Bronisława Wilimowska. Odc. I – O Jej znaczeniu dla kultury polskiej, pochodzeniu, rodzicach i najbliższej rodzinie

0

Piszę książkę o Artystce, o której w PD już wcześniej pisałem (31.7.2017r. i 06. 04. 2021), ale chciałbym „dorzucić” Czytelnikom, co jeszcze udało mi się o Niej ustalić, jak np. to, że Polska była dla niej jedyną Ojczyzną, mimo że urodziła się w Petersburgu.

Ojciec Broni ukończył w Petersburgu studia, po których rozpoczął (w tym wielkim mieście światowej kultury) karierę naukowo-medyczną oraz poślubił przyszłą matkę Broni, znaną w historii sztuki jako Stano Gai

Bronisława Wilimowska przyszła na świat z tego związku też Petersburgu, w którym spędziła pierwsze lata swojego życia. Potem na krótko zamieszkała z rodzicami w Warszawie,  a okres 1913-1930 – to przede wszystkim lata nauki we Francji, nim na stałe  osiadła w Polsce!

Zatem książka będzie po części o Jej rodzicach, bliższej i dalszej rodzinie, a także … o Jej wielkiej miłości do Stanisława Wilimowskiego!

Będzie też zawierała wiele informacji o Jej drugim związku małżeńskim z Olgierdem Szlekysem.

„Bronka” (gdyż taki był Jej powstańczy pseudonim) przeżyła drugą wojnę światową w Warszawie, biorąc nie tylko aktywny udział w Powstaniu Warszawskim, ale będąc przez cały czas okupacji aktywnym żołnierzem AK! Zmarła w Rzymie w 2004r.

(Pochowana jest w kwaterze powstańczej zgrupowania „Kryska” na warszawskich Powązkach Wojskowych. Jej mogiła znajduje się niedaleko od wejścia głównego, idąc do końca wzdłuż ściany z urnami).

W Warszawie, po wojnie, Bronisława Wilimowska przez długie lata mieszkała w maleńkim mieszkaniu na Rynku Starego Miasta, mając w pobliżu (przy ul. Świętojańskiej), swoją dość przestronną pracownię artystyczną, która zawsze tętniła życiem niezwykłym.

To w niej często organizowała spotkania z przyjaciółmi i fanami swojej twórczości! W tej pracowni ćwiczył także przez wiele lat Kwartet Wilanowski, nim trafił pod gościnny „dach” Staromiejskiego Domu Kultury.

Twórczość  Bronisławy Wilimowskiej – przypomnę – to przede wszystkim:

– pejzaże z podróży po świecie, ale nade wszystko z Polski,

– kwiaty, które malowała przepięknie, oraz…

– tematyka powstańcza i wojenna, ukazująca zwycięskie bitwy z udziałem Polaków na Wschodzie i Zachodzie!

Malowała również przepięknie portrety dzieci i dorosłych, również polskich bohaterów narodowych, jak i zasłużonych ludzi ze sfery kultury, literatury, muzyki, a przez długi czas – co zrozumiałe, skoro Jej wielką miłością był WOJSKOWY – przede wszystkim tzw. militaria.

W Jej artystycznym dorobku jest też wiele utrwalonych na płótnie „zabytków” warszawskiej architektury z Zamkiem Królewskim i romantycznymi uliczkami wokół Starego Miasta oraz Łazienkami  na czele.

Dokonania artystyczne Bronisławy Wilimowskiej – przypomnę – były prezentowane, m.in. w Galerii Narodowej „Zachęta” i w wielu salach Biur Wystaw Artystycznych w całej Polsce, również:

– w Muzeum Wojska Polskiego, w garnizonowych klubach i jednostkach wojskowych, również w klubach i domach kultury, a nawet w zakładach pracy (była kiedyś taka moda).

(Przy okazji pragnę jeszcze raz podkreślić, że jeśli chodzi o Jej dorobek z tzw. „tematyki wojskowej”, był on przede wszystkim hołdem dla tragicznie poległego już w 3. dniu wojny Jej ukochanego męża, ppłk dyplomowanego dr Stanisława Wilimowskiego, pośmiertnie awansowanego na stopień pułkownika!).

Swoje malarstwo Artystka prezentowała również w wielu miastach całego świata, m. in w Berlinie, Moskwie, Paryżu, Lyonie, Londynie, Rzymie, Sztokholmie, Budapeszcie, Ułan Bator, Tbilisi, nawet w Ameryce, m.in. w Nowym Jorku, Buffalo, Calgary i Bogocie.

Obrazy Artystki znajdują się m.in. w zbiorach: Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku oraz w licznych zbiorach prywatnych w Polsce, Francji, Niemczech, Rosji, Ameryce Północnej i Południowej, a szczególnie we Włoszech, gdzie często odwiedzała swoją ukochaną siostrę Alusię, która w Rzymie miała swoją sprzedażną galerię sztuki; promowała w niej prace swej uwielbianej Siostry (ale także innych polskich współczesnych malarzy, grafików i rzeźbiarzy).

W książce zamierzam ukazać także społeczną aktywność Bronisławy Wilimowskiej w ZPAP (Związku Polskich Artystów Plastyków) liczącym (przed zmianami ustrojowymi w 1990r. w Polsce) ponad 20 tys. członków! Bronia przez jakiś czas była nawet wiceprzewodniczącą Zarządu Głównego ZPAP – niestety – rozwiązanego w stanie wojennym! Z czym Artystka długo osobiście nie mogła się zgodzić. (Choć nieprzychylni Jej koledzy związkowi twierdzili, że było inaczej).

Po wojnie Bronia pracowała, m.in. w Ministerstwie Kultury i Sztuki, będąc odpowiedzialną za współtworzenie mecenatu państwa nad „plastyką”, ale nie tylko nad malarstwem, rzeźbą i grafiką, lecz również nad sztukami wizualnymi, projektowymi i wzornictwa przemysłowego.

Po rozwiązaniu ZPAP  nawoływała artystów plastyków do zaniechania bojkotu wystaw i życia artystycznego w kraju, za co była ostro krytykowana i potępiana przez wielu członków własnego środowiska. Lecz Ona ZAWSZE traktowała sztukę ponad wszelkimi podziałami, podkreślając przy tym rolę artystów jako służebną wobec KULTURY NARODOWEJ i społeczeństwa!

Współinicjatorką powstania książki jest Jej bratanica, p. Elżbieta Gajewska-Gadzina, prof. zw. dr hab. Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, a wspominam o tym  dlatego, że zawarte w tym artykule informacje oparte zostały na wielu niepublikowanych wcześniej materiałach, które zostają upublicznione po raz pierwszy, np., że

Artystka urodziła się w Petersburgu 17 grudnia 1906 roku (a nie, jak wcześniej uważano 30 grudnia 1909r.), co wiemy z odnalezionego zapisu w księdze urodzeń Parafii Kościoła Katolickiego św. Katarzyny w Petersburgu.

Chciałbym w tym miejscu wyrazić (wspólnie z p. Elżbietą Gajewską) ogromną wdzięczność Pani Iwonie Majkowskiej za udostępnienie nam materiałów pochodzących z Jej badań o rodzie  Mouravich, Manasseinów (z których wywodzi się Artystka), jak i rodzinie Paradowskich. Pragniemy podziękować za przekazanie nam wielu oryginalnych dokumentów pochodzących z archiwów w Petersburgu, Moskwie, Paryżu, Wiedniu i Sables-d’Olonne. Będą one wykorzystane również po raz pierwszy.

W czasie okupacji BRONISŁAWA WILIMOWSKA straciła prawą rękę. Musiała więc „na nowo” uczyć się malować lewą, co Jej się w pełni udało! Wielu znawców sztuki wręcz twierdzi, że obrazy malowane przez Nią lewą ręką są nie do odróżnienia od malowanych prawą. Rzecz to na pewno niezwykła!

Godne podkreślenia jest również w tym miejscu to, że mimo dużej popularności i znaczącego dorobku, Bronisława Wilimowska była przez całe swoje życie osobą niezwykle skromną, bezpośrednią, wzorem patriotki, dla której Polska była jedyną Ojczyzną (mimo swoich korzeni gruzińsko-petersburskich i wieloletniego pobytu w Paryżu).  „Świat” utrwalony w Jej sztuce jest zrozumiały dla każdego, dotyczy to zarówno obrazów sztalugowych, akwarel jak i   rysunków.                                                                                                                                                                                                                                                      Rodzice Broni (Paradowscy) rozwiedli się, gdy była jeszcze małą dziewczynką, a po ich rozstaniu – sama zdecydowała, że pozostanie z matką.

(Możliwe, że powodem rozwodu była wtedy znajomość Stano Gai ze Stefanem Gajewskim, Jej drugim mężem. Ale nie nam osądzać tamte, tak odległe już wydarzenia).

Wiadomo natomiast, że w roku 1913 Stano Gai ze Stefanem Gajewskim i małą Bronią wyjechali do Paryża, gdzie Stano miała wiele kontaktów z poprzednich pobytów. Niestety w rok później zastała ich tam I wojna światowa.

Musieli z tego powodu uciekać z Paryża, ponieważ Stefan Gajewski był obywatelem austriackim i groziła mu deportacja lub internowanie. Zwłaszcza deportacja byłaby dla Obojga małżonków nie do przyjęcia, gdyż w chwili powrotu do zaboru austriackiego Stefan prawdopodobnie zostałby wcielony do wojska i musiałby walczyć przeciw Polakom…

Jednak dzięki zaradności Stano, udało im się jednak wyjechać z Paryża i znaleźć spokojne miejsce pobytu w Sables-d’Olonne.

Niestety – wkrótce i tam zaczęły docierać niepokoje i ponure nastroje wojenne.

Gdy zaczęła się tworzyć Armia Hallera, Stefan i Stano zgłosili się w jej szeregi.

Aby jednak dołączyć do niej – należało wydostać się z Sables-d’Olonne, na co trzeba było mieć zezwolenie policji. Stefan jednak, chcąc przyspieszyć swoje powołanie do „Halszczyków”, zdecydował wyruszyć do nich, bez wymaganego dokumentu!

Ale już na dworcu zatrzymała go żandarmeria i zaaresztowała jako obywatela austriackiego. A wieczorem tego samego dnia Stano otrzymała wiadomość, że w czasie transportu, w którym przewożono go do miejsca internowania, utonął. Stało się to 21 listopada 1917r. 

Ze strony matki, Bronisława Wilimowska (z domu Paradowska) pochodziła w prostej linii z zasłużonego dla Gruzji książęcego rodu Saakadze!                 

Jej matka Tatiana Stanisława Manassein Tarchan Mouravi była córką księcia Iwana Ramazowicza Tarchana Mouraviego (wywodzącego się z tego zasłużonego dla Gruzji rodu książęcego), który był światowej sławy fizjologiem, naukowcem i profesorem Petersburskiej Cesarskiej Akademii Medyko-Chirurgicznej, zaś jego żona, czyli babcia Broni – Maria Michajłowna Manassein – wybitną uczoną – neurobiologiem, jedną z pierwszych Rosjanek, które ukończyły medycynę i której publikacje na temat fizjologii mózgu były tłumaczone na wiele języków – m.in. francuski, angielski i niemiecki.

Podkreślam te fakty, gdyż Bronia wielokrotnie chwaliła się swoimi dziadkami (choć przede wszystkim matką – STANO GAI), opowiadając o nich przy okazji wernisaży w swojej pracowni i z dumą prezentując – za każdym razem – gościom wiszące tam wtedy portrety swych przodków.

Pewnie dlatego piękno Kaukazu, z jego ciepłym podzwrotnikowym klimatem i kolorami, jest obecny niemal na wszystkich obrazach Broni.

Można by nawet powiedzieć, iż pod Jej „polskością” czuje się warstwę gruzińskiej sztuki i historii, a historia Gruzji była równie burzliwa, jak historia Polski.

Gdy w Polsce wpływ na kulturę i zwyczaje miały państwa rozbiorowe, tak Mongołowie, a następnie Turcy i Rosjanie odcisnęli swoje piętno na gruzińskiej kulturze i tradycji.  Ale nigdy NIKT NIE POKONAŁ GRUZINÓW, podobnie jak Austriacy, Niemcy czy Rosjanie, a wcześniej Szwedzi, Tatarzy i Krzyżacy –  NIE POKONALI POLAKÓW!

Należy podkreślić, iż zamiłowanie do rysowania i malowania odziedziczyła Bronisława Wilimowska po matce.

Po ojcu – szacunek do nauki, która służy człowiekowi.

Matka Broni była – uczennicą m.in. Ilji Jefimowicza Riepina i Archipa Iwanowicza Kuindżiego. A swoje obrazy wystawiała w Petersburgu pod artystycznym pseudonimem najpierw Stano Paradowska, a później jako Stano Gai.

Stano była dwukrotnie zamężna, w latach 1903-1913 z Antonim Paradowskim (odnaleziono akt ślubu Tatiany i Antoniego; był zawarty w Paryżu w 1903 r.; z tego związku na świat przyszła Bronia) i… po raz drugi – ze Stefanem Jelitą Gajewskim.

Może to dzisiaj już nieistotne, ale warto wspomnieć, że przed Bronią – Stano miała córeczkę, która zmarła na zapalenie opon mózgowych, mając zaledwie półtora roku.

Bronia urodziła się więc jako drugie dziecko Paradowskich.

Specjalnością zawodową Antoniego Paradowskiego była okulistyka.

Po powrocie do Warszawy podjął praktykę lekarską w swojej specjalności. Pozostała po nim do dziś sława, m.in. za przeprowadzenie w tamtym okresie ponad 250 udanych operacji ocznych! Na początku XX wieku było to ewenementem.

Młodzi małżonkowie, po ślubie przyjechali do Polski i zamieszkali w Warszawie (do roku 1912, w domu należącym do barona Lessera, przy ul. Koszykowej 13, potem w kamienicy przy ul. Żurawiej 13, która stała się własnością Antoniego Paradowskiego, a po jego śmierci własnością BRONI – wtedy jeszcze Bronisławy Paradowskiej, jego córki (oczywiście po Jej dojściu do pełnoletności).

Niestety kamienica została zbombardowana i całkowicie zburzona podczas II wojny światowej.

Ojciec Broni miał w tej kamienicy „Przychodnię lekarską dla chorych na oczy”, zaś w szpitalu, w którym pracował, sprawował funkcję ordynatora. Brał też udział w I wojnie światowej, z której nie powrócił. Zmarł na tyfus plamisty 15 marca 1919 roku, sprawując wtedy rolę naczelnika 211. szpitala polowo-zapasowego w Briańsku, gdzie został pochowany.

(Podkreślę, że tych faktów Bronia nie znała, miała jedynie nieścisłe informacje o pobycie Ojca w „Briańsku”, teraz są na to wszystko stosowne dokumenty).

Wiadomo z nich, że jeszcze przed oficjalnym rozwodem (a było to przed Jego wyruszeniem na I wojnę światową w 1914 roku) Antoni Paradowski postanowił powierzyć prowadzenie spraw majątkowych – wówczas jeszcze małoletniej córki – swej siostrze – Annie Paradowskiej-Szelągowskiej.

Była ona dla dziewczynki, o czym Bronia bardzo często opowiadała, Jej (jak ją nazywała) NAJLEPSZĄ CIOCIĄ! Była – co warto przy okazji przypomnieć – wielką działaczką społeczną w walce o prawa kobiet!  M.in. przewodniczącą Polskiego Zjednoczenia Kobiet Pracujących Zawodowo, wiceprzewodniczącą Międzynarodowej Federacji Kobiet Pracujących Zawodowo, a do tego jeszcze Senatorem V kadencji RP, a także – przewodniczącą Polskiej Ligi Kobiet Pokoju i Wolności oraz członkinią aż dwóch Komisji na XII Sesji Zgromadzenia Ligi Narodów.

Była też delegatką przedwojennego rządu polskiego na konferencję rozbrojeniową w Genewie!

 Pragnę przez to podkreślić, iż wychowanie Broni kształtowało się z jednej strony „w kręgu sztuki” (pod wpływem matki), a z drugiej (dzięki „Cioci”) – w atmosferze „walki o prawa kobiet i demokrację w II RP!”

Te cechy charakteru ze strony matki  (i cioci) miały w każdym razie ogromny wpływ na kształtowanie się osobowości i charakteru młodej, przyszłej malarki i  jednocześnie wielkiej patriotki, a wówczas wciąż jeszcze niepełnoletniej Broni!

Ojciec Broni zginął w 1919 roku, ale już wcześniej Jej matka związała się ze Stefanem Jelitą Gajewskim (za którego, po rozwodzie z Antonim Paradowskim, po raz drugi weszła w oficjalny związek małżeński!).

Stefan Jelita Gajewski był największą miłością Stano Gai! Aby uciec „od świata” –   młodzi małżonkowie wkrótce wyjechali do Francji, zabierając ze sobą małą Bronię. 

Z tego małżeństwa przyszło na świat dwoje dzieci: STEFANIA Alicja Jelita Gajewska i Stefan Jelita Gajewski, którzy dla Broni stali się (co Bronia również bardzo często z dumą podkreślała) prawdziwą SIOSTRĄ I BRATEM, mimo iż formalnie byli TYLKO „rodzeństwem przyrodnim”.

Zwłaszcza Alicja była bardzo związana z Bronią przez całe swoje życie! Stając się dla Niej – NAJBLIŻSZĄ osobą w rodzinie!

W 1997 roku Alusia wraz z mężem Armandem zabrali Bronię do siebie, do Rzymu, gdzie mieszkali, opiekując się Nią troskliwie do końca Jej dni.

Mniej wiadomo o przyrodnim bracie Broni – Stefanie Jelita Gajewskim.

Ale i jego Bronia często wspominała podczas spotkań przyjaciół w Jej pracowni artystycznej przy ulicy Świętojańskiej).

Cała TRÓJKA „rodzeństwa”  wykazała się w czasie okupacji ogromnym patriotyzmem i przywiązaniem do WSZYSTKIEGO, CO POLSKIE, i takimi pozostali do końca swego życia.

Stefan Gajewski zmarł w Warszawie w styczniu 1965 roku w wieku zaledwie 46 lat z powodu „wędrujących” w Jego ciele odłamków pocisków z czasu wojny.

 Alusia zmarła w lutym 2008 roku w Rzymie i pochowana jest we Włoszech, razem ze swym mężem Armando, z którym często przyjeżdżała w odwiedziny do Siostry.

 Armando był nie tylko wielkim wielbicielem malarstwa Broni, ale również talentu i dorobku muzycznego Elżbiety Gajewskiej i jej męża Tadeusza Gadziny.

Był przy tym uroczym gawędziarzem, człowiekiem pełnym humoru i rozpierającej go energii, mając – co widać było gołym okiem –  wspaniały kontakt z Bronią. Ona także uwielbiała swego szwagra!

Do najbliższej rodziny Broni bezwzględnie zaliczyć trzeba bratanicę Broni – Tunię (Elżbietę Gajewską-Gadzinę)  i jej męża Tadeusza (Gadzinę).

 Tunia (córka Stefana Jelity Gajewskiego – juniora i Mieczysławy Gajewskiej, z domu Cichocka) – jest znaną polską flecistką i jednocześnie profesorem zwyczajnym (prof. dr hab.) warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Jej mąż – Tadeusz Gadzina (również prof. dr hab. UMFC!), to wybitny skrzypek, inicjator i założyciel znanego na całym świecie i bardzo zasłużonego dla polskiej kultury – KWARTETU WILANOWSKIEGO.

Warto zaznaczyć, że Tunię i Tadeusza Bronia traktowała jak swoje dzieci (jako, że własnych nie miała).

Ale najważniejszą rolę odegrała w życiu Broni Jej matka – Stano Gai, która ukończyła PETERSBURSKĄ AKADEMIĘ SZTUK PIĘKNYCH. (Wyższe studia na Uniwersytecie Petersburskim, ukończyła także – Maria Manasseina – Babcia Broni, zwaną przez Stano pieszczotliwie – „Mulą”).

Nie wchodząc w dalsze szczegóły, pragnę w tym miejscu podkreślić, iż Stano Gai charakteryzowała wielka MIŁOŚĆ DO POLSKI I POLAKÓW!

Zwłaszcza, jeśli uświadomić sobie, że wychowana w kulturze rosyjskiej i mówiąca początkowo TYLKO po rosyjsku, nauczyła się języka polskiego – dzięki prof. Janowi Łosiowi i nauczyła tego języka trójkę swoich dzieci, wychowując ich na patriotów polskich.

Przy czym najstarsza – Bronia – wychowywała się od trzeciego roku życia w Warszawie, więc nauka „polskiego” była dla Niej czymś naturalnym. Natomiast Alicja i Stefan urodzeni i wychowani we Francji, uczyli się polskiego wyłącznie od matki! Mówili jednak po polsku perfekcyjnie, bez cudzoziemskiego akcentu i bardzo poprawnie gramatycznie, a chodzili tylko do francuskich (później włoskich) szkół!

Źródłem miłości Stano Gai do Polski w dużym stopniu wyjaśnia Jej odnaleziony „Życiorys”. Pisze w nim:

„Urodzona w r. 1878 w Leningradzie (tak jest napisane w tym dokumencie?!) z ojca Gruzina Saakadze i matki Polki, zaginionej tragicznie (napisała Stano), usynowiona (stwierdza dalej) przez Marję (wg. pisowni użytej przez Stano), byłam wychowywana w tradycjach polskich – pod kierow. prof. Jana Łosia (wybitnego językoznawcy i slawisty, twórcy m.in. gramatyki historycznej j. polskiego).

Zaczęłam malować – jeszcze dzieckiem.

Wystawiłam po raz 1-szy w Akademii Szt. P. – mając 9 lat.

Ilja Riepin zobaczył mnie kopiującą w Ermitażu duży obraz Murillo – gdy miałam lat 10 i zaopiekował się moim wykształceniem malarskim. Uczyłam się u niego w pracowni od 10 do 16 lat. (Tak dosłownie Stano i Gai napisała w życiorysie).

Widziałam, jak kończył „Zaporożec”, „Krestnyj chod…” (dalej nieczytelne) i inne obrazy.

Polubił mnie i Wł. Stasow (Wybitny rosyjski krytyk sztuk plastycznych i muzyki).

W 16 lat wstąpiłam do klasy Archipa Kuindżi Akad. Szt. P. i skończyłam mając lat 19 – z dyplomem „swabodny chudożnik” choć wciąż byłam pod wpływem Riepina -. (Myślnik i kropka autentycznie znajduje się w tekście).

Po skończeniu wyjechałam do Paryża na dłuższy czas – ponieważ „poradzono” mi wyjechać z Leningradu – po wystawieniu obrazów „Siła – to lud!” i „Krowopijcy” (Zdjęte z wystawy przez carską Cenzurę).

W 1900 r. wystawiałam w Paryżu, w Salon National des Beaux Arts.

Od roku 1914 wystawiałam w tym Salonie stale pod nazwiskiem Stano Gai i mam sporo dobrych krytyk – aż do roku 1937.

Z powodu nadchodzącej Wojny (w pisowni Stano Gai) wróciłam do Warszawy, gdzie przeżyłam wszystkie najcięższe czasy (od 1939 – 1945 r.). Spaliło mi się tu prawie wszystko – lecz nie żałuję, że jestem tu – na zawsze.

(W podpisie): Stano Gai (Gajewska) et Paradowska”

Zatem próbując odpowiedzieć na pytanie, skąd wzięła się żarliwa miłość Stano Gai (którą po niej odziedziczyła Bronia) do Polski, wynika z tego, że Jej matką była Polka. Również z niezwykłej szlachetności Jej rodziców – przybranej matki Marii Manasseiny (Rosjanki) i Ojca Iwana Tarchanowa (Gruzina), którzy z największą troską zadbali o wychowanie dziewczynki, uwzględniając polską część jej pochodzenia.

Cd. nastąpi

Poprzedni artykułLiga Mistrzów: Villarreal – czarny koń Champions League
Następny artykuł15 lat Przeglądu Dziennikarskiego – rozmowa z dr. Pawłem Rogalińskim
Karol Czejarek
Karol Czejarek, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa; magister filologii germańskiej, tłumacz przysięgły z języka niemieckiego; członek Związku Literatów Polskich; profesor nadzwyczajny b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora, wieloletni adiunkt - kierownik po. Zakładu Kulturoznawstwa Stosowanego w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego; nauczyciel mianowany j. niemieckiego w szkołach średnich; przedstawiciel stowarzyszenia „ost-west-forum Gut Goedelitz” w Warszawie. Inicjator i redaktor (wspólnie m.in. z Tomaszem Pszczółkowskim), Biografii polsko-niemieckich pt. „Historia pamięcią pisana”, „Polska między Niemcami a Rosją” oraz Redaktor „Dzieł zebranych Hansa Hellmuta Kirsta”. Autor książek: „Nazizm, wojna i III Rzesza w powieściach Hansa Hellmuta Kirsta”, monografii o Annie Seghers, antologii niemieckich pisarzy wojennych pt. „Sonata wiosenna”, gramatyki niemieckiej „Dla ciebie” (wspólnie z Joanną Słocińską), oraz spolszczenia (z synem Hubertem) „Collins German Grammar” i „Collins Verb Tables” (przy współudziale Ewy Piotrkiewicz-Karmowskiej). Współautor publikacji „Polen – Land und Leute” oraz albumów „Polska” i „Szczecin”. Członek Komitetu Naukowego Międzynarodowej Konferencji nt. „Praw człowieka” w Sejmie RP Przełożył z j. niemieckiego m.in. Georga Heyma, Guentera Kunerta, Hansa Hellmuta Kirsta, Hansa Walldorfa, Christy Grasmeyer, Heinera Muellera. Wykładał m.in. Historię literatury niemieckiej, Metody nauczania j. obcych, Problematyka UE i Globalizacji oraz prowadził ćwiczenia m.in. ze sztuki tłumaczenia i znajomości praktycznej j. niemieckiego. Również (na UW, jak i AH w Pułtusku) – seminarium magisterskie. Autor licznych artykułów i recenzji; aktualnie zastępca red. nacz. Przeglądu Dziennikarskiego. Przed rokiem 1990 – m.in. kierownik księgarni, sekretarz Szczecińskiego Towarzystwa Kultury, dyr. Wydziału Kultury PWRN w Szczecinie; dyrektor Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury, dyr. Departamentu plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki, dyr. Wydziału Kultury Urzędu m.st. Warszawy i Dyr. dep. Książki MKiS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here