCHE-BIOGRAFIEN/

Ciesząc się z tego faktu, smutno mi jednocześnie, że nie wszystkie osoby, do których się zwróciłem, odpowiedziały na interesujące mnie zagadnienia.

„Wybacz Karolu – tłumaczyli niektórzy – na razie musimy poczekać, aż obecne obostrzenia związane z koronawirusem w naszych krajach miną”!

Ale otrzymałem też i pozytywne odpowiedzi (z którymi pragnę się podzielić z PT Czytelnikami), które pozwalają mieć nadzieję, że nasze dotychczasowe współdziałanie „po pandemii” znowu powróci do korzystnej dla obu stron współpracy.

Jako pierwsze odpowiedziało mi małżeństwo WALTERÓW. Ich artykuły problemowe, ale również innych (z wyjątkiem p. Schawohla), można znaleźć w SIECI, pod podanym wyżej adresem. Są także dostępne w wydanych książkach pt. „Historia pamięcią pisana” (Wydawnictwo Akademii Humanistycznej w Pułtusku – cz. I ukazała się w 2014 roku, cz. II w 2017).

Co odpisali mi Walterowie? (Pani Helga Walter była nauczycielką dzieci specjalnej troski; jej mąż – Horst – z zawodu lekarz weterynarii, był po r. 1989 burmistrzem miasta Bobitz).

Walterowie napisali, że WIERZĄ, że „nowy rok – 2021” będzie LEPSZY od poprzedniego; pozwoli im dalej rozwijać kontakty z przyjaciółmi w Polsce! A w związku z tym, już cieszą się na kolejną podróż m.in do Szczecina, od którego dzieli ich tylko 3 godz. jazdy pociągiem. Stamtąd zamierzają – razem z państwem Górnymi – pojechać do Złotoryi, gdzie znajdują się ich, jak i Mirosława Górnego korzenie rodzinne. I mimo, że urodzili się pod różnymi sztandarami narodowymi, są dzisiaj serdecznymi przyjaciółmi!

A na moje pytanie, jak mija im czas pandemii, odpowiedzieli, „przede wszystkim czytamy zaległości i … niestety … za dużo jemy!”. Ale już dziś cieszą się, kiedy znów będą mogli do siebie zapraszać przyjaciół z Polski! I przekonać ich o tym, że nasze wzajemne relacje są w dalszym ciągu bardzo przyjazne, a Polacy w Niemczech chętnie widziani! (Nie ukrywam, że i niżej podpisany chętnie pojedzie z żoną – gdy tylko pandemia się uspokoi – …do Walterów, którzy nas już wielokrotnie do siebie zapraszali).

Znamiennego meila otrzymałem od p. OLAFA HERMANNA (urodzonego w 1942r. w Gdyni, wtedy Gotenhafen, wychowanego przez dziadków w Turyngii). Z zawodu jest pedagogiem i przez wiele lat był m.in. wicedyrektorem szkoły specjalnej dla tzw. „trudnej młodzieży”.

W jego odpowiedzi, oprócz życzeń noworocznych, przeczytałem m.in., że myślami jest bardzo często w naszym kraju, dużo czyta, starając się w tym „być na bieżąco”. Ale okres pandemii przyhamował jego aktywność w rozwijaniu kontaktów niemiecko – polskich, a martwi tym, że o Polsce pisze się też ostatnio w Niemczech krytycznie, szczególnie w kontekście współpracy z UE. Stąd życzy nam jak najsilniejszej pozycji w Unii dla dobra Polski, ale i całej wspólnoty…

Z kolei, wspomniany już p. BERNHARD SCHAWOHL (pisarz niezależny i działacz „pro polski” mieszkający w Dreźnie), odpisał mi na zadane pytania bardzo zdawkowo, że….

„pozdrawia oczywiście noworocznie, ale PLANU (polsko-niemieckiego) z uwagi na pandemię nie ma jeszcze żadnego, stąd nic konkretnego na razie nie może na ten temat napisać!”.

Przyznam, że byłem niemile zaskoczony lakonicznością jego odpowiedzi, jak gdyby wyrażającej utratę zapału do kontynuowania naszej znajomości; odpowiedziałem mu na to – odwzajemniając jego życzenia noworoczne – że wierzę w to, iż będzie nadal orędownikiem pogłębiania niemiecko-polskiej DOBROSĄSIEDZKIEJ WSPÓŁPRACY (o czym ja, znając go od wielu lat – jestem przekonany!).

Zresztą zamierzam wkrótce napisać w PD o jego NOWEJ książce (wydanej w ub. roku pt.: „Auch im falschen gibt es ein richtiges Leben” (Nawet w złych czasach, można czynić rzeczy pożyteczne), Wyd. Engelsdorfer Verlag, s. 199, Lipsk 2019.

Zdecydowanie poprawiła mi humor obszerna i rzeczowa odpowiedź, jaką otrzymałem od prof. WENDELINA SZALAI. Urodzonego w 1939r. na Węgrzech, którego rodzina (jako węgiersko-niemiecka) została w 1948r. przesiedlona do Saksonii. Z zawodu WENDELIN był wykładowcą (metodyki nauczania historii w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Dreźnie (zwanej też „Uniwersytetem Technicznym”, w odróżnieniu od czysto „humanistycznego”), z której został zwolniony w 1992r. z powodów politycznych i długo nie mógł nad tym przejść do „porządku dziennego”. Proces „zjednoczenia” Niemiec niezasłużenie przysporzył cierpienia nie tylko jemu, ale wielu ludziom mieszkającym w b. NRD. Prof. Szalai jest nadal aktywnym działaczem społecznym „ost-west-forum Gut Goedelitz” oraz „Stowarzyszenia bezrobotnych naukowców”, którego był inicjatorem.

Jego pozytywny stosunek do Polski kształtował się jeszcze w czasach NRD. Popierał wówczas całym sercem powstanie tzw. Granicy Pokoju i Pojednania na Odrze i Nysie Łużyckiej. Gdy podpisywano Układ między PRL a NRD – mieszkał w Lobau, zaledwie 25 km od Zgorzelca, co pozwoliło mu być naocznym świadkiem tego wydarzenia, krytykując „głośno” pojawiające się wtedy w RFN „rewanżystowskie ciągoty”.

Polskę poznał – pochwalił mi się Profesor – dość dobrze, spędzając wielokrotnie urlopy w naszym kraju. Do dziś pozostaje pod wrażeniem koncertów oliwskich, „Jarmarku Gdańskiego” (w GDAŃSKU, a nie: in Danzig!). Tak podkreślił.

Urzekł go również odbudowany Wrocław i do dziś jest pod urokiem Krakowa; w ogóle „zafascynowała mnie Wasza troska o zabytki i zazdroszczę Wam zawsze widocznej na każdym kroku – DUMY NARODOWEJ i szczególnego rodzaju PATRIOTYZMU”.

Podkreślił też, że pracując na Uniwersytecie Technicznym w Dreźnie, poznał wielu wspaniałych ludzi z wyższych uczelni, m.in. z Krakowa, Zielonej Góry, Opola oraz Pułtuska i Warszawy. Największym przeżyciem było dla niego – czego nigdy nie zapomni – zwiedzenie b. obozu kaźni „Auschwitz”! (To niewyobrażalne, że człowiek człowiekowi może wyrządzić tyle ZŁA)!

Na zakończenie swej (długiej) odpowiedzi stwierdził, że jak tylko pandemia się uspokoi, a on będzie nadal zdrowy, zamierza kontynuować wszystkie swoje znajomości z Polską i Polakami; brać dalej udział we wspólnych konferencjach naukowych i spotkaniach, aby móc dalej zgłębiać „Waszą bardzo ciekawą historię i wynikającą z niej dumę narodową”. Że nadal będzie starał się TŁUMACZYĆ Niemcom, jak często mają mylne wyobrażenie o Polsce, wynikające ze stereotypów. (Stąd m.in. – przypomniał mi – organizowaliśmy swego czasu wspólnie konferencje „o szkodliwości stereotypów Polaków o Niemczech i Niemców o Polsce”.

W nowym roku p. Profesor życzy sobie, aby Polska była nadal silnym członkiem UE, a nasze kraje szły wytyczoną przed laty przez Willy Brandta i Egona Bahra DROGĄ, na której znajduje się również pokojowa współpraca z Rosją”!

Osobiście chciałbym, aby życzenia prof. Szalai, z którym znamy się od wielu lat, spełniły się! Nasza znajomość i współpraca, o mało co nie doprowadziła do merytorycznej współpracy pułtuskiej Alma Mater z Uniwersytetem Technicznym w Dreźnie!

Na zakończenie jeszcze trzy odpowiedzi: Barbary Hickethier, Hansa Ulricha Sudka i Klausa Hohmanna.

Barbara Hickethier, urodzona we Wrocławiu, wówczas Breslau, po ucieczce jej rodziny przed zbliżającym się frontem w styczniu 1945r., znalazła się w Bawarii. Od 1966r. mieszka w Berlinie, gdzie ukończyła studia i wyszła za mąż za znanego w Niemczech socjologa Knuta Hickethiera. Od lat – oprócz pracy w szkołach średnich – inicjuje zajęcia dla młodzieży (ale nie tylko młodzieży) z zakresu wystawiennictwa oraz aktywnego życia kulturalnego i sportowego.

Pani Barbara była zaskoczona moimi pytaniami i odpowiedziała, że pandemia wytrąciła ją z rytmu i zdemolowała jej działania, w tym także te „niemiecko-polskie”. Obiecała jednak, że jak tylko sytuacja związana z koronawirusem na to pozwoli, wróci do prowadzonej przez z nią od 15 lat – z udziałem jej męża – Akademii Letniej w Lueneburgu, pod hasłem „Rozliczenie z przeszłością”.

Obecnie kontakt z Polską p. Barbara ma przez dwie Polki – panią Danusię i panią Gienię – opiekujące się jej 96 letnią teściową. I z nimi rozmawia o tym, co się obecnie w Polsce dzieje.

Pochwaliła się też, że jej najstarszy syn studiował w ASP w Krakowie, a obecnie pomaga jej, jako tłumacz w kontaktach z Polakami. I napisała, że BARDZO CHCIAŁABY, ABY STOSUNKI NIEMIECKO-POLSKIE NIEUSTANNIE SIĘ WZMACNIAŁY I ROZWIJAŁY! Będzie w tym celu promować także współpracę szkoły średniej (w której pracuje w Berlinie) z polskim liceum w Katowicach.

Przy okazji zachęcam PT Czytelników PD, do zapoznania się z jej tekstem zamieszczonym w biografiach polsko-niemieckich pt. „Powróciłam”.

Pan Hans-Ulrich Sudek odpowiedział mi, że obecnie (kiedy zaleca się niewychodzenie z domu) niemal wyłącznie czyta; aktualnie m.in. Włodzimierza Borodzieja, wydaną w Niemczech „Historię Polski XX wieku”, i że zachwyciła go praca Stefana Lehnstaedta „O wojnie polsko-sowieckiej w latach 1919-1921 i powstaniu nowej Europy Wschodniej”. Zapewnił mnie jednak, że jak tylko minie pandemia – ZNOWU WŁĄCZY się aktywnie w działalność propolską. Tymczasem wiele rozmawia o Polsce ze swymi dorosłymi dziećmi, które podobnie jak on – są zafascynowane naszym krajem.

Od siebie dodam, że pan Hans-Ulrich Sudek był swego czasu inicjatorem międzyszkolnej (polsko-niemieckiej) grupy teatralnej; zasłużył się też, jako organizator transportów z pomocą dla Polski w stanie wojennym…

Bardzo ciekawe jest jego wspomnienie biograficzne, zamieszczone w I cz. „Historii pamięcią pisanej”, jak i jego córki – JULII SCHUCH – pt. „Śladami ojca” (w II cz. książki pod tym samym tytułem).

Warte przeczytania jest też w II cz. Biografii polsko-niemieckich wspomnienie Klausa Hohmanna „Mój obraz Polski i Polaków”, nauczyciela, również bardzo zasłużonego dla polsko-niemieckiej wymiany młodzieży, a konkretnie Liceum im. Reismanna w Paderborn z nieistniającym już Liceum im. św. Augustyna w Warszawie.

Podsumowując podkreślę, że WSZYSTKIE OSOBY, które odpowiedziały na moje pytania (zadane w formie życzeń świąteczno-noworocznych) zapewniły, że gdy tylko pandemia się skończy, powrócą do dawnej współpracy, gdyż chcą w ten sposób dalej przyczyniać się do jej ROZWOJU dobrosąsiedzkiej współpracy Niemiec z Polską.

Znając te Osoby, jestem przekonany, że NIGDY nie przestaną działać dla tej ważnej, gwarantującej pokój i pojednanie między narodami – SPRAWY!

P.S. Przewodniczącemu ost-west-forum Gut Goedelitz – panu Axelowi Scmidtowi – Gödelitz, składam serdeczne podziękowanie za umieszczenie naszej wspólnej publikacji „Biografii polsko-niemieckich w dwu częściach pod tytułem HISTORIA PAMIĘCIĄ PISANA” na łamach strony internetowej swego Stowarzyszenia. Jednocześnie życzę dużo zdrowia w nowym roku i zapału dla kontynuowania współpracy polsko – niemieckiej, w myśl naszego hasła: Wyciągamy wnioski z przeszłości!

Poprzedni artykuł„Psu na budę”, czyli o sztuce w przestrzeni publicznej
Następny artykułJeszcze o STK i przejściu do Wydziału Kultury PWRN. Autobiografia Karola Czejarka, cz. 9
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here